Młot Thora
Nieodłącznym atrybutem Thora był
jego młot - Mjölnir.
Pewnego ranka Thor, obudziwszy się,
zauważył zniknięcie swego potężnego oręża. Szarpiąc brodę,
rozglądał się gorączkowo wokół, poszukując młota we
wszystkich komnatach.
Wnet zjawił się podstępny Loki. Gdy
tylko usłyszał o tym, co spotkało gromowładnego boga, uśmiechnął
się w duchu do własnych myśli, wietrząc okazję do kolejnej
intrygi.
- Pewnie olbrzymy go ukradły - rzekł.
- Jeśli chcesz, sprawdzę u nich.
Thor, nie widząc lepszego rozwiązania
swojego kłopotu, zgodził się.
Loki pożyczył szatę z piór od
bogini Frigg i poleciał do Riesenheim. Tam prędko dowiedział się,
kto ukradł Mjölnir. Uczynił to olbrzym Thrym i schował
boską broń osiem mil pod ziemią.
- Jest tylko jedna cena, za jaką oddam
młot - odrzekł bogu kłamstwa olbrzym, śmiejąc się dziko. - Tylko
jeśli Frigg, najpiękniejsza z bogiń, zostanie moją żoną.
Loki wrócił do Asgardu i
przedstawił bogom żądanie Thryma. Frigg rozgniewała się
okrutnie, bo gdyby Thor nie odzyskał młota, Asgardowi groził upadek.
Zebrali się więc wszyscy na boskiej naradzie. Długo radzili, aż
syn Odyna - Heimdal - bóg jutrzenki i strażnik nieba uknuł
podstęp. Thor miał sam pójść po swój młot, w
przebraniu oblubienicy, udając Frigg. Loki ofiarował się pójść
wraz z nim jako służka.
Thrym ucieszył się widząc swą
narzeczoną okrytą głębokim woalem zasłaniającym twarz. Rozkazał
zaraz przygotować ucztę. Zajął miejsce wśród gości w
wielkiej hali, promieniejąc radością. Gdy jednak ujrzał, że
narzeczona zjadła całego wołu, osiem łososi i sama wypiła trzy
beczki miodu, zdziwił się wielce.
- Osiem dni nie jadła moja pani, tak
bowiem dręczyła ją tęsknota za tobą - wyjaśnił mu Loki,
udający służkę bogini.
Rozpromienił się Thrym na te słowa.
Chcąc pocałować oblubienicę, uchylił rąbek woalu. Zaraz cofnął
się jednak, krzycząc przerażony.
- Moja pani - rzekł na to Loki - osiem
nocy nie zamykała oczu z żądzy z a tobą.
Olbrzym ucieszył się jeszcze bardziej
słysząc tak dobre wieści.
- Przynieście młot potężnego Thora!
- zakrzyknął więc na sługi.
Wnet rzekomej Frigg położono na łonie
Mjölnir, jako prezent ślubny od męża.Wtedy dopiero Thor odrzucił
woal, ukazując płonące gniewem oblicze. Chwycił za młot i cisnął
nim z całej mocy w Thryma. Olbrzym padł u jego stóp z
roztrzaskaną czaszką. Śmierć winowajcy nie ukoiła jednak złości
boga, który dopóty rozłupywał kolejne głowy
odzyskanym orężem, dopóki wszyscy olbrzymi z rodu Thryma nie
byli martwi. A niebo śmiało się i grzmiało na znak radości swego
pana.


















































Odpowiedzi
* Imię młota: Mjølner /
* Imię młota: Mjølner / Mjöllnir / Mjölnir
* Pewnego ranka Thor[,] obudziwszy się[,]
* Szarpiąc brodę[,] rozglądał się
* Tam prędko dowiedział się[,] kto
* "Uczynił to bowiem olbrzym Thrym"
Bez "bowiem"
* śmiejąc się dziko[.]
* Frigg rozgniewała się okrutnie, gdyby Thor nie odzyskał młota
Wiem, że "Thor nie odzyskał..." tyczy się dalszej części zdania, ale wydaje się, że odnosi się to właśnie to gniewu Frigg, przydałoby się rozdzielić jakimś spójnikiem.
* Długo radzieli
"radzili"
* Chcąc pocałować oblubienicę[,] uchylił
Luuubię ten mit :]
Komentarz nieco korektorski wyszedł... ;p
--
bezczelna i ruda
Co do imienia młota - gdzie
Co do imienia młota - gdzie ja ci, k**** nie istniejącą w polskim języku literę na klawiaturze znajdę? Nie jestem takim specem od komputerowej redakcji tekstów z wydziwianiem, jak ty.
Reszta poprawiona :)
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Z metody "kopiuj - wklej"...
Z metody "kopiuj - wklej"... Już Ci zresztą kiedyś o tym pisałam. Po prostu uważam, że kiedy przytaczamy obcojęzyczną nazwę własną, to dobrze jest to robić w oryginalnej pisowni, nie spolszczonej. Nie musisz tego poprawiać, jeśli się ze mną nie zgadzasz.
A jak chcesz poprawić, to bardzo prosto - zaznaczasz fragment tekstu lewym przyciskiem myszy, naciskasz prawy i klikasz "kopiuj", w tekście również prawy i "wklej". Ja skopiowałam z Wikipedii.
(btw. w edytorach tekstu powinna być opcja Wstaw - Symbol)
--
bezczelna i ruda
Owszem, zgadzam się, że
Owszem, zgadzam się, że "kiedy przytaczamy obcojęzyczną nazwę własną, to dobrze jest to robić w oryginalnej pisowni, nie spolszczonej". Niestety mi brakuje takiego redakcyjnego zacięcia, żeby się bawić w "kopiuj-wklej" dla jednej litery, której spolszczenie w tekście polskim nie jest ewidentnym błędem. Może i jestem leniwa i niedokładna, ale niestety, tak bardzo nie lubię komputera i jego używanie, choć konieczne w obecnych czasach, męczy mi oczy, mózg i psuje nerwy, że każda nadprogramowa, co bardziej skomplikowana czynność, zwłaszcza z rodzaju tzw. dłubaniny, spotyka się u mnie z reakcją alergiczną.
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Moja rodzicielka w tym
Moja rodzicielka w tym momencie kazałaby Ci wódki polać... :D
A tak na przyszłość - w realiach ef patrząc, zawsze możesz mnie do tego zagonić... ;)
--
bezczelna i ruda
To cię zaganiam! < zagania
To cię zaganiam! < zagania tesskę >
"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna
Gotowe... ;]
Gotowe... ;]
--
bezczelna i ruda