Droga pod Pękniętym Niebem (Marcin Mortka) - recenzja

    Jeszcze nie tak dawno temu omijałam szerokim łukiem powieści młodzieżowe, twierdząc, że nie są to (już) historie dla mnie. Wychodząc z założenia, iż literatura pisana z myślą o nastolatkach stanowi raczej niezbyt skomplikowaną, nieco „odmóżdżającą” lekturę, po prostu jej unikałam. Jednak moje myślenie zmieniło się po tym, jak w ręce wpadła mi książka „Dom pod Pękniętym Niebem” autorstwa Marcina Mortki – pisarza, którego kilka powieści przeczytałam jakiś czas wcześniej. Przygody grupy nastolatków z Cracktown bardzo mnie wciągnęły i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej części serii. Gdy w końcu dotarła do mnie, niemalże od razu zabrałam się do lektury. I znowu byłam zachwycona.

    Minęło kilka miesięcy od wydarzeń opisanych w „Domu pod Pękniętym Niebem”. Mała społeczność zgromadzona w niegdysiejszym schronisku Fallville stara się na nowo zorganizować swoje życie. Jedynie Heather, była prymuska obdarzona mocą komunikowania się z Odmienionymi, nie może znaleźć miejsca dla siebie. W końcu postanawia opuścić Dom pod Pękniętym Niebem i wyruszyć w drogę, by znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania: czy Koniec Świata dotknął również pozostałe części kraju? Czy gdzieś indziej istnieją jakieś zorganizowane społeczności, podobne do ich grupy? Czy ewoluowały inne, inteligentne formy Odmienionych? Jednakże wśród tych pytań, dla których Heather liczy znaleźć odpowiedź, jest jeszcze jedno, niewypowiedziane: gdzie podział się Nolan? Dziewczyna rozpoczyna wędrówkę, podczas której nieraz będzie żałowała, że nie pozostała wraz z innymi w bezpiecznym schronieniu...

    „Droga pod Pękniętym Niebem” to w dalszym ciągu literatura przygodowa dla młodzieży, lecz tym razem doszły do niej charakterystyczne cechy powieści drogi. Główna bohaterka pozostaje w ciągłym ruchu, pokonując kolejne mile w wędrówce przez postapokaliptyczne Stany Zjednoczone. Obok grup coraz to agresywniejszych Odmienionych Heather spotyka pojedyncze osoby, jakie przetrwały Koniec Świata i różnie na niego zareagowały. U niektórych wydarzenia sprzed kilku miesięcy wyzwoliły najgorsze instynkty, nakazujące im dbanie tylko o siebie, bez liczenia się z innymi pozostałymi przy życiu jednostkami. Jednakże wśród ocalałych znaleźli się tacy, którym nie jest obojętny los innych osób i przeznaczenie stawia na drodze Heather takich właśnie ludzi. Grupka emerytów z domu spokojnej starości czy włóczęga Frank – te postacie przywrócą dziewczynie wiarę, że są na tym dziwnym świecie jeszcze pokojowo nastawione osobowości.

    Muszę przyznać, że na samym początku lektury „Drogi pod Pękniętym Niebem” żyłam w przekonaniu, że poszukiwania Heather będą się koncentrować głównie na odnalezieniu Nolana, który w tak gwałtowny sposób opuścił społeczność Domu. Moje przypuszczenia dodatkowo potwierdzał fakt, że dziewczyna była nim dość mocno zauroczona. Tymczasem okazuje się, że nastolatka bardziej interesuje się rozwiązaniem zagadki Końca Świata niż odnalezieniem chłopaka. Być może zabrzmiało to nieco oschle, ale cieszę się, że autor poszedł tą drogą, omijając wątek miłosny między nastolatkami, a skupiając się na bardziej „przyziemnych” tematach. Tym samym czytelnik może obserwować zmianę charakteru Heather, która z naiwnej idealistki, niegdysiejszej szkolnej prymuski, staje się mocno stąpającą po ziemi, niekiedy bezwzględną, młodą kobietą. Nie jest to metamorfoza ekspresowa, Heahter powoli do niej dojrzewa, zdając sobie sprawę, że świat wokół niej się zmienia i nic już nie będzie takie samo.

    Jedną z wielu rzeczy, które podobały mi się w trakcie czytania „Drogi...” były... teorie spiskowe, kierujące postępowaniem niektórych z bohaterów powieści Mortki. Koniec Świata został spowodowany przez tajemniczą rasę reptilian czy może to wynik przemyślanego i przeprowadzonego po cichu spisku rządowego? Co człowiek, to inna wersja wydarzeń, ale czuję tutaj delikatną aluzję do jednej z wad Amerykanów, wręcz uwielbiających różnego rodzaju teorie spiskowe. Wszak według słynnego pisarza Philipa K. Dicka Stanisław Lem nigdy nie istniał... A podobnych absurdalnych poglądów wśród mieszkańców Ameryki Północnej jest wiele, dlaczego więc autor, który osadził akcję swojej powieści w USA, miałby unikać podobnych „smaczków”?

    Drugi tom cyklu „Dom pod Pękniętym Niebem” to doskonale napisana powieść o rzeczywistości po Końcu Świata. Język jest lekki i przyjemny, zdecydowanie młodzieżowy, lecz bez specjalnych udziwnień odbierających przyjemność lektury. „Drogę pod Pękniętym Niebem” czyta się niezwykle szybko, historia wręcz wciąga, podobnie zresztą jak pierwsza część serii. Mnóstwo zwrotów akcji, ciekawie zarysowane postaci, zarówno te pierwszo-, jak i drugoplanowe oraz otwarte zakończenie sprawiają, że nie pozostaje mi nic innego, jak (znowu) niecierpliwie czekać na kolejną powieść. Zaś czytelnikom, którzy nie mieli dotychczas okazji zapoznania się z książkami Mortki, chcę bardzo gorąco polecić tę serię. Nie będziecie żałować.

    Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Zielona Sowa

    Anka „Wiedźma” Chramęga
    Redakcja i korekta: Anna „Kresyda” Drwal


    Tytuł: Droga pod Pękniętym Niebem
    Autor: Marcin Mortka
    Wydawnictwo: Zielona Sowa
    Cykl: Droga pod Pękniętym Niebem
    Tom: 2
    Data wydania: 2 maja 2014 r.
    Ilość stron: 240
    ISBN: 978-83-7895-854-3
    Okładka: miękka ze skrzydełkami

    Polski