Dragon ball GT - A mialo być tak pięknie...
Dragon Ball GT, czyli „A miało być tak pięknie”...

Po rewelacyjnym wręcz Dragon Ball Z, świat obiegła plotka, jakoby sam mistrz Akira chciał kontynuować historię smoczych kul. Mówiono o Dragon Ball AF After Future lub tez Alternative Future), mającym liczyć około 600 odcinków. Niestety ciągłe presje fanów, jak i czas konieczny na zrealizowanie tak ambitnego projektu, przerosły naszego mistrza. Zdecydował się sprzedać prawa do kontynuacji, a sam jedynie wprowadził kilka poprawek do scenariuszu i tak oto powstało Dragon Ball GT.
Kierując się przede wszystkim zapewnieniami twórców, jakoby Akira nie miał większych zastrzeżeń, co do projektu, fani z wypiekami na twarzy wyczekiwali emisji pierwszego odcinka nowej serii. Niestety po emisji wielu z nich poczuło się, jakby wylano im na głowę kubeł zimnej wody. Krótko mówiąc, jedno wielkie rozczarowanie. Gdzie się podziały te widowiskowe walki z poprzednich serii? Ta wielka moc, szybkość działania i ciekawi przeciwnicy? Zabrakło także oryginalnego pomysłu na fabułę, bowiem jak się okazało, na ziemi istnieją jeszcze jedne kryształowe kule, stworzone za czasów, gdy Wszechmogący był jednością z Szatanem. Mają niesamowitą moc, a przy tym jedną drobna wadę. Po spełnieniu życzenia, rozlatują się po całym wszechświecie. (Coś mi się wydaje, że nie były zbyt często używane.) Zdobyć je pragnie Pilaf, czarny charakter, którego mieliśmy okazję poznać jeszcze w pierwszym Dragon Ballu. Wzywa smoka i w momencie, gdy chce go poprosić o władzę nad światem, zjawia się Goku i zupełnie przypadkowo smok zamienia go w dziecko. Przyznacie sami, że naciągane do granic możliwości.
Nasz bohater szybko odnajduje się w nowej sytuacji i prawdopodobnie nic by z tym nie zrobił, gdyby nie Kaito, który informuje go, że ma rok na zebranie wszystkich kul, w przeciwnym wypadku ziemia przestanie istnieć.
Powiem szczerze, zawiodłem się niemiłosiernie na tej serii. Fakt faktem, od momentu, gdy tak naprawdę fascynowałem się serią o smoczych kulach, minęło ładnych parę lat, jednak do dzisiaj nie mogę wybaczyć twórcom tak wielkiego okaleczenia tego anime. Przez moment miałem nadzieję, iż fabuła rozkręci się, a nędzny wstęp jest tylko wyjątkiem, jakąś drobną pomyłką. Niestety i w tej kwestii bardzo się rozczarowałem.
Dalsza część fabuły w żadnym stopniu nie naprawia niedoskonałości, jakie już od samego początku biją w oczy. Pojawia się dr. Miu (prawdę powiedziawszy przerysowany dr. Gero), którego ambicją jest odtworzenie rodu Tsufuli (Jak pamiętamy z Dragon Ball Z, spokojnych istot zamieszkujących niegdyś wspólnie z sajanami jedną planetę). Tym razem jednak genetyczne dzieło doktorka przejmuje kontrolę nad naszymi bohaterami, a dzięki jednemu z nich, zaczyna siać strach i zniszczenie. Goku osiąga 4 poziom „ewolucji”, a cała scena walki wygląda tak, jakby rozgrywała się na początku pierwszego DB. Krótko mówiąc, absolutny brak dynamiki.
Nie jestem w stanie darować twórcom jeszcze jednej sprawy. Co ich podkusiło do tak drastycznych zmian w charakterach postaci? O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć Son Gohana, który mimo swej potęgi, nie pałał nigdy żądzą walki, to taki Trunks...
W serii Z poznaliśmy go jako utalentowanego wojownika, który przybył z przyszłości. Szkolony przez Son Gohana, wykazywał zainteresowani do walki (w końcu jego ojcem był Vegeta). W sadze Buu spotykamy młodszego Trunksa, jednak i w tym wypadku wyraźnie siedzi w nim dusza wojownika. Trenuje intensywnie z ojcem w Sali treningowej, by na turnieju sztuk walk zmierzyć się z Son Gotenem. W DB GT jest... Właśnie, kim on u licha tam jest? Miejscami przypomina bardziej zdziwaczałą pannę, niż prawdziwego sajańskiego wojownika. Jego talent do walki jakby się ulotnił przy okazji jego moc też, włosy zmieniły kolor, po prostu Trunks bezsprzecznie cofnął się w rozwoju.
Podobną sytuację dostrzeżemy praktycznie przy każdej postaci, z wyjątkiem Herkulesa, który nadal uważa się za niepokonanego. Vegeta już nie budzi takiego lęku, jak kiedyś, wręcz przeciwnie, coraz częściej pojawia się, jako bohater komiczny, choćby podczas turnieju, gdy wyzywa Goku na pojedynek. Z kolei Sam Goku przegrywa z dzieckiem, bo nie dostrzega faktu, iż przeciwnik atakuje. Co jak co, ale nie wydaje mi się, aby wojownik, który wcześniej w ogóle nie reagował na ciosy dorosłych przeciwników, odczuł w jakimkolwiek stopniu atak dziecka, nawet z zaskoczenia. Albo Gohan przybierający postać ssj. Przecież w DBZ Senior Bogów zabronił mu zmian, a to dlatego, iż rozbudzona w nim moc przewyższała ssj3. Nieścisłości jest wiele i bynajmniej nie jest to miejsce na wymienianie ich.
Wypadałoby napisać coś pozytywnego, jednak naprawdę trudno jest mi się doszukać takowych elementów. Jakby się uprzeć, to kilka motywów muzycznych nawet wpada w ucho, a sama kreska do najgorszych nie należy (pomijając już różnice w wyglądzie postaci, ot taki drobiazg). Nałogowi fani z pewnością znajdą w GT coś dla siebie, jednak jeśli o mnie chodzi, to umieściłbym całość w kategorii „Alternatywny Dragon Ball”, gdyż cała kompozycja jakoś niespecjalnie mi pasuje do stylu mistrza Toriyamy.





















































Odpowiedzi
Wiecie co?
Wiecie,kochani,ja jednak miałam nadzieję, że ten dział zapełnią bardziej ambitne i klimatyczne amine (przecież takowych jest cała masa). A jak na razie widzę same głupkowate kreskówki dla dzieci, których własnym dzieciom za nic nie pozwoliłabym oglądać. Bardziej liczyłam jednak, że napiszecie coś o tych ciekawszych filmach o aniołach, wampirach itd. ( wybaczcie nieznajomość tytułów, ale moje zainteresowanie anime ogranicza się do obejrzenia czasem czegoś u znajomych albo z płyty).
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
No ja osobiście bardzo
No ja osobiście bardzo lubię Dragon Balla :) Co prawda nie zgadzam się w pełni z autorem recenzji, jakoby seria GT była aż tak wybrakowana, jednak zawarł kilka moim zdaniem istotnych faktów, no i przy okazji dowiedziałam się kilku nowych rzeczy. Myślę ,że inne pozycje też sie pojawią. Proponowałabym podzielić na działy tak, jak jest w Japonii, czyli bajki dla wszystkich, dla młodzieży i dla dorosłych. Nie pamiętam tylko, jak to sie nazywało ;p
Ps. Nie chciałabym podpadać naszemu Kronikarzowi, ale możnaby dać zapowiedź filmu z udziałem ludzi, bo wiem, że takowy powstaje :)
Opisuję...
Opisuję bajki dla dzieci, które sama oglądałam jako dziecko ;p
Nie zamierzam się ograniczać tylko do nich, ale ja akurat poza "Księżniczką Mononoke" niewiele "cięższego gatunkowo" fantasy widziałam - z braku czasu. Dużo anime oglądałam stosunkowo dawno temu, więc nie były to też zbyt często produkcje dla ludzi dorosłych. A ten dział, mam nadzieję, będzie pokazywał różnorodność anime, a nie tylko wysublimowane pozycje dla znawców. Bajki dla dzieci też ;)
Kochana Tessalio :D
Ależ ja nie mam nic przeciwko bajkom dla dzieci. Jeśli są to rzeczywiście bajki :) Własnym dzieciom w życiu nie puściłabym tego typu "bajek" :P Dla dzieci wolę jednak ładne, "tradycyjne" baśnie i bajki - w wersjach filmów animowanych również, ale z nieco innym przesłaniem i w nieco innej formie :)
Co oczywiście nie oznacza, że wszczynam wojnę, albo moralizuję. Po prostu wypowiedziałam swoją opinię, a jeśli ktoś koniecznie chce na jej temat podyskutować, zapraszam raczej na forum, do założenia stosownego tematu :)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Gustibus...
Gustibus non est disputandum. Moja opinia z pewnością nie jest "jedyną słuszną i niepodważalną". Mi się coś może nie podobać, innemu podobać i nie ma co nad tym debatować :P
Pewnie, że można dać zapowiedź filmu. Jednak sądzę, że akurat to powinien napisać ktoś inny, kto się na tym zna lepiej ode mnie (Gotan? Tess? Lady Voldemort?). Myślę, że oni bardziej się do przekazywania takich informacji nadają. Wiadomo, że każdy pisze o tym, co jego samego interesuje i/lub co uznaje za ważne.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Nie Tess...
Tess o DB nie ma bladego pojęcia ;p Ale ja może znacząco spojrzę na mego przyszłego ślubnego... ;>
Dołącza się...
do znaczących spojrzeń w stronę przyszłego ślubnego Tess :D
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Także dołącza się do
Także dołącza się do błagalnych spojrzeń w stronę przyszłego męża Tess :D
Przyszły ślubny napisze ;]
Przyszły ślubny napisze ;]
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
No cóż, faktycznie znam
No cóż, faktycznie znam trochę serie smoczych kul, jednak na moje szczęście Gotan dał już zapowiedź owego filmu. Ja mogę napisać za to jakiś artykuł o DB :P