Dary Anioła. Miasto Kości (DVD) - recenzja

    Sukces „Zmierzchu” odbił się szeroki łukiem w świecie filmu. Wątpliwej jakości dzieło, przeniesione na ekran, zdobyło rzesze fanów, którzy z niecierpliwością czekali na kolejne części adaptacji książki autorstwa Stephenie Meyer. Jednak to nie wspomniany „Zmierzch” zapoczątkował modę na ekranizacje powieści – wszystko zaczęło się w 2001 roku, kiedy do kin weszła pierwsza produkcja opowiadająca o przygodach młodego czarodzieja z blizną na czole. Cztery lata później postanowiono sfilmować pierwszą część sagi autorstwa C.S. Lewisa, a w 2010 roku światło dzienne ujrzała adaptacja dzieła „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej pioruna”. Oczywiście nie można również zapomnieć o trylogii J.R.R. Tolkiena. Jednak największe apogeum wszelkiego rodzaju ekranizacji czy też adaptacji nastąpiło rok temu. Wtedy to do kin weszły takie produkcje jak „Intruz”, „Piękne istoty”, kolejna część „Igrzysk śmierci” czy „Dary anioła. Miasto Kości”. W samym 2014 ukazały się ekranizacje „Niezgodnej”, „Zimowej opowieści”, „Akademii Wampirów”, a już niedługo pojawi się „Więzień labiryntu” i trzecia odsłona filmowej wersji dzieła Suzanne Collins. Niektóre z produkcji oddają klimat znany czytelnikowi z książek, innym brakuje magii ich papierowego odpowiednika. Jednym z filmów, które spełniły pokładane w nim nadzieje i oczekiwania, okazały się „Dary Anioła”.

    Clary Fray wiedzie spokojne życie – większość czasu spędza ze swoim przyjacielem, Simonem: chodzą na wieczorki poetyckie ich wspólnego znajomego, odwiedzają kawiarnie, plotkują. Pewnego dnia całe jej życie ulega drastycznej zmianie. Dziewczyna zaczyna malować nieznany symbol, a w dyskotece Pandemonium staje się świadkiem morderstwa, najdziwniejsze okazuje się jednak to, że nikt poza nią nie widzi zbrodni. To nie koniec problemów Clary – jej matka zostaje uprowadzona, a jedyną osobą zdolną pomóc protagonistce jest jeden z napastników z klubu. Fray będzie zmuszona porzucić swoje normalne życie i wejść do świata Nefilim – wojowników, których zadanie to walka z wszelkiej maści demonami. Okazuje się bowiem, że Clary nie jest zwykłą dziewczyną, tylko jedną z Nocnych Łowców.

    „Dary Anioła. Miasto Kości” to adaptacja książki pod tym samym tytułem, autorstwa Cassandry Clare. I muszę przyznać, że to jedna z lepszych filmowych wersji powieści, rzekłabym nawet, że pod pewnymi względami ciekawsza niż oryginał. Przykładem może być główna bohaterka serii – Clary. Cóż, w książce to postać, która dosłownie doprowadzała mnie do białej gorączki: zamiast myśleć o konsekwencjach czynów, wolała podejmować pochopne decyzje, cały czas przedkładała własne potrzeby nad dobro ogółu, a jej uczucie do Jace’a przysłoniło dziewczynie cały świat. Jednak w filmie, o dziwo, Clary nabrała kolorytu. Lily Collins uczyniła z nudnej, nijakiej bohaterki, osobę, która posiada własny charakter.

    Niewątpliwą zaletą produkcji są właśnie aktorzy – rzadko kiedy zdarza się, by tak dobrze dobrać ekipę odtwórców ról. Każdy fan serii zapewne dokładnie tak wyobrażał sobie Magnusa Mabe’a czy Aleca Lightwooda. Jonathan Rhys Meyers jako antagonista dał z siebie wszystko, aktor jest stworzony do grania postaci, które romansują z ciemną stroną mocy. Jemima West przeszła natomiast prawdziwą metamorfozę. Pamiętam ją z roli w serialu „Rodzina Borgiów”, kiedy ujrzałam ją w adaptacji „Miasta Kości”, nie mogłam uwierzyć, że to ta sama osoba.

    Pierwsza część serii autorstwa Cassandry Clare to połączenie urban fantasy z powieścią gotycką. Film doskonale oddaje klimat papierowej wersji – jest ciemno, ponuro, miasto oraz budowle odgrywają w dziele znaczącą rolę. Jednym z najpiękniejszych budynków w filmie jest Instytut Nocnych Łowców. Majestatyczna instytucja, która przywodzi mi na myśl Hogwart, tylko znacznie mniejszy, z serii o przygodach czarodzieja z blizną na czole.

    „Dary Anioła” to film godny polecenia – jako adaptacja spełnił swoją rolą. Zresztą to właśnie ekranowa produkcja przekonała mnie do tego, by sięgnąć po książkę Clare. Wydanie DVD posiada pewien atut, sceny, które nie pojawiły się w kinie. I muszę przyznać, że nie są to byle jakie fragmenty. Nie będę zdradzała szczegółów, by nie zepsuć niespodzianki, ale warto je obejrzeć, gdyż niektóre z nich dodają produkcji większego uroku.

    Tekst: Monika „Katriona” Doerre

    Film obejrzeliśmy dzięki
    uprzejmości Monolith Video.

    Oryginalny tytuł: The Mortal Instruments: City of Bones
    Gatunek: Dramat | Akcja | Przygodowy
    Długość: 129
    Język: angielski
    Premiera: 16/08/2013
    Reżyseria: Harald Zwart
    Scenariusz: Jessica Postigo
    Muzyka: Atli Örvarsson
    Zdjęcia: Geir Hartly Andreassen
    Obsada: Jamie Campbell-Bower, Lena Headey, Lily Collins, Jonathan Rhys-Meyers
    Produkcja/Rok: USA/Niemcy 2013

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus