header

Logowanie

Ankieta

Kim byłbyś w świecie fantasy, jeśli miałbyś możliwość wyboru?
Orkiem
0%
Krasnoludem
14%
Elfem
24%
Niziołkiem
0%
Bestią (np. smokiem)
29%
Pozostał(a)bym człowiekiem!
33%
Razem głosów: 21

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość

Obecnie dostępni są:

portret użytkownika Gotan
portret użytkownika Koala
portret użytkownika Anansi
W tej chwili stronę przegląda 3 użytkowników i 1 gość.

Nowi użytkownicy

portret użytkownika pleannapoet
portret użytkownika Rafineria
portret użytkownika PaniKasia
portret użytkownika Fhtagn
portret użytkownika Kadzia
portret użytkownika Seidhewedd
portret użytkownika zara
portret użytkownika Ivka
portret użytkownika Valvado777
portret użytkownika tyiga

Opowieści... Poszukiwacz. Część II

- Więc powiadacie, panie Josteinie, że przyczyn szukacie - odezwała się niewidoma, gdy znaleźli się w skromnie umeblowanej izbie na piętrze oberży. Usiadła w dębowym karle, zaś gościowi wskazała dłonią zydel stojący przy niewielkim stoliku pod oknem. Storr, podobnie jak poprzednio, ułożył się przy jego nogach.
- Nie jeno wy przyczyn szukaliście, lecz gdy inni, od lat w Galimorze żyjący ich nie znaleźli, sądzicie, że wam się to uda?
Mag milczał przez długą chwilę i zdawało się, że waży w myślach nie tyle słowa, które zamierza użyć, lecz te, które pragnie zataić, przynajmniej w tej chwili.
- Tego pewnym być nie mogę, pani - wyrzekł wreszcie. - Lecz jeśli słuszne są me domysły, to przyczyny, a raczej rzec powinienem: przyczyna jest mi znana.
- Zadziwiacie mnie coraz bardziej, panie Josteinie. Czy pewność wasza, co do natury owej przyczyny wypływa z wiedzy o klątwie owej, o której wspomnieliście przódy? - rzuciła białowłosa z lekkim zniecierpliwieniem.
Siwy nie dziwił się temu, niejednego bowiem zdążył się dowiedzieć, gdy przemierzał galimoryjskie trakty, także tego, że kłopoty, jakie nawiedziły te ziemie, dotknęły panią Tatsu niezwykle boleśnie. Zaś on przypominał jej o tym. Ale wyboru nie miał, sam zdziała tyle, co i nic.
- Tak to nazwano, pani, choć klątwa to nijaka nie była, a inna siła przed jedenastu laty klęskę wywołała w Antharei...
***
Mrozy nadciągnęły wyjątkowo wcześnie, jeszcze przed dniem świętego Moarhana, który koniec prac w polu wyznaczał. Rychło ziemia okryła się białym całunem, a mróz potężniał z każdym dniem. Tak surowej zimy nie pamiętali najstarsi nawet z żyjących. Nikt bez potrzeby nie wyściubiał nosa ze swego domostwa, śmiałkowie zaś częstokroć śmierć z zimna znajdowali, jako że nawet drzewa pękały z hukiem, rozsadzane zamarzającymi sokami. Mijały miesiące, a mróz nie odpuszczał i wkrótce żniwo smierci począł zbierać także głód. Wówczas pojawiło się przypuszczenie, wrychle zamienione w pewność, że potęga owej zimy nie jest naturalna. Inna siła, niźli Natury, objawiła swoją wolę i potęgę.
Szczęśliwym przypadkiem jeno magowi-dziekanowi z Mynydd y Gaer, Skrzydeł Wichru, udało się odkryć miejsce, z którego owa promieniuje na athareańskie niziny. Lecz jej natura była nieznana. Nie była to magia, z jaką magowie miewali do czynienia. Tu działało coś, co wydawało się nieomal przedwieczne. Nie żywa istota, lecz byt, który karmił się cierpieniem i śmiercią.
W miejscu, przez dziekana wskazanym, odkryto ruiny chramu jakowego, starego okrutnie. Nikt nie wiedział, komu bądź czemu był poświęcony, zaś inskrypcje, nawet jeśli były tam niegdyś, czas zatarł już dawno, może nawet przed wiekami? Nienaruszona była tylko niska, bazaltowa kolumna z osadzonym w niej nieforemnym górskim kryształem. Bryła owa wydawała się ośrodkiem i oparciem dla woli, która sprowadziła śmiercionośny mróz .
***
- I cóż uczyniliście, panie Josteinie? – zapytała pani Tatsu, gdy mag zamilkł i siedział tak przez długą chwilę.
Westchnął.
- Niektórzy z nas doradzali zaczekać na magów, których dziekan z innych szkół na pomoc wezwał. Ale ja, głupiec, zaślepiony wiarą we własne umiejętności, nalegałem na pośpiech. I ulegli mi, na swoją zgubę. Ośmioro nas było, którzy stawiliśmy obcej potędze czoło. Połączyliśmy nasze moce, by ów kryształ i byt obmierzły zniszczyć. Ale nie z taką potęgą się nam mierzyć było. Za mało sił mieliśmy. Był bowiem ów kryształ jeno portalem, na Otchłanne Równiny wiodącym. Sam klejnot strzaskaliśmy wprawdzie, lecz byt ów nie ucierpiał wiele. Uszedł, a nas ocalało troje jeno. I długo trwało, nim zmysły odzyskaliśmy. Z mojej winy, pani, pięcioro mych druhów życie postradało. Tedy…
- Tedy umyśliliście sobie, że zemstę weźmiecie – pani Tatsu dokończyła za Siwego. – Sądzę, iż możecie mieć słuszność, w tym przyczyny naszych kłopotów upatrując, Owo istnienie woli najwidoczniej nie bezpośrednio działać, lecz naturę do swych celów zaprzęgać. Jak jednak chcecie pokonać owo w pojedynkę?
Na twarzy maga pojawił się paskudny uśmiech.
- Ten byt słabnie, pani. Słabnie, gdy nie może sięgnąć portalu, do Otchłani wiodącego. A te w znakomitej większości w wojnie magicznej zniszczone zostały. Dziś zaś nikt już wznosić ich nie potrafi, wiedza potrzebna bowiem zginęła w wojnie owej. Jak i wiedza o wielu innych sprawach, dlatego też Straconą Wojną ją zwiemy. Ostał się jeden portal jeno, pani. I tu, w Galimorze gdzieś się znajduje.
- I prosić chcecie o pomoc w poszukiwaniach.
To nie było pytanie, lecz proste stwierdzenie faktu. Nietrudno było jednak pani Tatsu domyślić się celu rozmowy.
- To prawda, pani. Sam niczegom nie znalazł, a tu o czas idzie. Wasze, pani, słowo w wielkim jest poważaniu, tedym postanowił do was się zwrócić z supliką o pomoc.
Tym razem to białowłosa kobieta zwlekała z odpowiedzią. Nie odzywał się i mag, nie ośmielając się przerwać jej milczenia. Wreszcie uczyniła to pani Tatsu:
- Sądzę, że będę w stanie wam pomóc – orzekła. – Macie słuszność, iż czas nagli. Musicie jeno objaśnić, czego szukać trzeba? Sama magię wyczuć potrafię, nie znam jednak aury, jaka portale otacza.
Mag, wyraźnie ucieszony jej słowami, ochoczo udzielił wyjaśnień. Białowłosa słuchała, z rzadka prosząc o objaśnienie jakiegoś niejasnego szczegółu.
- Tak, tuszę, że mam jasność – odrzekła, gdy Siwy skończył. – Rozpoczniemy poszukiwania wraz z przyjaciółmi. Zaś na wieści oczekujcie tu, w karczmie, panie Josteinie.

Jak obiecałem, tak zrobiłem.

portret użytkownika Jostein Siwy

Jak obiecałem, tak zrobiłem. Część druga gotowa.

A ja nie mam czasu poczytać

portret użytkownika Lorelay

A ja nie mam czasu poczytać :(

Co się odwlecze, to nie

portret użytkownika Jostein Siwy

Co się odwlecze, to nie uciecze (:

Jak już pisałam Josteinowi

portret użytkownika tess

Jak już pisałam Josteinowi sowią pocztą - ja niestety chwilowo też nie :( Z długiego chorobowego wrócił profesor i mam w piątek zaległy egzamin, zero czasu na przyjemności :(

Moja doba generalnie powinna

portret użytkownika Lorelay

Moja doba generalnie powinna trwać co najmniej 48 godzin. Wtedy bym może pamiętała jak to było kiedy się miało czas na przyjemności...

48? Tak mało... No, może

portret użytkownika tess

48? Tak mało... No, może jakoś dałoby radę :D Ale nie te śmieszne 24... ;p

Podtrzymuję opinię. E tam,

portret użytkownika Lorelay

Podtrzymuję opinię. E tam, powiem więcej: mam coraz większą ochotę to czytać mimo braku czasu. Czekam z niecierpliwością na kolejne części :)

"Mijały miesiące, a mróz nie

portret użytkownika Nubia

"Mijały miesiące, a mróz nie odpuszczał i wkrótce do śmieci od mrozu dołączyła inna - z głodu."

To zdanie jest dla mnie nie do końca logiczne. Raz, że pojawiła się literówka(miało być chyba "śmierci", a nie "śmieci", po drugie chciałeś chyba przekazać, że ludzie zaczęli umierać również z powodu głodu, choć dotychczas głównym powodem zgonów było zimno. Tutaj brzmi to tak, jakby najpierw umierali z mrozu, a później jeszcze raz - z głodu.

Pojawia się portal - ostatnio odkryłam, że właśnie pojawianie się portalów jest jedną z rzeczy, która czyni dla mnie jakąś powieść ciekawszą. Może więc i u Ciebie ten motyw wzbogaci fabułę.

A teraz do roboty! Popraw trochę te teksty i pisz dalej.

Obiecałam Ci na Pyrkonie, że przeczytam i w końcu przeczytałam ;)





Wydarzenia

Reklama

Heartless

Ostatnie odpowiedzi

Patronaty

Księga Wojny

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Zajdel

Wyjście z cienia

Polcon 2011

Opowieści

Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny

Krawędź

Koniasz

Nefilim

Nefilim

Lewiatan

Raj utracony

Kod Lyoko

Kod Lyoko

Ulysses Moore

Moherfucker

Moherfucker

Przedwiośnie żywych trupów

Psalmodia (Michał Krzywicki)

Wilcze Dziedzictwo

Antologia fanów!

Amnesia

Wilcze Dziedzictwo: Ukryte cele (Magda Parus)

Tolkien

Genesis

Przedświt (antologia)

Krawędź czasu

Krzyż Południa. Rozdroża

Puckon

Krawędź czasu

JFK

JFK Przemytnik

JFK2

Awanturnik

Kamień na szczycie

Naznaczeni

Panopticon

Księga Przeznaczenia

Śmiertelna fantazja