Dziedzic smoka (Cinda Williams Chima) - recenzja

    O ile pierwszy tom Kronik Dziedziców okazał się świeżym powiewem pośród wielu tytułów young adult, to Dziedzic czarodziejów trochę mnie rozczarował z powodu zbyt wielkiego podobieństwa fabularnego do serii przygód Harry’ego Pottera. Niemniej w moim przekonaniu ma tendencję zwyżkową w stosunku do poprzednika, ponieważ książka nie powiela znanego już schematu znanego z twórczości J. K. Rowling, powracając do wcześniej zarysowanego wątku, jakim jest walka miedzy gildiami.

    Tym razem autorka w znacznej mierze skupiła się na ukazaniu przygotowań do wielkiej bitwy między mieszkańcami azylu a przedstawicielami magicznego świata, z powodu skradzionej wcześniej konstytucji gwarantującej pokój między czarodziejami. W książce zostały ukazane aż cztery strony konfliktu, niemniej pisarka nie wykorzystała w pełni możliwości zawiązania skomplikowanych intryg, w miejsce których pojawiają się dość przewidywalne posunięcia fabularne. Samo ukazanie wojennych przygotowań i ich dalszego rozwoju rozczarowuje, ponieważ Chima oparła się na prostej zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, stąd czasami dziwi sposób myślenia niektórych dorosłych czarodziejów, którzy w poprzednich częściach wykazywali się j większą dojrzałością w tych kwestiach.

    Na tle tych wydarzeń czytelnik poznaje Jasona Haleya, kolejnego tytułowego „dziedzica”. Chłopak odnajduje w jaskini Trinity niewielkich rozmiarów opal, który okazuje się potężnym talizmanem określanym mianem Smoczego Serca. I choć może się wydawać, że Chima skupia się w dużej mierze na tej postaci (jak miało to miejsce w poprzednich tomach), to jest to wrażenie dość mylące, bowiem autorka poświęciła sporo miejsca poprzednim bohaterom serii: Sephowi, Jackowi, Ellen, Willowi oraz Madison. Największą bolączką Dziedzica smoka jest komunikacyjny chaos między protagonistami: nagle przestają sobie zupełnie ufać i zwierzać się ze swoich trudności, szukając tym samym ucieczki w używkach bądź w celowej izolacji od rówieśników.

    Proza Chimy posiada jedną, bardzo ważną zaletę – autorka w znakomity i umiejętny sposób potrafi oddać emocjonalne zagubienie bohaterów. I nie chodzi tu o sferę magii, wręcz przeciwnie – skupia się przede wszystkim na osamotnieniu protagonistów, braku zrozumienia przez najbliższe otoczenie i wewnętrzną walkę, jaką toczy każdy nastolatek. I choć miejscami może się wydawać, że część postaci jest zbyt infantylna i po prostu naiwna, to właśnie te elementy stanowią o sile powieści, ponieważ pisarka daje im możliwość popełniania błędów i wyciągania z nich wniosków. Jej proza skupia się wokół zmagań bohaterów o własną tożsamość i znaczenie wartości takich jak przyjaźń, zaufanie oraz wierność.

    Czytelnicy szukający bardziej wymagającej lektury będą Dziedzicem smoka rozczarowani, ponieważ trzecia część serii różni się pod względem kompozycji od pozostałych tomów. Jak wspomniałam, autorka nie skupia się na zaprezentowaniu historii jednego bohatera (jak to miało miejsce w przypadku Jacka w Dziedzicu wojowników i Sepha w Dziedzicu czarodziejów), lecz każdy rozdział poświęca osobnej postaci, stąd całość traci swoją wcześniejszą spójność. Razić może sposób wykorzystania nadrzędnego wątku wszystkich części cyklu, jakim jest walka o Trinity – to on zaczyna dominować nad historią protagonistów, przez co mają jedynie do odegrania określoną rolę, bez możliwości indywidualnego rozwoju charakteru z powodu dostosowania do z góry określonej sytuacji fabularnej (co było szczególnie widoczne w przypadku Leeshy poprzez zupełnie nieuzasadnione i wymykające się wszelkiej logice zachowanie bohaterki).

    Jednakże elementem, który najbardziej zaburza koncepcję świata przedstawionego, jest kreowanie kolejnych legend wyjaśniających reguły funkcjonowania Wajdlotów w magicznej rzeczywistości. Na domiar złego Chima strzeliła sobie w stopę, ponieważ przekaz o Smoczym Sercu wydaje się tylko niepotrzebną składową nic nie wnoszącą do fabuły. Magiczny talizman okazał się zaledwie zwykłym przedmiotem, którego zdobycie zapewnia zwycięstwo, bez jakichkolwiek konsekwencji w przypadku nieodpowiedniego użytkowania opalu bądź wykorzystywania go do niecnych celów.

    Trzeci tom Kronik Dziedziców okazał się dobrą kontynuacją wcześniejszych serii. I choć książka nie jest zachwycająca, to jednak w moim przekonaniu to lekka i przyjemna rozrywka na popołudnie. Warto po nią sięgnąć z jednego powodu – aby poznać dalsze losy bohaterów Autorka zachęcona sukcesem serii, powróciła po kilku latach i w planach pisarskich ma kolejny tom zatytułowany The Sorcerer Heir (oprócz nieopublikowanego jeszcze w Polsce The Enchanter Heir).

    Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk
    Korekta: Matylda Zatorska

    Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
    dziękujemy Wydawnictwu Galeria Książki


    Tytuł: Dziedzic smoka
    Autor: Cinda Williams Chima
    Tytuł oryginalny: The Dragon Heir
    Serii:The Heir, tom III
    Tłumaczenie:Dorota Dziewońska
    Wydawnictwo: Galeria Książki
    Data i miejsce wydania: Kraków 2014
    Oprawa: miękka
    Wydanie: I
    Liczba stron: 552
    ISBN: 978-83-64297-18-2

    Polski