Obrońcy Królestwa czyli... ziemia w raju
Królestwo jak królestwo – stało i stoi. Tak się tylko złożyło, że bez swego władcy. Jak to? Ano zwyczajnie. W sali tronowej siedzi tylko stuknięty Serafiel i bełkocze od rzeczy. Dlaczego? A Bóg jeden wie...
Jeżeli kiedykolwiek wierzyliście w to, że Niebo jest utopią, a aniołowie świętymi mężami przepełnionymi miłosierdziem, grającymi na harfach, śpiewającymi Alleluja Panu Zastępów, nie czytajcie „Obrońców Królestwa” Mai Lidii Kossakowskiej. Tak, dobrze widzicie, napisałam „nie czytajcie”, o ile jest wam oczywiście dobrze z wyżej opisanym światopoglądem. Dlaczego? Otóż z prostego powodu - możecie zwątpić.Królestwo Niebieskie Kossakowskiej nie jest w prawdzie sielanką. Jest za to... o wiele ciekawsze! No i jest jeszcze Głębia. Czym różni się od Królestwa? W zasadzie niczym. Może tylko tym, że zamtuzy są tam w pełni legalne, a mieszkańcy, zwłaszcza co możniejsi, nie muszą udawać świętobliwych dla zachowania pozorów.
Właśnie... pozory. Oto co jest głównym czynnikiem dzięki któremu Królestwo jeszcze się trzyma w posadach i panuje w nim jako taki ład i porządek.
Jakieś takie... swojskie, nieprawdaż? Skorumpowany rząd, przesiąknięci obłudą i fałszem możni, ogólne zepsucie ukryte skrzętnie pod piękną maską i zagubieni obywatele coraz częściej sięgający po środki, nazwijmy to, odurzające. Brzmi bardzo po ludzku, bardzo "ziemsko", nieprawdaż? Pewne popularne powiedzenie brzmi „raj na ziemi”, a tutaj, moi drodzy, mamy ni mniej, ni więcej jak... ziemię w raju.
Aniołowie... Pamiętacie stereotyp anioła, jakim katecheci raczą dzieci na lekcjach religii? Otóż niewiele ma on wspólnego z aniołami według Kossakowskiej. Może tylko tyle, że jedni i drudzy mają skrzydła. Bohaterowie serii opowiadań są bardziej ludzcy niż niejeden człowiek z krwi i kości. Targają nimi ludzkie namiętności, popełniają oni ludzkie błędy, wykazują się iście ludzkimi słabościami, pełni są ludzkich przywar... co więcej, nawet poczucie humoru, większości z nich wcale nie obce, czasem zdecydowanie niewyszukane, również określiłabym jako bardzo ludzkie. Dzięki temu właśnie, czytając o nich nie odnosimy wrażenia, jak byśmy nagle wkradli się w świat wyższych, nieznanych i obcych istot. Czy to źle? W mojej subiektywnej ocenie - ani trochę. Wprost przeciwnie. Większą sympatię budzą we mnie postaci, których sposób myślenia i zachowania jest dla mnie logiczny i naturalny. Właśnie tak, bohaterowie M. L. Kossakowskiej budzą sympatię, mimo całego ich „zepsucia”, zwyczajności i odarcia ze powszechnie rozumianej anielskości. Niebo wykreowane przez autorkę jest zaś jedynym Niebem w jakim bez protestów zgodziłabym się znaleźć. Mogłabym być pewna, że nudzić się w nim nie będę.
Pozostaje jeszcze tytuł... „Obrońcy Królestwa”. Już w pierwszym opowiadaniu odnajdujemy takowego obrońcę. Daimon Frey – niepoprawny idealista, patriota i rycerz honorowy, jak wszystkim innym, daleko mu do nieskazitelności. Co mu przyszło z ratowania ojczyzny? Niejeden powiedziałby, że jedno, wielkie łajno. Ale czy na pewno?
Ta problematyka tak nas intryguje, że poświęcamy jej z początku całą uwagę, sądząc, jakże błędnie, że to właśnie tego dotyczy tytuł książki. W miarę czytania odkrywamy jednak, na czym tak naprawdę polega owa obrona Królestwa i to, że obrońców jest więcej. Wnioski nie są skomplikowane i nasuwają się same, a my z niekłamanym zaskoczeniem i plugawym przekleństwem skierowanym przeciw własnej głupocie stwierdzamy, że dokładnie te same można było wyciągnąć już z owej pierwszej historii. Obrona Królestwa mianowicie polega na niczym innym, jak wybieraniu mniejszego zła... Prawie jak na naszych wyborach do parlamentu...




















































Czemu to w felietonach jest,
Firewarrior, śr., 11/02/2009 - 00:11Czemu to w felietonach jest, a nie w recenzjach? :)
Czytałam i pokochałam wizję takiego nieba... :D
O matko, nie wiem :P Albo to
Lorelay (niezweryfikowany), śr., 11/02/2009 - 01:00O matko, nie wiem :P Albo to dodawałam w środku nocy kiedyś albo po pijaku, albo w jeszcze milszej sytuacji...?
Dzięki, że zauważyłaś, bo ja bym na to nie wpadała, że mogło mi się dodać nie tam, gdzie powinno :D Już przestawiam :)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"