Mama (2013) - recenzja

Bardzo lubię kino grozy. Niestety ostatnie lata nie były zbyt atrakcyjne, jeśli chodzi o tego typu filmy. Większość produkcji powielała jedynie oklepane schematy, zupełnie rezygnując przy tym z jakiegokolwiek powiewu świeżości. Oczywiście zdarzały się wyjątki. Gdy zasiadałem w fotelu i wyczekiwałem początku seansu, miałem nadzieję, że Mama, pierwszy film debiutującego reżysera Andresa Muschietti’ego, okaże się jednym z nich. Wszak w produkcji maczał swe palce nie kto inny, jak Guillermo Del Toro, a to już był dla mnie dość konkretny powód, by dać kredyt zaufania.

Historia obraca się wokół dwóch sióstr, które po tragicznej stracie rodziców, dziwnym zrządzeniem losu znalazły się w domku w samym środku lasu, gdzie spędziły samotnie pięć lat. Dopiero po tak długim czasie udaje się natrafić na ślad dziewczynek. Nikt nie przypuszczał, że mogły przeżyć taki okres zupełnie same.

Dzieci trafiają do domu swojego wuja. Lata samotności w lesie sprawiły, że zdziczały. W dodatku młodsza z dziewczynek potrafi wypowiedzieć tylko jedno słowo „mama”. Na nic zdają się starania nowej rodziny, by jakoś im pomóc. Szybko okazuje się natomiast, że wokół klanu zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

Klimat mroku i czarnobiałych fotografii

Po filmie, pomimo iż nie jest dziełem samego Del Toro – ten wystąpił w roli producenta wykonawczego – można poznać, iż maczał w nim palce reżyser Labiryntu Fauna. Specyficzny klimat towarzyszy nam od samego początku i nie opuszcza aż do ostatnich chwil. Jesteśmy świadkami historii, w której horror przyjmuje nieco inną definicję. Wszyscy fani Guillermo z pewnością wiedzą, co mam na myśli, innym mogę jedynie wyjaśnić, że owa specyfika polega na odpowiednim łączeniu tradycyjnej grozy z elementami baśniowymi. Tych ostatnich może i nie jest w Mamie zbyt wiele, jednak wprawne oko dostrzeże kilka smaczków.

Jak już wspomniałem, gęsty klimat nie opuszcza nas praktycznie do samego końca. Jest to swoisty motor napędowy tego filmu. Dzięki niemu dajemy się porwać historii i z każdą kolejną minutą coraz bardziej wkręcamy w wir wydarzeń. Obserwujemy wnętrze domu, w którym pojawia się więcej tajemnic. Kilka z nich do końca pozostaje nierozwikłanych, innych sami musimy się domyślić. Wczuwamy się i coraz bardziej zagłębiamy w pełną mroku historię, która nie raz nas zadziwi.

Czy zatem można mówić, że film spełnia pokładane w nim oczekiwania? Niestety nie. Podstawowym problemem jest w tym wypadku wtórność w stosunku do innych tego typu produkcji. To wszystko już było! Historia zawiera w sobie całą gamę motywów dobrze znanych fanom kina grozy. Nie oczekiwałem rewolucji, jednak gdy po raz enty wpatruję się w ekran i przy stopniowaniu napięcia wiem, że zaraz coś wyskoczy z kąta, to zamiast się bać, przyglądam z lekkim znudzeniem i do samego końca wierzę, że jednak tym razem będzie inaczej. Niestety schemat się powtarza. No dobrze, przyznam, że raz się nawet przestraszyłem, ale to trochę mało.

Doskonale za to pamiętam jedną ze scen, kiedy to w oparciu jedynie o odgłosy w tle potrafiłem przewidzieć, że za chwilę jedna z bohaterek odwróci się i ujrzy dziecko stojące tuż za nią. Pomyliłem się jedynie w kwestii miejsca, dziecko znajdowało się na stole. Podobnych sytuacji było mnóstwo i na dłuższą metę zaczynały irytować. Pozostawała jednak ciekawość i tego tej produkcji z pewnością nie można odmówić. Do samego końca jesteśmy ciekawi, jak się potoczą losy dwóch sióstr.

Warstwa audiowizualna stoi na dość wysokim poziomie, jednak do ideału trochę brakuje. Scenografie zostały szczegółowo przygotowane. Sama akcja rozgrywa się w kilku miejscach. Obserwujemy dom, do którego przeniosły się dzieci, szpital i kilka innych rewirów, w tym wizji, jakie się od czasu do czasu przejawiają się i stanowią istotny element fabuły. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie wizja Annabel ukazana w technice poklatkowej. Efekty specjalne nie robią natomiast większego wrażenia, tak samo jak muzyka, o której można napisać, że… jest.

Sami aktorzy także grają przekonująco. Szczególnie doceniam rolę dziewczynek, które mimo młodego wieku, zagrały naprawdę świetnie. Gorzej natomiast ma się sprawa w przypadku Jessicki Chastain; w roli Annabel (przybranej matki) wypadła dość drętwo. Szczególnie przeszkadzało mi to w kwestii wspomnianej przeze mnie już wizji, kiedy to kobieta, mając przed oczami makabryczne obrazy, zachowuje stoicki spokój i reaguje dopiero w momencie, gdy zjawa znajduje się obok w łóżku.

Potwór z szafy

Mamy zatem film, który niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle konkurentów, a można wręcz rzec, że czerpie garściami z pomysłów zawartych w innych produkcjach. Czy zatem warto marnować czas na kolejną „historię o duchach”? Moim zdaniem tak, bo choć Mama nie jest dziełem wybitnym, to jednak potrafi wciągnąć i dostarczyć odpowiedniej dawki emocji. Szkoda tylko, że zabrakło grozy i jakiegoś powiewu świeżości wówczas byłbym zdecydowanie bardziej usatysfakcjonowany po seansie. Bez tego mogę jedynie powiedzieć, że jest to dobry film.

Adam Gotan Kmieciak
Korekta:Monika Doerre

Za bilet na seans dziękujemy
sieci Cinema City

Tytuł: Mama
Gatunek: Horror
Długość: 100 minut
Reżyseria: Andres Muschietti
Produkcent wykonawczy: Guillermo del Toro
Scenariusz: Andres MuschiettiNeil CrossBarbara Muschietti
Muzyka: Fernando Velázquez
Zdjęcia: Antonio Riestra
Montaż: Michele Conroy
Produkcja / Rok: Hiszpania, Kanada, 2013
Data premiery: 22 lutego 2013 (Polska) 17 stycznia 2013 (świat)

Obsada:
Jessica Chastain - Annabel
Nikolaj Coster-Waldau - Lucas / Jeffrey
Megan Charpentier - Victoria
Isabelle Nélisse - Lilly
Daniel Kash - Dr Dreyfuss
Javier Botet - Mama

Oceń: 
0
Brak głosów
Niezdefiniowany

Komentarze

No Avatar
Veris on sob., 09/20/2014 - 18:16

Wtórny, ale ciekawy. Sama odniosłam podobne wrażenie, gdy oglądałam. Nie zachwycił mnie, ale jednocześnie nie znudził, dobry do obejrzenia tak na jeden raz.