Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
49%
Dobra.
28%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
7%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 43

Subskrybuj

Who's Online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 4 gości.

Strona główna

Karolina (miniatura)

Nie zamierzał iść na ten film. Właściwie to nie zamierzał iść na żaden film. Co prawda czekał na pewien obraz Znanego Reżysera, ale do premiery zostało jeszcze dwa tygodnie i czas ten miał spędzić w domu, grając na Playstation. I tak prawdopodobnie by się stało, gdyby nie recenzja jakiegoś nowego filmu animowanego, którą napisał Rogal. Kolega znaczy się, Rogalski. Na obrazkach nie wyglądało to najgorzej. A przynajmniej lepiej, niż to całe komputerowo robione tałałajstwo, które zgarniało kolejne Oscary Bóg raczy wiedzieć, za co. Tymczasem jednak, Rafał zdawał się patrzeć na to zupełnie inaczej: bezlitośnie wytykał archaiczną metodę animacji poklatkowej, dziecinność historii, cukierkowatość, naiwność i pozbawienie obrazu „magii jego literackiej podstawy”. P. na początku zupełnie nie zrozumiał, o co chodzi, ale uczynne koleżanki z redakcji podpowiedziały, że film nakręcono na podstawie bestselleru. Podobno autor był Sławnym Autorem, Amerykaninem, ale P. nie robiło to żadnej różnicy, bo po prostu o rzeczonym pisarzu nigdy nie słyszał. Rafał zresztą również, ale musiał coś napisać, żeby się ładnie prezentowało. Swoją drogą, filmu też nie widział, ale to chyba akurat nikogo nie zdziwiło. Rogal miał tendencję do wypowiadania się o filmach, które oglądał tylko w trailerach albo materiałach od dystrybutora.
Ale nikt nie miał o to pretensji – każdemu przydarzało się to od czasu do czasu. P. miał co prawda lekkie wyrzuty sumienia w takich sytuacjach i z trudem zatwierdzają te materiały, ale czymś numer trzeba było zapełnić…

Nie zamierzał jednak iść na ten film. Mijał plakaty promocyjne idąc do pracy, kupił książkę, której adaptacją był film, ale na sam seans nie planował się wybrać. A mimo to w sobotni wieczór wszedł do ulubionego kina, zapłacił siedemnaście złotych za bilet i usiadł na widowni. Spróbował policzyć innych widzów; było ich nie więcej niż dwudziestu, choć sala mogła pomieścić dziesięć razy tyle. Westchnął cicho, rozważając, czy przypadkiem Rafał nie miał jednak racji.

Chwile potem zaczął się seans i P…. wsiąkł. Po prostu. Z szeroko otwartymi oczyma wpatrywał się w ekran, gdzie pośród bajecznie kolorowych, groteskowo powyginanych krajobrazów, mała dziewczynka starała się odnaleźć swoich rodziców. Zaciskał kurczowo palce na poręczach fotela, zastanawiając się, czy bohaterce uda się uciec przed złą wiedźmą i czy wszystko będzie dobrze. Śmiał się z dziwacznych person przebiegających po ekranie, cieszył ze zwycięstw dziewczynki i dumał nad jej losem, cały czas w duchu zastanawiając się, jak oni wyczarowali takie cudowne krajobrazy. Był tak pochłonięty filmem, że nie przeszkadzało mu nawet chrustanie popcornu, wcinanego przez jakąś parę, która najwyraźniej pomyliła wypad do kina z pójściem na film…
Kiedy seans wreszcie się skończył, nie był w stanie opuścić sali. Miał ochotę raz jeszcze obejrzeć to cudo, choć doskonale wiedział, że to idiotyczne.
- Ja chce jeszcze raz! – usłyszał nagle za plecami. W jednym z rzędów młoda mama ubierała jakąś ośmiolatkę, która ani myślała wyjść, głośno domagając się filmu. P. uśmiechał się i poszedł do domu.
Recenzje Rogala zwinął i posłał w diabły, w kilkadziesiąt minut pisząc własną.
Tym razem prawdziwą. I osobistą jak nigdy.
W końcu, co jest złego w byciu dzieckiem, od czasu do czasu?

Odpowiedzi

portret użytkownika Lorelay

Widzę, że na kimś tu coś

Widzę, że na kimś tu coś zrobiło naprawdę niezłe wrażenie, skoro i recenzja i miniaturka :) :P No, no, no. Było jeszcze dodać, że na faktach :P
Tekścik tendencyjny :D

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika Vivaldi

No z tymi faktami to

No z tymi faktami to różnie bywa, w zależności który dziennik o nich pisze :P Tutaj akurat faktór zbyt wielu nie ma ;p
BTW, okreslenie "Tendencujny" ma w tym przypadku negatywny wydźwięk, tak? ;p

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

Hihi, fakty faktami, a

Hihi, fakty faktami, a wydźwięk? ;p Bo nie wiedzieć czemu, inicjał bohatera do czegoś mi przystaje... ;)
Lekki tekścik, chyba zdarzało mi się pisać podobne. Podobał mi się, po podoba mi się pointa "W końcu, co jest złego w byciu dzieckiem, od czasu do czasu?" i lekka nutka osobistości.

PS. Nie wiem, czemu, ale byłam przekonana, że miniaturę napisała Lori i jakiś czas temu, a ja ją czytałam i była o czymś innym oO' I gdyby nie komentarz Lori, dalej bym trwała w tym przekonaniu...

portret użytkownika Vivaldi

Bo z tym iniciałem i

Bo z tym iniciałem i faktami to taka moja podpucha, żeby sie ludzie łapali ;p
A o wydźwięku nadal sie nie dowiedziałem ;p

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

A ja Ci i tak nie wierzę ^^

A ja Ci i tak nie wierzę ^^

portret użytkownika Vivaldi

Czyli widzę, że podpucha

Czyli widzę, że podpucha zadziałała az za dobrze :P

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika tess

To po prostu Ty się

To po prostu Ty się wstydzisz, że masz w sobie dziecko ^^
I kiedy drugi raz na "Koralinę" idziesz, bo mi umknęło, hm? ;>

portret użytkownika Vivaldi

Tak wstydzę się, bo mi to

Tak wstydzę się, bo mi to potem beda wypominać ;p
A drugi raz ide jutro - tym razem na wersje 3D :D

--------
Say "Auf Wiedersehen" to your Nazi balls!
/Hugo Stiglitz "Inglourious Basterds"/

portret użytkownika Lorelay

Znaczy się w moim stylu :D

Znaczy się w moim stylu :D Tesska, rozwiń myśl :P

Viv, nie, słowo tendencyjny nie ma wydźwięku negatywnego, raczej lekko ironiczno-uszczypliwy, a cała moja wypowiedź odnosiła się do tego, że najpierw czytałam twoją recenzję pewnego filmu, a dopiero potem tę miniaturę.

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika tess

Nie, po prostu, kiedy

Nie, po prostu, kiedy czytałam recenzję Viva, wyświetliło mi z boku "Karolina (miniatura)" i nie otwierałam jej nawet wtedy, bo mi się wkręciło, że to zupełnie inny tekst, który czytałam jakiś czas temu, i że to jedna z miniaturek z fabrycznego okresu Lori ;p
Potem zobaczyłam, że Lori komentuje, to tak mnie olśniło, że tekst Viva, przeczytałam i zobaczyłam, że moje pierwsze wrażenie było mylne ;p

portret użytkownika Lorelay

Fabrycznego? :D

Fabrycznego? :D

"Nie dano nam wolnej woli, ale dano nam siłę, byśmy mogli o nią walczyć"

portret użytkownika tess

Kiedy uznałaś, że chcesz

Kiedy uznałaś, że chcesz się zarejestrować jako fabryka i dostawać dotacje od UE dla małych przedsiębiorstw... ;p

portret użytkownika egocentric

Mam nieodparte wrażenie, że

Mam nieodparte wrażenie, że to nie jest czysta fantazja, tylko aluzja ubrana w ładne słowa i próbę uczynienia bohaterów bardziej anonimowymi.
Zgadzam się jednak co do odczuwania jak dziecko, w tym nigdy nie było nic złego.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi