Teoria: Strefa Kwantowa fundamentem całego MCU

    Uwaga! Artykuł zawiera spoilery z filmów "Ant-Man i Osa", a także "Avengers: Infinity War". Jeżeli nie widzieliście jeszcze tych produkcji, to ostrzegamy, że w tekście poruszone zostają ważne kwestie związane z fabułą obu widowisk. Nawiązujemy też do przecieków z planu przyszłych produkcji 

    Spotkałem się z opiniami głoszącymi, że film „Ant-Man i Osa” nie wniósł praktycznie nic do naszej wiedzy o strefie kwantowej. Podobno ukazał jedynie mały fragment dziwnego świata i tyle. Ja jednak mam wrażenie, że takie opinie są skutkiem zbyt pobieżnego oglądania filmu, ponieważ po dwóch seansach jestem już pewien, że film zdradził naprawdę wiele. Być może nawet więcej, niż życzyliby sobie tego twórcy… Nim jednak przejdziemy do mojej teorii, odświeżmy sobie pewne fakty.

    Po pierwsze zarówno Kevin Feige, jak i Benedict Cumberbatch wspomnieli, że ukazane w „Doktorze Strange’u” różne rzeczywistości będą odgrywać sporą rolę w przyszłych widowiskach Marvela.

    Po drugie mamy w sumie sześć Kamieni Nieskończoności, które są pozostałością po dawnym świecie. Kamień Przestrzeni, którym okazał się Tesseract, Kamień Rzeczywistości, czyli Aether, Kamień Umysłu znajdujący się niegdyś w berle Lokiego, Kamień Mocy znany jako Orb (czyli po prostu Kula, ze względu na pojemnik, w którym był przechowywany dla bezpieczeństwa – człowiek miał nie przeżyć bezpośredniego kontaktu z Kamieniem), Kamień Czasu zamknięty w Oku Agamotto i Kamień Duszy skrywany na Vormirze. Z historii Kolekcjonera dowiadujemy się, że są to jedyne ślady dawnego świata, które przetrwały w nowym i stanowią w nim źródło ogromnej potęgi. Ich posiadacz może zrobić praktycznie wszystko, co z resztą zaobserwowaliśmy w ostatniej odsłonie „Avengers”.

    Kolejną ważną kwestią jest historia Doktora Strange’a. Gdy się dokładnie przyjrzymy sekwencji, gdy bohater po raz pierwszy odbywa podróż w czasie i przestrzeni za sprawą Przedwiecznej, to możemy zaobserwować pewną ciekawostkę. Część miejsc przypomina Strefę Kwantową.

    Teraz z kolei spójrzmy na samą Strefę Kwantową. Co o niej wiemy po seansie nowego „Ant-Mana”? Nie jest to miejsce położone w stałym miejscu i czasie względem ziemskiego. Przemawia za tym choćby fakt, że Janet van Dyne zniknęła w rakiecie, która spadła do oceanu, a tymczasem dostać się do niej można było praktycznie z każdego punktu na Ziemi, jeśli posiadało się współrzędne. Nie możemy zatem mówić o nieskończonej miniaturyzacji, a raczej o przeskoku kwantowym, do którego w pewnym momencie dochodzi.

    Wzmianki o teorii kwantowej przynosi nam jeszcze pierwszy film o „Avengers”, a konkretniej krótki tekst Tony’ego Starka o tym, że Selvig mógł odkryć, jak stabilizować tunele kwantowe w kontekście Tesseractu właśnie. Jak dobrze wiemy, kamień ten potrafił tworzyć portale do innych części świata.

    W świecie kwantowym zmienia się wszystko. Czas nie biegnie tak samo, są przestrzenie w których stoi w miejscu, a w innych z kolei zupełnie wariuje. Widzimy dziwaczne kształty, które przypominają strzępy czegoś większego, jakby pozostałość po elementach, które uległy destrukcji. Rzeczywistość jest tam zupełnie inna, bez odpowiednich współrzędnych nie trafimy do miejsca, które sobie obraliśmy za cel, a te z kolei w pewnej chwili także ulegnie przemieszczeniu – czyli przestrzeń i rzeczywistość nie są tam czymś stałym.

    Najciekawsze elementy pojawiają się jednak w dwóch scenach. Pierwszą jest chwila, gdy Janet dostaje się do umysłu Scotta, drugą natomiast moment, gdy wyczuwa ból u Ducha i postanawia jej pomóc. Czy już załapaliście do czego zmierzam? Co jeśli Wymiar Kwantowy jest tak naprawdę pozostałością po dawnym świecie, a Kamienie Nieskończoności to przekaźniki, które pobierają z niego moc? Jak zapewne zauważyliście, w Wymiarze Kwantowym mamy praktycznie wszystkie sześć rodzajów energii, jakie występują w Kamieniach. Czas, Przestrzeń, Moc, której mały fragment otrzymała Duch, Rzeczywistość, która nie może się ukształtować – trochę jak Aether niebędący w stanie przybrać stałego kształtu, a także Umysł (kontakt z Langiem) i Dusza (wyczuwanie bólu). Janet van Dyne przebywała w tym miejsc przez wiele lat, pochłonęła sporą dawkę energii i jak sami widzieliśmy, potrafiła z niej korzystać.

    No dobrze, ale dlaczego wspomniałem w tym miejscu o Strange’u? Z prostego powodu, a konkretniej kolejnego elementu, jaki pojawił się w „Avengers: Infinity War”. Jak dobrze wiemy, bohater przeanalizował ogromną ilość opcji, które mogą nastąpić. Tylko jedna z nich kończyła się sukcesem dla Avengersów. Skoro zatem wiedział, co musi się wydarzyć, to z pewnością odpowiednio przygotował się do tego. Wiedział także, kto odegra w tym wszystkim ważną rolę, a skoro wiemy z przecieków z planu, że Ant-Man działa z Kapitanem, Starkiem i kilkoma innymi bohaterami, to jakoś z tej strefy musiał powrócić. Bowiem każdy, kto dotrwał do sceny po napisach, wie, że Ant-Man wybrał się zminiaturyzowanym tunelem do Strefy Kwantowej po leczniczą energię dla Ducha, ale w momencie, kiedy Hank i reszta mieli przywołać go z powrotem, rozpadli się w pył wskutek pstryknięcia Thanosa. Opcje są zatem dwie. Albo sam Doktor Strange, manipulując czasem, doprowadził do jego powrotu, albo zostawił komuś (Duchowi? Billowi Fosterowi?) instrukcje, jak tego dokonać. Wiedział bowiem, że obecność Ant-Mana jest konieczna do tego, by Stark zainteresował się Wymiarem Kwantowym. A skąd pewność, że Doktor Strange w ogóle coś robił? Twórcy wyjawili, że w „Wojnie Nieskończoności” jeden z bohaterów otrzyma najwięcej czasu ekranowego, ale to inny będzie najważniejszy…

    Po sieci krążyła swego czasu plotka, że w "Avengers 4" Stark stworzy własną Rękawicę Nieskończoności. Jeżeli faktycznie do tego dojdzie, to czymś musiałby ją zasilać, a w tym akurat miejscu bardzo pasuje opcja związana z przekaźnikami energii. Nie muszą być nimi Kamienie, zainspirowany opowieściami Scotta i wspomagany planami Hanka Pyma, Tony może opracować inną technologię do pozyskania odpowiedniej energii z Wymiaru Kwantowego, a tym samym może otrzymać moc, która teoretycznie byłaby w stanie odwrócić wszystko, co się wydarzyło.

    W tym miejscu warto sobie jeszcze przypomnieć pierwsze zdjęcia z planu i dziwne urządzenia, jakie bohaterowie mieli na rękach. Czy były to nowe przekaźniki energii kwantowej? Tego zapewne dowiemy się dopiero po premierze filmu.

    Ważnym elementem jest też scena, na którą wiele osób mogło nie zwrócić uwagi. Chodzi o wykład Billa Fostera – dawnego współpracownika Hanka Pyma. Nasi bohaterowie słyszą jego fragment, gdy odwiedzają go na uczelni. Foster oznajmia w nim, że Strefa Kwantowa jest wspólna dla różnych wszechświatów. Może więc okazać się drogą do alternatywnych rzeczywistości – na przykład takiej, w której pod wpływem pstryknięcia Thanosa w pył obróciła się druga połowa Avengersów. Wówczas bohaterowie z obu światów mogliby się zjednoczyć, by pokonać przeciwnika. Jest też szansa, że Wymiar Kwantowy okaże się kluczem do podroży w czasie. Któreś z tych rozwiązań wyjaśniałoby nietypowe kostiumy bohaterów na zdjęciach z planu „Avengers 4”, które mogliśmy zaobserwować do tej pory.

    Tekst Fostera jest o tyle ważny, że faktycznie może świadczyć o tym, iż Wymiar Kwantowy jest źródłem z którego powstał znany nam świat. Mało tego, słowa te mogą oznaczać, że dawniej istniała tylko jedna rzeczywistość (wspólna), której destrukcja doprowadziła do narodzin nieskończonej ilości różnych wymiarów. Energia Kwantowa w każdej z nich w większym bądź mniejszym stopniu byłaby obecna. Te hojniej nią obdarzone są życiodajne i rozwijają się stale. Te, które ledwo odczuwają jej obecność przypominają choćby wymiar Dormammu, który aby przetrwać, musi wchłaniać inne, bardziej rozwinięte wszechświaty.

    Kto wie, czy Wymiar Kwantowy nie stanowi wyjaśnienia wielu wydarzeń, które obserwowaliśmy do tej pory na ekranie. Z jednej strony podróże Doktora Strange’a, a z drugiej na przykład Bifrost – most pomiędzy światami. Bez wątpienia umożliwia on przemieszczanie się w przestrzeni, ale też w czasie, co obserwujemy w „Thorze. Ragnaroku”, gdy Loki i Thor wypadają z Bifrostu w krótkim odstępie czasu, ale na Sakaarze pomiędzy ich przybyciem upłynęło wiele dni.

    Adam Gotan Kmieciak
    Korekta: Anna Tess Gołębiowska