Logowanie
Nowe wątki
- Rafineria 2012: 100% czystego Tornado - konwent postapo
- Pyrkon 2012
- Elyanne
- Klucz do fantastyki
- Czego baliście się w dzieciństwie?
- Filmy Fantasy
- Paranormal romance - dlaczego wszyscy najeżdżają?
- Fanfik - dobre to czy złe?
- Tydzień Wampirów
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - dyskusje
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - Kveldurf "Smokobójca"
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - Yngvar
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego - Asbjorn
- Ragnarok PBF (www.ragnarok.wxv.pl)
- [Wyrd] Uczta u Haralda Czerwonobrodego
- Runy i Wyrd
- Copernicon 2011!
- Parodie
- Pierwszy rozdział mojej książki proszę o opinie.
- Falkon 2011 - bogowie przyjęli wyzwanie!
Obecnie dostępni są:
Noc Kupały, jak co roku, pachniała płonącymi ziołami. Stosy już dawno zajęły się ogniem. Strawa została podana i zjedzona. Miód wypełniał dzbany i żołądki świętujących, podstępnie krążył we krwi. Niewiasty tańczyły wokół ognia w szaleńczym tańcu, a wojowie spoglądali na nie wzrokiem lubieżnym. Wiedzieli, że już niedługo białogłowy zdejmą swe suknie i w blasku ogniska nagie będą pokazywały wdzięki i kusiły swych ukochanych. Kolejny powtarzalny rytuał kupały. Pozostałość po przodkach, z których zostały już tylko bielejące kości.
Noc miłości, tak zwykło się nazywać to święto w naszej drużynie. I taka właśnie była. Jakimś trafem w trakcie obrządków zawsze znajdowała się jakaś para, która zespalała się na przyrzekane „aż do śmierci”. Tak było i ze mną, ale śmierć była szybsza, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
***
Trzy lata wcześniej beztrosko tańczyłam wraz z innymi pannami wokół ogniska. A gdy one zaczęły znikać ze swymi lubymi w namiotach, by tam zespolić się w miłosnym uścisku ja poszłam w las, by szukać kwiatu paproci. I choć wszyscy powtarzali, że to tylko legendy, wierzyłam, że w każdej legendzie jest odrobina prawdy, wierzyłam, że mogę odnaleźć ten najpiękniejszy kwiat.
Omijałam ścieżki, wiedziałam, że jeśli gdzieś jest, to na pewno nie tam. Co jakiś czas potykałam się o wystające korzenie drzew, ale to mi nie przeszkadzało. Brnęłam dalej, a moje przekonanie, że mogę odnaleźć legendarny kwiat rosło z każdą chwilą. Nie wiem czy było to spowodowane tym, że tak bardzo chciałam go znaleźć, czy może miodem, który wcześniej wypiłam. To było nieważne, gdy całe moje jestestwo zaczynało wręcz krzyczeć, że chcę mieć w posiadaniu kwitnącą paproć.
Nagle nad moją głową usłyszałam hałas, jakby łopot skrzydeł przynajmniej kilkunastu dużych ptaków. I wtedy przypomniałam sobie opowieści Dziada, który na jakimś zjeździe snuł swe historie z dymu fajkowego. Mówił też o tym, że kwiatu paproci mają strzec straszydła. Ach, jakaż byłam głupia, że nie wzięłam nic do obrony, przecież całkiem sprawnie posługiwałam się łukiem.
Teraz już nie mogłam tego zmienić. Pozostawała mi jedynie ucieczka. Lub też stawienie czoła stworzeniom, których nie spotyka się na co dzień. Wybrałam drugą opcję, ważniejsze w tamtej chwili było dla mnie spełnienie wewnętrznego pragnienia, niż zachowanie bezpieczeństwa. Dlatego też szłam uparcie w głąb lasu, już nawet nie pamiętałam, gdzie jest droga powrotna.
Kiedy przeszłam kilkadziesiąt kroków nagle łopot skrzydeł ucichł. Ucichło także wszystko wkoło. A ja stałam pośród lasu i wsłuchiwałam się w tę martwą ciszę. Brzmiała tak pięknie, tak oszałamiająco. Czułam, jak próbuje mną zawładnąć, jak chce wejść w mój umysł. Nie mogłam jej na to pozwolić, dlatego zaczęłam śpiewać cicho piosenkę, którą śpiewaliśmy przy ognisku – jedyną, którą pamiętałam. Wierzyłam, że będę w stanie odpędzić nią straszydła, które przysiadły na drzewach i odgonić ciszę, wwiercającą się w moje myśli. Śpiewałam słowa, które mówiły o miłości szaleńczej, takiej, jakiej pragnęłam. O nagłych uniesieniach i chwilach pełnych namiętności. I właśnie dlatego chciałam mieć kwiat paproci. Bym była bogata i silna w miłość.
I kiedy sobie to uświadomiłam coś mnie zaatakowało. Piękna, jasnowłosa kobieta z przerażającym krzykiem rzuciła się na mnie. Długimi szponami drapała mnie po twarzy i plecach. Słyszałam, jak drze materiał mojej sukienki. Próbowałam się bronić, ale była ode mnie o wiele silniejsza. Niemal rzuciła mną o ziemię. Wylądowałam między wysokimi paprociami. Nim zdążyłam się podnieść, ta opadła na mnie swoim ciałem i przygniotła całą siłą. Szponami chwyciła mnie za szyję i próbowała dusić. Z każdą chwilą coraz bardziej traciłam siły. Czułam, jak staję się bezwładna, aż odpłynęłam w ciemność.
***
Kiedy odzyskałam świadomość usłyszałam trzask ognia i ujrzałam rozgwieżdżone niebo.
- Już się obudziłaś. – To był ciepły, męski głos. – Niewiasty nie powinny zapuszczać się same w las nocą. To niebezpieczne.
- Kim ty jesteś? – zapytałam słabo. W międzyczasie także uświadamiałam sobie wszystko, co działo się zanim zemdlałam.
- Ja jestem tylko zmorą. Duchem nękającym te lasy. Jestem tylko marą, choć kiedyś byłem wojownikiem przesławnym na tych ziemiach, a zwali mnie Niemoj. A kimże ty dziewko jesteś?
- Ja… - zawahałam się chwilę – Dobrochna…
- Zatem, Dobrochno, wypij to, pozwoli odzyskać ci siły po tym, jak Wiła postanowiła się z tobą zabawić. – Podstawił mi kubek pod usta, a ja wypiłam to, co w nim było. Nie czułam strachu, że chce mnie skrzywdzić. Przecież już raz mnie uratował…
***
O świcie odzyskałam siły na tyle, by moc wracać. Niemoj pokazał mi drogą powrotną. Na pożegnanie pocałowałam go gwałtownie i zupełnie dla siebie niespodziewanie. Coś we mnie mi mówiło, że to właśnie jest miłość, której szukałam. Najwspanialsza, choć całkiem nierealna.
Obiecałam, że wrócę za rok. Już nie pragnęłam kwiatu paproci.
Dziś spotkamy się trzeci raz.
***
Dla Viva. Za wszystkie fizyczne i metafizyczne uśmiechy.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
-

- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 322 odsłony

Bardzo ładnie, tylko szkoda, że znowu w roli głównej wątek miłosny. 3/3 opowiadania z nim yhhh (jestem wredna, antyromantyczna baba wiec muszę pojęczeć)
No bo to w końcu Noc Kupały przecież ;)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Z tym, ze jeżeli sie trzymać realnego odbicia Nocy Kupały w tym sensie to chodziło nie o miłosć (jezeli owa istnieje) tylko zwykłe chedozenie, by móc zrobić sobie skoki w bok bez konsekwencji. większoś pewno była tak spita i podrasowana ziołami, ze nie pamiętała pewno nawet jak i z kim tylko budziła sie nago w krzakach. miłosć została dodana tylko na odczepnego potem, zeby spoetyzować zwyczaj (teraz jestem wredna, narzekajaca realistka :P do tego z pms'em). Zresztą w temacie pisało, ze to poprostu musi byc związane z mitologią/obyczajami słowiańskimi, nie koniecznie strikte nocą kupały ;]
A nasza wina, że nam się tak skojarzyło akurat?
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Myśle że skoro już buszujemy w odmętach efantastyki to niczego nie musimy się trzymać ;) A miłość miła Nekromantko istnieje. Tylko wiedzma wstrętna zawsze zjawia się nie tak i nie wtedy kiedy byśmy tego najbardziej pragneli...
Mniejsza z tym, opowiadanie dobre, ale czegoś mi jakby zabrakło. Ale ja tam się nie znam jak coś ;D
Tojad, zabrakło ciut rozwiniecia dramatyzmu, ale to niestety przez niedobre dla nas i dobre dla adminów ograniczenia znaków ;] ja np musiałam usunać z swojego ponad połowe min: zjadliwe rozwazania czy wujek podczas nocy świetojańskiej znowu wpierdzieli sie do ognia. A co do miłości (nie mylić z zakochaniem) takowa przez 22 lata mojego życia sie do mnie ani nie przypałętała ani nie została zaobserwowana u innych.
Lorelay - nie wina, ale ja jęcze, marudze etc. ponoć wywalanie wszystkich swoich 'ale' nawet tych najpłytszych poprawia stan psychiczny, a mojemu kisielowi by sie to przydało ^_^
Twojego jeszcze nie ruszałem, ale widząc wzmiankę o wujku już to naprawiam :D
Być może o rozwinięcie dramatyzmu tu idzie...
Pewnie przez marne otoczenie, nieodpowiednich ludzi. Myśle że nic na siłe.
Ja przez moje 22 lata zostałem zdradzony conajmniej 4 razy. I to przez jedną dziewczyne xD Marna statystyka.
To może na walentynki konkurs na opowiadanie mające ośmieszyć staruszke miłość? Tak choć raz na odwrót ;)
Hm... skoro twierdzisz, że miłość nie istnieje, to możesz ten wątek potraktować jako wątek fantastyczny ;p
A że czegoś zabrakło... Wiem... byłoby zupełnie inaczej, jakbym miała choć tysiączek znaków więcej. Tym bardziej, że jak już się ze wstępem rozpisałam, to nie chciałam go skracać. Może kiedyś powstanie w takiej formie, jak być powinno.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Walentynki są zbyt ignorowanym przeze mnie dniem, żebym ogłosiła coś z ich okazji... ;) No ale nie ja jedna jestem w redakcji.
Opowiadanie spokojnie i z ciekawym skutkiem można rozwinąć. To w końcu Noc Kupały. Wiesz np dodatkowe wątki fantasy w momencie rozmowy Dobrochny i Niemoja, typu leśne duchy w tańcu itd. Pokazanie że mimo tego że chędożący właśnie ludzie w to nie wierzą, magia w tą noc wiruje do okoła jak poparzona :)
Ogółem jak powstanie ta wersja którą byś chciała napisać, poproszę o kopie ;)
Hej tess, ale coś w stylu: w ten dzień wytknijmy miłości jej potknięcia. Sądze że każdy by coś coś napisał ;)
Tojad, opowiadania nie mozna rozwinąć, bo to występuje limit chyba 3 tysiecy znaków ;] tut mir leid. a do tej pory z tego portala na luziku mimo ograniczenia znaków napisałam tylko miejską legendę, ale tych po prostu nie da sie rozwlec. miejskie lgędy musza byc krótkie.
(a w innym konkursie, gdzie biedbna tess bedzie musiała na meilu czytac moje grafomanie - po zgrubszej korekcie kumpeli na szczęście - musiałam obciac koniec i skrócic motyw różowego pudla zagłady :( )
Pierwotny plan już był szerszy i to jest mocno okrojona wersja. A co do duchów w tańcu, lepsze wiły kuszące samców miast niewiast z krwi i kości. Przydatne mogłyby być tu też strzygi i nimfy. No i Zorza, która przechadza się między spółkującymi parkami uświadamia im, że zbliża się poranek i pora wstawania.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Niewątpliwie jestem tu młody... Pudla zagłady? :D Tak, niewątpliwie jestem ;)
Tak jest Aniele, o tym dokładnie mówiłem ;D Jeszcze raz; jak coś chce to przeczytać w pełnym wydaniu :)
O ile się zbiorę i napiszę, bo ostatnio cierpię na silną niemoc twórczą. I gdyby nie to, że byłam pod presją społeczną, to całkiem możliwe, że i ta wersja by nie powstała. A jeśli ją rozwinę, to pewnie całość też gdzieś tu się znajdzie, więc przeczytasz. No chyba że osoba, dla której jest to opowiadanie się nie zgodzi ;p
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
No tak. Miałam zamiar zozdrapać i nadać zjadliwosci i ironii znaczeniu faktu iz samochód probując wyminąć rozowego pudla rozmlaskał na masce bohaterkę. niestety przy ograniczeniach znakow trzeba sie mocno nagimnastykować, a ze moja siła głównie w zjadliwych opisach i mam się zdeczka na bakier z pisownią to niestety polegam, ale cóz! trza ćwiczyć!
a co do walentynek, to walentynki sa złem prawdziwym - tyle poirytowanych ludzi na ulicach w tedy, ze mozna paranoi dostac!
Sadistic - mozna by tez dorzucić parę istot niekoniecznie typowo z naszej mitologii (no ja ze ślaska to mam ciut inna)np: driady i faunów ;) by zrobiło się barwnie
Driady u nas też były ;p A poza mitologię słowiańską wrzuciłabym, jeśli w ogole, wikińską, bo te dwie są mi najbliższe, jeśli chodzi o wczesne średniowiecze.
Ale to najpierw musiałby mnie ktoś zmusić do rozwinięcia.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Na niemoc twórczą proponuje gorzałke, papierochy i dużą ilość ludzi. Czyli typowe krasnoludzkie spotkanie z kumplami. Po takim "zbrudzeniu" następnego dnia zawsze się chce coś stworzyć ;D
Szczęśliwy ten, komu piszą takie opowiadania :]
Yhh, zmusić to bym moze i zmusiła, ale przez neta sie nie da mimo sadystycznej wyobraźni, a co do krasnoludzkiego spotkania nie zawsze wychodzi. ja mam najlepsze pomysły gdy jestem długo sama i zaczynam świrować
A ja kurcze zawsze chciałam walnać jakieś nietypowe połączenie. mitologia słowiańska/ślężańska + np. indian z róznych rejonów i egipska jeszcze sprzed okresu wielkich faraonów
Jeśli ta metoda miałaby zadziałać, to powinno tak się stać już dawno temu. Aktualnie jestem w trakcie rzucania palenia i rozważam odpoczynek wątroby od alkoholu, co by kolejny roj ajademicki wytrzymała. Ale kiedyś jeden znajomy stwierdził mniej więcej tak: "Chcesz pisać? To musisz się wkurwić! Najzwyczajniej w świecie wkurwić, a później to opisać." Może tu leży metoda?
A czy szczęśliwy... To jego trzeba by o to zapytać.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
A co do zmuszania... np. do tego tekstu bylam zmuszana głównie przez Internet...
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
wkurwić? zapraszam do siebie :D albo siebie zabijesz, albo mnie albo napiszesz arcydzieło, badź to wszystko w róznych kombinacjach z ciagiem dalszym
Widze że panie jako osoby nie do końca zadowolone z własnej sytuacji, piszą się na opowiadania antywalentynkowe? ;)
mnie moja sytuacja nie teguje, przy walentynkach chodziło mi o to, że poprostu dla mnie to niebezpieczny dzień bo na ulicach mnóstwo wściekłych ludzi, a ja mam pecha. Albo samotni-stęsknieni sa wnerwieni na rozkochane pary i warcza, albo 'rozkopane pary' szarpia sie o to, ze ktoś zapomniał/nie dał/etc no i dochodza do tego osoby (troszku mi bliskie), które nie nawidzą romansideł i różu przez co nie wytrzymuja napięcia. a nawet do baru nie można wyjść zeby spróbowac się odprężyć bo po kiblach wypite parki lubia kopulować.
Ja tam jestem bardzo zadowolona ze swojej sytuacji ;p Zdecydowanie mi odpowiada :D A jeśli ktoś mnie zmusi, to mogłabym nawet spróbować coś napisać 'o miłości inaczej', bo walentynek nie lubię.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Niewiem, ale myśle wyszła by z tego niezgorsza antologia.
i mózg mi sie zaciął co to ta antologia i musze szukać po wikipedii
Nie chce popełnić wtopy ale chyba zbiór opowiadań różnych autorów na podobny tamat. Bynajmniej to miałem na myśli ;D
Niekoniecznie. ciocia wikipedia potęzną moc ma.
"A ja kurcze zawsze chciałam walnać jakieś nietypowe połączenie. mitologia słowiańska/ślężańska + np. indian z róznych rejonów i egipska jeszcze sprzed okresu wielkich faraonów"
A co Ci, Nekromantko, stoi na przeszkodzie?
Sad, co do wkurwiania - potwierdzam, działa. A jak szukasz powodów, mogę podesłać Ci niezawodnych specjalistów ds. wkurwiania.
Jako osoba wybitnie zadowolona z własnej sytuacji - znów najszczęśliwsza sama ze sobą, po krótkim odchyleniu od normy wyzdrowiałam ;) - piszę się na to literackie walenie tynków. Bo niby czemu nie? Temat jak temat, każdy dobry. Można puścić wodze fantazji ;)
Antologia to po prostu zbiór opowiadań różnych autorów.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Moja droga, nie tylko opowiadań. :p
A co do wkurwiania, mam swoich specjalistów na miejscu. No, aktualnie niekoniecznie aż tak na miejscu, ale i tak dają radę.
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Lorelay, głównie to, ze musiałabym posiedziec dłuzej nad tymi mitologiami, bo nie są one aż tak popularne, a chwilowo próbuje zdobyć jakieś wieksze o jezuickiej, więc tymczasowo mam zajecie (starożytni żydzi btw, mieli niezła łepetynę do demonów, przebrneli przez pół świata, wiec jest u nich niezły misz-masz)
Mitologia jezuicka? o.O
---
"Nie biorę narkotyków – sam jestem narkotykiem."
"Skromność właściwie nie jest moją specjalnością."
/Salvador Dali/
Cholera judaicka, nie ma jak namieszac (cóz nie pierwszy i nie ostatni raz robie z siebie kretynkę - mam w tym wprawę).
nienagannie stylistycznie, poziom wysoki, będzie w czym wybierać:D
Mitologia egipska nie jest popularna?
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Nie w ujeciu, które mnie interesuje. oczywiście anubis i inni na wpoły zwierzęcy bogowie sa tłuczeni do łbów nawet w szkołach, ale co po za tym? przeciętny człowiek z mitycznych stworów rodem z egiptu kojarzy tylko sfinxa, ewentualnie fenixa (chociaż pochodzenie fenixa jest dyskusyjne, stworzenia podobne są wspominane w wielu miejscach swiata. polska/rosja odpowiednikiem fenixa były żarptaki)A co z reszta menażerii? Rozmaite upiory, folkowo-zabobonne istoty, demony, karykaturalne stwory? było ich tam ponoć na pęczki, lecz juz jakos-tako się wsiąkły. Wiecej ludzi bedzie kojazyło juz indiańska gwiezdną bestję niż je.
A to chyba dobrze. Można spokojnie poszperać w tym nieco zapomnianym młyńcu, wybrać co ciekawsze i napisać coś orginalnego. Ja osobiście nie kojarze żadnego opowiadania bazującego na tych klimatach (może poza Krwią Baranka z Kłamcy).
O żarptakach też nie znam ;)
Człowieku! Konika garbuska mama ci nie czytała? - min tam sa żarptaki, jezeli o literature hmm... rozrywkową chodzi.
Mama włączała mi jedynie Dynastie ;)
Pokuszę się o twierdzenie, że w każdej mitologii bardziej znani bogowie są bardziej znani od pomniejszych demonów... :)
No tak, ale zwykle to potem ci pomniejsi sa wciskani do ksiązek. bogów żadko sie spotyka, a satyry, fauny, nimfy, demony etc na pęczki. Bo niestety postac boga jako-takiego ma pewne ograniczenia, wieksze niż stwory mitologiczne.
Tojad, współczuje. Moja madre też to oglądała, naszczęście odwalała też szychtę czytaczki ;]
Ano masz racje. Ograniczenia zawsze można łamać, czyli nic tylko pisać ;)
Kurcze, tak sobie myśle że niemal cała fantastyka bazuje na mitologiach...
Nie jest zle. Były jeszcze komiksy TM Semic w tym czasie ;)
a o Eponie i Danu ktoś słyszał? Tio boginie swoja drogą. O przerazach, leszych? Na historii uczą nas, ze każdego, nawet profesora można nagiąć z dziedziny, która reprezentuje:)
Kto by nie słyszał o leszych... :)
"a o Eponie i Danu ktoś słyszał? Tio boginie swoja drogą. O przerazach, leszych?"
Nooo... ja o wszystkich wyżej wymienionych, na ten przykład słyszałam całkiem sporo :P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"