Co zdarzyło się w Lake Falls (Artur K. Dormann) - recenzja

Ileż można wałkować temat wampirów? Długo. Kiedyś na fali popularności była Anne Rice, obecnie młodzież zaczytuje się w sadze Stephenie Meyer. Książka ,,Co zdarzyło się w Lake Falls’’ autorstwa Artura K. Dormanna wydaje mi się być złotym środkiem pomiędzy twórczością dwóch wspomnianych pisarek. Fajerwerków może i nie odnotowałam, ale wyszło lepiej, niż się spodziewałam.

Victoria, główna bohaterka powieści, rozwodzi się i postanawia zamieszkać z córką w zupełnie innym miejscu, niż bogato urządzona willa jej eksmałżonka. Z pomocą pośrednika udaje się jej zaleźć przytulny, drewniany dom w mieście Lake Falls. Kobieta podejmuje pracę jako lekarka, wycisza się, układa życie na nowo. Ale spokój burzy nagła wiadomość, brzmiąca jak wyrok – jej ukochane dziecko, Kat, zachorowała. Rak, który ją zaatakował, jest w stadium, z jakiego nikomu jeszcze nie udało się wyjść. Kiedy wydaje się, że nie ma już nic do zrobienia w tym temacie, zjawia się tajemniczy nieznajomy, proponujący Vic układ rozpalający nikłe światełko w tunelu, ale jednocześnie osnuwa dalsze życie kobiety mrokiem…

Klimat to jeden z największych i najsilniejszych atutów powieści. Odpowiednio stopniowane napięcie wprowadza niepokój, ale i ciekawość. Nie zauważyłam nawet, kiedy przebrnęłam przez pierwszą połowę książki, a potem przerzuciłam ostatnią stronę. Całości odpowiedniego smaku nadają wstawki z księgi ojca Jakuba, którą Victoria otrzymała od wampira, będące zarówno pomocą, jak i przeszkodą dla kobiety używającej ich jako wskazówek. Tym, co mnie trochę rozczarowało, to kilka niedomkniętych wątków oraz nieumiejętne poprowadzenie zakończenia. Po tak świetnym początku oczekiwałam jeszcze lepszego finału (jak to powiedział Hitchock, zaczynamy od trzęsienia ziemi, a potem jest jeszcze gorzej), ten jednak znacząco odbiegał od zaprezentowanego na wstępie poziomu.

Osoby obawiające się zrobienia z ,,Co zdarzyło się w Lake Falls’’ kolejnego love story, mogę uspokoić. Nie powiem, że wątki miłosne nie są tam obecne, ale Dormann nie uczynił z nich mdłej, trudnej do strawienia papki, jakich wiele. Jest namiętność, jest seks, są wyznania. Ale jest też ból, niepewność, tajemnica. Tak naprawdę nic do końca nie wiedziałam, nic nie udało mi się rozwikłać w stu procentach. Przez większość czasu akcja rozgrywa się w domu Vic albo w jego okolicach, więc na dość małym terenie, a mimo to dzieje się sporo. Sytuacje z pogranicza jawy i snu wprowadzają pewną nutkę mistyki, nawet wątek demonologiczny, również będący źródłem komplikacji.

Autor zaskoczył mnie podejściem do tematu macierzyństwa. Wszedł głęboko w emocje matki, która gotowa jest nawet podpisać pakt z diabłem i zaprzedać swoją duszę, byle tylko jej dziecko nie chorowało i cieszyło się życiem. Znerwicowana, faszerująca się lekami kobieta może i nie wydaje się być dobrą rodzicielką, ale gdy obserwowałam jej zmagania, nie mogłam jej w duchu nie kibicować. Niejednoznacznym bohaterem jest wampir, podający się ogółowi za psychologa Barrow’a. Z jednej strony ciepły, uroczy mężczyzna z podejściem do dzieci, z drugiej niezaspokojony, brutalny nadczłowiek, którego mogą skrzywdzić promienie słoneczne. Odpowiednio dobrane postacie drugoplanowe uzupełniły pierwszy plan, nadając całości realizmu i różnorodności charakterów.

Redakcja książki chwilami dawała ciała, bowiem dość często natykałam się na zdania bez kropek, wyglądające na niedokończone, choć ich sens jasno wskazywał, że powinien być jeszcze znak interpunkcyjny. Innych błędów nie odnotowałam. Okładkę zaprojektowano w ciemnych barwach, na myśl przywodzi mi powieść grozy, którą po części jest. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, nie przykuwa mojej uwagi, ale dość dobrze oddaje zawartość powieści.

Nie jestem pewna, czy książka faktycznie, jak głosi nota na obwolucie, wprowadza coś nowego do literatury wampirycznej. Za to na pewno przywraca obraz prawdziwego krwiopijcy, który nie musi świecić na słońcu niczym kula dyskotekowa, by oczarować kobietę i zamiast wywoływać salwy śmiechu, wzbudza lęk. Pozycję mogę polecić każdemu, kto lubi wampiry. Na dobrą sprawę nawet po skończonej lekturze nie do końca wiem, co tak naprawdę zdarzyło się w Lake Falls, gdyż wciąż pozostało wiele niewiadomych, aczkolwiek to, czego się dowiedziałam, spokojnie wystarczy, bym doceniła zamysł i warsztat pisarski autora powieści. Będę wypatrywać jego nazwiska w zapowiedziach.

Małgorzata "Sol" Gruszka
Korekta: Monika "Katriona" Doerre

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Prozami

Tytuł: Co zdarzyło się w Lake Falls
Autor: Artur K. Dormann
Wydawca: Prozami
Numer wydania: I
Data premiery: 2012-11-09
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 368
Rok wydania: 2012
Forma: książka

Książkę można nabyć w sklepie redcoon.pl

Oceń: 
0
Brak głosów
Polski