Avatar (miniatura)
A.D. 1890, Besançon
– Staniecie się wielkimi ludźmi, a ja mam obowiązek pomagać wybitnym... – ciągnął mężczyzna, którego twarz skrywał cień kaptura.
– Dlaczego mielibyśmy ci wierzyć? - niepewnie spytał jeden z nagabywanych.
– Powiedzmy, że dobrze mieć takich jak wy po swojej stronie. Ja chciałbym zgromadzić ich jak najwięcej... nim uczyni to On.
– Potrzebujemy gwarancji! - Drugi z niedowierzających zerwał się i uderzył pięścią w stół. – Żądasz zbyt wiele!
– Gwarancji... dobrze... Dostaniecie ją, messieurs Lumière. Pokażę wam, do czego doprowadzicie. Wystarczy mały spacer w przyszłość... Jakieś sto dwadzieścia lat.
– To... to niemożliwe. Człowiek nigdy tego nie osiągnie! To jakaś szatańska sztuczka! Za próby igrania z Bogiem zostaliśmy pokarani potępieniem!
A.D. 2010, Poznań
– Zgaś, proszę, lampę! Niszczysz przy niej wzrok... Okulary są takie drogie!
– Dobrze, ojcze - odpowiedziała cicho, z westchnięciem.
– O czym ty znów rozmyślasz? – Mężczyzna przysiadł obok córki.
– Myślałam... jak pięknie by było, gdybyśmy mogli poznawać te historie – wskazała ręką na pożółkłe karty – nie męcząc tak oczu. Gdyby ilustracje same opowiadały opowieści...
– Córko, skąd te bezbożne pomysły? Książki nigdy nie będą same opowiadały! Potrzeba ci dużo snu... Zgaszę lampę.



















































Ciekawe :)Swoją drogą do
Gotan, nie., 10/01/2010 - 17:26Ciekawe :)Swoją drogą do niedawna byłem przekonany, że świat bez filmów wiele by nie stracił, jednak po obejrzeniu Avatara jestem zdania, że pośród tej całej papki serwowanej nam przez producentów, zdarzają się filmy, które robione są nie dla pieniędzy, jednak dla widza.
Ekhm... nie żeby ten film był
tess, nie., 10/01/2010 - 17:31Ekhm... nie żeby ten film był drugim w historii pod względem wysokości zarobków, a do przebicia "Titanica" niewiele mu już zostało... ;)
Ja bym raczej uznała, że dla pieniędzy można robić rzeczy na wysokim poziomie, a nie w myśl: "po co się starać, i tak się sprzeda"... ;p
Mi raczej chodziło o to, że
Gotan, nie., 10/01/2010 - 17:34Mi raczej chodziło o to, że większość produkcji jest robiona tylko pod względem zysku i od razu widać, że widza traktuje się, jak idiotę, który "wszystko kupi". Avatar był jednym z nielicznych filmów, gdzie w ogóle czegoś takiego nie odczułem.
Wiem, wiem... ale zabrzmiało
tess, nie., 10/01/2010 - 18:00Wiem, wiem... ale zabrzmiało zabawnie ;)
Porównanie Avatara i Titanica
Vivaldi, nie., 10/01/2010 - 18:42Porównanie Avatara i Titanica mocno na miejscu, biorąc po uwage osobę reżysera. Obydwa nawet mają ta samą, podstawową wadę - słaby scenariusz ;p choc mimo wszystko Avatar jest filmem zdecydowanie lepszym od crapowatego Titanica...
A miniatura całkiem fajna. Choć szczerze mówiąc, nawet gdyby Lumiere rzucili swój kinematograf w diabły, rozwoju kina by to nie zatrzymało, co najwyżej opóźniło ;]
Miniatura bardzo mi się
Lorelay, wt., 12/01/2010 - 11:49Miniatura bardzo mi się spodobała. Niby oczywiste, niby proste i niewydumane, ale do mnie trafiło. Wychowana już w czasach, gdy telewizor był już prawie w każdym domu, a od dzieciństwa chodziło się do kina, na moment postawiłam się w roli tej dziewczynki o bujnej wyobraźni, która zastanawiała się jakby to było, zobaczyć "opowieści, które same się opowiadają". Jakie to w jej czasach musiało być abstrakcyjne... Tylko dziecko mogło wpaść na ten pomysł :) Wcale nie dziwię się słowom jej ojca.
Zresztą... ta miniatura poddała mi jeszcze kilka tematów do refleksji. Może nawet jak znajdę czas, napiszę o tym...
Gotan, wybacz, ale filmowcy PRACUJĄ ZAWODOWO, to jest praca zarobkowa, nie charytatywna. Za darmo pracują jedynie wolontariusze w ośrodkach pomocy i fundacjach. Dla pieniędzy robi się praktycznie wszystko i nic w tym nie ma ani dziwnego, ani złego. Rzecz tylko w tym, że dla pieniędzy można robić badziew ale i coś na wyższym poziomie. Jednak tych, którzy robią badziew, osobiście też rozumiem. Sama zajmuję się czasem byle czym, bo za to byle co klient dobrze płaci. Jak dla mnie logiczne.