Wykonawcy Bożego Zamysłu (Zoran Krušvar)
Na początku może cofnijmy się o pięć lat. Ilu z nas słyszało o czeskich fantastach? A o chorwackich? Na całe szczęście te czasy już minęły i dzięki temu możemy poznać literaturę fantastyczną z krajów, które do tej pory były tylko miejscem do spędzenia wakacji.
Jakieś pół roku temu w moje ręce trafiła powieść autorstwa chorwackiego pisarza Zorana Krušvara – Wykonawcy Bożego Zamysłu. Zanim ją przeczytałam, minęło trochę czasu; jak większość książek i ta musiała odczekać swoje. Ale kiedy już się do niej zabrałam, pochłonęłam ją niemal jednym tchem. Wzbudziła we mnie całkiem pozytywne odczucia.
Dziś, kiedy emocje już opadły, mogę usiąść sobie nad Wykonawcami i ze spokojem przemyśleć to, co przeczytałam. Zarówno od strony treści, jak i sposobu jej ujęcia. A jest nad czym się zastanawiać, bowiem autor nie prowadzi jednolitej narracji, fabuła ciągnie się od czasów starożytnych aż do współczesności i dopiero po przeczytaniu wszystkich epizodów można połączyć wszystkie fakty w spójną całość, co w ostateczności prowadzi do najpełniejszego poznania przedstawionych wydarzeń.
Gdy czyta się powieść Krušvara, ma się wrażenie, że to zbiór niezwiązanych ze sobą historyjek. Jednak w miarę przewracania stronic zauważamy, że to było mylne wrażenie. Wtedy nawet opowieść o królu Epulonie i Histrach walczących z Imperium Rzymskim nabiera zupełnie innego znaczenia. Staje się początkiem czegoś, co najgorsze skutki ma mieć właśnie w czasach współczesnych. Mianowicie Epulon, chcąc wygrać nierówną walkę z Rzymianami, używa tajemniczego artefaktu, co w końcowym efekcie doprowadza do masakry wśród obu stron konfliktu.
Dalej mamy kilka opowieści o zakonnikach zwanych Wykonawcami Bożego Zamysłu. Poznajemy ich z różnych perspektyw. Zarówno jako osoby głęboko wierzące, jak i bezwzględnych okrutników. I w tym zakonie, jak w każdej innej organizacji trafiali się tacy, którzy nadużywali danej im władzy. Obserwujemy, jakie błędy popełniają i jak walczą w imię gorliwej wiary. Jak wymierzają sprawiedliwość w imię Boga. Kiedy czytałam o Wykonawcach żyjących w średniowieczu, miałam nieodparte skojarzenie z Inkwiytorem stworzonym przez Jacka Piekarę – Mordimerem Madderdinem. Podobieństwo można dostrzec zarówno w języku, jakim historie są opisane, jak i w sposobie walki po stronie wiary.
W opowieściach o Wykonawcach poznajemy historię zakonu oraz to, czym dokładniej się on zajmował. Kiedy przeczytałam o tym, że tylko Watykan wiedział o ich istnieniu, aż zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem taka organizacja faktycznie gdzieś nie funkcjonuje. Pomijając dzieje opactw,a zostajemy również wprowadzeni w świat, w którym wampiry nie sa wymoczkowatymi istotami, żywiącymi się zwierzętami, ani nie są istotami bezrozuminymi. Nie są też postaciami idealnymi. Krušvar stworzył wampira, który za sprawą siłą woli jest w stanie przejść w stan „postu”, ale nadal drzemie w nim demon i nieopisana żądza krwi. Można powiedzieć, że po wampirach podbijających serca małoletnich dziewcząt, ratuje on honor tego gatunku.
Jednak opowieści o zakonie to nie wszystko, mimo że przez większość książki właśnie o nim jest mowa. Na samym końcu dochodzi do ostatecznego starcia między dobrem i złem. Między światłością i mrokiem. Mimo bardzo nierównych sił, Wykonawcy stają do boju. Czy jednak wygrają tę walkę? Czy ich wiara będzie na tyle silna, by przezwyciężyć ciemność?
Autor w swej powieści stosuje dwa style narracji – pierwszo- i trzecioosobową. Opisując historię zakonu, używał do tego perspektywy dalszej, jednak gdy chodzi o jakieś konkretne wydarzenie, przechodził do podejścia, a którym wcielał się w bohatera. Dzięki temu może poznać świat z perspektywy zarówno Wykonawców, jak i ich przeciwników.
A jeśli już przy bohaterach jesteśmy, to ze względu na bardzo długi czas akcji, w książce nie da się wyroznić jednego głównego, lecz na pewno rzucają się w oczy takie postaci, jak Wieńczyslaw czy ojciec Marcjan. Wybijają się na pierwszy plan, gdyż role, jakie odegrali, są istotne dla losów świata, który został nam przedstawiony.
Mimo oszczędnych opisów i braku kwiecistych porównań, Krušvar wykreował swych bohaterów niesamowicie wyraziście. Był w stanie sprawić, że nawet niewiele znacząca dla historii Julia zapadła mi w pamięć. W tym wypadku nawet postaci drugo- i trzecioplanowe nie są miałką papką, co w przypadku literatury współczesnej jest dość znaczącym walorem. Język, jakim napisana jest książka, wręcz idealnie pasuje do opowieści w niej przedstawionej. Dzięki prostocie czytelnik skupia się na treści, która wymaga koncenracji ze wezględu na swą złożoność. Dodatkowo też łatwiej zwrócić uwagę na przesłanie zawarte w Wykonawcach, a jest ono dosć wyraźnie zarysowane.
Do tego niemal ascetycznego języka idealnie pasuje oprawa graficzna. Mroczna, niepokojąca, jedynie z białymi napisami głoszącymi o tytule i autorze dzieła grafika jest jedyną, z jaką będziemy mieli do czynienia w przypadku tej książki. Wewnątrz za urozmaicenie tekstu służą tylko bardzo oszczędne oddzielenia wątków w rozdziałach i same tytuły kolejnych epizodów, które są zapisane czcionką sylizowaną na gotycką. Świetnie to współgra również z treścią.
Agencja Wydawnicza RUNA zaryzykowała i oddała w ręce czytelników książkę zupelnie nieznanego zagranicznego autora. Książka, która w rodzimym kraju autora okazała się sukcesem, niestety w naszym kraju została poinięta przez miłośników fantastyki. Ciężko stwierdzić, dlaczego tak właśnie się stało, gdyż sama treść i sposób jej ujęcia są na wysokim poziomie. Może ta recenzja skłoni choć kilka osób do przeczytania Wykonawców Bożego Zamysłu, bowiem jest to książka warta zauważenia.

autor: Zoran Krušvar
tytuł: Wykonawcy Bożego Zamysłu
tłumaczenie: Agnieszka Żuchowska-Arent
wydawnictwo: Agencja Wydawnicza RUNA
tytuł oryginału: Izvršitelji nauma Gospodnjeg
język oryginału: chorwacki
ilystracja okładkowa: Jelena Kević-Đurđević
miejsce wydania: Warszawa
data wydania: 2009
liczba stron: 432
oprawa: miękka
wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-89595-56-0



















































Odpowiedzi
Też miałem skojarzenie z
Też miałem skojarzenie z Mordimerem, gdy czytałem Wykonawców. Recenzja ciekawa, oddaje klimat książki (w końcu ktoś przeciwstawił się fali speda... no może nie tak ostro "innych" wampirów).
Była jedna literówka, poprawiłem ją ;]
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
Decyzja ostateczna, podjęta
Decyzja ostateczna, podjęta po przeczytaniu recenzji: zamawiam tę książkę jeszcze dziś!
Hmmm... nie odniosłam wrażenia, że została ona w Polsce niezauważona i niedoceniona... Skąd ten wniosek?
Gotan, z całym szacunkiem, nie jedna:
"Staje się początkiem czegoś, co najgorsze skutki ma mieć właśnie w czasach współczesnyc"
współczesnych
"Poznajemy ich z różnych perspektyw. Zarówno jako osoby głęboko wierzące, jak i bezwzgl ędnych okrutników."
niepotrzebna spacja
"A jeśli już przy bohaterach jesteśmy, to ze względu na bardzo długi czas akcji, w książce nie da się wyroznić jednego głównego. lecz na pewno rzucają się w oczy takie postaci, jak Wieńczyslaw czy ojciec Marcjan. "
co robi ta kropka przed "lecz"?
"W tym wypadku nawet postaci drugo- i trzecioplanowe nie są miałką papkę, co w przypadku literatury współczesnej jest dosć znaczącym walorem."
miałką papką i dość
Druga uwaga techniczna: powtórzenia! W tekście jest ich mnóstwo i są naprawdę natarczywe.
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Dzięki :D Literówki
Dzięki :D Literówki poprawione. Powtórzeniami zajmę się jak tylko będe w nieco lepszym stanie.
A książkę warto przeczytać.
I co do tego, że uważam ją za niezauważoną. Jakaś uwaga jest na nią skierowana, jednak z tego, co gdzieś zaobserwowałam była ona niewielka. Oczywiście mogłam nie trafić na odpowiednie miejsca, jednak takie właśnie wrażenie odniosłam.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Cóż, też nie odniosłam
Cóż, też nie odniosłam wrażenia niedocenienia i też już o to pytałam Sad - ale inna sprawa, że ja się rzuciłam na wieści o Krušvarze jak głupia, bo to Chorwat ;)