Anioły muszą odejść (Konrad Lewandowski) - recenzja


Polskie aglomeracje raczej nie cieszą się popularnością wśród autorów fantastycznych – wielu z nich woli stworzyć fikcyjne metropolie, niż wykorzystywać to, co mają pod ręką. Na przekór temu trendowi wyszedł Konrad T. Lewandowski, na potrzeby swojej powieści przyglądając się Warszawie i jej długiej, często krwawej historii. W efekcie czytelnicy otrzymali powieść „Anioły muszą odejść”.

Cmentarz Wolski to schronienie dla aniołów podążających ku Światłości i zarazem teren przeklęty, przejście do naszego świata dla sługusów ciemności. To tutaj mieszkają bohaterowie opowieści: Ośka, dziewczyna zabita podczas rzezi Pragi, marksista i intelektualista-husarz. To oni muszą powstrzymać spalone przed kilkuset laty kobiety, które przeistaczają się w demony, targane poczuciem niesprawiedliwości.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy „Anioły muszą odejść” to powieść bardziej skoncentrowana na fabule, czy może ideologii przemijania, parafrazie „wszystkie drogi prowadzą do nieba”. W powieści Lewandowskiego bramy Raju otwarte są dla każdego: agnostyków, marksistów i prostytutek, o ile tylko okażą skruchę. W tym zaś wszystkim istnieje jeden, niepodważalny filar: czyli wolna wola, rzecz, która okaże się prawdziwym utrapieniem dla bohaterów w pewnych sytuacjach. Wszak są oni tylko wykonawcami boskiego zamysłu.

Fabularnie jednak recenzowana książka prezentuje się interesująco: na samym początku czytelnicy zostają rzuceni w sam środek husarskiej szarży, potem akcja znacząco zwalnia tempo, a autor zaczyna mozolnie, powoli wyjaśniać realia, jakie śledzić będzie czytelnik. Później jednak tempo narracji przyspiesza, a „Anioły muszą odejść” zamieniają się w groteskowy horror, na którego kartach demony przeplatają się z natchnionymi szalikowcami i zastępami słuchaczek Radia Maryja. Sęk w tym, że ta groteskowość przestaje być w pewnym momencie poboczną cechą, a staje się najważniejszym elementem powieści.

Trzeba jednak przyznać, że groteskowością Lewandowski umie zaskakiwać: wyśmiewanie polskich przywar, niemalże bulwersujące zestawienie ze sobą różnych wierzeń, a to wszystko podlane odrobiną… fizyki kwantowej. Na tym zresztą lista dygresji w recenzowanej powieści się nie kończy – czasami trudno stwierdzić, czy to raczej zbiór felietonów połączonych fabułą, czy też fabuła okraszona potężnym zbiorem przemyśleń. Ocena tych ostatnich powinna należeć już bezpośrednio do czytelnika, aczkolwiek trzeba przyznać, że próba oceny wydarzeń historycznych (powstanie warszawskie) jest irytująca.

Autor zapowiadał, że „Anioły muszą odejść” będą naszą odpowiedzią na „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa. Tak się, niestety, nie stało – owszem, powieść Lewandowskiego czyta się przyjemnie i szybko (poza kilkoma wątpliwej jakości fragmentami), ale nadal porównywalnie jego tekstu do sztandarowego dzieła rosyjskiego twórcy jest działaniem co najmniej na wyrost. A szkoda, bo w kategorii miejskiego fantasy „Anioły muszą odejść” poradziłyby sobie całkiem nieźle, bez górnolotnych idei.

Dawid "Fenrir" Wiktorski
Korekta: Anna Jakubowska

Tytuł: Anioły muszą odejść
Autor: Konrad Lewandowski
Wydawca: G+J
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2014
ISBN: 9788362343584
Oprawa: miękka

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus