Początek
Na początku nie było ani bogów ani olbrzymów ni ludzi. Świat wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiejszego dnia. Puste terytoria istniały dla samych siebie, nikt nimi nie rządził. Nie istniał czas, więc nie było przemijania ani śmierci. I tak trwał świat dla samego siebie nie szargany żadnymi namiętnościami. Północną granicę obszarów zajmowały opanowane wieczną zamiecią pola lodowe, żywiące się zimnem wypełzającym z podziemnych przestrzeni mroźnego Niflheimu- krainy mgieł i ciemności, krainy czarnej pustki, którą w przyszłości miało opanować ponure królestwo umarłych. Gdzie na tronie królowej będzie zasiadać na wpół umarła Hel – ponura córka Lokiego.
Daleko na południu gorzał żywioł zupełnie przeciwny. W Muspellheimie- spustoszonej krainie bluzgały gniewem wulkany, zaś ziemię pożerał pełen pasji, nienasycony ogień. Szalał, buchając takim gorącem, że nawet skały spływały potokami rozpalonej lawy – przyszłe królestwo Surta, który najdłużej przetrwa podczas zmierzchu bogów.
Pośrodku zaś pomiędzy Niflheimem a Muspellheimem, ziała niezgłębiona przepaść Ginnungagap, której dna nikt nie mógłby dostrzec.
Uśpienie starego świata trwało tysiące tysiącleci, aż wreszcie coś się zaczęło. Nagle wulkany Muspellheimu wystrzeliły niewidzialnym wcześniej ogromem ognia. Płomienne jęzory poszybowały dalej niż zwykle by w końcu opaść na zamarznięte równiny północy. Powstały gigantyczne obłoki pary, które wzbiły się w powietrze i w końcu skłębiły w deszczowe chmury. Następnie nastała ulewa. Ulewa, jakiej nie widział do tej pory świat i nigdy już nie zobaczy. Padało przez tysiące lat, aż w końcu woda wypełniła całą Ginnungagap. Tak właśnie powstał ocean, który otacza nasz świat.
Wtedy nastał czas narodzin pierwszej istoty na ziemi. Z wód oceanu i przestrzeni wyłoniło się ciało największego olbrzyma, jaki kiedykolwiek istniał na przestrzeni czasów. Przerażał swym ogromem: na północy mróz splatał mu włosy w sztywne sople, gdy na południu jego stopy skwierczały przypiekane ogniami Muspellheimu. Mówią, że olbrzym Ymir narodził się dzięki jadowi wyciekającemu z pierwszej rzeki - Eliwag. Mimo swego ogromu Ymir unosił się bezwładnie na powierzchni pierwotnego oceanu. Nie mógł ruszyć ręka ni nogą bo brakowało mu sił z powodu braku pożywienia.
Wtedy to powstała pierwsza krowa święta Audumla. Wyłoniła się ona ze stopniałej góry lodowej dzięki mocom ognia z Muspellheimu. Ulitowała się ona nad bezwładnym Ymirem i wykarmiła go swym mlekiem. W końcu Ymir stał się na tyle silny by zrodzić potomstwo. Z nogi wyskoczył mu olbrzym Thrudgelmir o sześciu głowach a z pod pachy drugi syn i córka. To od nich pochodzi cały ród Thursów – zarówno tych mieszkających na mroźnej północy jak i tych, którzy opanowali Muspellheim. Od nich także pochodziły te olbrzymy, które wdarły się do Midgardu.
Audumla opuściła Ymira, by lizać słony lód północy, aż wylizała z niego kolejnego olbrzyma – wielkiego Burego. Wraz z nim na ziemię zstąpiła magia. To on władał nią jako pierwszy i był bardzo potężnym magiem. Starsze Thursy nie chciały przyjąć Buriego do swego grona, ani dać mu za żonę żadnej ze swych cór, bo nie należał on do ich rodu.
Pragnienie stworzenia potomstwa było tak silne, że Buri wykorzystał do tego magię. Za pomocą zaklęcia stworzył swojego syna – Burra. Po tym czynie oddalił się z naszego świata.
Burr podobnie jak ojciec długo starał się o żonę spośród olbrzymów, ale ci wciąż odrzucali jego konkury. Urażony Burr w końcu postanowił wziąć na Thursach pomstę. Porwał olbrzymkę Bestlę i spłodził z nią trzech synów – pierwszych bogów z rodu Asów: Odyna, Wilego, i We. Trójca ta miała stać się narzędziem jego zemsty. Mieli być największymi wrogami olbrzymów, a ich wzajemna nienawiść miała w końcu doprowadzić do końca świata.
Kiedy synowie dorośli, ojciec przekazał im swoja moc, przewyższającą nawet siłę ojca olbrzymów, Ymira. Bracia poczuli swoją moc i postanowili to wykorzystać. Postanowili stworzyć - na przekór Thursom – własne królestwo.
Stanęli do walki z Ymirem i rozpoczęli pierwszą wojnę, jaką widziała ziemia. Olbrzymy ze strachu zakrywały oczy i uciekały na skraj świata, opuszczając ojca. Ymir pozostał i walczył. Nie można słowami opisać tych pierwszych zmagań. Straszliwe echa możemy obserwować we wszystkich wojnach, które nastąpiły później. Wreszcie przebrzmiały ostatnie straszliwe magiczne zaklęcia i okazało się, że w końcu Ymir padł martwy. Trzej zwycięzcy rzucili się na zwłoki pierwszej żywej istoty, która pojawiła się w naszym świecie i rozszarpali je na części.
Z ciała stworzyli ląd stały i umieścili go na samym środku świata. Oddzielili go w ten sposób od lodów północy i ogni południa pradawnym oceanem. Ten ląd to nasz Midgard. Z kości Ymira stworzyli góry, z jego krwi morza, z włosów lasy, zaś Midgard otoczyli palisadą jego rzęs. Oceanowi nadali imię Garsecg czyli Szalejące Morze.
Unieśli w końcu odartą ze skóry czaszkę Ymira i umieścili na wysokościach – i tak stało się niebo. Z czaszki wylał się mózg i kawałkami rozpłynął się po bezmiarze powietrza. Tak właśnie powstały chmury szybujące nad naszymi głowami.
Ale nie skończyła się na tym praca zwycięskich braci. By móc liczyć czas, zawiesili na nieboskłonie pojazdy Słońca i Księżyca. Woźnicami pojazdów uczynili potomstwo olbrzyma Mundilföriego – Sol (Słońce) i Maniego (Księżyc).
Potem rozdarli zasłonę odwiecznej Ciemności na białą chustę dnia i czarny płaszcz nocy. Ojcem Daga czyli Dnia był olbrzym Helling, zaś rodzicem Nott, czyli Nocy – Tours Nörwi. Bogowie wyznaczyli też długość roku i, aby składał się z pór, rozgraniczyli go na Lato i Zimę. Ich ojcami były olbrzymy Windswal i Swasud.
Nie na tym jednak zakończyły się dzieła zwycięskich bogów. Powzięli oni zamiar zapełnienia świata stworzeniami, pragnęli bowiem, by ich słuchano i oddawano im cześć.
Pierwsze zjawiły się Alfy - Świetliści. Nie stanowiły one dzieła wygranych bogów – przybyły z daleka, z odległych światów. Pobudowały na grzbietach chmur Alfheim i w nim zamieszkały. Oddały się bogom pod opiekę i odtąd wiernie im służyły, wspomagając w potrzebie. Zadowoleni z pomocy bogowie postanowili stworzyć istoty na wzór Alfów. Do budulca użyli kości i krwi Ymira, lecz dzieło nie okazało się tak znakomite jak zamierzali. Dzięki staraniom bogów powstały krasnoludy, które wyglądały brzydko i pokracznie i na dodatek bały się światła słonecznego. Blask Słońca, który Alfy tak kochały dla krasnoludów był zabójczy – zmieniał ich w szary kamień. Dla ich bezpieczeństwa bogowie na miejsce pobytu wyznaczyli im podziemny Svartalfheim. Tak powstała kraina Ciemnych Alfów czyli Svart-alfów jak Asowie nazwali swoje nieudane kopie duchów z Alfheimu. Pierwsze krasnoludy, Modsognir (Wysysający Siły) i Durin, ulepiły z gliny swych pobratymców. Nowi mieszkańcy świata rozpełzli się po nieskończonych podziemnych korytarzach, swej krainy przekształcając ją na swoje królestwo. Krasnoludy to plemię krnąbrne, często nieposłuszne i niekiedy nawet wyrządzające im szkodę. Znane są wszakże jako niezrównani kowale, złotnicy i budowniczowie. Dzięki nim powstały niezrównane skarby tej ziemi, które nie raz ratowały bogów z opresji.
Kiedy Odyn i pozostali bracia dochowali się już potomstwa, do ich grona dołączył jeden z władców Olbrzymów Ognia, potężny Loki ( Zamykający (historię świata) lub Ogień). Pewnego razu po Midgardzie podróżowali Odyn, Hönir oraz Loki. Idąc morskim wybrzeżem, natknęli się na rosnące obok siebie dwa drzewa – jesion i wiąz. Hönir przeszedł obok nich obojętnie, ale loki zatrzymał się i rzekł do Odyna:
- Bracie krwi (Loki i Odyn przysięgli sobie wieczną przyjaźń, którą umocnili wspólnotą krwi), zawsze chciałeś, by Midgard zamieszkiwały istoty, nad którymi moglibyśmy panować. Czy nie byłoby dobre, gdybyśmy z tych drzew stworzyli nowe plemię.
Odyn zgodził się na słowa Ognistego Olbrzyma i sprawili tak, że z jesionu (askr) powstał mężczyzna o imieniu Ask, zaś z wiązu (embla) – kobieta o imieniu Embla. Leżeli oni nieruchomo bez śladu życia i mieli blade lica. Wtedy Odyn tchnął w nich moc oddychania, Hönir ofiarował im dusze, zaś Loki – gorącą krew i rumieńce na policzkach. Od Aska i Embli pochodzą wszyscy ludzie – tak właśnie Midgard zapełnił się sługami bogów.
Pewnej nocy Mani-Księżyc wyruszył na swą nocną wędrówkę po niebie i z wysokości przyglądał się ziemi. Dostrzegł dwóch chłopców – Hjukiego i Bila, niosących wodę w drewnianych wiadrach. Zabrał ich do swego wozu, by podczas drogi opowiadać im ciekawe historie. A nad ranem, po nocy pełnej legend okazało się, że nie mogą się już bez siebie obyć. Dzieci musiały jednak dokończyć swą ziemską pracę, więc Mani poprosił Noc o pozwolenie zatrzymania ich, a w zamian przyrzekł dopilnować, by nadal zajmowali się ziemską wodą. I tak co noc Hjuki napełnia w oceanie wiadro i wtedy następuje odpływ, a kiedy później Bil je opróżnia – przypływ.
Bogowie nie mieli gdzie mieszkać, tułali się po świecie niczym sfora wilków, toteż w końcu postanowili znaleźć miejsce na przyszły dom. Na podniebnych błoniach wznieśli warowny Asgard (Gród Asów), siedzibę pełną pałaców gdzie odbywały się conocne zabawy. Otaczały go przestronne równiny, zdatne do ćwiczeń bitewnych. Asgard powstał wyżej niż Alfheim, gdyż Alfowie są sługami bogów.
Na niebiosach tkwi też zakotwiczony Wanaheim, ojczyzna boskich Wanów (Władców Miłości) drugiego rodu najwyższych istot. Nie wiadomo kiedy i jak Wanowie go wznieśli. Mówi się, że Wanów porodziła boska Ziemia i dlatego stali się opiekunami naszych zasiewów. Pilnują też byśmy nie stracili mocy płodzenia dzieci.
Po latach okazało się, że ludzie są śmiertelni – wszak nie spożywają boskich Jabłek Młodości – zaś ich uwolnione dusze błąkają się po Midgardzie, nie mając się gdzie podziać. Odyn postanowił zatem przyjmować do swej Walhalli poległych na polu walki wojowników, którymi potem dzielił się z piękną Freyą. Najwybitniejszych wojowników dzień w dzień przygotowywał do ostatecznego boju, który musieli stoczyć w czasie Zmierzchu bogów.
Na pozostałe dusze głęboko pod ziemią czekał pusty Niflheim – mroźna i pusta kraina. Tam też postanowiono zsyłać dusze ludzi mniemających szczęścia niczym się wyróżniać podczas ziemskiego życia. Królową Niflheimu ustanowiono przerażającą Hel, na wpół martwą córkę Lokiego. Tak właśnie powstał świat, nasza Alda, złożona z dziewięciu krain.

















































