Lucy (2014) - recenzja

    Od Luca Bessona mam prawo wymagać wiele, bardzo wiele. Dlaczego? Jest reżyserem filmu, który od przeszło dziesięciu lat nazywam swoim ulubionym, mówię o „Leonie zawodowcu”. I to właśnie stanowi powód mojego ekstremalnie sceptycznego i wręcz obrzydliwie krytycznego patrzenia na jego inne głośne produkcje, porównywane zawsze przeze mnie do Tego Ideału, gdzie swój debiut zaliczyła Natalie Portman. Nietrudno więc zgadnąć, że wybierając się do kina na „Lucy” – najnowszy film Bessona – oczekiwałam czegoś podobnie wspaniałego i zachwycającego co „Leon zawodowiec”. Chociaż omawiany tytuł ma więcej wspólnego z „Piątym elementem”, można w nim dostrzec zarówno delikatne, refleksyjne partie, jak i szybkie, pełne akcji sceny będące motorem fabuły.

    Główna i zarazem tytułowa bohaterka, Lucy, zostaje zmuszona do przemycenia w swoim organizmie narkotyków. Pewne wydarzenia sprawiają, że paczka środków odurzających pęka i substancja przedostaje się do jej krwioobiegu. Wraz z upływem czasu mózg dziewczyny zaczyna pracować lepiej, szybciej i sprawniej – zamiast dziesięciu procent jego możliwości, Lucy wykorzystuje dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści, aż dochodzi do stu procent. Czy pojawią się konsekwencje takiego oszukania natury?

    Historię o narkotyku stymulującym mózg tak bardzo, iż przyjmujący go staje się geniuszem, już znam z „Jestem bogiem” Neila Burgera, więc pomysł nie jest niczym oryginalnym i niepowtarzalnym. Widzę jednak pewną innowację ze względu na główną bohaterkę –studentkę w obcym kraju, która najzwyczajniej w świecie imprezuje i kuje do egzaminów. Film zaczyna się niewinnie, krótką rozprawką naukową o ewolucji mózgu, stanowiącą wprowadzenie, swoisty prolog do dalszych wydarzeń. Kiedy rozpoczyna się właściwa akcja, już od pierwszej sceny coś się dzieje – jest dynamizm, ale nie czuć przytłaczającego napięcia; jest swoboda, ale widać dokładnie przemyślany schemat. Zamiast długiego i zbędnego przedstawiania Lucy, zanim fabuła nabierze tempa, widz poznaje ją w akcji. Bieg wydarzeń na początku filmu przeplata się z zapoznawaniem dziewczyny. Dostrzega się jej cechy charakteru, delikatnie wgłębia się w temperament i ociera się także o życie prywatne. Poza zaoszczędzeniem kilkunastu minut widzowi siedzącemu w kinie, zabieg ten podkreśla kunszt Luca Bessona. Płynność, brak statyczności w zachowaniach bohaterów i ich zdecydowanie tylko zwiększyły mój apetyt na dalszą część.

    Przedstawienie człowieka jako zwierzęcia, i to na dodatek wcale nie najinteligentniejszego na Ziemi, może się wydawać przytłaczające, a momentami, biorąc pod uwagę stosowne wstawki filmowe, nawet obrzydliwe. Wyciągnięcie na wierzch prawdy o ludzkich instynktach, zachowaniach oraz pragnieniach nadaje „Lucy” pewnego dramatyzmu. Bez tego owa produkcja stałaby się kolejnym, pełnym sensacji i efektów specjalnych hollywoodzkim „produkciakiem”, a dodając do niego seksowną i piękną dziewczynę, grającą pierwsze skrzypce, najprawdopodobniej nawet gniotem. Lucowi Bessonowi udało się nadać sens temu filmowi, dzięki czemu nie można „Lucy” nazwać wydmuszką, a wręcz widowiskiem. Wisienką na torcie jest oczywiście Scarlett.

    „Lucy” zasługuje na pochwałę, gdyż w czasach, kiedy liczy się akcja i rozrywka, a im więcej ingerencji komputerowej w filmie, tym lepiej, ukazuje nie tylko talent grafików, lecz także, paradoksalnie, niebezpieczeństwo płynące z technologii. Nie mogę powiedzieć, iż jestem tym tytułem zachwycona tak jak „Leonem zawodowcem” albo nawet „Piątym elementem”. Jednakże oczarował mnie i chociaż nie wybija się na tle innych produkcji Bessona, wyraźnie wychodzi przed szereg filmów opartych głównie na efektach specjalnych.

    Sylwia „PersilGold” Zazulak
    Redakcja i korekta: Monika „Katriona” Doerre

    Film obejrzeliśmy dzięki
    uprzejmości Cinema City.


    Oryginalny tytuł: X-Men: Days of Future Past
    Gatunek: akcja, sci-fi
    Długość: 90 minut
    Język: angielski
    Reżyseria: Luc Besson
    Produkcja: Virginie Silla
    Scenariusz: Luc Besson
    Muzyka: Éric Serra
    Zdjęcia: Thierry Arbogast
    Montaż: Julien Rey
    Scenografia: Hugues Tissandier
    Produkcja / Rok: Francja, 2014
    Data premiery: 14 sierpnia 2014 (Polska) 24 lipca 2014 (świat)

    Obsada:
    Scarlett Johansson - Lucy
    James McAvoy - Charles Xavier
    Morgan Freeman - Profesor Norman
    Min-sik Choi - Pan Jang
    Amr Waked - Pierre Del Rio

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus