header

Logowanie

Biblioteka

Ankieta

Kim byłbyś w świecie fantasy, jeśli miałbyś możliwość wyboru?
Orkiem
0%
Krasnoludem
14%
Elfem
24%
Niziołkiem
0%
Bestią (np. smokiem)
29%
Pozostał(a)bym człowiekiem!
33%
Razem głosów: 21

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość

Obecnie dostępni są:

portret użytkownika Gotan
portret użytkownika Koala
portret użytkownika Anansi
W tej chwili stronę przegląda 3 użytkowników i 1 gość.

Nowi użytkownicy

portret użytkownika pleannapoet
portret użytkownika Rafineria
portret użytkownika PaniKasia
portret użytkownika Fhtagn
portret użytkownika Kadzia
portret użytkownika Seidhewedd
portret użytkownika zara
portret użytkownika Ivka
portret użytkownika Valvado777
portret użytkownika tyiga

Część VIII

Gerard powlókł się za rozprawiającymi żywo na jakiś obcy mu temat przyjaciółmi, ale niedaleko rue Madelaine skręcił w inną ulicę. Chciał pobyć przez chwilę sam i pomyśleć nad tym, co się z nim działo. Jeszcze nie tak dawno nie wierzył w ogóle w istnienie wampirów, a gdyby ktoś mu powiedział, iż stanie się jednym z nich, to by go wyśmiał i tyle, a od jakiegoś czasu pił krew, dnie przesypiał, a po nocy włóczył się w towarzystwie dwóch innych dziwadeł. Wcale mu się to nie podobało. Lubił demonicznego Nevera, lubił średniowiecznego rycerza o gwałtownym i kapryśnym temperamencie, no i sam wcale nie miał ochoty umierać, ale mimo to nie podobało mu się to, co stało się z jego życiem. Miał wrażenie, że został oszukany, choć zdawał sobie sprawę, iż jest wręcz odwrotnie, bo to właśnie jemu udało się oszukać przeznaczenie i umknąć niechybnej śmierci. Gdyby Never nie uległ fascynacji jego osobą, nie żyłby już od dawna. Machinalnie przystanął przed wystawą niewielkiej księgarni i przez chwilę przesuwał obojętnie spojrzeniem po wystawionych tam książkach. Nagle drgnął. Jego wzrok przykuła niewielka książeczka w skromnej okładce , ustawiona niedbale w kącie. Jej tytuł brzmiał: „Chwila westchnienia”, zaś autorką była jego żona. Nim pomyślał, co robi, chwycił leżący na chodniku kawałek odłupanej cegły i uderzył nim w szybą, która z brzękiem rozsypała się w kawałki. Posapiesznie pochwyconą książkę ukrył pod kurtką i szybko oddalił się w kierunku ich kamienicy. Był najwyższy czas, by się gdzieś ukryć, gdyż niebo zaczynało niebezpiecznie szarzeć. W tej starej kamienicy mieszkali tylko oni. Była ciemna, wilgotna i na wpół zrujnowana, już dawno by ją rozebrano, gdyby nie była wpisana do rejestru zabytków. To, że ludzie tam mieszkać nie chcieli, było trójce wampirów na rękę, mogli bowiem czuć się tam swobodnie. Ich apartamencik, bezpiecznie ukryty na trzecim piętrze, był ich azylem i wystarczał im do szczęścia. Czarny parawan, tworzący kopułę nad ich łóżkami, niewidoczny z zewnątrz, gdyby ktoś chciał zajrzeć w okno, wskutek sprytnego ustawienia luster, co było dziełem Nevera, uzdolnionego manualnie i technicznie. Wewnątrz parawanu każdy z mieszkańców apartamentu miał przy łóżku nocną lampkę, co było szczególnie przydatne dla Nevera, cierpiącego na chroniczną bezsenność. Fronda też lubił poczytać przed snem, ale on usypiał szybko, tak szybko, że zazwyczaj nie zdążył zgasić swej lampki i trzeba było to robić za niego. Gerard rozebrał się szybko i wsunął pod koc do swego łóżka, ignorując pytające spojrzenie Hindusa. Włączył lampkę i otworzył skradzioną książkę na pierwszej stronie, gdzie wydawca zamieścił fotografię jego i Anne na tle zgromadzonego tłumu, obok napuszonego cytatu ze Spinozy. Nie pamiętał, kto i kiedy zrobił im to zdjęcie, niezbyt udane, jak osądził. Na stronie obok było jednak coś dużo ważniejszego – słowa, bez wątpienia skreślone ręką jego żony:
„Budzę się wcześnie, jest jeszcze noc...Świadomość nigdy się nie poddaje, wspomnienie goni wspomnienie i oto znowu widzę twoją martwą twarz na poduszce, twe otwarte oczy, spokojny, nieobecny wyraz twarzy, miękki układ dłoni, których widok upewnił mnie, że nie odczułeś ani bólu, ani niepokoju... Śmierć rozdzieliła nas na całą wieczność.”
Łzy przesłoniły mu litery i nie mógł czytać dalej. Otarłszy oczy patrzył chwilę w czarną ścianę parawanu, zastanawiając się, czy ma nadal zgłębiać ten krótki pamiętnik, nagle bowiem wydało mu się to rodzajem świętokradztwa. Anne liczyła pewnie co prawda na to, że setki tysięcy ludzi przeczyta te słowa, ale w najśmielszych przewidywaniach nie mogła przeczuć, że przeczyta je on, ten, o którym pisała, ten, którego opłakiwała. Nie myślał dotąd o tym, jaki ból musiała przeżywać, dopiero z chaotycznych zapisków w tej książeczce zaczął poznawać jej cierpienie, walkę o to, by jej mąż, jej kochanek, jej książę z bajki umarł spokojnie, bez tortur duchowych, jakie na pewno stałyby się jego udziałem, gdyby powiedziała mu prawdę. A przecież w ich związku to prawda zawsze była najważniejsza, na niej zbudowali ich mały świat. Boże, tamte spacery wśród drzew w lecie, a w zimie wirujące wokół nich płatki śniegu, miękka ciemność okrywająca ich fizyczną bliskość... Jakże to wszystko było okrutnie ulotne, krótkie, tak niewiarygodnie łatwe do unicestwienia przez.. przez co właściwie? Przez jedną nieprawidłową komórkę, która zaczęła rozrastać się w jego nieświadomym ciele, by je pomału zniszczyć. A gdyby Never nie zainteresował się nim, to gdzie byłby teraz? Nie panując dłużej nad sobą Gerard szarpnął za ramię śpiącego słodko Frondę.
- Mój miecz i tarcza. - zażądał nieprzytomnie Thierry, siadając na łóżku i zaraz potem z powrotem upadł na poduszkę, nawet nie otwierając oczu.
- Fronda, powiedz mi, czy istnieje coś takiego jak życiue po śmierci? - zawołał mu aktor z samo ucho.
- Idź z tym do księdza – jęknął Thierry, usiłując schować głowę pod poduszkę – Skąd mnie wiedzieć? Pewno jest. Ja w to wierzę Też sobie znalazłeś porę na teologiczne rozważania....
Gerard machnął na niego ręką i wrócił do lektury, przeklinając swoją słabość, która kazała mu tchórzliwie cofać się przed każdym następnym zdaniem i w trwodze przed nim odczytywać poprzednie po parę razy. Nagle rozpaczliwie zatęsknił za dziećmi. Ostatni raz widział je przed udaniem się na operację, później Anne wywiozła je do jakichś swych przyjaciół i nie przyprowadzała ich do domu pod pretekstem, że rekonwalescent potrzebuje spokoju. Może uważała, ze te dwa małe elfy są zbyt delikatne, by narażać je na widok umierającego ojca? Uświadomił sobie z przerażeniem, że w czasie tych dwudziestu dni, które upłynęły od dnia operacji do jego „śmierci”, nie pomyślał o nich ani razu, a teraz... teraz było już za późno. Należał do innego świata, tak innego, jakby znajdował sie na jakiejś odległej planecie. Po cóż miał myśleć o nich w tym cudownym sam na sam z ukochaną kobietą? Nie wiedział przecież, że to jego ostatnie dni, ukryto to przed nim tak dobrze, tak dokładnie... Nie wiedział, czy ma potępiać Anne za jej oszustwo, czy też podziwiać determinację, z którą walczyła o jego prawo do szczęścia. Nie, nie mógł jej potępić Anne za to, co mu zrobiła. Była zapewne głęboko przekonana, że postępuje słusznie, walczyła jak ranna lwica o to, by ja jego niebie nie pojawił się nawet najmniejszy cień.
- Ciekawe, co powiedziałaby, gdyby tej ostatniej nocy obudziła się i ujrzała przy moim łóżku tego drania Nevera – pomyślał, odwracając kartkę – Dopiero miałaby o czym pisać.
Wrócił myślą do tej ponurej, deszczowej, listopadowej nocy. Czemu właściwie Never zwlekał tak długo, nimzłożył mu ostateczną propozycję? Mało przecież brakowało, a byłoby za późno. Jeśli dokładnie to rozważyć, to nie zostawił mu nawet czasu na przemyślenie tego wszystkiego i teraz dobrze przypominał sobie , z jaką ostrożnością Never wyssał te kilka kropli krwi z jego szyi. Był już na krawędzi życia i śmierci. I wogóle jak Never dowiedział się o wszystkim.
- To nie ja – odezwał się Hindus ze swego posłania spokojnie – Fronda romansował z pielęgniarką, która asystowała przy twej operacji i zwierzyła mu się z tego, co widziała. A Fronda wszystko mi powtórzył, bo wiedział, jak cię podziwiam.
- Czytasz w myślach? - przeraził się Gerard.
- Skądże – zaprzeczył Never – Ale słuch mam dobry, a ty mamrotałeś, zamiast tylko myśleć. Śpij już.
- Zaraz. - obiecał mu Gerard, nie odrywając oczu od zadrukowanych kartek.
„W dniu twego pogrzebu, opuszczając cmentarz, wiedziałam, że będę tu często przychodzić...”przeczytał i usiłowa wyobrazić sobie, co czuła Anne, opuszczając starą nekropolię. Oczywiście nawet ona musiała zdawać sobie sprawę z tego, że jest to rzecz bezsensowna, bo zmarły może być wszędzie, tylko nie na cmentarzu, gdzie zostawia się jego ciało niczym stare ubranie, nikomu już niepotrzebne. Trudno jednak mieć za złe zdruzgotanej kobiecie to, iż czepia się cieni wspomnień. A przecież on żył, żył dzięki małemu kaprysowi wiekowego wampira, który postanowił utrwalić go, nawet (czuł to teraz) wbrew jego woli. Anne jednak o tym nie wiedziała i wszystkim, co jej pozostało, był chłodny, cienisty cmentarz w Ramatouelle. Żyła dla dzieci, musiała być silna ze względu na te dwie drobne kruszyny ludzkie, pamiątki ich miłości. A przecież ich życie będzie, z wampirzego punktu widzenia, boleśnie krótkie. Ile lat miały przed sobą te dzieci, sześćdziesiąt, osiemdziesiąt? Ile spośród nich będzie naprawdę warte przeżycia? Poczuł nagły wstyd. Podarowano mu wieczność, z którą nie miał co zrobić, którą nie mógł podzielić się z najbliższymi, i choć nie miał przecież wyboru, poczuł się winny. Odłożył książkę i zgasił światło. Śpiący na sąsiednim łóżku Fronda oddychał spokojnie przez sen, czasem coś pomrukując. Gerard patrzył na jego gładką twarz, niemal chłopięcą, mimo że należała do wampira liczącego sobie ponad sześćset lat, i próbował wyobrazić sobie, co on czuł, gdy Czarna Dama zamieniła go w krwiopijcę, potępieńca według ówczesnych wierzeń. Przedtem przeżył śmierć żony i synka i może liczył na to, że gdy polegnie, spotka się z nimi w niebie? Czarna Dama odebrała mu tę możliwość, to musiało być dla niego naprawdę okropne. Nie mógł długo nad tym rozmyślać, oczy same mu się zamykały, w końcu był już prawie środek dnia, pora najniższej aktywności dla wampirów. Nim wreszcie zasnął, uświadomił sobie zdecydowanie, iż jednak woli leżeć tu, niż w grobie.





Wydarzenia

Reklama

Heartless

Ostatnie odpowiedzi

Patronaty

Księga Wojny

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Demonomania

Zajdel

Wyjście z cienia

Polcon 2011

Opowieści

Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny

Krawędź

Koniasz

Nefilim

Nefilim

Lewiatan

Raj utracony

Kod Lyoko

Kod Lyoko

Ulysses Moore

Moherfucker

Moherfucker

Przedwiośnie żywych trupów

Psalmodia (Michał Krzywicki)

Wilcze Dziedzictwo

Antologia fanów!

Amnesia

Wilcze Dziedzictwo: Ukryte cele (Magda Parus)

Tolkien

Genesis

Przedświt (antologia)

Krawędź czasu

Krzyż Południa. Rozdroża

Puckon

Krawędź czasu

JFK

JFK Przemytnik

JFK2

Awanturnik

Kamień na szczycie

Naznaczeni

Panopticon

Księga Przeznaczenia

Śmiertelna fantazja