Antipolis (Tomasz Fijałkowski) – recenzja

Akcja Antipolis rozgrywa się w 1936 roku. Dla autora, jako polonisty, to bardzo ważna data, bowiem to właśnie w połowie lat 30-tych nastąpiło apogeum katastrofizmu w literaturze polskiej: poeci i pisarze wieścili rychły koniec świata, utratę dotychczasowych wartości, nieuniknioną zagładę i zatracenie podstaw człowieczeństwa. Fijałkowski wykorzystał ów dekadencki klimat, przenosząc go na łamy swojej debiutanckiej powieści. Czy jednak pomieszanie nihilistyczno-pesymistycznych postaw z elementami fantastyki wyszło autorowi na dobre? Otóż niekoniecznie.

Antipolis to powieść z gatunku historii alternatywnych. Rzeczypospolita jest europejskim mocarstwem z potężnym wojskiem, silną gospodarką i nieustraszonymi politykami. Dlaczego to właśnie Polsce przypadło to szczęście, by stać się kolebką spełnienia "amerykańskiego snu"? Otóż nasz kraj wygrał I wojnę światową i pokonał Rosję. Tytułowe Antipolis to stolica Korony (czytaj: Polski), gdzie swoją siedzibę ma Struktura: tajemna organizacja posiadająca w swoim dobytku skomplikowane urządzenie do przepowiadania przyszłości (wykorzystują do tego ludzi z niezwykłymi, ponadnaturalnymi zdolnościami, na przykład hybrydy powstałe ze związku kobiet z dziwną, pozaziemską istotą). W atmosferze nerwowości i katastrofizmu członkowie organizacji próbują zapobiec Zenitowi, zjawisku zetknięcia się dwóch światów, które wyzwala olbrzymią energię kosmiczną. Ma ono mieć miejsce właśnie w Antipolis, dlatego Strukturaliści próbują jak najszybciej zapobiec wydarzeniu, mogące negatywnie wpłynąć nie tylko na Polskę, ale także i na cały świat.

Na łamach powieści przewija się kilka postaci, z perspektywy jakich poznaje sie bieżące wydarzenia (narracja trzecio– i pierwszoosobowa). Na próżno szukać klasycznego podziału na protagonistow i antagonistów. Fijałkowski nie wskazał głównego "złego", wokół którego zawiązuje się koalicja tych "dobrych". O osobach występujących w Antipolis nie można zbyt wiele powiedzieć, to normalne, obdarzone zaletami i wadami postacie kierujące się w życiu określonymi zasadami, wierzące w pewną ideę, jaką należy zrealizować (pomijając fakt, czy ma ona pozytywne lub negatywne skutki dla całego społeczeństwa). Ciekawy jednak wydaje się sposób ich myślenia, naznaczony egzystencjalizmem, z niechrześcijańską (ów religia dopiero się kształtowała), lecz ściśle humanistyczną hierarchią wartości.

Wobec samego stylu autora też nie mam zbyt wiele zastrzeżeń. To wykształcony filolog polski, u którego można dostrzec literackie inspiracje prozą z 20-lecia międzywojennego, ale także wpływy powieści szpiegowskich i fantastyki. Fijałkowski zgrabnie posługuje sie słowem pisanym, jego stylistyka nie przytłacza czytelnika. Mimo braku klarownych, wiodących postaci, narracja okazała się spójna i logiczna, autor nie tworzy chaosu, lecz konsekwentnie prowadzi fabułę. Świat jest bardzo dobrze dopracowany, opisy życia w roku 1936 ciekawe, przedstawione z licznymi szczegółami i smaczkami.

Jednak coś w Antipolis mi zgrzyta, a są to elementy fantasy. Już sama próba podjęcia napisania alternatywnej historii z tajemniczą grupą Struktury, organizacji pozarządowej, szpiegowskiej i agenturalnej, jest czymś dobrym, jednak jeśli dołożyć do tego hybrydy, magię i kosmiczną energię, to główne zalety powieści zaczynają się rozmywać w morzu nadmiernych wątków i pomieszania gatunkowego. Wszak czegoż nie ma w książce? Są nekromanci i stygmatycy, spirytualiści oraz zombie, tajni agenci, magowie i kosmici. Co za dużo, to niezdrowo. Lepiej byłoby się ograniczyć do mniejszej liczby ponadnaturalnych czynników i postaci na rzecz ich lepszej deskrypcji. Kto wie, może Fijałkowski wyciągnie wnioski i poprawi ów elementy w kontynuacji Antipolis? Już ogłosił, iż pracuje nad dalszą historią cyklu.

Podsumowując, oryginalny pomysł oraz intrygujący świat przedstawiony stanowią główne zalety powieści. Kuleją nieco sami bohaterowie oraz miejscami zbyt dynamiczna fabuła (z porzuconymi wątkami), tworząca niewielki chaos, jednak w ogólnym podsumowaniu całość wypada naprawdę przyzwoicie. Mocno naginając, można Antypolis porównać do komiksów Marvela: Struktura to taki polski S.H.I.E.L.D., zaś jej członkowie to Avengersi, mający powstrzymać nadchodzącą katastrofę. Nie będę pisać, iż to pozycja obowiązkowa dla fantastów, bo nią nie jest, aczkolwiek pozytywne wrażenia po lekturze zostają, a czasu poświęconego na książkę z pewnością nie można uznać za stracony.

Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk
Korekta: Monika „Katriona” Doerre

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy Wydawnictwu Czwarta Strona


Tytuł: Antipolis
Autor: Tomasz Fijałkowski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data i miejsce wydania: 08.04.2015, Poznań
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydanie: I
Liczba stron: 367
ISBN: 978-83-7976-256-9

Konkursy

Nazwa użytkownika

Facebook

Discus