header

Logowanie

Biblioteka

Ankieta

Kim byłbyś w świecie fantasy, jeśli miałbyś możliwość wyboru?
Orkiem
0%
Krasnoludem
14%
Elfem
27%
Niziołkiem
0%
Bestią (np. smokiem)
27%
Pozostał(a)bym człowiekiem!
32%
Razem głosów: 22

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość

Obecnie dostępni są:

portret użytkownika Nubia
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 4 gości.

Nowi użytkownicy

portret użytkownika DarkMoonxon
portret użytkownika baskaaas
portret użytkownika Bulion
portret użytkownika pleannapoet
portret użytkownika Rafineria
portret użytkownika PaniKasia
portret użytkownika Fhtagn
portret użytkownika Kadzia
portret użytkownika Seidhewedd
portret użytkownika zara

Obrońcy Królestwa czyli... ziemia w raju

Królestwo jak królestwo – stało i stoi. Tak się tylko złożyło, że bez swego władcy. Jak to? Ano zwyczajnie. W sali tronowej siedzi tylko stuknięty Serafiel i bełkocze od rzeczy. Dlaczego? A Bóg jeden wie...

Jeżeli kiedykolwiek wierzyliście w to, że Niebo jest utopią, a aniołowie świętymi mężami przepełnionymi miłosierdziem, grającymi na harfach, śpiewającymi Alleluja Panu Zastępów, nie czytajcie „Obrońców Królestwa” Mai Lidii Kossakowskiej. Tak, dobrze widzicie, napisałam „nie czytajcie”, o ile jest wam oczywiście dobrze z wyżej opisanym światopoglądem. Dlaczego? Otóż z prostego powodu - możecie zwątpić.Królestwo Niebieskie Kossakowskiej nie jest w prawdzie sielanką. Jest za to... o wiele ciekawsze! No i jest jeszcze Głębia. Czym różni się od Królestwa? W zasadzie niczym. Może tylko tym, że zamtuzy są tam w pełni legalne, a mieszkańcy, zwłaszcza co możniejsi, nie muszą udawać świętobliwych dla zachowania pozorów.

Właśnie... pozory. Oto co jest głównym czynnikiem dzięki któremu Królestwo jeszcze się trzyma w posadach i panuje w nim jako taki ład i porządek.

Jakieś takie... swojskie, nieprawdaż? Skorumpowany rząd, przesiąknięci obłudą i fałszem możni, ogólne zepsucie ukryte skrzętnie pod piękną maską i zagubieni obywatele coraz częściej sięgający po środki, nazwijmy to, odurzające. Brzmi bardzo po ludzku, bardzo "ziemsko", nieprawdaż? Pewne popularne powiedzenie brzmi „raj na ziemi”, a tutaj, moi drodzy, mamy ni mniej, ni więcej jak... ziemię w raju.

Aniołowie... Pamiętacie stereotyp anioła, jakim katecheci raczą  dzieci na lekcjach religii? Otóż niewiele ma on wspólnego z aniołami według Kossakowskiej. Może tylko tyle, że jedni i drudzy mają skrzydła. Bohaterowie serii opowiadań są bardziej ludzcy niż niejeden człowiek z krwi i kości. Targają nimi ludzkie namiętności, popełniają oni ludzkie błędy, wykazują się iście ludzkimi słabościami, pełni są ludzkich przywar... co więcej, nawet poczucie humoru, większości z nich wcale nie obce, czasem zdecydowanie niewyszukane, również określiłabym jako bardzo ludzkie. Dzięki temu właśnie, czytając o nich nie odnosimy wrażenia, jak byśmy nagle wkradli się w świat wyższych, nieznanych i obcych istot. Czy to źle? W mojej subiektywnej ocenie - ani trochę. Wprost przeciwnie. Większą sympatię budzą we mnie postaci, których sposób myślenia i zachowania jest dla mnie logiczny i naturalny. Właśnie tak, bohaterowie M. L. Kossakowskiej budzą sympatię, mimo całego ich „zepsucia”, zwyczajności i odarcia ze powszechnie rozumianej anielskości. Niebo wykreowane przez autorkę jest zaś jedynym Niebem w jakim bez protestów zgodziłabym się znaleźć. Mogłabym być pewna, że nudzić się w nim nie będę.

Pozostaje jeszcze tytuł... „Obrońcy Królestwa”. Już w pierwszym opowiadaniu odnajdujemy takowego obrońcę. Daimon Frey – niepoprawny idealista, patriota i rycerz honorowy, jak wszystkim innym, daleko mu do nieskazitelności. Co mu przyszło z ratowania ojczyzny? Niejeden powiedziałby, że jedno, wielkie łajno. Ale czy na pewno?

Ta problematyka tak nas intryguje, że poświęcamy jej z początku całą uwagę, sądząc, jakże błędnie, że to właśnie tego dotyczy tytuł książki. W miarę czytania odkrywamy jednak, na czym tak naprawdę polega owa obrona Królestwa i to, że obrońców jest więcej. Wnioski nie są skomplikowane i nasuwają się same, a my z niekłamanym zaskoczeniem i plugawym przekleństwem skierowanym przeciw własnej głupocie stwierdzamy, że dokładnie te same można było wyciągnąć już z owej pierwszej historii. Obrona Królestwa mianowicie polega na niczym innym, jak wybieraniu mniejszego zła... Prawie jak na naszych wyborach do parlamentu...

Czemu to w felietonach jest,

portret użytkownika Firewarrior

Czemu to w felietonach jest, a nie w recenzjach? :)

Czytałam i pokochałam wizję takiego nieba... :D

O matko, nie wiem :P Albo to

portret użytkownika Lorelay

O matko, nie wiem :P Albo to dodawałam w środku nocy kiedyś albo po pijaku, albo w jeszcze milszej sytuacji...?
Dzięki, że zauważyłaś, bo ja bym na to nie wpadała, że mogło mi się dodać nie tam, gdzie powinno :D Już przestawiam :)

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"





Wydarzenia

Reklama

Heartless

Ostatnie odpowiedzi

Patronaty

Księga Wojny

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Zajdel

Wyjście z cienia

Polcon 2011

Opowieści

Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny

Krawędź

Koniasz

Nefilim

Nefilim

Lewiatan

Raj utracony

Kod Lyoko

Kod Lyoko

Ulysses Moore

Moherfucker

Moherfucker

Przedwiośnie żywych trupów

Psalmodia (Michał Krzywicki)

Wilcze Dziedzictwo

Antologia fanów!

Amnesia

Wilcze Dziedzictwo: Ukryte cele (Magda Parus)

Tolkien

Genesis

Przedświt (antologia)

Krawędź czasu

Krzyż Południa. Rozdroża

Puckon

Krawędź czasu

JFK

JFK Przemytnik

JFK2

Awanturnik

Kamień na szczycie

Naznaczeni

Panopticon

Księga Przeznaczenia

Śmiertelna fantazja