Miecz i kwiaty, tom II (Marcin Mortka)
Ziemia coraz mniej święta...
Po przeczytaniu pierwszego tomu "Miecza i kwiatów" Marcina Mortki z niecierpliwością oczekiwałam ukazania się kontynuacji. Główny bohater, Gaston de Baideaux zauroczył mnie bowiem od pierwszego przeczytania. Trzymając już w ręku tom drugi zastanawiałam się, czy i tym razem udowodni, że wart jest mojego platonicznego uczucia, czy też mnie rozczaruje.
Z czystym sumieniem powiedzieć mogę, że nie rozczarował mnie ani bohater, ani autor. Tom pierwszy czytało mi się bardzo przyjemnie, drugi zaś... jeszcze bardziej. Wiele wątków, które dotąd mnie intrygowały i nie dawały o sobie zapomnieć, znalazło tu swoje rozwiązania. Jeszcze więcej pojawiło się nowych, równie ciekawych. Zaskoczyły mnie nieprzewidywalne zwroty akcji, nieoczekiwane powiązania między bohaterami, odkrycie przeszłości niektórych z nich, lecz nade wszystko zaskoczył mnie "diabeł". Wreszcie ujawnił kim jest, jeśli nie diabłem właśnie.
Owszem, rozwiązanie było przewidywalne, ale w tym tkwił właśnie cały jego urok. Było tak łatwe do przewidzenia, że nie podejrzewałabym, iż rozwiązanie nasuwające się samo na myśl jest właściwe. Nie wiem, czy moja interpretacja jest właściwa (o to należałoby zapytać samego autora), ale odnoszę nieodparte wrażenie, że zabieg ten był celowy. Jeśli tak, to na mnie zrobił właściwe wrażenie.
Sam główny bohater również mile mnie zaskoczył. Metamorfoza, jaką przeszedł w ciągu trwania akcji obu tomów jest iście imponująca. Gdy poznawałam Gastona był on niepoprawnym idealistą, romantykiem i niezwykle przesympatycznym i odważnym, ale jednak nieudacznikiem. Już na początku drugiego tomu spotkałam go ponownie zmienionego niemal nie do poznania. Chciałoby się powiedzieć "wyrobił się chłopak". Zmężniał, wydoroślał, dojrzał i... zmądrzał. Z nieporadnego chłopca o wielkich ambicjach stał się prawdziwym mężczyzną, potrafiącym schować owe ambicje do kieszeni, kiedy wymaga tego sytuacja. Stał się prawdziwym rycerzem, godnym szacunku i respektu, a także prawdziwym krzyżowcem, wokół miecza którego, kwiaty raczej nie mają szans zakwitnąć, a nad którego głową próżno szukać aureoli. Nareszcie można się w nim jednak doszukać hartu ducha, sprytu i pewnej dawki zdrowego rozsądku. Nie pozbawiło go to jednak cech, które z początku mnie w nim ujęły. Na całe szczęście Gaston, choć niewątpliwie twardszy i bardziej przystosowany do realiów Ziemi Świętej-tylko-z- nazwy, wciąż przeżywa dylematy moralne i wciąż miota się między dawnymi ideałami, a nowo pozyskaną umiejętnością dbania o własny tyłek.
Zakończenie równie mocno zaskakuje. Zwłaszcza w odniesieniu do planowanego przez autora tomu trzeciego. Do niemal ostatniej strony historia wydaje się ostatecznie rozwiązana i zakończona. Zdaje się, że nic więcej w podjętym temacie powiedzieć się nie da. A jednak... Opowieść zapętla się. Kończy ostatecznie pewien rozdział, a jednocześnie otwiera drzwi dla nowego, zupełnie nieoczekiwanego i nieznanego. Do tej pory pojęcia nie mam o czym opowiadać będzie ostatnia część powieści. Działa to jednak na jej wyraźną korzyść, wzbudza ciekawość, lecz nie irytuje niedokończonym wątkiem, na którego kontynuację będzie trzeba długo czekać.
Wciąż jestem też pod wrażeniem języka, jakim pisana jest ta powieść - jednocześnie sprawiającego wrażenie bardzo przystającego do historycznych realiów i zrozumiałego dla przeciętnego odbiorcy. Autor świetnie poradził sobie z wyważeniem między stylizacją językową, a prostym, lekko naturalistycznym stylem wypowiedzi.
Do wspomnianej wyżej metamorfozy bohatera zdają się też świetnie pasować postaci zamieszczone w grafikach na okładkach. Może jest to z mojej strony nadinterpretacja, ale wydają się one świetnie korespondować z treścią. Z pewnością jednak okładki pasują do siebie nawzajem i jeśli w trzecim tomie nic się pod tym względem nie zmieni, cykl bardzo ładnie będzie wyglądał ustawiony na półce.
Nie pozostaje mi nic innego jak znów polecić, teraz już dwa z trzech planowanych tomów cyklu. Z pewnością warto zapoznać się z nimi, nawet jeśli w przeciwieństwie do mnie, nie lubi się opowieści o rycerzach bez skazy i wyprawach krzyżowych.

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 8/2009
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 400
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-100-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł


















































