Malowany człowiek, księga II (Peter V. Brett) - recenzja

Po dosłownym wchłonięciu pierwszej części moje zainteresowanie „Cyklem demonicznym" zostało spotęgowane. Jak potoczą się dalsze losy Arlena, Leshy czy Rojera? Diabelska ciekawość chciała, abym jak najszybciej się tego dowiedział, a ja nie zamierzałem się jej sprzeciwiać. Szczęśliwie na półce osiedlowej biblioteki znalazłem „Malowanego człowieka księgę II" Petera V Bretta. Widać książka czekała tam specjalnie na mnie. Pod wieczór, gdy tylko wpadłem do domu, musiałem się przekonać czy druga część jest równie dobra jak pierwsza. Zagłębiając się coraz bardziej w historię trojga bohaterów, straciłem poczucie czasu, przez co zarwałem kolejną noc przy lekturze, ale muszę przyznać, że było warto.

Zacznę od aspektu, który, niestety, mnie rozczarował. Ocenianie oraz porównywanie tego tytułu do pierwszej księgi „Malowanego człowieka" mija się z celem, ponieważ oryginalnie jest to jedna i ta sama książka. W Wielkiej Brytanii została wydana pod tytułem „The Painted man", natomiast w Ameryce zatytułowaną ją „The Warded man". Nasi rodacy stwierdzili jednak, że książka jest za długa, przez co podzielili ją na dwie części. Mam nadzieję, że zabieg ten był spowodowany jedynie troską o czytelnika, aby zbytnio nie przemęczył się trzymaniem za grubej lektury.

Okładka nie różni się zbytnio od tej wcześniejszej. Tak jak przy pierwszej książce cyklu, grafika na stronie tytułowej przedstawia zakapturzoną postać z lekko prześwitującą twarzą, na której, jak się można domyślić, znajdują się namalowane runy. Jedyną zmianą jest dobór kolorów. Brązową paletę barw zastąpiono niebieską. Po tak skromnych zabiegach estetycznych poczułem sie zawiedziony, gdyż spodziewałem się czegoś więcej. Jeśli już wydawnictwo Fabryka Słów postanowiło rozdzielić książkę na dwie części, mogło zdecydować się chociaż na trochę odważniejszą zmianę szaty graficznej.

Akcja przenosi nas z powrotem do świata, gdzie noc przepełniona jest jedynie strachem przed demonami wychodzącymi z otchłani. Po zmroku żadna ludzka stopa nie sięga poza bariery runiczne, a jednak pojawiają się coraz liczniejsze wzmianki o samotnym wędrowcu, który staje do walki z otchłańcami. Poprzednia część skończyła się dosyć niefortunnie dla Arlena. Porzucony przez towarzyszy na pustkowiu, zmienia swoje poglądy. Jak ujmuje to główny bohater „Arlen umarł już wtedy na pustyni". Zmiana ta spowodowała to, że nie mogłem domyślać się podejmowanych przez głównego bohatera decyzji. Taki zabieg pobudził we mnie jedynie apetyt na to, aby jak najszybciej poznać nową, już nie taką naiwną i bezwzględną, postać.

Po paru pierwszych minutach spędzonych z trojgiem bohaterów, z niecierpliwością oczekiwałem, aż ich drogi się zejdą. W tym momencie muszę także zaznaczyć nietuzinkowość dzieła. Peter V. Brett nie posłużył się w takiej sytuacji banałem. Tak jak to mówi stare powiedzenie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", Lesha, Rojer i Arlen wpadają na siebie w przełomowym dla każdego z nich momencie.

Opowieści o Naznaczonym, który gołymi rękami zabija demony, krążą po wszystkich wsiach i dworach. Czytając każdy kolejny akapit, zastanawiałem się czy Arlen podoła tak wysokim wymaganiom. Mistrzowskim posunięciem autora było wprowadzenie walki ze złem na dwóch płaszczyznach. Pierwsza z nich jest oczywista i polega na fizycznej wojnie z otchłańcami, natomiast, według mnie, druga okazuje się bardziej interesująca. Toczy się ona w głowie każdego z osobna, przez co nie skupiłem uwagi tylko na końcu ostrza miecza, lecz również na myślach bohaterów, w szczególności zaś byłego posłańca.

Fabuła została także urozmaicona o wątek miłosny, który bardzo mnie zaciekawił, choć muszę przyznać, że nie jestem zwolennikiem takich zabiegów w książkach fantasy.

Jedyny minus, co do zawartości, to brak charakterystyki postaci drugoplanowych, na co zwracałem uwagę przy recenzji pierwszej księgi. Książka skupia się przede wszystkim na szybkiej akcji i osobistych rozterkach głównych bohaterów. Muszę jednak przyznać, że gdy dałem się porwać wirowi wydarzeń świata złych demonów i jeszcze gorszych ludzi, nie interesowałem się nawet drugorzędnymi postaciami. Chciałem jedynie dowiedzieć się tego, jak potoczą się dalsze wydarzenia.

Muszę także zwrócić uwagę na mistrzowskie tłumaczenie z języka angielskiego. Każda strona jest wielką przyjemnością dla odbiorcy, nie wymagającą przerw na rozmyślanie, o tym, co się właśnie przeczytało. Wszystko zostało napisane łatwym językiem, przez co tekst nie traci na swojej płynności, a ja mogłem się w pełni oddać fabule.

Kolejnym atutem tej pozycji jest umiejętne podzielenie książki na rozdziały. Często, gdy mam wolną „chwilkę", sięgam po lekturę, aby umilić sobie nawet dziesięć minut czekania w przychodni, choć akurat w przypadku NFZ różnie to bywa z ilością czasu. Niejednokrotnie okazuje się, że w ciągu tych paru minut przeczytam połowę wątku, do którego powracam po dwóch, trzech godzinach, nie rozeznając się w sytuacji. W „Malowanym człowieku" większość rozdziałów składa się zaledwie z kilkunastu stron, przez co nigdy nie zatraciłem się w akcji.

Moje uznanie zdobył także Dominiki Broniek, autor ilustracji, które zakrawają o najwyższy kunszt. Pomimo że są to jedynie szkice, idealnie odzwierciedlają opisy potworów z książki. W pewnym momencie czułem się, jak gdyby autor znał moją wyobraźnię i przelewał na papier dokładnie to, co widzę. Kolejnym plusem dla wyżej wymienionej osoby jest brak przedstawiania na rysunkach scen batalistycznych. Sam osobiście wolę, aby ilustracje dotyczyły tylko pojedynczych bohaterów, istot, miejsc czy budynków, niż idealnie odzwierciedlały całe zajście, znacznie ograniczając pole popisu dla mojej wyobraźni.

Książkę Petera V. Brett'a polecam wszystkim, którzy cenią sobie niespodziewane zwroty akcji, szybką narrację oraz dobrze wykreowanych bohaterów. „Malowany człowiek księga II" jest idealny, by móc się zrelaksować po ciężkich dziełach wymagających od nas refleksji. Czytając przygody posłańca, zielarki i mistrela, całkowicie oderwałem się od rzeczywistości. Zapomniałem o otaczającym mnie świecie i upływie czasu, przez co następnego dnia byłem niewyspany. Dobra lektura ma przede wszystkim wciągać, a tego nie można odmówić tej książce. Jednego jestem pewien, przy następnej wizycie w bibliotece wypożyczę od razu wszystkie kolejne tomy.

Mariusz "Sowinho93" Sowa

Redakcja i korekta: Katriona


Tytuł: Malowany Człowiek Księga II
Tytuł oryginału: The painted man
Autor: Peter V. Brett
Wydawca: Fabryka Słów
Tom: 2
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Projekt okładki:Larry Rostand
Ilustracja na okładce: Dominika Brońka
Data wydania: 13.02.2009
Liczba stron: 320
Książkę możecie nabyć w sklepie
redcoon.pl

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany