Assassin’s Creed: Objawienia (Oliver Bowden) - recenzja

    Nie ukrywam, iż Bowden o wiele lepiej wypada w pisaniu książek na podstawie gier (AC: Bractwo, AC: Renesans), niż gdy samodzielnie wymyśla fabułę (AC: Tajemna Krucjata). Biorąc do rąk Assassin’s Creed: Objawienia, nie zaprzeczam, że miałam obawy, jak autor postanowi zamknąć trylogię o przygodach Ezia Auditore Da Firenze’a zwłaszcza, że tworzył ją, nie znając fabularnej wersji trzeciej odsłony wirtualnej przygody. Jednakże tego, co zachwyca serce gracza podczas oglądania kolejnych trailerów, nie można w równie spektakularny sposób przenieść na karty powieści.

    AC: Objawienia rozpoczyna się sceną pochwycenia Ezia Auditore przez templariuszy, nad którymi wysoko, po czystym i bezchmurnym niebie, krąży orzeł (sugeruję, aby każdy  zapoznał się z tą sceną przed rozpoczęciem lektury Bowdena: tutaj jest link). Dlaczego o tym wspominam? Filmowa zapowiedź gry, w połączeniu ze ścieżką dźwiękową, robi ogromne wrażenie, natomiast w powieści owa scena wypadła po prostu słabo. Na szczęście autor skoncentrował się na tych aspektach historii Mistrza Assasynów, które zostały pominięte w wirtualnym odpowiedniku książki.

    Pochwycony przez wroga Ezio ma dużo czasu, by rozmyślać nad swoim położeniem zwłaszcza, iż czeka na wyrok śmierci przez powieszenie. Dzięki wykreowanym przez Bowdena wspomnieniom czytelnik dowiaduje się o misji, jaką podjął Auditore w Konstantynopolu. Ma zdobyć pięć ukrytych kluczy, umożliwiających dostęp do sekretnej biblioteki Altaira w Masjafie. Oczywiście nie jest to pierwszy lepszy księgozbiór. Podróż, jaką podjął Ezio, okazuje się najważniejszą i zarazem usianą niezliczonymi niebezpieczeństwami w całej dotychczasowej karierze i to od tej wyprawy zależy, czy przejdzie do historii jako niedościgniony skrytobójca ludzkości, czy też pamięć o nim przepadnie wraz z następnym pokoleniem. Śladem kluczy podążają również templariusze – i tu rozpoczyna się dość przewidywalna akcja: zdobycie kolejnego elementu układanki wiąże się z licznymi przeszkodami, zdradami i nieoczekiwaną pomocą. Jednak  odkrycie Ezia w bibliotece przejdzie jego najśmielsze oczekiwania i nie dotyczy to wyłącznie wiedzy na temat sekretów zakonu ani też sposobu, by zapobiec ogromnej destabilizacji w Imperium Osmańskim wywołanym przez złowrogich członków zakonu.

    Muszę przyznać, iż fabuła jest dość wierna grze – oczywiście nie unikniono częściowego rozdźwięku między poszczególnymi scenami (miejsce wspomnień o Altairze, klucz i mapa umieszczona na piedestale w Sofii czy misja w Kapadocji), niemniej całość wypadła bardzo zgrabnie, o wiele lepiej niż AC: Tajemna krucjata (póki co prezentującej się najsłabiej spośród wszystkich powieści ze świata gier Assassin’s Creed). Spójnie i konsekwentnie prowadzono akcję, partie dialogowe i deskrypcyjne (walk, podróży i emocji, jakie towarzyszą Auditore) nie nużą, zostały odpowiednio wyważone tak, by nie zniechęcić czytelnika oczekującego czegoś więcej, niż tylko prostego przelania opisu akcji na kartki papieru. Nie jestem w stanie powiedzieć niczego odkrywczego na temat samych przedstawień poszczególnych wątków: w zupełności nie odbiegają od tych zastosowanych w poprzednich tomach. Na plus zaliczam zaprezentowanie tych scen, które zostały całkowicie pominięte w samej grze – rozbudowane epizody podróży i opisów miejsc na pewno przyciągną i zainteresują wiernych graczy.

    W  przypadku tego bohatera doskonale sprawdza się stare powiedzenie, iż mężczyzna jest jak wino – dojrzewa z wiekiem, nabierając ogłady, mądrości i przede wszystkim aury tajemniczości.  Pięćdziesięcioletni Ezio to nie porywczy, pyszny i nazbyt pochopnie działający zabójca wychodzący z każdej potyczki bez najmniejszego szwanku (a przypominam, iż właśnie z taką postacią miałam do czynienia w poprzednich częściach). W AC: Objawienia Auditore to znacznie bardziej powściągliwy, milczący i intrygujący bohater. O ile wszelkiego rodzaju uszczerbki na zdrowiu, jakie ponosił assasyn w Renesansie i Bractwie nie pobudzały mojej wyobraźni i przechodziłam obok nich obojętnie, tak  podczas lektury Objawień miałam nieustanne obawy, iż tym razem mężczyzna nie podniesie się i po prostu przegra w walce z młodszymi i silniejszymi przedstawicielami swojej profesji. W moim odczuciu dopiero tutaj Ezio uzyskał ludzkie i realistyczne oblicze. I choć, jakżeby inaczej, z każdej sytuacji wychodził obronną ręką, to już nie była to zasługa jego geniuszu, tylko zwykłego szczęścia.

    Książka jest ostatnim, finalnym tomem trylogii o włoskim mistrzu skrytobójców. Bowden zakończył wszelkie wątki, jakie pozostały rozpoczęte w poprzednich częściach: miłosne, rodzinne, zawodowe i dotyczące najbliższych Eziowi osób. Podobnie jak średniowieczny poemat Dantego o wędrówce i oczyszczeniu duszy, tak w powieści miałam do czynienia ze stopniowym odkrywaniem prawdy ukrytej przez Altaira (od „Piekła” i pochwycenia w ręce templariuszy, przez „Czyściec” wypełniony walką i wyścigiem z czasem o dostęp do kluczy, aż po „Raj”, gdzie Auditore odnalazł ukojenie na stare lata).

    Wydaniu AC: Objawienia jak zwykle nie można postawić żadnych zarzutów: miła oku okładka z błyszczącymi elementami, porządny skład tekstu, poprawna korekta i dobrze dobrana czcionka tylko zachęcają do lektury tekstu. Książka, tak samo jak jej poprzednie części, zawiera dodatek w postaci spisu najważniejszych postaci oraz słowniczka wyrażeń obcojęzycznych (od tureckich zwrotów po chińskie leksemy) wraz z odpowiednio dopasowaną zakładką ukazującą fragment okładki.

    I najważniejsze pytanie – do kogo skierowana jest lektura Bowdena? Do fanów komputerowej serii, miłośników historycznego fantasy czy czytelników szukających lekkiej lektury, o której zapomina się po pary dniach? Z pewnością nie jest to ambitna (niech nikogo nie zwiodą cytaty z Boskiej komedii Dantego!) i porywająca powieść, jednak, co nieustannie podkreślam, należy pamiętać, iż to tylko książka na podstawie gry wirtualnej . Nigdy nie dostarczy takich emocji, jakie towarzyszą kolejnym rozgrywkom i długim godzinom spędzonym nad wykonaniem misji skrytobójcy. O ile lekturę Tajemnej krucjaty polecałam tylko najwytrwalszym i zagorzałym fanom, tak w przypadku Objawień zachęcam wszystkich czytelników znających treści dwóch pierwszych tomów do sięgnięcia po omawianą pozycję, bowiem jest ona najlepiej skonstruowaną historią na podstawie Ubisoftowego bestsellera.

    Patrycja ‘Pattyczak’ Wołyńczuk
    Korekta: Monika ‘Katriona’ Doerre

    Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
    Wydawnictwu Insignis

     

    Tytuł: Assassin’s Creed: Objawienia
    Tytuł oryginalny: Assassin’s Creed: Revelations
    Autor: Oliver Bowden
    Tłumaczenie: Przemysław Bieliński
    Wydawnictwo: Insignis
    Data i miejsce wydania: 07-11-2012, Kraków
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 480
    Format: 140x210
    ISBN: 978-83-61428-87-9
    Redcoon: tutaj kupisz omawianą pozycję

    Oceń: 
    0
    Brak głosów
    Niezdefiniowany

    Konkursy

    Nazwa użytkownika

    Facebook

    Discus