Grobowiec smoka (DVD) - recenzja


    Smoki to jedne z najbardziej tajemniczych istot, o jakich wspomina się od zarania dziejów. Pojawiają się współcześnie w literaturze, filmie (także bajkach i animacjach) oraz grach komputerowych. Smaug, Saphira, Tabaluga, Mushu, Szczerbatek… można tak wymieniać bez końca. Posiadają grono fanów poszukujących wciąż nowych wzmianek o tych legendarnych gadach. Właśnie do ich wielbicieli skierowany jest film Erica Stylesa „Grobowiec smoka”, który jednak niewiele ze smokami ma wspólnego.

    Akcja toczy się w Chinach, gdzie przybywa dowodzony przez Travisa zespół naukowców , aby odnaleźć nowy gatunek zwierzęcia. Ponoć jest to smok lub, jak twierdzą miejscowi, demon atakujący mieszkańców i pracowników budowy bez konkretnej przyczyny. Mężczyzna i jego współpracownicy podejmą próbę zbadania tajemniczej istoty. Na drodze stanie im jednak protagonista, Harker, którego jedynym celem jest unicestwienie stworzenia oraz, jeśli zajdzie potrzeba, każdego, kto spróbuje mu przeszkodzić.

    Trudno jest cokolwiek powiedzieć o tytułowym smoku, ponieważ przypomina on bardziej przerośniętą jaszczurkę aniżeli nawet miniaturowego Smauga. Historia kręcąca się wokół tego zwierzęcia okazała się interesująca i właściwie nie mam powodów do narzekania na scenariusz. Z przyjemnością oglądam filmy fabularne, gdzie akcja dotyczy badań naukowych, odkryć albo samej nauki, nawet jeśli pojawiają się pewne nieścisłości merytoryczne. W „Grobowcu smoka” wzmianki na temat zoologii nie wymagały wyższego wykształcenia, dzięki temu mogę stwierdzić, iż twórcom udało się uniknąć błędów, przez które jakość produkcji spadłaby drastycznie. Film, rzecz jasna, nie jest napakowany naukowymi informacjami o zwierzętach, jednak proste pomyłki takie jak na przykład złe nazwanie gatunku niedźwiedzia, chociaż doskonale widać, że to niedźwiedź brunatny, mogłyby się zdarzyć i w najbardziej kasowej produkcji. Tutaj wszystko jest dopięte na ostatni guzik, dzięki czemu „Grobowiec smoka” zyskał w moich oczach.

    Przyznaję jednak, że brakowało mi śmierci, chociaż brzmi to drastycznie. Przez cały film poza robotnikami ginie jedynie dwóch epizodycznych bohaterów, w tym jeden z nich w ciągu pierwszych dziesięciu minut. Grupa naukowców polujących na niesamowicie agresywnego drapieżnika co i rusz była stawiana w niebezpiecznej sytuacji, ale zawsze wszystkim udawało się uciec. Dla mnie to trochę zbyt wydumane i niewiarygodne, ale jeśli ktoś nie przepada za śmiercią na ekranie, powinien być zadowolony. „Grobowiec smoka” zdecydowanie zyskałby na dynamiczności, gdyby twórcy pokusili się o drastyczniejsze zakończenia niektórych sytuacji, bo ciągły happy end jest przereklamowany.

    Nie rozumiem natomiast doboru obsady. Gra aktorska jest na tak niskim poziomie, że odbiera całą radość z oglądania. Scott Atkins odtwarzający Travisa to typ „jednej miny”, bo przez cały film pamiętam go tylko z ponurym wyrazem twarzy i złowieszczą zadumą w oczach. Podobnie sprawa ma się z Dolphem Lundgrenem, który jako Harker wypadł niczym karykatura połączenia Doktora No, Dwóch Twarzy i Rambo – przerażający, napakowany, zły charakter z miną tak groźną, że aż śmieszną. Żeńska część obsady również jest nietrafiona. Zarówno Yi Huang, jak i Lydia Leonard nie sprostały zadaniu wykreowania odważnych, inteligentnych kobiet. W rezultacie ich postaci, Lan Zeng i Katie, to może i wykształcone oraz bystre członkinie zespołu naukowego, jednak brakuje im zimnej krwi oraz opanowania, co u naukowca ich rangi jest niedopuszczalne.

    „Grobowiec smoka” to film dla naprawdę zaciętych fanów tematu mistycznych gadów. Osobiście uważam, że w wolnej chwili można obejrzeć coś zdecydowanie lepszego w podobnym klimacie. Chociaż fabuła jest interesująca, o ile ktoś przepada za tematami naukowo-odkryciowymi, to gra aktorska nie powala, przez co „Grobowiec smoka” traci cały swój potencjał. Dla mnie okazał się typowym przeciętniakiem – ani niewartym uwagi, ani też potępienia – pewnie posiadającym wąskie grono odbiorców, doceniające w nim świeże podejście do tematu. Ja, niestety, nie potrafię przymknąć oka na usterki, które wymieniłam, ale wszystko zależy od osobistych preferencji.

    Sylwia „PersilGold” Zazulak
    Redakcja i korekta: Matylda Zatorska

    Film obejrzeliśmy dzięki
    uprzejmości Monolith Video.


    Oryginalny tytuł: Legendary: Tomb of the Dragon
    Gatunek: przygodowy, akcja
    Długość: 92 min
    Język: angielski
    Reżyseria: Eric Styles
    Produkcja: Sanping Han
    Scenariusz: Andy Briggs
    Muzyka: Paul Leonard-Morgan
    Zdjęcia: Shu Yang
    Montaż: Xavier Russell
    Scenografia: Humphrey Jaeger
    Produkcja / Rok: Chiny, Wielka Brytania
    Data premiery: 17 maja 2013 (świat)

    Obsada:
    Scott Adkins - Travis Preston
    Dolph Lundgren - Harker
    Yi Huang - Dr Lan Zeng