Tchnienie zemsty (miriad)

Tchnienie zemsty
miriad
Czas pełni to nasz czas – czas wilków. Księżyc, oko boga Watayah, boga wszystkich wilków – nawet tych pożałowania godnych, zdeklasowanych ras udomowionych przez człowieka, w niczym już nas nieprzypominających – objawia się nam w całym swym majestacie i przesyła energię tym, w których Watayah znajdzie upodobanie. Kochałem spojrzenia Watayahy. Noce pełni były magiczne, pełne cudów. Bóg w swym zachwycie i podziwie mógł wówczas zesłać wybrańcowi spełnienie najśmielszego nawet marzenia, które tliło mu się w płucach*. Gdy zatem wilk wył swą Prośbę ku księżycowi, oko Watayahy przypatrywało się jego Tchnieniu**, by orzec, na co zasługuje.
Trzy noce temu, podczas przebudzenia się Watayahy, przemierzyłem bez wytchnienia cały las, przepłynąłem rzekę Umnę, pokonałem długość gruzłowatej, czarnej równiny, zwanej Pastwiskami Ludzi, i na koniec obiegłem szerokim łukiem gniazdo tychże parszywych kreatur, by wreszcie stanąć na Wzniesieniu Upadłej Prośby***, gdzie z moich płuc popłynęła najbardziej śmiała Prośba, jaką kiedykolwiek zawarłem w rytualnym wyciu. Nie miałem wtedy w sobie nawet w połowie tyle wiary w to, że Watayah mnie wysłucha, ile mam jej teraz. Wiary, że wysłuchałby każdego, czyje Tchnienie zabarwia żądza zemsty, którą – jak zrozumiałem później – wilki nie bez powodu od pokoleń uczą się wypierać. Ten niczym niewyjaśniony przesąd, nakazujący zwalczanie w sobie chęci zemsty, niósł wielką tajemnicę… a ja musiałem przeżyć to, co przeżyłem, by się o tym przekonać, odkrywając zarazem, co to za tajemnica…
Stało się bowiem – Watayah wysłuchał mnie i następna noc pełni zmieniła moje życie nie do poznania. Otworzyłem powieki, gdy Watayah otwierał swoją, i doznałem szoku. Moje ciało się zmutowało! Podczas snu kości wydłużyły się i zmieniły kształt, a mięśnie nabrały wielokrotnie większej masy i siły. Sierść zgęstniała i wyszlachetniała, stała się lśniąca; kły i pysk spotężniały niesamowicie i nie było już na świecie wilka, który mógłby dorównać mi rozmiarami szczęk. Poza wzrostem wielkości i masy, podarowano mi miażdżącą siłę niezapomnianego mitu o hybrydzie z pradawnych dziejów, gdy wilcze demony żyły wśród nas, na Ziemi, w fizycznych, przerażających formach. Bestie te siały postrach i zniszczenie wśród Pradawnych. Cechą, która najgłośniejszą nutą brzmiała w tych przekazach starych dziejów, było podobieństwo owych wilków-demonów do człowieka, istoty, której wilki bały się i zarazem gardziły nią za jej niedojrzałe podejście do życia i natury… oraz za jej odrażający wygląd. A nosiły one nazwę: Wilkołaki.
Obudziłem się zatem Wilkołakiem i nie trzeba było dwóch sekund, bym zorientował się, że moja Prośba została wysłuchana. W swym wyciu do księżyca prosiłem o siłę i możność pokonania obecnego watażki, Menhira. Mój ojciec był wcześniej przywódcą stada, a ten zdradziecki bydlak wyzwał go na pojedynek o stanowisko, stając się jego zabójcą… i moim wrogiem. Po tym, jak bóg przemienił mnie w Wilkołaka, miałem wystarczająco sił, by zmieść legion jemu podobnych.
Pokonałem Menhira i jego truchło obłażą teraz muchy w korycie wyschłego strumyka, w lesie, gdzie go zostawiłem. Wataha zaś obwołała mnie swoim przywódcą i nowym bożyszczem, któremu zamierzają oddawać cześć.
Jednak dziś, budząc się rano w Grocie****, doznałem jeszcze większego szoku, niż poprzedniej nocy. Watayah musiał pokarać mnie za pychę, jaka we mnie narosła, gdyż, wyzbywszy się czci do jego osoby, zrównałem się z nim w swym aroganckim sercu. Teraz już nigdy nie wyjdę z cienia Groty i prędzej umrę tu z głodu, niźli pokażę się komukolwiek z watahy. Każdy wzgardziłby mną, a i niechybnie próbował rozszarpać na strzępy, gdyby dowiedział się, że odebrawszy mi postać Wilkołaka, Watayah postanowił zmienić mnie w człowieka…
Teraz już wiem, dlaczego u wilków nie ma miejsca na takie stany Tchnienia jak zemsta.
________________________
*Wilki wierzą, że to w płucach mieszka Tchnienie; z każdym oddechem zmienia się i wzbogaca, a także zmienia „barwę” – obecne wartość, stan – określane przez emocje.
** Wilcze określenie duszy.
*** Znane z legend wzgórze na zachód od Lasu Obdrapanych Pni. Wzniesienie Upadłej Prośby było miejscem, w którym „upadła” Prośba słynnego watażki, Ramzesa. Legenda mówi, że Ramzes poprosił o rzecz, która stała się ostatecznie jego zgubą i przyczyną śmierci; wzgórze natomiast obdarzone zostało odtąd dwuznaczną sławą.
****Grotą określało się każdą norę, legowisko lub właśnie grotę skalną, w której luksusach spać mógł tylko przywódca stada.



















































A ten tekst podoba mi się
Lorelay, śr., 07/04/2010 - 20:04A ten tekst podoba mi się najbardziej ze wszystkich nagrodzonych! Oryginalne podejście do tematu, zalążek odrębnego, ciekawego świata z mitologią, wilki jako nadistoty zorganizowane społecznie. Ogromny plus za pomysłowość.