Moon
Sci-fi jako gatunek przeżywa ostatnimi czasy dość poważny kryzys. Trudno orzec, z jakiego powodu – czy z uwagi na kompletne wypranie scenarzystów z pomysłów, braki finansowe lub może to kwestia rozwoju techniki, który coraz trudniejszym czyni stworzenie interesującej i spójnej historii o podróżach międzygwiezdnych czy świecie postapokaliptycznym. Faktem jest, że ostatnia dekada była skąpa w produkcje tego gatunku. Oczywiście, ktoś kto śledzi premiery kinowe może stwierdzić, że przecież był i Avatar, i Star Trek, Transformers i Terminator IV. Tylko czy to aby na pewno dobra sytuacja, gdy za wielowątkową opowieść uważa się kosmiczne Pocahontas?
Film Moon w reżyserii Duncana Jonesa plasuje się niemal dokładnie po przeciwnej stronie skali niż dzieło Camerona. Zamiast epickiej historii, zawrotnej akcji, eksplozji kolorów i efektownej akcji mamy kameralny dramat, rozpisany na dwa głosy, toczący się powoli w czarno-biało-szarej scenerii księżycowej bazy. Fabuła też jest nieskomplikowana: w przyszłości problemy energetyczne zostaną rozwiązane, dzięki energii solarnej, pobieranej z księżyca. Do obsługi całej tamtejszej infrastruktury wystarczy jeden człowiek. Tym człowiekiem jest kosmonauta, Sam Bell, którego poznajemy w momencie, gdy do końca jego trzyletniego kontraktu z Luna Industries pozostał niecały miesiąc, z czego jest zresztą bardzo zadowolony. Wreszcie będzie mógł pozostawić pustą bazę wraz z robotem „pokładowym” GERTY, i wrócić na Ziemię do swojej rodziny. Jednak im bliżej końca jego służby, tym częściej nawiedzają go różnego rodzaju omamy i przywidzenia. Z powodu jednej z takich wizji jego pojazd zostaje uszkodzony w czasie objazdu Żniwiarzy, a Bell – uwięziony w środku…
Trudno nazwać scenariusz stworzony przez Nathana Parkera oryginalnym. Temat samotności, odseparowania od prawdziwego życia, nawiedzających człowieka wspomnień został użyty nie raz, żeby wspomnieć choćby filmy Mój własny wróg lub Solaris. Nie można mu jednak odmówić interesującej konstrukcji i klimatu. Historia Sama Bella na początku przywodzi na myśl kosmiczny dreszczowiec, by z czasem, bez żadnych zgrzytów, zmienić się w minimalistyczny dramat, wynikający zarówno z poznania prawdy przez bohatera, jak i samego siebie. Co ciekawe, choć fabuła prezentuje się nad wyraz prosto (mimo kilku małych zaskoczeń), film można odczytywać na wiele różnych sposobów. Najprościej oczywiście postrzegać Moon jako stadium człowieka, którego wytrzymałość na wszechobecną pustkę jest na wykończeniu. Bez możliwości kontaktu z rodziną czy nawet z innymi ludźmi, staje się podobny maszynie, wykonując swoje obowiązki bez zaangażowania, mechanicznie. Można jednak odczytywać film jako przykład bezduszności wielkich korporacji, dla których zysk wyrgywa z jakimikolwiek zasadami humanitaryzmu. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby widzieć w tym filmie nawet ostrzeżenie przed rozwojem nowoczesnych technologii. Wszystko to jest możliwe i dopuszczalne.
Jednak dobremu scenariuszowi towarzyszy również zaskakująco dobra, biorąc pod uwagę skromny budżet filmu, oprawa wizualna (bez czego chyba nie może się obejść żaden hollywoodzki film). Choć większość akcji dzieje się w zamkniętej bazie, od której trudno oczekiwać architektonicznego wysmakowania, widz nie ma wrażenia, że ogląda naprędce sklecone scenografie. Wnętrza nie epatują efektami czy niesamowitymi gadżetami, starano się raczej nadać im pozór realności. To samo można zresztą powiedzieć o scenach dziejących się na powierzchni księżyca. Nie jest ich wiele, pozbawione są wodotrysków, a mimo to, oglądając postrzępiony, księżycowy krajobraz, grę światła i wolno sunący po powierzchni pojazd trudno nie docenić zmysłu estetycznego reżysera. Rewelacyjnie wypadł również Sam Rockwell w roli Bella, który z każdą chwilą popada w coraz większe zwątpienie i apatię, przerywając to od czasu do czasu atakami histerii. Zadanie tym trudniejsze, że nie było przecież nikogo, kto mógł w razie wpadki „zakryć” go aktorsko.
Nie jest z pewnością Moon dziełem wybitnym, które zapisze się złotymi głoskami w historii kinematografii. Nie można mu jednak odmówić pewnej oryginalności, ciekawej konstrukcji fabuły, powoli odkrywającej kolejne szczegóły historii i klimatu księżycowej bazy, zamieszkiwanej przez stęsknionego człowieka. Film nie dla każdego, z uwagi na niespieszny rytm akcji, ale jeśli ktoś da mu szansę, powinien być zadowolony.
Piotr "Vivaldi" Sarota

Obsada:
Sam Rockwell – Sam Bell
Kevin Spacey – GERTY (głos)
Dominique McElligott – Tess Bell
Kaya Scodelario – Eve Bell
Czas trwania: 97 min.
Rok produkcji: 2009
Produkcja
Reżyseria: Duncan Jones
Scenariusz: Nathan Parker, Duncan Jones
Muzyka: Clint Mansell
Zdjęcia: Gary Shaw
Scenografia: Tony Noble
Montaż: Nicolas Gaster
Produkcja: Stuart Fenegan, Trudie Styler

























































Vivuu, napisz reckę
Firewarrior, nie., 05/09/2010 - 17:56Vivuu, napisz reckę Incepcji...
Fire, nie widziałem Incepcji,
Vivaldi, nie., 05/09/2010 - 20:51Fire, nie widziałem Incepcji, bo nie miałem się kiedy do kina wybrać :>
Poza tym czemu ja? :>
Zapewne dlatego, że dobrze
tess, nie., 05/09/2010 - 21:11Zapewne dlatego, że dobrze recenzujesz filmy :>
Ale to tylko hipoteza.
Vivu!!! Tak jak pisze Tess,
Firewarrior, nie., 05/09/2010 - 22:50Vivu!!! Tak jak pisze Tess, lubię Twoje recki filmowe, a Incepcja jest na tyle dobrym filmem, że polecam, polecam, polecam :)
No ale skoro ty już
Vivaldi, pon., 06/09/2010 - 07:29No ale skoro ty już widziałaś, to czemu nie napiszesz, Fire? :>
Ona ma pisać Wegnera i Endera
tess, pon., 06/09/2010 - 11:30Ona ma pisać Wegnera i Endera :P
No właśnie :) Poza tym nie ja
Firewarrior, pon., 06/09/2010 - 12:11No właśnie :) Poza tym nie ja jestem specem od recek filmowych :)
A ja nie jestem specem od
Vivaldi, pon., 06/09/2010 - 12:22A ja nie jestem specem od recek książkowych. I mi to jakos nie przeszkadza (nie wiem, jak innym :>)
A zanim ja obejrzę Incepcję, to pewnie pół roku jeszcze minie...
Nie marudź, tylko oglądaj i
Kariolka, pon., 06/09/2010 - 12:29Nie marudź, tylko oglądaj i recenzuj! :P
Kup mi bilet i daj wolny czas
Vivaldi, pon., 06/09/2010 - 12:31Kup mi bilet i daj wolny czas :>
Albo lepiej kup mi dvd, jak juz wyjdzie :>
Pff... Coś jeszcze? :P
Kariolka, pon., 06/09/2010 - 13:46Pff... Coś jeszcze? :P
Jak Ci kupię to napiszesz?
Lorelay, pon., 06/09/2010 - 17:55Jak Ci kupię to napiszesz?
Czemu nie? :> Tylko nie wiem,
Vivaldi, pon., 06/09/2010 - 18:09Czemu nie? :>
Tylko nie wiem, czy nie taniej wyjdzie, jak napisze ją ktoś, kto już film widział :>
widziałem incepcję
mrocznyarchaniol, czw., 09/09/2010 - 14:56mogę napisać reckę na dniach nawet, aczkolwiek mimo, ze mam na nią niebanalny pomysł to coś czuję, ze i tak lepiej byłoby zwalić to na Viva:)
Napisz. Zachęcam! Jeśli Viv
Lorelay, czw., 09/09/2010 - 15:12Napisz. Zachęcam! Jeśli Viv się zdecyduje, najwyżej będziemy mieli dwa punkty widzenia ;)
Zacznijmy od tego, że
Vivaldi, czw., 09/09/2010 - 15:39Zacznijmy od tego, że musiałbym najpierw ten film obejrzeć, a do tego daleka droga :>
Więc jak ktos się czuje na siłach, niech pisze.
A my z Tesską wczoraj
Gotan, czw., 09/09/2010 - 16:01A my z Tesską wczoraj widzieliśmy ;]
To czemu jeszcze nie
Lorelay, czw., 09/09/2010 - 16:04To czemu jeszcze nie napisaliście? :P
Jakby to powiedzieć, do domu
Gotan, czw., 09/09/2010 - 16:09Jakby to powiedzieć, do domu wróciliśmy z kina dość późno, a potem to już zastosowaliśmy się do Twoich, niedawnych zaleceń :> a od rana, to do pracy musiałem iść, a Tesska nie miała internetu.
A to dobrze, dobrze. Moje
Lorelay, czw., 09/09/2010 - 17:23A to dobrze, dobrze. Moje zalecenia należy traktować poważnie! Zwłaszcza te ostatnie... ;)
No i tyle jest osób do
Vivaldi, czw., 09/09/2010 - 17:37No i tyle jest osób do pisania! Ja się mogę dzięki temu zając czym innym :>
No to się zajmij czymś innym,
Firewarrior, czw., 09/09/2010 - 18:26No to się zajmij czymś innym, ale w wolnej chwili obejrzyj :D Warto!
Po obejrzeniu Incepcji
tess, czw., 09/09/2010 - 19:14Po obejrzeniu Incepcji zdecydowanie domagam się, żeby to Viv ją zrecenzował!
Redakcyjna ściepa na bilety :P
Ja się mogę złożyć ;) Jeśli
Lorelay, czw., 09/09/2010 - 20:45Ja się mogę złożyć ;) Jeśli Viv obieca, że napisze!
No to są nad dwie :P
tess, czw., 09/09/2010 - 21:12No to są nad dwie :P
Ja nic nie obiecuję, bo sie
Vivaldi, czw., 09/09/2010 - 23:26Ja nic nie obiecuję, bo sie okaże, że film mnie przerośnie i z recenzji wyjda nici :>
Swoją drogą, co wszyscy tacy chętni żeby mi pracy dołożyć? :>
A phi! Masz obiecać i tyle :>
tess, czw., 09/09/2010 - 23:57A phi! Masz obiecać i tyle :>
Płacimy? To wymagamy!
Lorelay, pt., 10/09/2010 - 07:49Płacimy? To wymagamy!
Jakie płacicie? Jeszcze nikt
Vivaldi, pt., 10/09/2010 - 09:39Jakie płacicie? Jeszcze nikt nic nie zapłacił ;p
Ale zadeklarowałyśmy, że
Lorelay, pt., 10/09/2010 - 09:53Ale zadeklarowałyśmy, że zapłacimy przecież :P
To są już trzy osoby do
Firewarrior, pt., 10/09/2010 - 10:59To są już trzy osoby do ściepy xD
To niech mi ktoś jeszcze
Vivaldi, pt., 10/09/2010 - 11:01To niech mi ktoś jeszcze czasu trochę da, to zobaczę, co da sie zrobić :>
Wysłałam mailem trochę czasu,
tess, pt., 10/09/2010 - 11:02Wysłałam mailem trochę czasu, ale nie wiem, czy umiesz pobierać takie załączniki... :>
Ja mogę dać pieniądze, ale
Lorelay, pt., 10/09/2010 - 11:10Ja mogę dać pieniądze, ale niestety, czasem się nie podzielę, bo nie bardzo mam czym. Ale czas to podobno pieniądz, więc mogę przesłać trochę czasu w gotówce :P
Dobra, może skończmy ten OT,
Vivaldi, pt., 10/09/2010 - 11:19Dobra, może skończmy ten OT, bo to się chyba juz za bardzo rozrosło :>
Albo skończenie go jest
Lorelay, pt., 10/09/2010 - 11:34Albo skończenie go jest niektórym po prostu na rękę :P
Ohoho :> Lepiej sie módlcie,
Vivaldi, pt., 10/09/2010 - 11:39Ohoho :>
Lepiej sie módlcie, żebym znalazł czas, zanim "Incepcję" z kin ściągną :>