Naznaczeni błękitem, cz. 1, wyd. 2 (Ewa Białołęcka)
Synu, dziewczyna musi być tak bogata, że ożeniłbyś się z nią, nawet gdyby była brzydka jak noc, i jednocześnie tak piękna, by poślubić ją nawet bez posagu - pouczał pewien kupiec swego syna. Podobne kryteria można przełożyć na książki fantasy - dana książka powinna tak magiczna, by wciągnąć fanów gatunku nawet, gdy będzie nudna, i jednocześnie tak ciekawa, by przeczytał ją nawet ten, kto nie znosi fantasy. Wcale niełatwo to osiągnąć, a Ewie Białołęckiej jakoś się ta sztuka udaje.
"Naznaczeni błękitem" to książka, która przykuwa uwagę czytelnika od pierwszej chwili. Nie epatuje seksem ani przemocą, brak w niej opisów ciał, malowniczo rozszarpanych na kawałki, czy wymyślnych tortur. Mamy za to trzy pięknie opowiedziane historie o młodocianych magach, obdarzonych talentem, rujnującym ich życie i przysparzającym wielkich zgryzot, łączy się on bowiem z fizycznymi upośledzeniami.
Młodzi magowie świata, stworzonego przez Ewę Białołęcką, drogo płacą za swe niezwykłe umiejętności. Są odrzucani przez rodziny, maltretowani przez złych ludzi, nie potrafią się czasem odnaleźć nawet wśród innych magów. Nie wszystkich spotyka tak okrutny los, jak Nocnego Śpiewaka, który stanowi moją ulubioną postać z tej książki, ale wszyscy muszą walczyć, wszystkim jest w jakiś sposób ciężko. To bohaterowie, z którymi łatwo się utożsamić, szczególnie młodszemu czytelnikowi.
Jedyne, co naprawdę mam do zarzucenia tej książce, to to, że przedstawione w niej trzy opowieści nie łączą się ze sobą. Sprawiają wrażenie, jakby każda z nich była wstępem do osobnych wątków i szkoda, że tak w istocie nie jest, bo zarówno historia Białego Rogu, jak i Nocnego Śpiewaka urywają się w chwili, w której chciałoby się spytać "I co było dalej?"
Wstępem do właściwej akcji powieści - obliczonej przecież na więcej niż jeden tom - jest chyba część trzecia, pozbawiona związku przyczynowo-skutkowego z dwiema pierwszymi. Być może w dalszych tomach ten związek zostanie ujawniony i mam nadzieję, że tak będzie. W każdym razie mam zamiar się o tym przekonać.
Dużym atutem książki jest język, którym została napisana. Jest to czysta, elegancka polszczyzna, niestety "ozdobiona" kilkoma wulgaryzmami, bez których treść utworu świetnie mogłaby się obyć. Gdyby nie one, byłaby to książka dla każdego - a tak, ze względu na owe wtręty, wahałabym się polecić ją czytelnikowi poniżej pewnej granicy wiekowej.
Kolejny plus dotyczy samego wydania. Piękna grafika na stronie tytułowej, wyraźny druk, dość duże litery - to wszystko sprawia, że książkę bierze się do ręki z przyjemnością. I, co najważniejsze, w żadnym momencie lektury człowiek nie jest rozczarowany.
Luiza "Eviva" Dobrzyńska

autor: Ewa Białołęcka
tytuł: Naznaczeni błękitem, cz. 1
cykl: Kroniki Drugiego Kręgu
wydawnictwo: Agencja Wydawnicza RUNA
wydanie: 2 poprawione
ISBN: 978-83-89595-64-5
wymiary: 125×185 mm
Okładka: miękka
ilustracja na okładce: Katarzyna Karina Chmiel
ilustracje wewnętrzne: Katarzyna Karina Chmiel
data wydania: 5 lipiec 2010 r.



























































Na ciekawe rzeczy zwracasz
Lorelay, nie., 08/08/2010 - 14:02Na ciekawe rzeczy zwracasz uwagę. W zasadzie sama pisząc o tej książce zupełnie z innej strony bym ją ugryzła. Ale to kolejny dowód (jak wiele recenzji na ef), że ilu czytelników tyle podejść. Fajnie się takie zjawisko obserwuje ;)
Zwykle jest tak, że zwracam uwagę na różne dziwne rzeczy
Eviva, nie., 08/08/2010 - 17:28No cóż, zawsze przyda się spojrzenie pod kątem odmiennym od ogólnie przyjętego.
Ale ja nie mówię, że to źle,
Lorelay, nie., 08/08/2010 - 18:09Ale ja nie mówię, że to źle, ani że to spojrzenie jest inne niż ogólnie przyjęte. Twierdzę tylko, że JA zwróciłam uwagę na inne elementy kiedy czytałam tę książkę. Podobną "uwagę" wysunęłam w kierunku Tess pod jej recenzją "Wylęgarni". Bardzo fajnie jest przeczytać o czymś co znasz, ale z innej perspektywy. Przez to, że ktoś zauważył coś odmiennego niż ja sama, można wiele ciekawego się dowiedzieć ;)
Nie twierdziłam, że tak mówisz :)
Eviva, nie., 08/08/2010 - 18:45Przecież to jasne, że ludzie nie mają jednakowego spojrzeni9a na sprawy i dobrze jest poznać różne.