Strona główna

Co ma berserker do muchomora?

Berserker – tego określenia używamy
często w stosunku do wojownika wpadającego w bitewny szał. Ja
natomiast, jak zwykle chciałabym przypomnieć o jego korzeniach i
zabrać was na wycieczkę do kolejnego miejsca w bardzo zamierzchłych
czasach – zamieszkałej przez plemiona wikingów Skandynawii.

Słowo “berserk” (bersërkr, w
liczbie mnogiej berserkir) wywodzi się z języka staronordyckiego,
oznacza zaś dosłownie “koszula z niedżwiedzia”, co
prawdopodobnie powinno tłumaczyć się jako "człowiek w skórze
niedźwiedzia". Nazwę tą tłumaczy fakt, że w czasie walki
owi wojownicy nosili na sobie skóry tych i innych dzikich
zwierząt.

Przyjrzyjmy się więc wnikliwiej owym
potężnym mężom.

Jak wiadomo w okresie wczesnego
średniowiecza Skandynawowie nieustannie prowadzili niezliczone
wojny. Naturalnym tego faktu skutkiem była dominująca rola w
społeczeństwach plemiennych kast wojowników.Warstwie tej
daleko jednak było do jednolitości. Równie oczywistą koleją
rzeczy było wyłanianie się, drogą naturalnej selekcji, jednostek
uprzywilejowanych. W owych społecznościach, rządzonych swoistym
“prawem pięści”, a raczej miecza i topora, stanowili ją
najbardziej wprawni w walce, a jednocześnie najbardziej bezwzględni.

W ten sposób wyodrębniła się
właśnie u plemion nordyckich dość specyficzna jednostka elitarna,
nazywana roboczo lub też przez bliżej nieokreślonego wroga właśnie
“berserkir”. Aby przybliżyć sylwetkę przedstawiciela tych
wojów ucieknę się do bardzo stereotypowego opisu,
zakorzenionego w naszej świadomości.

Jeżeli samo słowo “wiking”
kojarzy się wielu z nas jednoznacznie z “rabować, palić i
gwałcić”(to ostatnie nie do końca słusznie, ale o tym mowa
będzie przy innej okazji, w innym artykule), spróbujmy sobie
wyobrazić najbardziej brutalną wersję tamtejszego wojownika. Z
pewnością jest to potężny, zwalisty człek o fizjonomii typowego
“barbarzyńcy”. Prawdopodobnie odznacza się też tak zakazaną
twarzą, iż w obecnych czasach groziłoby mu za nią samą
dożywotnie więzienie. Jak już wiemy, na sobie ma skórę
dzikiego zwierza, nałożoną w dodatku na nagie ciało, w łapsku
przypominającym bochen chleba miecz bądź topór. Można się
przestraszyć, prawda?

Uważani za elitę wojskową,
nazywani “wybrańcami Odyna” (bo to z kultem tego boga łączą
ich historycy), cieszyli się jednak ogromnym poważaniem własnego
ludu. Istnieje teza, że stanowili oni zamknięte grupy, nie
przekraczające liczebnością dziewięciu osób. Jeszcze
bardziej odważna teoria czyni z nich natomiast sektę inicjacyjną
poddawaną niemożliwym dziś do odtworzenia rytuałom
wtajemniczenia. Z drugiej jednak strony uznawani byli ponoć za
niepoczytalnych, toteż całkowicie bezkarni. Jeszcze inna wersja
głoszona przez historyków twierdzi, że ich szczególne
umiejętności uważano za dar Odyna, niejednokrotnie dziedziczny.
Faktem jest, że dziedziczenie przynależności do berserkerów
rzeczywiście miało miejsce przynajmniej w kilku przypadkach.
Najbardziej znane przykłady to trzypokoleniowi berserkerzy: Kweldulf
– Skallagrim i Egil oraz Otrygg i Ljot Biały, znani z “Sagi o
Egilu” i “Sagi o Njalu”. Tak więc, jakkolwiek w rzeczywistości
przedstawiała się pozycja berserkerów i z czego wynikała,
możemy mieć pewność co do ich uprzywilejowania.

Jak zatem wyglądał słynny szał
bojowy i z czego wynikał?

Otóż jak opisują źródła,
delikwent wpadający w trans zachowywał się zupełnie dosłownie,
jak zwierzę, którego skórę nosił, doświadczał
psychicznej transformacji w bestię - niedźwiedzia, wilka lub byka.
Zaczynał krzyczeć, wyć, toczyć pianę z ust, gryźć brzeg
własnej tarczy. Jego siła i wytrzymałość nienaturalnie rosła, a
razem z nią agresja. Całkowicie ulatniał się natomiast lęk i
zdolność odczuwania bólu. Pozornie zwiększała się też
odporność na uszkodzenia ciała, faktycznie jednak było to po
prostu mniej obfite krwawienie z ran. Wyjście z transu natomiast
wiązało się z ogromnym wyczerpaniem organizmu i nagłym
przyspieszeniem upływu krwi. Tym sposobem z punktu widzenia wroga
berserker faktycznie był niezniszczalny, ale jak widać tylko z
jego perspektywy.

Czas odpowiedzieć na drugą część
postawionego wyżej pytania. Skąd brały się te napady szału?
Wielce prawdopodobne jest, że winne wszystkiemu są, jak łatwo się
domyśleć silne środki narkotyczne. Wybrańcy Odyna przed bitwą
pili napar sporządzany z muchomora czerwonego lub/i plamistego.
Środek preparowany był z grzybów suszonych, ponieważ
dopiero wtedy ujawniało się ich działanie psychoaktywne.
Potęgowanie i przyspieszanie go było możliwe dzięki banalnie
prostemu zabiegowi – popijaniu mikstury piwem. Za słusznością
tej tezy przemawiają dodatkowo dwa fakty historyczne. Po pierwsze w
czasach przedchrześcijańskich muchomory były szeroko stosowane w
praktykach szamanów z terenów Europy i Azji. Po drugie
grzyb ów we wierzeniach skandynawskich poświęcony jest
właśnie Odynowi.

Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej
samemu działaniu wyżej wymienionych środków. Dzięki
muscimolowi powstającemu z kwasu ibotenowego w procesie suszenia,
wywar z muchomora czerwonego powoduje poważne zmiany w zachowaniu i
postrzeganiu otoczenia. Użycie większych ilości wywołuje
natomiast halucynacje, napady szału i ślinotok. W przypadku tego
gatunku muchomora, nadużycie nie jest śmiertelne.

Muchomor plamisty jest o tyle
groźniejszy, iż wyróżnia się w nim jeszcze pięć innych
związków oddziałujących na psychikę. Ten gatunek przy
spożyciu większej ilości, grozi już w najgorszym przypadku
śmiercią, w najlepszym nieodwracalnym kalectwem. Mniejsze dawki
rozpuszczone w płynie mają silne działanie halucynogenne, a także
wywołują euforię i nienaturalne poczucie własnej mocy, zanik
instynktu samozachowawczego i zdolności odczuwania bólu.

Niestety, za wielkość w najlepszych
latach życia płacić trzeba na stare lata. Tak było i w przypadku
berserkerów. Zażywane substancje miały zgubny wpływ na cały
ustrój organizmu, a w szczególności psychikę. Po
latach doborowi wojownicy stawali się niebezpiecznymi dla własnego
otoczenia szaleńcami wymagającymi izolacji. Zazwyczaj ze względów
bezpieczeństwa skazywano ich na banicję. Ukrywający się w lasach
byli berserkerzy obwiniani są obecnie za powstanie likantropii –
choroby psychicznej polegającej na przeświadczeniu, że jest się
zwierzęciem (najczęściej wilkiem) i wywoływaniu w sobie
adekwatnych zachowań. Prawdopodobnie są oni też jednym ze źródeł
podań o wilkołakach.

Na koniec warto jednak wspomnieć, że
plemiona skandynawskie nie miały wcale całkowitego monopolu na
berserkerów, choć to z nimi najczęściej są kojarzeni tego
typu wojownicy. Zdarzali się oni, oczywiście nie nazywani tym
mianem, także wśród irlandzkich Celtów. Najlepszym
przykładem jest tamtejszy bohater narodowy Cúchulainn. Ów
obdarzany czcią niemal boską śmiertelnik wedle legend był
praktycznie niepokonany. Powodem, obok jego słynnej włóczni,
która miała podobno “śpiewać żądając krwi”, był
bitewny szał.

Odpowiedzi

portret użytkownika tess

Ciekawe, ciekawe... :D

Ciekawe, ciekawe... :D

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi