Pisarz anachroniczny i z przypadku – wywiad z Adamem Przechrztą

    Prozatorsko Adam Przechrzta zadebiutował w 2006 roku opowiadaniem "Pierwszy krok" – rozwinął je następnie w powieść, która ukazała się w 2008 roku. Dziś na koncie ma już 12 książek, a także opowiadania i liczne artykuły, w szczególności o tematyce historycznej i militarnej – co nie powinno dziwić, skoro ukończył studia historyczne i uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych. Z autorem rozmawialiśmy z okazji premiery trzeciego tomu cyklu "Materia Prima" zatytułowanego "Cień".

    Jest Pan chyba najbardziej tajemniczym z polskich autorów. Dość rzadko udziela Pan wywiadów i szczerze mówiąc nie przypominam sobie ani jednego spotkania autorskiego z Panem – a Efantastyka działa już od 10 lat. Teraz też rozmawiamy za pośrednictwem sieci, Pana zdjęcia niemal nie istnieją... Aż kusi zapytać, czy jest Pan prawdziwą osobą, czy na przykład literackim bądź socjologicznym projektem naukowym.
    – Powiedzmy, że literackim, nie lubię socjologii (śmiech). Jest tylu autorów lansujących się przy każdej okazji, że kolejny naprawdę nie jest potrzebny. I zdjęć u nas dostatek, a to pisarz podeprze genialną głowę w pozie a’la "Myśliciel" Rodina, a to autorka zademonstruje walory pozaintelektualne...

    Skąd taka właśnie taktyka w środowisku fantastyki, w którym pisarze często odwiedzają konwenty, targi, festiwale? Skąd ta tajemniczość?
    – Tajemniczości w tym tyle, co w schabowym z kapustą, po prostu jestem mało towarzyski, a do tego leniwy do obrzydliwości. No i nie lubię podróży.

    Nie czuje Pan pokusy, by jednak wyjść do czytelników? Z jednej strony poznać ich lepiej, z drugiej - może dotrzeć w ten sposób do kolejnych, poszerzyć swój zasięg?
    – Czasami, ale przeważnie szybko mi mija. (śmiech) Notabene nie sądzę, żeby osobisty kontakt z czytelnikami był jakąś cudowną różdżką. Może jestem staromodny, ale stawiam bardziej na jakość tekstu niż marketing. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że to nieco anachroniczne podejście, dlatego w przyszłości nie wykluczam, że stanę się bardziej aktywny w tym obszarze. Jeśli znienacka wyskoczę z lodówki, będziecie współwinni! (śmiech)

    Jest Pan znany z tego, że stawia na dogłębny research, skupia się na autentycznych technikach w miejsce po prostu efektownych, ale nieskutecznych - czy tego samego możemy spodziewać się po "Cieniu"? Jak przygotowywał się Pan do napisania tej książki?
    – Jak zwykle, studiując źródła z epoki: prasę, pamiętniki, opracowania naukowe, oglądając stare zdjęcia Warszawy czy Petersburga, mapy z tego okresu.

    Czy wiedzę o militariach czerpie Pan z literatury fachowej, czy też z własnego doświadczenia?
    – Mam kontakt z ludźmi z branży, kiedyś strzelałem wyczynowo z pistoletu, odsłużyłem swoje w wojsku, ćwiczyłem to i owo, oczywiście sporo też czytam.

    Jak narodziło się Pana zainteresowanie militariami? Albo może inaczej - większość chłopców bawi się żołnierzykami czy pistoletami, ale co sprawiło, że taka pasja została z Panem na całe życie?
    – Bo ja wiem? W pewnych kwestiach zadecydował przypadek czy konieczność, wreszcie dziurawienie tarcz czy kopanie w worek to niezły sposób na wyrzucenie z siebie negatywnych emocji. Wychodzi taniej niż psychiatra. No i pewna wiedza praktyczna przydaje się przy pisaniu.

    Był Pan nauczycielem w gimnazjum – a jak jest teraz? Dotknęła Pana reforma oświaty czy wciąż pracuje Pan z młodzieżą?
    – Od dłuższego czasu oświata jest nieustannie reformowana... Nie będę wchodził w szczegóły bo tego nie da się ująć w kilku zdaniach, a i ogólnie temat niewesoły. Obecnie pracuję w szkole średniej.

    Czy uczniowie zagadują czasem o Pana twórczość?
    – Rzadko. Ja się tym specjalnie nie chwalę, czasami pytam, jak im się podoba okładka mojej nowej książki. (śmiech)

    Jak właściwie Adam Przechrzta został pisarzem?
    – Przypadkowo. Napisałem coś z nudów, będąc na zwolnieniu lekarskim, wysłałem do „Nowej Fantastyki”, niespodziewanie zadzwonił Maciek Parowski z informacją, że bierze opowiadanie i chce więcej. Tak się zaczęło.

    Przyznaje Pan, że jest nałogowym czytaczem. Co czyta Pan aktualnie? Co wartego polecenia przeczytał Pan ostatnio? I jakich ma Pan literackich mistrzów?
    – Cenię wielu pisarzy, ale nie mam żadnych mistrzów. Chyba jestem już na to za stary, poza dobrymi stronami danego autora widzę wyraźnie i te słabe. Bywa na przykład, że ktoś jest prawdziwym czarodziejem słowa, ale postacie bohaterów rysuje bardzo grubą kreską albo nie radzi sobie z dialogami. Ja nieustannie podglądam dobrych autorów, uczę się od nich się ile mogę, ale żadnego nie traktuję jako wzoru do naśladowania. Zresztą naśladownictwo w literaturze jest błędem, każdy powinien wyrobić sobie indywidualny styl. Co teraz czytam? "Tożsamość" Milana Kundery. Niedawno skończyłem "Falcó" Arturo Pérez-Reverte. Obie pozycje, na swój sposób, są godne polecenia.

    Czy są jakieś książki, po które nigdy by Pan nie sięgnął?
    – Trudno powiedzieć, ale nie lubię książek epatujących bezsensowną brutalnością, czy opisujących z obscenicznymi detalami krzywdzenie dzieci.

    Ma Pan niezwykle rozległe zainteresowania – od historii przez militaria, karate do cyberterroryzmu. Pracuje Pan zawodowo, publikuje artykuły, dodatkowo pisze książki - czy Pana doba jest z gumy?
    – Czasami mam takie wrażenie! (śmiech)

    Zajmował się Pan tematami nazwijmy to patriotycznymi zanim stało się to modne. Co takiego jest w historii Polski, że warto osadzać w niej kolejne powieści? "Wilczy Legion", "Demony Leningradu", "Gambit Wielkopolskiego" i teraz "Cień", ponadto doktorat na temat: "Antypaństwowa działalność komunistów w oczach polskich służb specjalnych 1918-1939". Nie kusi Pana skok w bok? Historia innego kraju?
    – "Demony Leningradu" nie mają nic wspólnego z historią Polski, opisują wojenną rzeczywistość Związku Sowieckiego. Co do pozostałych, to i owszem, uważam, że historia naszego kraju jest znakomitym tworzywem dla literatury. Czy nie kusi skok w bok? Cały cykl o Razumowskim poświęcony jest historii Rosji, a w trylogii "Materia Prima" dzieje Polski splecione są z losami mocarstw zaborczych.

    No i sam "Cień". 20 czerwca trafiła do księgarń Pana najnowsza powieść. Czego możemy się po niej spodziewać?
    – Mam nadzieję, że przyjemnej lektury. (śmiech)

    I wreszcie: co dalej? Nad czym Pan teraz pracuje?
    – Nad kontynuacją przygód pułkownika Razumowskiego.

    Dziękuję za rozmowę!

    Rozmawiała Anna Tess Gołębiowska
    Korekta: Adam Gotan Kmieciak