Gwiezdne Wojny w PRL-u (Część 9)

    Jeszcze trochę o powieściach
    Omówione w poprzednim artykule wydania klubowe powieści nie wyczerpały skierowanej do fanów Star Wars oferty literackiej. Działający od 1981 roku w Katowicach, Śląski Klub Fantastyki1 począwszy od roku 1983 wydawał biuletyn, który rozprowadzano – co prawda w skromnym nakładzie – w kioskach na terenie całego kraju. Było to czasopismo „Fikcje” poświęcone szeroko rozumianej fantastyce oraz działalności fandomu. W „Świecie Młodych” z 1987 informowano, że: Pismo [to] (…) cieszy się znacznym powodzeniem z uwagi na staranny dobór tekstów, mimo dość sporej tolerancji dla materiałów nadsyłanych przez debiutantów. Podkreślono interesującą formę zewnętrzną – format zeszytowy, kartonowa okładka i poster dołączony do każdego numeru2. Według słów autora recenzji, objętość fanzinu liczyła zazwyczaj 32 strony, a jego nakład wynosił 3000 egzemplarzy, zaś cena 100 zł. Trzeba dodać, że wraz z pogłębianiem się zapaści gospodarczej na rynku i wzrostem inflacji cena „Fikcji” rosła i np. w roku 1988 wynosiła już 250 zł.
    Począwszy od roku 1986 w każdym numerze „Fikcji” drukowano ośmiostronicowy odcinek powieści Gwiezdne wojny, napisanej przez ghostwritera Alana Dean Fostera, a podpisanej przez George’a Lucasa. W kolejnych zeszytach opublikowano 15 takich odcinków, a w ostatnim numerze pisma, wydanym w roku 1990, zamieszczono całą powieść Donalda F. Gluta Imperium kontratakuje oraz brakującą, ostatnią część Nowej nadziei. Powieść zilustrowano rysunkami wykonanymi przez Aleksandrę Kościuczuk. Dzisiaj osoba ta nosi nazwisko Jagiełłowicz i ma na swoim koncie tłumaczenie ponad trzydziestu powieści spod znaku Star Wars wydanych przez wydawnictwo Amber. Tymczasem drukowane w „Fikcjach” Gwiezdne wojny przetłumaczył Piotr W. Cholewa, a Imperium kontratakuje przełożyła Agnieszka Sylwanowicz.

            
    1. Magazyn "Fikcje" i jego starwarsowa zawartość.

    O działalności Śląskiego Klubu Fantastyki będzie jeszcze mowa przy okazji odcinków o działalności starwarsowego fandomu, a na razie skoncentrujemy uwagę na materialnych pozostałościach fascynacji sagą. Ponieważ mowa o powieściach, trzeba koniecznie wspomnieć, że ich fragmenty publikowano także w prasie głównego obiegu. W roku 1978 fragmenty Gwiezdnych wojen – jeszcze pod tytułem Wojny Gwiazd – ukazały się w „Przekroju”3, w 1979 roku, już p.t. Gwiezdne wojny – w „Razem”, a w późniejszych latach w „Tygodniku Demokratycznym” można było przeczytać także urywki Imperium kontratakuje i Powrotu Jedi.

    Fanzin
    Skoro pojawił się temat publikacji Śląskiego Klubu Fantastyki, nie sposób pominąć milczeniem faktu wydania przez działającą w ramach tego klubu Sekcję Star Wars fanzinu zatytułowanego „Lubieżny Okruch”. Nie znalazły się w niej, co prawda, fragmenty żadnej ze starwarsowych powieści, ale już sam tytuł wydawnictwa jest na tyle starwarsowy, że trzeba odnotować fakt jego istnienia. Lubieżny Okruch to dosłowne tłumaczenie imienia zamieszkującego pałac Jabby Hutta stworka – znanego oryginalnie jako Salacious Crumb – który słynął z tego, że często wybuchał szyderczym śmiechem. Na treść wydawnictwa, które w założeniu miało stać się periodykiem, złożyły się: informacja o działalności założonej w 1987 roku sekcji, opowiadanie z gatunku space opera pt. Perpetum mobile..., humorystyczne opowiadanie Krzysztofa Rożko: A long time ago in a galaxy far, far away..., którego akcja rozgrywa się w świecie Gwiezdnych wojen, fragment powieści Raal, będącej rozbudowaną wersją opowieści znanej z Epizodu IV pióra ukrywającej się pod pseudonimem R2D2 Aleksandry Kościuczuk, oraz artykuł Szymona Hrebendy na temat promów kosmicznych.

    Komiksy
    Skoro już poruszyliśmy temat wydawanych poza głównym obiegiem materiałów, wypada wspomnieć o komiksach. Przed rokiem 1997 w Polsce nie ukazał się na oficjalnym rynku żaden komiksowy zeszyt poświęcony przygodom bohaterów Star Wars, jedynie w roku 1989 opublikowano kilka wyrwanych z kontekstu plansz opowieści Marvela: The Empire Strickes Back4 w galerii magazynu "Fantastyka". 
    Ze schyłku dekady pochodzi natomiast drugoobiegowe wydanie komiksu Powrót Jedi, które rozpowszechniło równie nieoficjalne co efemeryczne wydawnictwo o nazwie ABC-SF. Zeszyt jest kopią ksero marvelowskiego wydania i zawiera 64 strony treści. Tekst w komiksowych dymkach zastąpiono wpisanym ręcznie tłumaczeniem, całość umieszczono pomiędzy tekturowymi okładkami i spięto zszywaczem. W stopce pojawiły się następujące informacje: "Tłumaczenie Michał i Tomasz K., Wojciech P. 70 egz. Do użytku wewnątrzorganizacyjnego. Na zasadach rękopisu. 1989. ABC-SF".

     
    2. Polskie, drugoobiegowe komiksy.

    Istnieje także polskie klubowe wydanie satyrycznego komiksu, który pierwotnie ukazał się w amerykańskim magazynie „Mad” ze stycznia 1981 roku. Wersja polska to siedmiostronicowa broszurka zawierająca plansze powielone metodą ksero. Tekst oryginalny zastąpiono bardzo swobodną interpretacją tłumaczenia. Dość powiedzieć, że w inwokacji znalazły się słowa: "Pozbawione poparcia społecznego niedobitki rebeliantów zostały zmuszone do ukrycia się na lodowej planecie Koth, oraz na Banthaconie w Wadowicach (...)"5. Tytuł tego wydawnictwa to Imperium przeciwświruje.
    Banthacon, o którym wspomniano w komiksie, to pierwszy i jedyny w epoce PRL-u, konwent miłośników Star Wars, który odbył się w dniach 11–13 marca 1988, należy zatem wnioskować, że broszura pochodzi z 1988 roku i najprawdopodobniej przygotowano ją z myślą o rozpowszechnianiu podczas tej imprezy. O Banthaconie oraz organizujących go fanach, będzie jeszcze mowa, podobnie zresztą jak o przygotowanym przez nich fanzinie.

    Przypinki
    Najpewniejszym sposobem zapewnienia sobie dostępu do wydawanych przez ŚKF materiałów – w tym „Fikcji” – była prenumerata, ale jak już wspomniano czasopismo to można było także kupić w kioskach Ruchu. Powstałe w 1973 roku z połączenia istniejących wcześniej instytucji6 wydawnictwo RSW7 „Prasa-Książka-Ruch”, stanowiące jedno z ważnych źródeł finansowania działalności PRZPR, posiadało w PRL-u monopol na kolportaż prasy, ale jako spółdzielnia zrzeszało także wiele innych, podporządkowanych sobie  przedsiębiorstw, które prowadziły działalność o pokrewnym charakterze. Musiało być wśród nich i takie, które wypuściło na rynek serię znaczków – przypinek przedstawiających portrety bohaterów gwiezdnej trylogii Lucasa, bo jak informują świadkowie, również tego rodzaju pamiątki były dostępne we wspomnianych kioskach. Niestety na zachowanych do dziś egzemplarzach tego rodzaju pamiątek nie zachowały się żadne wskazówki umożliwiające zidentyfikowanie producenta.
    Jak informują nieliczni świadkowie, prostokątne przypinki, zwane też odznakami, badżami lub po prostu znaczkami można było nabyć w kioskach Ruchu w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych8. Zbudowane są z plastikowej płytki o kształcie prostokąta, do której przyklejono obrazek przedstawiający bohatera filmu, oraz służącej przypinaniu ich do ubrania agrafki. Rozmiar każdego znaczka to 3x4 cm..

      
    3.  Kioskowe przypinki.

    Obrazki zdobiące znaczki wzorowane są na wczesnych, kartach TOPPS z serii „Star Wars” i „The Empire Strickes Back”. – świadczy o tym nie tylko  podobieństwo motywów graficznych, ale także treść niektórych umieszczonych pod ilustracjami napisów – na przykład przeniesione z karty TOPPS w niezmienionym stanie zdanie: Alec Guiness as Ben czy też komunikat dotyczący urody księżniczki Lei: Pretty as a princess. Na czterech obrazkach umieszczono polski tytuł filmu „Gwiezdne wojny”. Pojawiło się 10 różnych wzorów tego typu przypinek. 

    Naklejki
    Kolejny rodzaj starwarsowej pamiątki niosącej miłośnikom Star Wars pocieszenie w mrocznych czasach PRL-u to naklejki samoprzylepne. Nie były powszechnie dostępne na terenie całego kraju, ale na pewno sprzedawano je w niektórych sklepach papierniczych w Warszawie, Ełku oraz w kiosku z pamiątkami w Lublinie9. Nie wykluczam, że pojawiały się i w innych miejscowościach, ale jak na razie nie uzyskałem potwierdzenia, że tak było. W Poznaniu podobnego produktu nigdy nie widziałem, choć jako dziecko regularnie odwiedzałem sklepy papiernicze w nadziei, że jakiś gwiezdnowojenny produkt kiedyś się tam pojawi. W roku 1985 zbliżona kształtem do trójkąta naklejka przedstawiająca Dartha Vadera na tle płonącego stosu pojawiła się w kasach poznańskich kin – można ją było nabyć przy okazji zakupu na biletu na Powrót Jedi.
    Odnajdowane dzisiaj przez zbieraczy egzemplarze skłaniają do uznania, że dostępnych było zaledwie 7 wzorów, zaś brak jakichkolwiek pieczątek i nadruków na rewersie powoduje, że ustalenie producenta graniczy z niemożliwością. 

     
    4. Naklejki z lat osiemdziesiątych.

    Rozmiary nalepek oscylowały w granicach 10x7 cm. Nalepka z wizerunkiem bohatera Imperium kontratakuje – Yody – służyła do naklejenia na szkolny zeszyt i posiadała odpowiednie linie ułatwiające wpisanie nazwy przedmiotu oraz imienia i nazwiska ucznia.

    Nasadka na ołówek
    Kolejnym artykułem z branży papierniczej była nakładka na ołówki i długopisy, której nadano kształt filmowej postaci imieniem Yoda. Nie miała ona żadnego praktycznego zastosowania, poza urozmaiceniem wyglądu narzędzi, którymi wówczas pisano lub rysowano. W tułowiu niezbyt estetycznie wykonanej, plastikowej figurki wykonano otwór, w który, należało wsunąć ołówek, odtwarzając w ten sposób – mniej lub bardziej świadomie –scenę nadziewania na pal Azji Tuchajbejowicza.
    Tworzywo, będące budulcem tego gadżetu nie miało żywych barw, które mogłyby nastrajać optymistycznie młodych użytkowników przyborów szkolnych. Przygaszone i niezbyt jaskrawe odcienie świadczą o niskiej jakości materiału, z którego wykonywano tę pamiątkę. Odnotowałem istnienie trzech wersji – czerwonej, brązowej oraz zielonej.

    Polskie figurki – kopie zabawek firmy Kenner

    Ludziki będące imitacjami figurek Kennera zasłużyły sobie na miano najpopularniejszego polskiego gadżetu z Gwiezdnych wojen. Pozbawione dostępu do oryginalnych figurek polskie dzieci szukały pocieszenia w zabawie podróbkami, a te były dostępne we wszystkich niemal sklepach papierniczych i upominkowych PRL-u. Asortyment figurek był jak na polskie warunki całkiem szeroki – na rynku ukazało się 60 różnych wzorów, występujących w dziesiątkach najrozmaitszych wariantów kolorystycznych. Nie były to jednak kopie 60 wzorów Kennera, gdyż niektóre figurki powtarzały się w ofercie różnych producentów, a spośród 93 podstawowych – dostępnych po zachodniej stronie „żelaznej kurtyny” – oryginalnych figurek, produkowanych przez firmę Kenner, polscy rzemieślnicy skopiowali 34 sztuki.
    Dostępne na polskim rynku ludziki były wzorowane na 11 oryginałach z serii Star Wars, 9 z serii The Empire Strickes Back, 11 z serii Return of the Jedi i 3 z serii Power of the Force10.
    Polskie repliki oryginalnych Kennerów produkowało 7 różnych producentów, wytwarzających niekiedy zabawki na bazie tego samego wzorca, na przykład figurki Chewbacca lub Stormtrooper znalazły się w ofercie 3 różnych producentów, a ponieważ każdy z nich stosował nieco odmienną technologię, znacząco różniły się one od siebie. 

     
    5. Kilka przykładkowych figurek, produkowanych w Polsce.

    Zatem mimo oparcia produkcji na 34 oryginałach, można wyróżnić aż 60 różnych polskich wzorów należących do siedmiu osobnych serii.
    Poniższa tabela przedstawia pełną listę podstawowych modeli firmy Kenner z zaznaczonymi wzorami, które kopiowano w Polsce. Kolorem czerwonym wyróżniono nazwy postaci, które posłużyły za prototypy polskich kopii. Cyfra podana w nawiasie oznacza liczbę producentów wytwarzających dany model w Polsce – jest to równocześnie ilość dostępnych na polskim rynku wariantów danego ludzika.

    Zabawki te kolekcjonowane są do dzisiaj i to nie tylko przez hobbystów z naszego kraju. Miłośników polskich podróbek można znaleźć na całym świecie, a najbardziej unikalne egzemplarze polskich figurek Star Wars znajdują się dzisiaj w zbiorach fanów z tak odległych krajów jak Stany Zjednoczone, Australia czy Singapur. Podczas konwentu Star Wars Celebration Europe, który miał miejsce w 2007 r. w Londynie, ich istnienie uhonorowano specjalnym, stanowiącym licencjonowany produkt, medalem... Zagadnieniu polskich figurek z „Gwiezdnych wojen” poświęcimy cały kolejny odcinek.

    Jakub Turkiewicz
    Korekta: Anna Tess Gołębiowska

    Przypisy

    1.(RPA), Śląski Klub Fantastyki w Katowicach, „Fantastyka”, nr 2 z 1982 r. , s. 53.
    2.R. Helman, Aktualnie wychodzące fanziny w Polsce i nie tylko, „Świat Młodych”, nr 98 z 18 sierpnia 1987, s. 7.
    3.Wojny Gwiazd, „Przekrój” nr 1719 (19 III) z . 1978, ss 8-9, 20. 
    4.Być Jedi (fragmenty), „Fantastyka”, nr 11 z 1989 r, s. 50. 
    5.Jeszcze jeden stary "polski" komiks!, „Starwarsy. pl”, opublikowano 14 czerwca 2009, [wizyta 20. 11. 2014], http://www. starwarsy. pl/muzeum/rozm/muz_rozm27. htm>. 
    6.Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa”, wydawnictwa Książka i Wiedza i Przedsiębiorstwa Upowszechniania Prasy i Książki „Ruch”
    7.Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza.
    8. Rozmowa z Marcinem Żurawką, arch. aut.
    9.Informacje te zebrałem podczas rozmów z fanami Star Wars pochodzącymi z tych miejscowości. 
    10.firmy Kenner czyt. Rozdział 3 niniejszej serii.

    Ilustracje
    1. Magazyn "Fikcje", od lewej: okładka numeru 33; ilustracja autorstwa Aleksandry Kościuczuk, tamże, s. 17; ilustracja tytułowa z numeru 54, wydanego w 1988 roku, rys. A. Kościuczuk, s.1.
    2. Od lewej: dwie strony komiksu Powrót Jedi, ABC-SF, 1989, fot. Krzysztof Haenel; Strona komiksu Imperium przeciwświruje, 1988, fot. arch. Mariusz Ramach
    3. Pełna kolekcja kioskowych przypinek, fot. arch. aut.
    4. Sześć z siedmiu dostępnych w latach osiemdziesiątych naklejek. Po lewej fot. Michał Gużewski; naklejka po prawej fot. Andrzej Bednarczyk.
    5. Polskie figurki z Gwiezdnych wojen, fot. arch. aut.

    <<< Poprzedni odcinek | Następny odcinek >>>