Mitologiczne korzenie smoka
Porywają dziewice, pilnują skarbów ukrytych w jaskiniach, zioną ogniem w rycerzy...
Ale skąd wzięły się smoki w średniowiecznych legendach, a potem w fantastyce?
Jak to skąd? Jak zawsze - z mitologii.
Smok występował w mitach greckich.
Pyton – smok/wąż, był dzieckiem Gai (a więc jednym z jej wcieleń), strzegącym wyroczni Temidy w Delfach, strażnikiem tamtejszego źródła. Hesperyjskich jabłek, które musiał zdobyć Herkules w jednej ze dwunastu prac, pilnował smok - Argos. Znaleźć można także postać o imieniu Delfyne (półkobieta-półwąż), tworząca parę hipostaz, z Tyfonem.
Pierwowzór smoka pojawia się też w mitologii babilońsko- asyryjskiej.
Tiamat - stworzenie ściśle związane z chaosem, uosabiające słoną wodę, żeński pierwiastek wszechświata, występowała w formie wężopodobnej, posiadała też cechy innych zwierząt (np. ptaka). Owa matka młodszej generacji bogów zabita została w wielkiej bitwie przez Marduka, który z jej przepołowionego ciała stworzył sklepienie niebieskie i ziemię.
W mitologii egipskiej także znajdziemy ogromnego węża - Apopisa, pokonanego boga Ra.
Mamy też smoki własne, rodzime.
W mitologii Słowian południowych i wschodnich także pojawia się istota do złudzenia przypominająca smoki z legend o polujących na nie rycerzach. Wąż Ognisty był demonicznym wcieleniem ognia, złowrogim latającym władcą bogactw zwanym również Naletnik lub Pienieżny Żmij. Także Weles - słowiański chtoniczny bóg płodności pól i zmarłych, władca Zaświatów i śmierci, strażnik złóż złota i skarbów, przeciwnik Peruna przyjmował niekiedy postać żmija. Był on Pierwszym Żmijem, ognistym wężem. Żmije, smoki, ażdachy, chały, ały to w mitologii słowiańskiej wężopodobne stwory mieszkające w chmurach i jeziorach, często działające na szkodę ludzi, ludojady wypijające wody i zagrażające pożarciem słońca.
Całe mnóstwo bestii smokopodobnych serwuje nam też mitologia germańska, w szczególności nordycka.
Tutaj smok tożsamy jest z olbrzymim wężem, nawet nazwa dla tych istot używana - Wurm (Wyrm, Orm), oznacza dosłownie “wąż”. Nordycki prototyp smoka to Fafnir zabity przez Sigurda. Zmienił się on w smoka, by strzec swej zdobyczy, przeklętego skarbu. Chciwość sprawiła, że stał się potworem, lecz nie tylko pod względem formy. Jego legendarne bogactwa wabiły wielu śmiałków, którzy przybywali do kryjówki smoka w poszukiwaniu sławy i majątku. Większość z nich ginęła od straszliwego gorąca zanim dotarła do jego legowiska. Innym przykładem jest Midgardsorm – syn Lokiego, wąż morski, zagorzały wróg Thora. Gdy o jego istnieniu dowiedział się Odyn, wrzucił węża do oceanu. Ciało Midgardsorma otoczyło świat, a jego szczęki zacisnęły się na własnym ogonie. Kolejny to Jormungand, również syn Lokiego.Tego z kolei Odyn wrzucił do oceanu, gdzie smok wyrósł i zrobił się tak długi, że opasał ziemię. Nazywano go odtąd Żmijem Midgardu (Ziemnym). W Ragnarok Jormungand ma pojawić się na ziemi i zginąć z ręki Thora. Jest też smok Nidhogg mieszkający przy jednym z trzech korzeni Drzewa Życia -Yggdrasill, pożerający martwe ciała. Nidhogg ma ponoć przetrwać Ragnarok.
W sadze “Beowulf” opisany jest Grendel – kolejny wąż morski, również tożsamy prawdopodobnie ze smokiem. Potwór ten i tutaj jest uosobieniem zła i okrucieństwa. Z nim właśnie bohater toczy krwawy bój i pokonuje bestię.
Znana jest także późniejsza legenda, pochodząca najprawdopodobniej z Norwegii, opowiadająca o smoku imieniem Stoor. Był to gigantyczny wąż morski, który wynurzając się z wody, zatapiał ogromne połacie lądu. Jedynym sposobem przebłagania Stoora było składanie mu ofiar dziewic. Tamtejszy król, którego córka także miała być ofiarowana smokowi, obiecał dziedzictwo tronu, królewnę i magiczny miecz Odyna temu, kto ubije potwora. Dokonał tego bohater zwany Assipatle. Nakarmił on Stoora płonącym torfem. Zęby zdychającej bestii wpadły do morza, tworząc łańcuchy Orkadów, Wysp Owczych i Szetlandów. Z ciała smoka utworzyła się Islandia, znana z wybuchów wulkanów (z powodu ognia, ciągle wrzącego w ciele Stoora). Ostatnim uderzeniem ogona potwór oddzielił Norwegię od północnej Danii.
Dziametralnie inne, niż nasze – Europejskie, są wierzenia dotyczące smoków, jakie panowały na Dalekim Wschodzie.
W Chinach smok jest wcieleniem łagodności i dobroci. Liczne smoki chińskie nie były drapieżnikami, nie porywały dziewic, nie pożerały dzieci, nie walczyły z rycerzami. Porównać je można bardziej do duchów czy demonów opiekuńczych, przynoszących dostatek i powodzenie. Napotykano je w zbiornikach wodnych, głównie rzekach i jeziorach. Uwielbiały wylegiwać się w słońcu.
Jednak nawet na Dalekim Wschodzie zdarzały się nie tylko miłe i pożyteczne smoki.
Smoki japońskie, kiedy były rozzłoszczone potrafiły wypić całą wodę w okolicy wywołując suszę.
Największą ciekawostką, dla nas – wychowanych na stereotypie smoka- gada, są wyobrażenia tych istot występujące w Indiach. Tam smoki wyglądem przypominały... słonie.

















































Odpowiedzi
O, jaki ładny... ^^
O, jaki ładny rejs po smoczkach ^^
Co sobie pomyślałam, że jakaś informacja by się przydała, to znajdowałam ją w kolejnym akapicie :)
I po raz kolejny zauważyłam, że mimo iż z mitologią nordycką zetknęłam się parę (albo i więcej niż parę ;p) lat przed tym, jak dorwałam w swoje łapki "Kłamcę", to i tak łapię się na tym, że czytając "syn Lokiego" od razu myślę o niepokornym blondynie z książek Ćwieka :D
Szczerze mówiąc ja, jako
Szczerze mówiąc ja, jako fanatyczka mitologii nordyckiej, też się na tym łapię :P Więc to chyba już tak musi być :P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Widać ćwiekowski...
Widać ćwiekowski Loki jest bardziej lokiowy niż Loki mitologiczny xD
Bardzo ciekawie opisałaś
Bardzo ciekawie opisałaś temat smoków. Co, jak co, ale jestem miłośnikiem tych gadów :P (no i niech będzie, słoni też :P )
"Klękajcie narody, oto Wielki_i_Mroczny ukazał swe oblicze! Niech będzie pochwalony Wielki Imperator! Za Imperium! Na pohybel Jedi!"
________________________________________
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas...
A oto tekst...
"61. Czcienie o tem, kiedy są przyszli do jaskini a smokowie na nie sie są wyrwali. De infantia salvatoris
A jako są szli po drodze, przyszli ku jednej jaskini <...> wielmi ciemnej a głębokiej. Tako tamo wyrzucili się na nie smokowie s onej jaskini silnie okropne <...>; tako sie oni silnie lękną. Ale dzieciątko Jesus wyrwawszy sie z ręku matki i stał przeciw onym smokom machając rękoma, a smokowie poznawszy swego stworzyciela dali są jemu chwałę i poszli przecz natychmiast."
A oto tekst z największego polskiego apokryfu - "Rozmyślania przemyskiego"...
Są smoki.
No i tu mi tesska zabiła
No i tu mi tesska zabiła ćwieka :D Ale cóż, nie studiowałam filologii słowiańskiej :P A chyba trza było :D
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Ja nie zabiłam...!
Ja nie zabiłam Ćwieka! :D
I nie mam zamiaru, szkoda by było... ;p (A to akurat lekturka z części polonistycznej - ta bez początku, końca i części środka :D)
Aaaa... czyli ta, której
Aaaa... czyli ta, której według mądrej Lorki nie ma sensu czytać?:P
Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że zaprotestujesz :D
Masz rację, nie zabijaj Ćwieka, a już na pewno nie przed kolejnym Kłamcą i jeszcze jedną pozycją na którą czekam z niecierpliwością, o wdzięcznym tytule "Gotuj z papieżem ":P
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
O, a o tej...
O, a o tej to nie słyszałam :D
A miałam w planach tekst "Gothuj z nami" (od gotha, nie fallusa ;p), bu.