Kłamca 2,5 Machinomachia (Jakub Ćwiek) - recenzja

Nie ulega wątpliwości, iż Jakub Ćwiek jest najbardziej znany ze swoich książek poświęconych Lokiemu – skandynawskiemu bogowi, który ma na bakier z wszelkimi zasadami życia społecznego. I choć autor nieraz zapowiadał, że cykl o Kłamcy został ostatecznie zakończony, to czy naprawdę można wierzyć twórcy prawdopodobnie jednej z przewrotniejszych postaci w polskiej fantastyce?

Jak sugeruje sam tytuł, Kłamca 2,5 uzupełnia luki fabularne w historiach opublikowanych w drugim i trzecim tomie serii. I choć pozycja ma niecałe dwieście stron, warto się z nią zapoznać, ponieważ tym razem Ćwiek, a nie przewrotny Loki, zrobił trik swoim czytelnikom w postaci… dodatku do gry. Machinomachia w rzeczywistości jest przyjemną, czytelniczą rozrywką do karcianki inspirowanej najpopularniejszym cyklem Jakuba (co autor sam przyznaje w przedmowie).

Pierwsze opowiadanko zatytułowane Handlarz snów to tekst ze zdecydowanie zmarnowanym potencjałem. Hotel, w nim Indianin, Kojot (czyli mitologiczny Wielki Oszust Ameryki Północnej), Loki i jego szef Gabriel – szkoda tylko, że zanim akcja na dobre zdążyła się rozkręcić, tak naprawdę już się skończyła i przezeń nie można zbyt wiele wspomnieć o samej historii, bo wydaje się, że to bardziej szkic większego tekstu, niż dopracowana i zakończona historia.

Wcześniejsze braki w fabule zdecydowanie wynagradza Swat, w którym poznajemy ulubioną rozrywkę trickstera. Otóż Loki spotyka podczas próby podrywu kolejnej piękności zakochanego w owej damie anioła-stróża dziewczyny. Bohater nie byłby sobą, gdyby nie postanowił interweniować w tej sytuacji, tym razem wcielając się rolę swata (a łatwo się domyśleć, że nic dobrego z tego wyjść nie może, wszak mamy do czynienia z Kłamcą!). To chyba najzabawniejszy tekst z całej książki, lekki i przyjemny, bo można go czytać bez znajomości przygód Lokiego i jednocześnie świetnie się przy tym bawić.

Machinomachia, czyli najdłuższa opowieść, stanowiąca jednocześnie książkowy podtytuł. Jakże to przewrotna historia, pełna kulturowych smaczków! Japońskie mechy w połączeniu z Bachusem, Erosem, ruchomym posągiem Zeusa oraz wężem Midgartu prowadzonym przez Lokiego! Tu mogę spokojnie podpisać się pod wypowiedzią jednego z bohaterów: „ten, kto pisał ten skrypt musiał wyćpać chyba wszystkie dragi świata”, bo inaczej Ćwiek nie byłby w stanie stworzyć jednego, przynajmniej w moim przekonaniu, z najlepszych tekstów, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia.

Kłamca 2,5 Machinomachia uzupełnia wiedzę czytelnika o ciekawe epizody obfitujące w przygody życia skandynawskiego bożka. Świeżość pomysłu w połączeniu z dobrym humorem i przewrotnymi pointami zawartymi w każdej historii nie rozczarują fanów serii. A jeśli ktoś poczuje niedosyt? Żaden problem, ponieważ może to sobie wynagrodzić podczas sesji Kłamcianki. Pudełko z grą zawiera sto dziesięć kart z bohaterami z Kłamcy. Pod względem grafiki nie jestem w stanie im niczego zarzucić: ładna, komiksowa oprawa z przejrzystymi i czytelnymi elementami autorstwa Roberta Sienickiego. Jedyną wadę stanowi dość słaby materiał, z którego wykonano karty – są one cieniutkie i da się je dość łatwo zniszczyć. Całość umieszczono w niewielkich rozmiarów poręcznym pudełeczku, jakie można zabrać w dowolne miejsce, takie jak góry, konwent czy nawet do koleżanki na imprezę. Lekką niedogodnością jest brak osobnej instrukcji, która została zamieszczona w książce.

Reguły gry są naprawdę proste i każdy, nawet bez znajomości bohaterów, spokojnie da radę uczestniczyć w sesji. Cała zabawa polega na tym, aby jak najmocniej zaszkodzić najsilniejszemu przeciwnikowi. Rozgrywka jest przeznaczona dla trzech do siedmiu osób, ale, jak sama nazwa wskazuje, to gra towarzyska, dlatego im więcej graczy, tym lepsze i bardziej nieprzewidziane posunięcia, ponieważ Kłamcianka> opiera się na losowości. Całość nie powinna zakończyć się w przeciągu pół godziny..

Szybka i wciągająca gra w munchkinowym klimacie z naprawdę niezłym dodatkiem w postaci wybuchowych, świetnie przemyślanych trzech historii. A to wszystko w rozsądnej cenie (większość karcianek kosztuje tyle, ile SQN-owe wydanie Kłamcianki w wykonaniu Lans Macabre z książką Jakuba). Nowy-stary Kłamca żyje i ma się dobrze: humor, nietypowe zwroty akcji oraz nietuzinkowi bohaterowie – czego chcieć więcej? Czytelnik otrzymuje to, za co pokochał Lokiego, jego towarzyszy i środowisko, w jakim obraca się anielski cyngiel. Warto sięgnąć po Machinomachię i udaną Kłamciankę.

Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk
Korekta: Monika ‘Katriona’ Doerre

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy Wydawnictwu SQN


Tytuł: Kłamca 2,5 Machinomachia
Autor: Jakub Ćwiek
Seria: Kłamca, tom 2.5
Wydawnictwo: SQN
Data i miejsce wydania: 12 maj 2014, Kraków
Oprawa: miękka
Format: 125x195mm
Wydanie: I
Liczba stron: 190
ISBN: 978-83-7924-197-2

Polski

Komentarze

No Avatar
Veris on pt., 09/05/2014 - 17:50

A moim zdaniem temat jest już po prostu wyeksploatowany do końca. Ostatnia część była beznadziejna, zakończenie - jedno z gorszych, jakie czytałam. Jakoś nie potrafię sie przekonać, nawet czytając pozytywne recenzje.

Obrazek użytkownika Mongfind
Mongfind on sob., 09/06/2014 - 13:55

Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości! Na Kłamcę nie mogę już patrzeć, a i autorowi zaczyna brakować ciekawych pomysłów...

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on sob., 09/06/2014 - 18:09

Jedyną książką Ćwieka , która mi się tak naprawdę podobała było "Ciemność płonie". A reszta to jak dla mnie wszystko na jedno kopyto, tylko imiona bohaterów się zmieniają.

No Avatar
Pattyczak on śr., 09/10/2014 - 15:03

Nie czytałam Kłamcy, więc jak na same opowiadania do ksiązka mogła być. Po prostu to dodatek do gry i tak to należe widzieć. Sama też nie jestem fanką jego twórczości ;)

No Avatar
Veris on pon., 09/15/2014 - 10:42

Fajnie by było, aby napisał coś świeżego, bo niestety oprócz pierwszych części Kłamcy, Ciemności i Chłopców, nie znalazłam nic dla siebie. Krzyż południa czy tam ten cały Dreszcz to były tylko takie zapychacze dziwne :/

No Avatar
Yarwen on pon., 09/15/2014 - 10:59

A ja się cieszę, że Kuba coś jeszcze napisał w uniwersum Kłamcy. Bardzo lubię ten cykl i osobiście nie narzekam na zakończenie, a wręcz przeciwnie.

Veris, może cię to zainteresuje, z tego, co wiem, to powstaje trzecia część "Chłopców".

No Avatar
Veris on pon., 09/15/2014 - 11:33

O części trzeciej wiem, dodatkowo sama bardzo lubiłam przygody Lokiego, ale niestety część czwarta była dla mnie bardzo mocnym rozczarowaniem. Nie tego się spodziewałam, zwłaszcza, że musiałam sporo czekać na rozwinięcie akcji tak perfidnie uciętej w tomie trzecim.

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on wt., 09/16/2014 - 18:29

Kłamca, Chłopcy, Dreszcz, to są książki w jednym klimacie, w których niestety trudno znaleźć coś nowego. Tak jakby Ćwiek ograniczył się w swoje twórczości do jednego kręgu i nie mógł wyjść poza to już.

No Avatar
Yarwen on śr., 09/17/2014 - 11:02

Z drugiej strony, po co wychodzić poza coś, w czym się czujesz naprawdę pewnie i wiesz, że masz czytelników, którym to odpowiada? Moim zdaniem taką próbą wyjścia poza główny tor był Krzyż południa i Ofensywa Szulerów, jakoś ani jedno, ani drugie nie doczekało się kontynuacji, choć podobno Ofensywa była przez Kubę pisana. Podobnie Ciemność Płonie, która pomimo tego, że była świetną książką, stała się jedynie dofatkiem do jakby to określić, twórczości głównej autora.

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on śr., 09/17/2014 - 17:59

O ile obracając się w tym samym kręgu autor nie powiela ciągle tych samych schematów - spoko. Ale dla mnie, jak już pisałam, Ćwiek klepie praktycznie to samo, a jakby nie było, nawet najulubieńsze danie w nadmiarze może się przejeść. A fajnie byłoby, gdyby pokazał, iż umie coś więcej.

No Avatar
Yarwen on pt., 09/19/2014 - 10:55

Pięć książek z danej serii, to nie klepanie w kółko tego samego, w dodatku ja, jako czytelnik, czuję się tym faktem uszczęśliwiony, gdyż mogę poznać kolejne przygody jednej z moich ulubionych postaci. Owszem, zdarzają się teksty słabsze, jednak nie wpływa to na całość.

Co innego, jakby obecnie Kuba stwierdził: "Dobra, robię restart, tym razem to Garbriel będzie działał, jak Michał, Loki zmieni kolor włosów i zamiast piór będzie zbierał anielskie sandały. Same opowiadania zostawię jednak bez zmian". Wtedy miałbym powód do narzekania, albo sytuacje wydania tego samego, tyle, że w nowej oprawie, z dodatkowym opowiadaniem, albo jakimś innym bonusem, który zmusiłby mnie do kupienia praktycznie tego samego, wtedy mógłbym narzekać.

Póki jednak dostaję coś nowego i widzę, że mi się to podoba, to jestem jak najbardziej zadowolony.

No Avatar
Veris on pt., 09/19/2014 - 11:09

Nikt ci nie broni, ale każdy może mieć własne zdanie. Ja uważam, że jeśli nie miało się dobrego pomysłu na zakończenie powieści, to wracanie do tego samego świata mija się z celem.

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on pt., 09/19/2014 - 17:03

Yarwen, ale, co podkreślam, dla mnie osobiście, robiąc zestawienie Kłamca-Chłopcy-Dreszcz, jest to powtarzanie tych samych schematów, niemalże tej samej tematyki. I takie podejście niekoniecznie mi się podoba. To raz. Dwa, Ćwieka i jego Kłamcę wypromowała Fabryka Słów i, choć rozumiem, iż Fabryka pewnie nie była zainteresowana 2,5, to jego "ucieczka" do SQN i promowanie na czyichś plecach oraz dorobku innego wydawnictwa - mocno niesmaczne.

No Avatar
Veris on sob., 09/20/2014 - 10:48

No ja akurat przejście do SQN jak najbardziej rozumiem po akcjach, które Ćwiek miał zarówno przy okazji premiery Kłamcy III, jak i później. Gdyby tak nie naciskali z terminami, to być może trójka nie urywałaby się tak debilnie. Poza tym wiem od innych autorów tam wydających (z jednym miałam okazję pogadać osobiście), że Fabryka wielokrotnie jest sobie sama winna, jeśli chodzi o odchodzących autorów.

Obrazek użytkownika YoAnna
YoAnna on sob., 09/20/2014 - 22:05

Ale czemu mieli nie naciskać z terminami? Jakby nie było, bycie pisarzem to też praca i podpisując z wydawcą umowę zobowiązujesz się wykonać coś w takim a takim terminie. Gdybyś pracowała w każdej innej instytucji i nie wywiązała się z terminu, zmuszona byłabyś ponieść tego konsekwencje. Wydawcy też mają swój plan wydawniczy, którego się trzymają, a niewywiązywanie się z terminów przez autorów mocno go uszkadza.

No Avatar
Veris on sob., 09/20/2014 - 22:09

No ale właśnie o to chodzi, że obecnie pisarz, to pracownik i nie ważne, jak odbębni swoją pracę, ma to zrobić. Akurat uważam, że o wiele większy zysk przyniosłaby wyrozumiałość i zmiana terminu premiery, co jest normalne, np przy grach, gdzie trzeba dopieścić każdy detal. Osobiście sama też wolę zaczekać i otrzymać skończony produkt, a nie na zasadzie "Kurde, termin się zbliża, nie mam weny, walnę cokolwiek". Potem otrzymuje się takiego Kłamcę 3, który był fajny, ale urywał się głupio i Kłamcę 4, który w ogóle poziomu nie trzymał.