Raj utracony (Thomas E. Sniegoski)
Kiedy zabierałam się za czytanie Raju utraconego, miałam bardzo mieszane uczucia. Pierwszy tom cyklu Upadli nie był zachwycający, prezentował raczej średni poziom. Natomiast druga część wypadła zdecydowanie lepiej. Dlatego z jednej strony oczekiwałam pewnej przyjemności związanej z czytaniem, a z drugiej obawiałam się rozczarowania - bo to, że Lewiatan był książką przyjemną w odbiorze, wcale nie musiało znaczyć, że autor poprawił się aż tak.
Całe szczęście, że moje obawy się nie sprawdziły. Książka napisana jest poprawnie. Miejsca, które odwiedza Aaron, zyskują charakter dzięki nieco dokładniejszemu przedstawieniu. Sniegoski w Raju utraconym na tyle sprawnie operuje opisami, że stworzone przez niego Aerie zyskuje niesamowity klimat toksycznego spokoju. Mocnym punktem książki jest także zaprezentowanie walki Aarona i Malaka. Autor zręcznie opisał zamieszanie związane z pojedynkiem oraz wydarzenia współwystępujące w czasie. W całej powieści nie ma też nadmiernej ilości szczegółów. Jest ich wystarczająco dużo, by móc w wyobraźni zbudować sobie poszczególne miejsca, lecz nie przytłaczają one czytelnika. Widać, że wraz z kolejnymi częściami Sniegoski nabiera coraz większej zręczności w tej kwestii. Również budowanie i rozładowywanie napięcia związane z poszczególnymi wydarzeniami wyszło autorowi bardzo ładnie. Nie ma przeładowań emocjonalnych ani dłużyzn treściowych. Całość sprawia wrażenie bardzo przemyślanej.
Te wszystkie zmiany w sposobie prowadzenia narracji, takie jak na przykład nieco dokładniejsze opisy dodatkowo wpłynęły na jakość czytania. Odbiorca tym razem czerpie zdecydowanie więcej przyjemności z poznawania treści kolejnych stron, a do tego lekkość lektury nie uległa zmianie. Książkę wręcz pochłania się jednym tchem. Autor nie omieszkał też podrzucić motywu-przynęty, zręcznie wkomponowanego w zakończenie i świetnie współgrającego z całością. Pozostawia on w czytelniku pewien niedosyt, który będzie kusił do przeczytania czwartej części.
Na pochwałę zasługuje również prowadzenie postaci. Stały się one bardziej rozbudowane. Niektóre z nich poznajemy nie tylko z perspektywy obserwatora, ale także od strony ich wewnętrznych przeżyć. Moją uwagę zwrócił Gabriel - pies Aarona. Po tym, jak nefilim go wyleczył, stał się zdecydowanie mądrzejszy. Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej udanych bohaterów w książce.
Bardzo podoba mi się również sposób, w jaki Sniegoski pokazał sylwetkę mnicha, którego poznaliśmy w drugim tomie serii. Jest on postacią intrygującą, skłaniającą do dłuższej chwili zastanowienia nad ostateczną oceną jego postępowania. Narracja powoli ujawnia to, kim tak naprawdę jest, buduje napięcie wokół jego kreacji i tego, w jaki sposób jest traktowany przez Werechiela. Niestety, prawdziwej tożsamości mnicha można się domyślić zdecydowanie za wcześnie. Jednak nie odbiera to przyjemności poznawania kolejnych epizodów związanych z tym bohaterem.
Sam Aaron również się zmienia. Nadal widać jego rozterki związane z używaniem drzemiącej w nim anielskiej mocy, jednak potrafi zmierzyć się z tym problemem i podejmuje takie decyzje, które według prywatnego systemu wartości i wszelkich odczuć wydają się chłopakowi najbardziej odpowiednie. Wszystko, co robi, jest przemyślane i zgodne z sumieniem. Nie staje się osobą zadufaną w sobie z powodu nadnaturalnych zdolności. Wciąż targają nim wątpliwości związane z przepowiednią, które zostają spotęgowane tuż po dotarciu Aarona i jego towarzyszy do Aerie, gdzie większość mieszkańców nie jest przekonana do faktu, że to właśnie chłopak ma wypełnić starą wróżbę. Widać także, jak wiele emocji budzi w nim spotkanie z Malakiem. Aaron wie, że w tym okrutnym stworzeniu tkwi jego ukochany brat i nie chce dopuścić do siebie myśli, że nie da się już cofnąć przemiany. Jest jednak świadom tego, że tylko jedno rozwiązanie będzie odpowiednie. Dlatego gdy podejmuje ostateczną decyzję, którą wypełnia, widać, jak bardzo „dorósł” od czasu, kiedy dowiedział się, że jest nefilimem. Również wszelkie uczucia związane z Vilmą ulegają przemianie. Stają się poważniejsze, skonkretyzowane i ciągną za sobą określone czyny, nie kończą się tylko na słownych deklaracjach.
Natomiast jeśli chodzi o Vilmę, to moje obawy, które pojawiły się w trakcie czytania pierwszego tomu cyklu Upadli, że postać dziewczyny jest tylko mało istotnym ozdobnikiem, zostały rozwiane. Tym razem poznajemy ją nieco lepiej. Pojawiają się nowe fakty dotyczące jej osoby, które mają bardzo duży związek z fabułą książki. W przypadku tej części nie mogę narzekać na niedosyt związany z tą bohaterką. Autorowi zdecydowanie udało się wyważyć proporcje między wątkiem Vilmy a innymi.
Wydanie książki jest bardzo estetyczne. Okładka została utrzymana w tym samym klimacie, co poprzednie, równie mrocznym i pociągającym. Trzeba również zauważyć, że zdecydowanie lepiej pasuje zarówno do serii, jak i do treści, niż ta z Lewiatana. Drobnej zmianie uległa lokacja myśli umieszczonej pod tytułem tomu, co polepszyło czytelność. Zarówno rozmieszczenie tekstu, jak i papier nie zmieniły się względem poprzednich części. Nadal nie odpowiada mi interlinia, jednak jest to niewielka wada, do której da się przyzwyczaić. Zdecydowanie większym problemem byłby zbyt duży kontrast między czcionką a papierem, jednak beżowy odcień stron jest tutaj odpowiedni. Nie męczy wzroku nawet przy długim czytaniu. Brakuje mi natomiast choć kilku ilustracji. Byłyby miłym akcentem, a mogłyby dodatkowo zadziałać na wyobraźnię odbiorców.
W ogólnym rozrachunku książka wypada bardzo dobrze. Jest to zdecydowanie jedna z ambitniejszych pozycji, które obierają młodzież za grupę docelową. Lektura Raju utraconego może być również przyjemnym odpoczynkiem dla starszych czytelników. Widać postęp autora zarówno w aspekcie posługiwania się słowem, jak i w budowaniu postaci oraz napięcia. I chociaż wiele wątków cyklu jest już wyjaśnionych, to jednak nadal pozostaje we mnie pewien niedosyt, który daje mi pewność, że gdy tylko będę miała okazję, sięgnę po ostatnią część serii – Dzień gniewu. Ciekawi mnie, jak ostatecznie Sniegoski rozwiąże historię Aarona oraz to, czy Werechielowi uda się doprowadzić do końca swój plan związany z mnichem.
W przypadku Upadłych apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kolejne częśći budzą coraz bardziej pozytywne odczucia po zakończeniu lektury. Są intrygujące, widać progresję w stylu, zaś historia rozwija się w dobrą stronę. Dlatego też z czystym sumieniem mogę polecić Raj utracony tym, którzy byli niezadowoleni z pierwszej części. Powinno ich spotkać miłe zaskoczenie faktem, jak mocno wzrósł poziom autora w porównaniu do Nefilima.
Honorata "Sadyceuszka" Kujawska
dziękujemy Wydawnictwu JAGUAR.

Autor: Thomas E. Sniegoski
Tytuł: Raj utracony
Tytuł oryginalny: Aerie
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Tomasz Illg
Data wydania: luty 2011
Wydawnictwo: Jaguar
ISBN: 978-83-7686-040-4
Liczba stron: 359
Cena: 34,90 zł

















































