Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 0 gości.

Strona główna

Pyrkon 2011 okiem Woltusa, cz. I

Co się robi po Pyrkonie? Czeka na kolejny!

Prolog

W tym roku wszystko zaczęło się trzy tygodnie przed rozpoczęciem konwentu. Wraz z Nubią podjąłem się chwalebnego zadania rozwieszenia trzech tuzinów plakatów, by wszem i wobec wśród gdańskich studentów ogłosić zbliżającą się uroczystość powszechnie zwaną Pyrkonem. Misja, choć pełna starć z administracją trójmiejskich uczelni i innych trudności, zakończyła się powodzeniem.

Nadszedł więc czas na kolejny etap w walce o wyższe dobro. Wznosząc się na szczyty zdolności oratorskich i dyplomatycznych, zachęcaliśmy zastępy znajomych, by podążyły wraz z nami budować i głosić chwałę Pyrkonu.

Tak minęły ostatnie tygodnie zimy i pierwszy tydzień wiosny. Pozostało jeszcze tylko spakować plecak i…

Dzień pierwszy

Musiałem wstać wcześnie rano, by zdążyć na pociąg, na który umówiłem się ze znajomymi. Na szczęście Lorelay odniosła wspaniałe zwycięstwo w starciu o wolny przedział, co pozwoliło mi spędzić podróż w jakże zacnym towarzystwie wspomnianej już Lori, Ewy Białołęckiej, Darka Domagalskiego oraz Samajima. Droga minęła na porywających rozmowach, wypatrywaniu jelonków (a wte... – O, jelonki! – wtedy…) i dzieleniu się planami spędzenia weekendu.

Na dworcu oczekiwała nas już silna reprezentacja Efantastyki w osobach Tess i Viva. Dobrze było zobaczyć znajome twarze, lecz czas gonił, pozostawiając ledwie chwilę na żywiołowe powitania. Następnie bieg po bilety, zbiórka i w drogę!

Całą grupą wyruszyliśmy ku akredytacji. Nasz cel – budynek Targów Poznańskich – znajdował się przy samym dworcu, lecz wejście było gdzieś zupełnie z drugiej strony. W końcu jednak, po kilku dyskusjach odnośnie właściwej drogi, dotarliśmy pod ozdobione pyrkonowym logiem odrzwia. Tam zaś czekała nas nie lada niespodzianka w postaci braku sławetnej kolejki. Praktycznie bez oczekiwania podchodziliśmy do okienek, gdzie otrzymaliśmy zestawy konwentowych gadżetów.

Następnym celem naszej wędrówki było mieszkanie Tess i Gotana, gdzie mogliśmy ulżyć strudzonym plecom, odnowić siły zacną strawą oraz bursztynowym napojem. Nareszcie mieliśmy okazję i czas zaspokoić potrzeby towarzyskie, pogadać i poweselić się, witając w międzyczasie przybyłego z pracy Gotana. W końcu zaś przyszedł czas opuścić gościnę i udać na konwent właściwy. Tam też trafiliśmy na kolejnych przedstawicieli efantastycznego grona, czyli Sadu, Hagath oraz Basię. Spotkaniu dawno niewidzianych znajomych towarzyszyła radosna atmosfera i choć rozmowy mogłyby pewnie trwać i do niedzieli, postanowiliśmy wziąć udział w prelekcjach.

Wraz z Sadu, Basią oraz Lori udałem się do jednej z sal, by posłuchać o Mitologii Rumuńskiej dla początkujących. Choć prowadzący bez wątpienia mieli sporą wiedzę o poruszanej tematyce, sposób jej wykładania nie był dla mnie zbyt porywający. Zdecydowałem się opuścić salę mniej więcej w połowie prelekcji i powłóczyć się po budynku konwentowym, którego korytarze obfitowały w stoiska z całym mnóstwem książek, koszulek, replik broni i wielu innych rzeczy wywołujących uśmiech na twarzy każdego fantasty.

Podziwiając bogactwo wspomnianych skarbów, trafiłem do sali, gdzie trwał kurs tańca irlandzkiego, noszący dumny tytuł Monty Python po irlandzku. Oglądanie wirujących par okazało się całkiem przyjemne i z przykrością powitałem wybicie godziny dwudziestej zwiastujące koniec tego punku programu.

Nie było jednak czasu na rozpaczanie, gdyż skupiłem się na tym, że zbliża się radosna chwila, w której z pociągu na poznańskim dworcu miała wysiąść Nubia. Wyruszyłem więc tam, by przywitać ukochaną i poprowadzić ją ku konwentowym zabudowaniom.

Przybywszy na miejsce, zdążyliśmy jeszcze na połowę prelekcji o Polskim historycznym romansie nadnaturalnym, gdzie ponownie spotkaliśmy sporą część efantastycznego grona. Razem wysłuchaliśmy wypowiadanych z pasją słów Anny Brzezińskiej, wspieranej w swym wystąpieniu przez Ewę Białołęcką, Magdę Parus i prowadzącego spotkanie Michała „Grabarza” Sołtysiaka.

Dzień zakończyliśmy uroczystością na część naszego wspaniałego grona, zaś w trakcie jej trwania niezauważony nadszedł…

Dzień drugi

Spacer w środku nocy przez pół Poznania jest bezsprzecznie wydarzeniem pamiętnym, nasze organizmy jednak zdecydowanie domagały się snu. Po dotarciu do wynajętej przez organizatorów szkoły rozłożyliśmy materac na jednym z korytarzy i zabarykadowani wśród ławek i krzeseł pozwoliliśmy sobie na kilka godzin snu.

W zwykłych okolicznościach pospalibyśmy pewnie trochę dłużej, lecz w salach wspólnych nie ma zmiłuj. Świadomość dopadła nas przed ósmą, a my, nie opierając się długo, wstaliśmy i powędrowaliśmy na śniadanie, zmęczenie zaś czmychnęło w dal, przegnane nawałą przygotowanych atrakcji.

Udział w punktach programu zaczęliśmy od dyskusji z Ewą Białołęcką na temat Naszej prywatnej katastrofy, w tym przypadku końca świata spowodowanego inwazją zombie. Prelekcja z elementami szkoły przetrwania porwała nas bez reszty i godzina minęła nie wiadomo kiedy. Teraz doskonale już wiemy, jak sobie poradzić w razie niespodziewanej apokalipsy.

Następnie pałeczkę przejął Jakub Ćwiek, który wygłosił poparty osobistymi doświadczeniami monolog o rodzajach fanów i ich wpływie na pisarza, zatytułowany Czy pisarze nienawidzą czytelników. Całość, prowadzoną jak zwykle z niesamowitym humorem, zakończył dość łapiącymi za serce słowami, jednak na łzy wzruszenia nie było czasu. Mikrofon przeszedł w kolejne dłonie.

Tym razem Rafał Kosik, Michał Cetnarowski i Paweł Majka rozmawiali O zmianie życia literackiego na fantastycznych portalach internetowych, poruszyli jednak znacznie więcej zagadnień. Padło parę zdań o e-bookach, czytnikach oraz przyszłości tychże. Po upływie pierwszej godziny zdawało się, że dyskusja nie zbliża się jeszcze do końca, ani nawet do połowy, więc wraz z Nubią wymknąłem się chyłkiem do innej sali.

Tam czekało nas spotkanie autorskie z Darkiem Domagalskim i rozmowy o książkach zarówno już wydanych, jak i tych dopiero w planach, co nieco o historii, o Draculi, a właściwie Draculach i jeszcze więcej o historii. Czas zleciał szybko, zaś wraz z wybiciem końca spotkania i otwarciem drzwi…

Do sali wdarł się tłum, zajmując całą dostępną powierzchnię poziomą, zaś ja wraz z Nubią dziękowałem opatrzności za zajęte wcześniej miejsca na krzesłach. Co było powodem tak licznego zgromadzenia? Nietrudno zgadnąć, bo jak nie pieniądze, to sek… znaczy się Erotyka fiordów, czyli historia o Freyi i Freyu, pożądaniu i płodności. Kolejna godzina zeszła nam na słuchaniu z wypiekami na twarzy co pikantniejszych historii z życia Asów i Wanów. Niestety wszystko co dobre…

<< Wstecz || Dalej >>

Odpowiedzi

portret użytkownika Woltus

Podpis Kariolki do pierwszego

Podpis Kariolki do pierwszego zdjęcia - bezcenne :D

"Bohater jest człowiekiem, który kłóciłby się z Bogami i budził diabły w sporze o swoją wizję"

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi