Ciemna strona Księżyca (Grzegorz Gajek) - recenzja

Niewierzący biskup wysyła wątpiącego księdza na poszukiwanie (nie)istniejącego diabła…

Tak można streścić początek nowej powieści science fiction Grzegorza Gajka. Od razu uderza czytelnika motyw relacji człowiek – diabeł, często obecny w polskiej literaturze fantastycznej lat osiemdziesiątych. Jednak nie tylko na nim opiera się fabuła książki. Ciemna strona Księżyca to typowa space opera. Na wyprawę kosmiczną zostają wysłane cztery skrajnie różniące się od siebie osoby reprezentujące odmienne postawy życiowe: ksiądz, żołnierz, naukowiec i... poeta. Naprawdę, Gajek stworzył dość niecodzienne i mocno interesujące połączenie. Bohaterowie ci mają za zadanie zbadać przyczynę niezwykłych i przerażających zdarzeń, występujących na ostatniej kontrolowanej przez ludzką cywilizację planecie, Empireum. Problem tkwi w tym, że poprzednie ekspedycje tam wysłane znikały bez śladu… A załoga jedynej jaka powróciła, całkowicie postradała rozum.

Historia napisana przez Gajka niezwykle silnie kojarzy mi się z dziełami innego polskiego pisarza, bezktórego o naszym własnym SF nie moglibyśmy nawet pomarzyć. Mam na myśli nikogo innego jak Stanisława Lema. Tkwię w głębokim przekonaniu, że każdy zagorzały miłośnik literatury fantastyczno-naukowej słyszał o nim i czytał jego książki. Skojarzenie to nie jest bezpodstawne. Okazuje się, że Gajek fascynuje się jego dorobkiem artystycznym. Na pewno podobny do Lemowej twórczości będzie wydawać się pomysł, by niemal wszystkie wydarzenia rozgrywały się w przestrzeni kosmicznej, na statku lub na stacji. Do tego, tak jak Lem, pisarz wysłał na ekspedycję grupę specjalistów.

I tutaj chciałabym sprostować parę kwestii. Trzeba zaznaczyć, że powieść Ciemna strona Księżyca to absolutnie nie pastisz! Świadczą o tym przede wszystkim wysłani na misję bohaterowie. Obok naukowca i żołnierza czytelnik odnajdzie postać księdza. Coś nie do pomyślenia w skrajnie ateistycznej twórczości Lema. Kolejną ciekawą zmianą jest podejście człowieka do nauki. Literatura starszego pisarza była przesiąknięta aspektami czysto technicznymi. Śmiało można stwierdzić, że jego powieści traktują bardziej o rozwoju techniki niż o psychice, a ma ona poprzez swoją świetność zapewnić ludziom wspaniałą i światłą przyszłość. Dopiero później przebieg wydarzeń historycznych przyniósł artyście niezwykle gorzkie rozczarowanie. Natomiast nowa powieść Gajka jawi mi się jako swoista odpowiedź na Lemową wizję rzeczywistości. Wymyśleni bohaterowie żyją w czasach, o których marzył poprzednik młodego autora. Ludzie stworzyli cesarstwo kontrolujące i kolonizujące kosmos. Czy to nie cudowne? Na Ziemi panuje przekonanie o tym, że nauka – a właściwie człowiek – może wszystko. Stąd też pomysł na wyprawę będącą tematem książki. Ludzkość natrafiła w przestrzeni na coś, z czym nie może sobie poradzić i co ją przerasta. Jednak nie zamierza odpuścić. „Coś” musi zostać rozpoznane i ujarzmione. Jednak okazuje się to niemożliwe. Gajek burzy wizję samowystarczalnego „człowieka – boga”. Tworzy bohaterów, którzy w obliczu niepojętej przez siebie potęgi, nie są wstanie jej rozpoznać i nazwać. Dla odkrywców jest to tak dużą traumą, że tracą kontrolę nawet nad sobą.

Mimo wszystko nie można oprzeć się wrażeniu podobieństwa Ciemnej strony Księżyca do jednej z najsłynniejszych powieści ojca polskiego SF – Solaris. Obie książki niezwykle silnie ze sobą korespondują. Odróżnia je jednak jeden zasadniczy fakt: Grzegorz Gajek wykorzystuje motyw podróży w przestrzeni kosmicznej, aby poruszyć temat Boga. W jego twórczości czytelnik odnajduje inne przesłanie. Historia młodszego pisarza nie kończy się na porażce człowieka niepotrafiącego naukowo wyjaśnić tajemnic wszechświata.

Wracając do tematu szaleństwa, chciałabym zaznaczyć, że przewija się on przez całą powieść. To ono jest swoistym kontrargumentem dla mitu o człowieku władającym światem za pomocą cudów techniki. Astronauta czuje się bezpieczny na ciepłym i w miarę wygodnym statku, otoczony ze wszystkich stron przez niezwykle rozwiniętą technologię. Jednak co się stanie, kiedy pojazd wejdzie w Strefę Ciszy, w której nie działają żadne komputery, a systemy podtrzymujące życie szybo przestają poprawnie funkcjonować? Nie ma wtedy nawet światła… Tylko człowiek i jego własna świadomość – wówczas może zdarzyć się wszystko, szczególnie rzeczy najbardziej nieprawdopodobne. Chaos, jaki w swoje otoczenie wprowadza zdezorientowany ludzki umysł, to jeden z najlepszych, według mnie, elementów tej powieści. Autor sprawnie posłużył się technikami stosowanymi w literaturze grozy. Przede wszystkim zestawienie jasność – ciemność. Większość przerażających wypadków działa się właśnie wtedy, kiedy światła brakowało. Do tego momenty przeciągania akcji, aby stworzyć aurę napięcia i oczekiwania. Temu wszystkiemu towarzyszyłrównież obcy statek wydający się być „złym” oraz pilot morderca. Mogłabym jeszcze wiele wymieniać, ale w celu bardziej konkretnego zobrazowania, jakiego rodzaju grozę mam na myśli, przywołam nazwisko innego słynnego pisarza fantasy – Lovecrafta.

Biorąc pod uwagę te wszystkie aspekty, widać, że książka opowiada o człowieku, jego naturze, psychice, możliwościach i granicach, których ten przekroczyć nie potrafi. Kosmos i Empireum można uznać za tło, swoisty sztafaż SF służący do poruszenia o wiele rozleglejszego problemu, przed jakim staje istota ludzka. Na początku i końcu historii powraca temat Boga. Podczas czytania zadawałam sobie pytania: czy człowiek z nauki i technologii zrobił sobie bożka? Do tego takiego, nad którym pragnie mieć przewagę? A może Empireum, tajemnicza i niezwykle „żywa” planeta, jest symbolem buntu przeciwko Bogu? Może faktycznie tkwił w tym jakiś diabeł? Warto też spojrzeć na sprawę inaczej. W polskiej SF popularne są historie opowiadające o ludziach próbujących odnaleźć jakieś magiczne lub niezwykłe miejsce w celu zbadania go. W rzeczywistości jednak miała to być alegoria na temat poszukiwania Sił Wyższych przez człowieka. Czy dowodząc istnienia diabła, można dowieść istnienia Boga? A co, jesli ludzkość szuka Go samoistnie, bo Jego brak jest niezgodny z jej naturą? Niestety, na te pytania każdy czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam.

Na koniec dodam jeszcze parę słów na temat warsztatu pisarza. Po przeczytaniu Ciemnej strony Księżyca zrodziły się we mnie bardzo różnorodne i mieszane odczucia. Nie miały one negatywnego nacechowania, jednak po ukończeniu lektury czułam się tak jakoś dziwnie (zaznaczę, że mimo wszystko – pozytywnie dziwnie). Rozwój wydarzeń był naprawdę nieprzewidywalny i… zaskakujący. Na pewno całą historię można nazwać bardzo nietypową i alegoryczną. Tak, to ostatnie słowo to odpowiedni opis dla tej książki. Absolutnie nie jest ona jednoznaczna i przewidywalna. Jest po prostu niezwyczajna. Spotkałam się kiedyś z określeniem gatunkowym bizarro. Ta pozycja, chociaż nie wpasowuje się w ten styl, mocno go przypomina. Ma ona w sobie wszystko: grozę, oniryzm, surrealizm. Według mnie, świetne!

Warto zwrócić również uwagę na okładkę powieści. Wprowadza aurę tajemnicy i zagadki. Myślę, że pasuje do tematyki i poniekąd, w sposób bardzo symboliczny, zdradza treść. Ale do tego czytelnik musi dojść sam. Uważam za dobry pomysł użycia trzech odcieni szarości w tytule książki – to również trafnie wpasowuje się w klimat historii.

Ciemna strona Księżyca to przykład naprawdę dobrze napisanej polskiej prozy – co do tego, że jest nasza, nie ma żadnych wątpliwości. Poprzez żywe odwołania do twórczości Stanisława Lema wpisuje się ona w klimat polskiej literatury i zachowuje w ten sposób pewną ciągłość kulturową. Do tego historia niezwykle pasuje do współczesnej mentalności. Brakuje mi na rynku rodzimej twórczości. Według mnie wydawnictwa wydają zbyt dużo zagranicznych tytułów. Myślę, że z wielką szkodą dla rozwoju krajowych pisarzy. A przecież jest ich tak wielu, naprawdę ciekawych i swą klasą bijących na głowę tych zza wielkiego oceanu. Dobrze, że tacy autorzy, jak Grzegorz Gajek, nie poddają się i piszą, a Polacy mogą ich czytać. Naprawdę warto sięgnąć po tego twórcę i na nowo odkryć naszą własną science fiction!

Kamila „Kersha” Dzienisz Korekta: Anna „Kresyda” Drwal

Za egzemplarz przedpremierowy dziękujemy wydawnictwu STUDIO TRUSO

Tytuł: Ciemna strona Księżyca

Autor: Grzegorz Gajek

Wydawca: Studio Truso

Projekt i ilustracja okładki:Grzegorz Gortatewicz

Miejsce wydania: Warszawa

Data wydania: 26.07.2013

Liczba stron: 202

ISBN: 978-83-63966-02-7

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany