header

Logowanie

Ankieta

Kim byłbyś w świecie fantasy, jeśli miałbyś możliwość wyboru?
Orkiem
0%
Krasnoludem
14%
Elfem
27%
Niziołkiem
0%
Bestią (np. smokiem)
27%
Pozostał(a)bym człowiekiem!
32%
Razem głosów: 22

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość

Obecnie dostępni są:

portret użytkownika Nubia
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 4 gości.

Nowi użytkownicy

portret użytkownika DarkMoonxon
portret użytkownika baskaaas
portret użytkownika Bulion
portret użytkownika pleannapoet
portret użytkownika Rafineria
portret użytkownika PaniKasia
portret użytkownika Fhtagn
portret użytkownika Kadzia
portret użytkownika Seidhewedd
portret użytkownika zara

Lśnienie, nr 2/2009

Drugi numer "Lśnienia" był prezentem gwiazdkowym dla czytelników. Był nim z założenia oraz, jak się okazało, na szczęście też z wykonania. Trudno się dziwić, w końcu ukazał się w grudniu.

Zanim jednak o samym piśmie... pomówmy o insercie - prezencie samym w sobie. Zgodnie z obietnicą, złożoną przez redaktora naczelnego – Łukasza Śmigla – insert miał być wyjątkowy. Sądzę, iż naczelny słowa dotrzymał - czytelnicy nie otrzymali odgrzewanych filmów grozy ani zbioru tapet z zombie. Płyta dołączona do pisma zawierała nagranych w postaci słuchowisk opowiadania pięciu mistrzów polskiej grozy. A dokładniej: "Ostrzeżenie" Kyrcza Jr. i Cichowlasa, "Dwie dychy na gwiazdkę" Dardy, "Rzeczy i cuda" Orbitowskiego, "Profan" Radeckiego, ponadto na płycie znalazły się Intro oraz Bonus-track "Dentysta".

Trzeba przyznać, że twórcy stanęli na wysokości zadania. Opowiadania wciągały i mroziły krew w żyłach, przyjemnie było na chwilę odstawić czytanie i móc wsłuchać się w mrożące krew w żyłach opowieści. Godny gratulacji jest też sam pomysł – świeży, jak na inserty do pism. Nie będę wgłębiać się w treść samych opowiadań, gdyż wymagałoby to kolejnej recenzji. Gdyby jednak twórcy "Lśnienia" planowali kolejne płyty - sugerowałabym bardziej skupić się na tworzeniu właśnie słuchowiska, ponieważ opowiadaniom zamieszczonym na płycie bliżej jednak do audio-booka. Byłoby świetnie, gdyby polscy twórcy nagrali coś typowo do przeczytania, z podziałem na role i pominięciem postaci narratora. Wtedy byłoby jeszcze lepiej... choć i tak niewiele do ideału zabrakło.

A samo pismo? Ono także zdecydowanie nadawało się na prezent pod choinkę (oczywiście dla fanów gatunku, jakim jest horror. Inne osoby mogłyby to przypłacić palpitacjami serca). Ponownie, jak w numerze pierwszym, do naszych rąk trafiły 42 kolorowe i 42 czarno-białe strony. Redakcja wzięła sobie do serca uwagi czytelników pojawiające się po pierwszym numerze i postarała się dostosować do ich potrzeb. Moim zdaniem – całkiem udanie.

Jak już wspomniałam przy okazji numeru pierwszego - podoba mi się podział na strony kolorowe i czarno-białe. Dwie części pisma mają zupełnie inny nastrój – krzykliwe, często czarne, zalane czerwienią strony przyciągają wzrok, stonowane pozwalają oddać się lekturze. Dla każdego coś miłego. Pismo nie uniknęło kilku błędów w druku, w wypadku pewnego artykułu pozostawiając któreś ze zdań niezrozumiałym, jednak widać, iż twórcy zwracają uwagę także na stronę techniczną pisma. Pod względem kompozycji graficznej tekstu niemal nic nie mam im do zarzucenia - a znajdzie się kilka słów pochwały.

Przejdźmy zatem wreszcie do zawartości numeru - wszak magazyn służy do czytania, nie do przeglądania.

Pierwsze trzy strony zajmuje tekst Bartosza Czartoryskiego, jak najbardziej spójny z tematem przewodnim numeru – świętami. Nie tylko tymi Bożego Narodzenia – to przegląd horrorów nawiązujących do różnych ważnych dat, od walentynek po piątek 13. Tekst interesujący i zdecydowanie przydatny, gdyby ktoś planował maraton filmowy w tej tematyce – lub też chciał oglądać filmy zgodnie z kalendarzem. Zbyt zaszalał jednak grafik – wielki czerwony tytuł artykułu wraz z nazwiskiem autora, zamiast znaleźć się nad tekstem, został wkomponowany w tło, a jego litery wybijają się przed tekst. Szare literki artykułu wprawdzie da się odczytać, choć może sprawić to pewien kłopot. Nie da się jednak ukryć, że został osiągnięty cel – krwawy nagłówek krzyczy do czytelnika.

Kolejne dwie strony to dwa teksty Arkadiusza Grzegorzaka. Pierwszy to analiza filmu "Bitten", drugi – wywiad z Eriką Cox, czyli aktorką odgrywającą w tej produkcji główną rolę. Same teksty są krótkie, więc nie warto rozwodzić się nad nimi nad miarę – po prostu zwrócenie uwagi na ciekawy film, który nie miał niemal żadnej promocji. W dodatku – w całkiem przyjemnych w odbiorze słowach. Kolejny tekst to nadal krwiopijcy, czyli "Kiedy nie warto być wampirem?"Marcina Pluskoty. W tym wypadku czerwona tonacja strony jak najbardziej się sprawdziła – ciemna czerwień tła i białe litery mocno kontrastują, czarne i szare grafiki – uspokajają stronę. Tekst to garść informacji o nadchodzącym filmie "Daybreakers" Ale o tym, czy zainteresuje on Was równie mocno jak autora tekstu, zdecydujcie już sami.

Strona trzynasta to zajawki trzech książek, oczywiście z tematyki horroru. Krótko i na temat o pozycjach polskiej i zagranicznych, po które być może warto sięgnąć. Ta strona jest jedną z moich faworytek, jeśli chodzi o kompozycję – tło jest bardzo spokojne, ale tajemnicze.

Kolejny artykuł to aż cztery strony – i moim zdaniem absolutna wisienka na torcie. Tomasz Żaglewski sprawnie i ciekawie snuje opowieści o Timie Burtonie, jego specyficznej estetyce i – oczywiście – motywie świąt u tego nieprzeciętnego reżysera, dużo miejsca poświęcającego tematyce Bożego Narodzenia i Halloween. Tekst ozdabiają liczne kadry z filmów Burtona i zdjęcia samego reżysera. Konkretny kawałek lektury, w której może zatopić się każdy fan reżysera, a także osoba mniej zorientowana w temacie, a chcąca poszerzyć swoją wiedzę.

Kolejne cztery strony nadal pozostają w tematyce filmowej – tym razem Kamil Pawłowski skupia się na rolach muzyków w produkcjach, które koniecznie trzeba obejrzeć i tych, które lepiej omijać z daleka. Obserwuje rodzenie się legend, od Michaela Jacksona, przez "Rocky Horror Picture Show" po "Królową potępionych" z ostatnią rolą w życiu Aaliyah. Kolejny tekst, który czyta się z przyjemnością i który zdobią piękne zdjęcia. A zaraz po nim następuje kolejny artykuł Pawłowskiego o muzyce – a raczej muzykach, który swój wizerunek sceniczny łączą z horrorem. To ciąg dalszy tekstu rozpoczętego w pierwszym numerze "Lśnienia" – warty przeczytania.

Potem przyjdzie nam opuścić klimat filmowy i przenieść się na ekrany komputerów. Paweł Kuś opowie o grach związanych z mitologią Cthulhu, a Paweł Klimczak – o tych, w których pojawiają się zombie (część pierwsza tego tekstu ukazała się w pierwszym numerze pisma). Znów garść ciekawych informacji oraz kawałek historii gier komputerowych. A jeśli już jesteśmy przy kontynuacjach artykułów – zaraz na następnej stronie znajdziemy tekst Jana Wieczorka o Kubie Rozpruwaczu, tym razem o gościnnych występach mordercy w kulturze popularnej.

W "Metamorfozach grozy" Zofii Gluzińskiej dowiemy się, że tak, jak Piła królowała w pierwszym numerze, tak Burton objął władanie nad drugim – artystka przedstawia receptę na makijaż Edwarda Nożycorękiego. Można skorzystać, na przykład na najbliższym konwencie.

Kolorowe strony numeru wieńczą komiks autorstwa Empro – "Satanio", utrzymany w dość mrocznej kolorystyce, oraz trzy mini-recenzje filmów grozy – jak najbardziej powiązanych ze świętami.

Cześć czarno-białą zaczyna kolejna dawka publicystyki, tym razem autorstwa Edyty Gruszeckiej. Zbiera ona różne przesądy związane z Bożym Narodzeniem i jego magiczno-mistyczną stroną. Wyjaśnia, dlaczego akurat wtedy powinniśmy spodziewać się wampira jako niespodziewanego gościa i tłumaczy, jakie praktyki wiązały się kiedyś z datą 24 grudnia. Z tekstem tym koresponduje inny, choć nie sąsiadujący z nim na łamach pisma – referat tragicznie zmarłego Adama Chojnackiego, który zbierał informacje od niewielkiej rodziny Bojków żyjących w południowo-wschodniej Polsce. Jej mentor, liczący sobie dziewięćdziesiąt sześć lat Timur Szeluch, opowiedział mu wiele o tym, jak odczytuje kolędy – które według Szeluchów mają zupełnie inne, dość przerażające znaczenie. Tekst zdecydowanie jest wart poświęcenia mu chwili uwagi.

Przestrzeń między dwoma świątecznymi artykułami wypełniają trzy tematy. Pierwszy z nich to tekst o Stephenie Kingu, połączony ze skróconą bibliografią opowiadań Mistrza, po które warto sięgnąć – z krótkimi komentarzami, dlaczego. Prozę Kinga poleca Radosław Jarosz. W kolejnym z tekstów Przemysław Pieniążek analizuje fenomen filmu "Czarne święta" Boba Clarka, skupiając się na fabule utworu i historii jego powstania. Wreszcie trzeci temat to seria miniatur świątecznych, malujących Boże Narodzenie w zdecydowanie czarnych barwach. I w opanowanej po mistrzowsku krótkiej formie. Teksty takie jak "Bigos" czy "Choinka" wyszły spod pióra Rafała Kulety. Nie przeoczcie ich!

Kolejne strony to wywiad Szymona Wolfa z Anją Orthodox. Pokrewieństwo muzyki tej artystki z szeroko pojętą grozą nie budzi chyba żadnych wątpliwości. W wywiadzie Anja opowiada nie tylko o sobie, swojej muzyce i nowej płycie, ale także o swoim zainteresowaniu literaturą grozy i swoim kontakcie… z "Nocarzem" Magdy Kozak. Całość zdobią piękne zdjęcia artystki.

Następnie wracamy do kontynuacji artykułów z numeru pierwszego – Paweł Klimczak kończy historię o nawiedzonych domach w grach komputerowych. Dostajemy kolejną podróż przez historię gier po dość nietypowym szlaku. Cóż pisać więcej? Zainteresowani z pewnością sięgną po ten tekst. Z kolej Mateusz Pitulski opowie o innym typie gry – planszowej "Ghost Stories", recenzując i zachęcając do ciekawych rozgrywek. Dobrze, że w XXI wieku publicyści jeszcze pamiętają o tym, co istnieje poza komputerem.

"Lśnienie" zaprasza też czytelnika w podróż przez odległe lądy – po krótych przewodnikiem został Krzysztof Gonerski, przybliżający w swoim tekście zwyczaje azjatyckich świąt obrządkiem zbliżonych do Nocy Duchów. Chcecie wiedzieć, czego boją się Chińczycy lub jak wygląda tajlandzki festiwal duchów? Zapraszam! Nie będziecie się nudzić.

Pod koniec numeru wracamy do literatury. "Lśnienie" zaserwowało nam dwa opowiadania. W pierwszym Rafał Chojnacki zabiera nas w świat wspomnień o II wojnie światowej na melodię "O Tannenbaum", w drugim Krzysztof T. Dąbrowki – w podróż po naszym świecie, w którym każdego może spotkać coś… nietypowego. Nie zdradzę więcej, napiszę tylko, że oba teksty bardzo mnie wciągnęły.

A na samo zakończenie – dwa felietony. Niestety, moim zdaniem to najsłabsza część numeru. Tekst Łukasza Orbitowskiego nie przemówił do mnie zupełnie, trudno mi nawet powiedzieć, o czym był – co jest dla mnie o tyle zaskoczeniem, iż felietony tego pana zwykle bardzo przypadają mi do gustu. Z kolei tekst Bartłomieja Paszylka jak na felieton wydaje mi się przegadany i mdły. O wiele lepiej sprawdziłby się, gdyby trafił do działu z publicystyką. Zbyt mało w nim felietonu w felietonie. W dodatku strony te są najgorzej złożonymi w całym piśmie – wyglądają, jakby felietoniści oddali tekst krótszy niż obiecali, przez co strony trzeba było sztucznie rozciągać wielkim, nic nie wnoszącym tytułem. Sam napis "felieton" w obu wypadkach zajmuje cały łam na stronie – a jest wydrukowany najzwyklejszą czcionką. Niestety, nie przemawia to do mnie absolutnie. Mam nadzieję, że w trzecim numerze część z felietonami podniesie swój poziom – merytorycznie i technicznie.

Tyle w drugim numerze "Lśnienia" – jak widać, pismo znów może trafić dla fanów różnych podgatunków grozy, od literatury po gry planszowe. Większość artykułów stoi na wysokim poziomie, więc czyta się z przyjemnością – i przede wszystkim, zdecydowanie jest w "Lśnieniu" co czytać. To nie gazetka na szybkie przekartkowanie, tylko porządne pismo, wymagające godzin uwagi. Tak trzymać!

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawcom i redakcji magazynu „Lśnienie”.

OOoo, zapowiada się

portret użytkownika Lorelay

OOoo, zapowiada się sympatycznie. Nie dysponujesz może chociaż kserówką? Niestety nie udało mi się zdobyć pisma.

Płytka też wydaje się całkiem udanym prezentem. Swoją drogą "Dentystę" kiedyś przesłuchałam. Dobry!

No i moja dziedzina: Anja Orthodox i w dodatku... "Nocarz" :P Coś, w czym Lorcia ostatnio siedziała po same uszy ;) Jasny gwint! Przecież ja to muszę mieć.

Zawsze możesz zdobyć tutaj ;)

portret użytkownika tess

Zawsze możesz zdobyć tutaj ;)

Oooo, dzięki wielkie dobra

portret użytkownika Lorelay

Oooo, dzięki wielkie dobra kobieto! :*

Nie ma za co :)

portret użytkownika tess

Nie ma za co :)





Wydarzenia

Reklama

Heartless

Ostatnie odpowiedzi

Patronaty

Księga Wojny

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Zajdel

Wyjście z cienia

Polcon 2011

Opowieści

Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny

Krawędź

Koniasz

Nefilim

Nefilim

Lewiatan

Raj utracony

Kod Lyoko

Kod Lyoko

Ulysses Moore

Moherfucker

Moherfucker

Przedwiośnie żywych trupów

Psalmodia (Michał Krzywicki)

Wilcze Dziedzictwo

Antologia fanów!

Amnesia

Wilcze Dziedzictwo: Ukryte cele (Magda Parus)

Tolkien

Genesis

Przedświt (antologia)

Krawędź czasu

Krzyż Południa. Rozdroża

Puckon

Krawędź czasu

JFK

JFK Przemytnik

JFK2

Awanturnik

Kamień na szczycie

Naznaczeni

Panopticon

Księga Przeznaczenia

Śmiertelna fantazja