Uniewinniony (DVD) - recenzja

    Postać mściciela w kulturze masowej jest już raczej wizerunkiem rozpowszechnionym – miłośnicy gier komputerowych zapewne doskonale pamiętają krucjatę Maxa Payne’a, zaś ci preferujący komiksy Franka Castle’a, czyli słynnego Punishera. Co łączy te postacie z bohaterem „Uniewinnionego”? Z jednej strony wiele, z drugiej zaś jeszcze więcej je dzieli.

    Głównym bohaterem filmu jest Mitch Brockden, prokurator okręgowy – po takiej postaci raczej trudno oczekiwać zwalczania przestępczości z pominięciem prawa. Jednak jeden jego bardzo trywialny błąd (jazda po pijaku) kosztować może go karierę – stąd gorączkowe zacieranie śladów po potrąceniu i ucieczka z miejsca wypadku po wcześniejszym wezwaniu pomocy. Wszystko zmienia się jednak w momencie, gdy ofiara wypadku okazuje się martwa, a przypadkowy przechodzień zostaje oskarżony o morderstwo.

    Fabularnie „Uniewinniony” prezentuje się jednak ubogo – to typowy przedstawiciel kinematograficznej klasy B, gdzie nie liczy się zaintrygowanie widza, lecz najzwyklejsze w świecie doprowadzenie go do finału opowieści. Nie ma co się łudzić, że w recenzowanym tytule jest inaczej – kilka niewielkich zwrotów akcji i prób zapytania widzów przez scenarzystów o to, jak daleko można się posunąć w obronie niewinnych, to zdecydowanie za mało. Jakby tego było mało, do obrazu całości dodać można kilka poważnych luk w scenariuszu – ewidentnych skrótów w historii, o których wyjaśnienie nie pokusił się absolutnie nikt (co najlepiej obrazuje scena w sądzie, gdy brat głównego bohatera ma być tym, który wezwał pomoc – jakim sposobem analiza głosu wskazała na niego i jaki w ogóle miał w tym interes? Nie wiadomo.

    „Uniewinnionego” ratują, częściowo, aktorzy – zarówno Dominic Cooper w roli prokuratora (zaskakująco dobrze wyszło mu odegranie postaci targanej wątpliwościami,, czy jego praca w pewnych aspektach na pewno jest właściwa), jak i Samuel L. Jackson, „niesłusznie” oskarżony. Szczególną uwagę powinno się zwrócić właśnie na drugiego aktora – może trudno mówić tu o jego aktorskim szczycie, niemniej idealnie nadaje się do przedstawienia człowieka pogrążonego w żalu po stracie rodziny i koniecznie chcącego naprawić świat na własną rękę.

    Nie ma się co oszukiwać – thrillerów lepszych od „Uniewinnionego” raczej nie szuka się ze świecą – o czym decydują głównie fabularne braki i bardzo niewielka inwencja scenarzystów. Z drugiej jednak strony trzeba też przyznać, że nietrudno o filmy znacznie gorsze – bo w recenzowanym tytule historia ma w sobie drugie dno (nawet jeśli dość płytkie), i stawia kilka ważnych pytań. Szkoda jednak, że nie zdecydowano się na wprowadzenie do całości kilku kolejnych wątków – bo ewidentnie widać, że obsada poradziłaby sobie z odegraniem czegoś poważniejszego. A tak możliwości aktorów (na czele z Jacksonem) pozostały raczej niewykorzystane.

    Dziękujemy Monolith Video za udostępnienie filmu do recenzji

    Dawid "Fenrir" Wiktorski
    Korekta: Matylda Zatorska

    Tytuł: Uniewinniony
    Tytuł oryginalny: Reasonable Doubt
    Kraj produkcji: Kanada, Niemcy, USA
    Reżyseria: Peter Howitt
    Scenariusz: Peter A. Dowling
    Gatunek: kryminał/thriller
    Obsada: Dominic Cooper, Samuel L. Jackson, Ryan Robbins

    Polski