Rodzinka nie z tej Ziemi (2014) - recenzja

Jeśli film animowany trafia do Twojego kraju w rok i kilka dni po światowej premierze, to masz prawo zastanawiać się nad jego jakością. Albo tempem pracy dystrybutora, najwyraźniej radzącego sobie „całkiem nieźle” w czasach kryzysu gospodarczego. Jeśli dodatkowo został – film, nie dystrybutor – zdubbingowany i opatrzony tytułem, na widok którego ręka sama sięga do czoła, to szansa na niewypał wzrasta dwukrotnie. W przypadku Rodzinki nie z tej Ziemi (pozwolicie, że nie skomentuję tytułu? Dzięki) klęski nie ma, ale i wielkiego sukcesu również nie.

Film opowiada historię dwóch braci o skrajnie odmiennych charakterach, młodszego w typie stereotypowego herosa kina akcji oraz starszego, statecznego i rozsądnego geniusza, próbujących uciec ze Strefy 51 (tej Strefy 51) i zaakceptować dzielące ich różnice. Oraz żony i syna tego drugiego, niezdolnych do biernego przyglądania się kłopotom męża/ojca. Oraz chciwego amerykańskiego wojskowego z łysiną i awersją do kosmitów. Oraz podejrzanie zachowującej się szefowej kosmicznej agencji BAAS. Oraz innych obcych przetrzymywanych na terenie Strefy i zmuszanych do pracy za obietnicę uwolnienia. Oraz…

Tak, Rodzinka jest naładowana wątkami jak świeżo wypuszczona z fabryki bateria energią, co w połączeniu z krótkim czasem seansu (półtora godziny bez jednej minuty) sprawia, że większość z nich nie otrzymuje należnego im czasu antenowego, natychmiast zastępowana przez kolejne i kolejne, niecierpliwie wyczekujące w kolejce. Motyw wyruszenia na Mroczną Planetę (czytaj Ziemię) i wpakowania braci Supernova za wojskowe kraty zostaje wprowadzony tak szybko, że sprawia wrażenie wepchniętego na siłę w przyciętą, bo pozbawioną akcji, scenę. Jakby autorzy obawiali się, że nie wyrobią się w dostępnym czasie i miast usunąć część zawartości paczki, postanowili ją zapchać do końca.

Akcja jest tu zresztą słowem kluczowym. Dawno nie widziałem filmu, który tak szybko przechodziłby od jednej dynamicznej sceny do kolejnej. Dialog, mordobicie, znów dialog, naprawianie kosmicznego ustrojstwa, dialog, dowcip, dialog, kolejne mordobicie, a między tym wszystkim bardzo mało miejsca na chwilę oddechu. Wielkie produkcje kinowe potrafią zmęczyć widza długimi, ciągnącymi się całymi minutami, ujęciami scenografii, ewentualnie wysokobudżetowego CGI, jednak tutaj przesadzono w drugą stronę. Ktoś mógłby powiedzieć, że metoda ta okazała się niezłym sposobem na uniknięcie nudy i jestem gotów przystać na taki argument, jednak kilka sekund przerwy to tu, to tam wyszłoby filmowi na dobre i pozwoliło mi zebrać, co chwilę atakowane nowymi informacjami, myśli. Zwłaszcza, że wrzucono doń tematy zarówno dość poważne i warte dłuższych przemyśleń, jak i płytkie, stanowiące kiepskie fabularnie, ale przynajmniej zabawne wyjaśnienie tego bądź innego motywu, co w paru momentach każe spytać, czy twórcy aby na pewno wiedzieli, jaką historię chcą nakręcić.


Nie mogę za to przyczepić się do warstwy graficznej. Krótko – Rodzinka jest piękna. Wręcz przepiękna, ciesząca oko paletą żywych kolorów, realistycznymi efektami świetlnymi bez jednoczesnego oślepiania widza, interesującymi projektami statków kosmicznych oraz obcych urządzeń, przede wszystkim zaś modelami postaci. To poziom współczesnych gier wideo na silniku Unreala. Albo Despicalbe Me, gdzie mimo ogólnej prostoty wyglądu każdy bohater był wyjątkowy i zapadający w pamięć. Może poza szeregowymi ludźmi w skafandrach, z których tylko dwójka otrzymała przywilej posiadania imienia, oraz pewnym agresywnym gatunkiem występującym na początku filmu. Z pozostałych obcych każdy wygląda i porusza się trochę inaczej, nawet jeśli pojawia się tylko na moment i nikt więcej o nim nie wspomina.

Jak na entego przedstawiciela kina ery postshrekowej, Rodzinka zawiera w sobie humor dostosowany do widzów w różnym wieku, pod którym to pojęciem kryje się głównie slapstick. Sprzątacz trzy razy nadeptujący na własną miotłę, podwozie kapsuły ratunkowej oderwane dwie sekundy po jego wysunięciu, stołówkowa bitwa na jedzenie i tak dalej. Starsi z kolei powinni docenić kilka nawiązań do klasyki SF, takie jak imiona dwóch wyżej wspomnianych pracowników Strefy albo zdjęcia niektórych uwięzionych w niej kosmitów. Nie jestem jednak pewien, czy przetłumaczone zostały wszystkie dowcipy językowe. Bo że dodano nowe, głównie suchary związane z imieniem Skurcza (w oryginale Scorch…), to miałem okazję naocznie się przekonać.


Zdaję sobie sprawę, że Rodzinka, jak każdy film animowany bez względu na treść, została przez polskiego dystrybutora podpięty do kategorii „dla dzieci” i odpowiednio potraktowana. Być może najmłodszym się to spodobało, na szczęście nie wyrażali zbyt głośno swego zadowolenia, ale do mnie, osobnika z dwudziestopięcioletnim przebiegiem, humor słowny nie trafił. Głównie wyżej wspomniane suchary, gdy zaczęły się pojawiać w ilości jednego co pół minuty. Kroplą przelewającą czarę goryczy była scena, gdy jedna z kosmitek rzuciła nieśmiertelnym cytatem z Seksmisji, który część tłumaczy uznała za obowiązek umieścić we wszystkich dubbingowanych filmach. Ponieważ nikt nigdy nie będzie miał go dość, a starsza widownia najwyraźniej chce go słyszeć przy każdej możliwej okazji. Robi się to powoli męczące, jak opowiedziany po raz setny dowcip. Naprawdę nie ma innych sposobów, by uczynić tłumaczenie zabawnym, tylko opierać się na modelu zastosowanym w Shreku? Tym sprzed jedenastu lat, z deka już zaśmierdłym, raz po raz korzystającym z cytatów tak zużytych, że nadają się już tylko do utylizacji?

Dobra, czas na pytanie najważniejsze: czy warto na ten film iść do kina? Odpowiedź: zależy. Dzieciakom zapewne spodoba się wysokiej klasy oprawa graficzna, starsi docenią nawiązania do klasyków oraz stosunkowo wysoką złożoność fabuły, z kolei do obu tych grup powinien trafić humor, włącznie z nieszczęsnym dubbingiem. Jeśli więc nie jesteście chorzy od nadmiaru podobnie do siebie wyglądających animacji i potraficie przymknąć oko na grzeszki dystrybutora, dajcie szansę i tej produkcji. Konkurencji z Frozen, Meridą Waleczną czy Ralphem Demolką raczej nie wygra, ale dobrze się prezentuje na średniej półce, a nawet jej wyższych rejonach.

Tekst: Łukasz "Salantor" Pilarski
Redakcja i korekta: Monika "Katriona" Doerre

Film obejrzeliśmy dzięki
uprzejmości Cinema City.

Tytuł: Rodzinka nie z tej Ziemi
Tytuł oryginalny: Escape from Planet Earth
Gatunek: Animacja, Komedia, Przygodowy, Sci-Fi
Czas trwania: 89 minut
Kraj produkcji: Kanada, USA

Obsada:
Gary Supernova: Rob Corddry
Scorch Supernova: Brendan Fraser
Kira Supernova: Sarah Jessica Parker
Kip Supernova: Jonathan Morgan Heit
Generał Shanker: William Shatner
Lena Thackleman: Jessica Alba

Produkcja:

Reżyseria: Cal Brunker
Scenariusz: Bob BarlenCal Brunker
Studio: Blue Yonder Films, GRF Productions, Jon Shestack Productions, Protocol Pictures, Rainmaker Entertainment

Konkursy

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus