Crysis: Eskalacja (Gavin Smith) - recenzja

Żyjemy w czasach, kiedy to gry wideo nie są w stanie przyciągnąć graczy dobrą jakością obrazu i spektakularnością efektów specjalnych. Co druga wychodząca pozycja może pochwalić się wspaniałym silnikiem zarówno fizycznym, jak i graficznym. Tak więc coraz częściej ich twórcy czerpią z gatunku RPG, który cechuje przede wszystkim rozbudowana fabuła. Nawet sięgając po prostą strzelankę, jestem wrzucany do świata niejednoznacznych celów i szybkich zwrotów akcji. To już nie to, co kiedyś, gdy odpalałem swojego domowego peceta i strzelałem do wszystkiego, nad czym było napisane „enemy”.

Zjawiskiem popularnym w ostatnich latach stało się przenoszenie co ciekawszych fabuł z monitorów komputerów na papier. Można by rzec, że tytuły wywodzące się z gier zalewają rynek, podbijając serca nie tylko fanów serii, lecz także czytelników nie mających z nią wcześniej styczności. Cykle nawiązujące do Assasin's Creed, Battlefielda, a teraz Crysisa: Eskalacji, to nieliczne książki, o których co nieco słyszałem. Pierwszym moim podejściem do tego typu lektur były przygody Altaira. Po tak dobrej książce, postanowiłem więc zaryzykować i przeczytać ostatnią z wymienionych przeze mnie pozycji. Z wielkim żalem muszę przyznać, że Crysisa znałem jedynie z pojawiających się na stronach internetowych zwiastunów.

Nie kojarzyłem żadnej z książek stworzonych przez Gavina Smitha. Ponoć, jak wynika z notki wydawnictwa, jest on cenionym autorem science fiction. Moje starania, aby znaleźć jego szanowane dzieła w języku polskim, spełzły na niczym. Jedyne, co wyszukałem, to oficjalna strona pisarza, gdzie promuje on swoje dwie pozostałe pozycje, wydane w Wielkiej Brytanii (Veteran, War in Heaven), które zresztą nic mi nie mówią.

Nie było dla mnie dziwne, że to Insignis podjęło się publikacji tej książki, ponieważ często sięga ono po tytuły oparte na grach komputerowych. Wszystkie wymienione na wstępie pozycje zostały wydane pod szyldem tej oficyny, dlatego miałem pewność, że nie będzie to dla mnie jedynie strata czasu.

Okładka prezentuje się doskonale. Żołnierz przyszłości na mrocznym tle wygląda naprawdę dobrze. Akurat po takim tytule byłbym zawiedziony, gdyby okazało się inaczej. W tej kwestii wydawnictwo miało szerokie pole do popisu. Tak naprawdę wystarczyło jedynie obraz z gry poddać obróbce graficznej i voilà.

Przejdę już do samej fabuły. Toczy się ona pomiędzy drugą a trzecią odsłoną Crysisa na konsolę i komputery. Przedstawia historię żołnierza o pseudonimie Prorok oraz, pobieżnie, pojawienie się Cepidów – obcej rasy wrogo nastawionej do mieszkańców Ziemi – dlatego mimo iż wcześniej nie miałem styczności z serią, mogłem czytać książkę i nie otwierać co pięć minut przeglądarki internetowej, żeby sprawdzić, kim byli poszczególni bohaterowie i o co chodzi. Wszystko to zostało złożone w formie mozaiki, w której zdarzenia nie są chronologiczne. Wymaga się od czytelnika dużego skupienia, aby w pełni orientował się w szybko toczonej akcji. Podawanie w każdym opowiadaniu jedynie strzępków informacji, nijak trzymających się kolejności, jest moim zdaniem dobrym zabiegiem, zwiększającym zainteresowanie fabułą. Oczywiście trzeba to zrobić umiejętnie, ale tego nie mogę odmówić Gavinowi Smithowi.

Bohaterowie zdobyli moje uznanie przede wszystkim dlatego, że zachowują się prostolinijnie. Nie są oni filozofami. Jeśli im się coś nie podoba, to próbują to zmienić, nie stroniąc od przemocy. Początkowo nie rozumieją świata, lecz po poznaniu panujących w nim zasad stają się stanowczy i bezpośredni.

Jeśli miałbym oceniać pozycję jako samodzielnie wydany tytuł, powiedziałbym, że jest ona nader przeciętna. Treść uważam raczej za wsparcie dla gry niż osobną historię. Co prawda ukazuje nam ona początki większej afery, co zawsze mnie bardzo intryguje, jednak nie rozwija jej dalej. Ostatnio brakuje mi czasu, który mógłbym poświęcić na gry wideo, dlatego po samej książce pozostał mi niedosyt.

Całość prezentuje się w miarę dobrze. Zaczynając od okładki, a kończąc na podzieleniu tekstu. Krótkie rozdziały są dla mnie wielkim ułatwieniem (jak to już nieraz wspominałem), ponieważ nie tracę wątku, odrywając się co rusz od lektury.

Tłumaczenie także jest na najwyższym poziomie. Czytając, ani razu nie zastanawiałem się nad sensem zdania; wszystko napisano w prosty i przejrzysty sposób. Literatura science fiction nie należy do tych najłatwiejszych do przekładu. Aby dobrze oddać oryginał, trzeba się nie lada postarać z translacją często w niej występujących neologizmów. Jednak muszę przyznać, że Przemysław Bieliński sprostał zadaniu.

Dla fanów gry jest to pozycją obowiązkową, lecz ja potraktowałem ją tylko jako odprężenie przed cięższymi tytułami. Po przeczytaniu Crysisa: Eskalacji mam mieszane odczucia. Dla mnie książka okazała się wprawdzie interesująca, ale jednak to nadal tak zwana „pożywka dla mas”. Zero refleksji, tylko dobra i szybka akcja. Idealna rozrywka po ciężkim dniu pracy dla wszystkich uwielbiających setki łusek opadających na ulice oraz tony rozwalonych ścian.

Mariusz „Sowinho93” Sowa
Redakcja i korekta: Anna „Kresyda" Drwal, Monika „Katriona" Doerre

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Insignis

    Tytuł: Crysis: Eskalacja
    Autor: Gavin Smith
    Wydawca: Insignis
    Data wydania: 20.02.2013
    ISBN: 978-83-63944-01-8
    Oprawa: miękka

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany