Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Rezydent Wieży. Księga I (Andrzej Tuchorski)

Nie każdy bohater musi wsławić się wielką podróżą, heroicznym czynem, ogromnym znaleziskiem, czy wspaniałymi rządami. Są ludzie, którymi szczególnie opiekuje się „magia opowieści”, czy jak kto woli – przeznaczenie. Klavres, czarodziej z wieży Irrum, należy właśnie do takich osób. Niektórym wyda się zwykłym magiem-rezydentem, ale ci, którzy go poznali, widzą w nim kogoś więcej.

Rezydent Wieży pokazuje wielkie przygody z nieco innej perspektywy. Opowieść maga, który wciąż gości w swojej wieży kolejnych poszukiwaczy przygód, zwraca uwagę czytelnika na to, że „ludzie widzą tylko to, co jest na pierwszym planie. A szkoda, bo w tle dzieją się rzeczy równie ciekawe.” Autor pokazał tego świetny przykład.

Tytułowy bohater to z jednej strony postać bardzo zwyczajna, pasująca do świata, w którym żyje. Jest pogodzony ze swoją rolą – wie, że nie jemu pisane są wielkie podróże i jego zadanie polega jedynie na pomaganiu bohaterom. Z drugiej zaś, posiada cechy awanturnika, chciałby się czasem wyrwać z tego miejsca, z którym wiąże go nie tylko praca, ale i przeznaczenie, bowiem w tej samej wieży przyszedł na świat. Nie ważne jednak gdzie by wyruszył, co robił, zawsze wraca, bo mimo wszystko lubi swoją pracę. Jego wielką pasją są magiczne przedmioty i w tej dziedzinie okazuje się prawdziwym specjalistą.

Powieść została podzielona na pięć oddzielnych opowiadań, które opisują różne momenty, wyciągnięte z życiorysu młodego czarodzieja zafascynowanego magiczną bronią. Czytelnik może poczuć się tak, jakby słuchał karczemnej opowieści. Opisy świata przedstawionego są raczej krótkie i zwięzłe, zaś odczuć i ekspresji bohatera – bardzo rozbudowane. W połączeniu z pierwszoosobową narracją, emocje Klavresa wydają się jeszcze bliższe. Autor posługuje się dość wyszukanym słownictwem, stosuje także sporo zapożyczeń z języka łacińskiego, które są ciekawym dodatkiem. Mimo dużej ilości powtórzeń, tekst jest skomponowany i rozmieszczony w taki sposób, że nie wpływa to negatywnie na płynność czytania.

Świat został stworzony na wzór starożytnego Rzymu, jednak pojawiają się w nim także inne rasy i potwory. Tak jak w większości powieści fantasy, napotkamy wzmianki o krasnoludach, orkach, czy smokach, czyli najpopularniejszych stworzeniach charakterystycznych dla tego gatunku. Można odnaleźć typowe aluzje do Imperium, a także państw z którymi było powiązane, takich jak na przykład Egipt. Uniwersum to nie przypadło mi jednak do gustu – większość nazw jest zgrabnie podmieniona, jednak zbyt łatwo można je skojarzyć z rzeczywistymi, dodatkowo efekt psuje np. pozostawienie oryginalnych imion bogów – przez to pomysł wydaje się jakby niedokończony, niedopracowany. Jest to chyba jedyny minus, ale dosyć istotny, gdyż sprawia, że tekst przestaje być spójny i wiarygodny.

Szata graficzna jest ciekawa, bardzo podobają mi się błyszczące elementy na okładce – dzięki nim książka sprawia wrażenie bardziej „magicznej”. Oprócz tego, przedstawiony jest na niej wizerunek maga w białej szacie i kapturze, pod którym skrywa się twarz mężczyzny z kilkudniowym zarostem. Niestety kompletnie nie pasuje on do Klavresa, którego autor opisuje tymi słowami: „Moja krótka, czarna bródka i długi ciemny płaszcz z kapturem okazały się wystarczającą wskazówką, by obcy nie miał wątpliwości, kim jestem.” Poza tym czarodziej ten nie nosił długich szat typowych dla magów, a zwykłe spodnie i tunikę. Wygląda na to, że wizja ilustratora jest zupełnie odmienna od tej przedstawionej w treści książki.

Mimo wszystko, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż Andrzej Tuchorski wygrał plebiscyt na najlepszą powieść, zorganizowany przez „Nową Fantastykę”. Jest to więc debiutancka książka, która też została dołączona do wrześniowego wydania tego magazynu jako darmowy dodatek. Zwykle takie „prezenty” nie są zbyt ciekawe, ale ten przypadek jest wyjątkowy – obala stereotypy nawet pod tym względem.

Rezydent wieży to pozycja warta zauważenia. Fabuła jest bardzo ciekawa, a przedstawienie „drugiego planu” wielkich wypraw to świetny pomysł i pomimo kilku niedociągnięć, książkę czyta się bardzo przyjemnie. Biorąc pod uwagę fakt, że w miarę zagłębiania się w lekturze, opowieść młodego adepta magii wciągała mnie coraz bardziej, z pewnością sięgnę też po drugą część, która do księgarń trafi już 24 października. Andrzej Tuchorski to świeżynka wśród pisarzy fantasy, ale zapowiada się jak najbardziej pozytywnie i z chęcią będę śledzić jego poczynania. Na razie czekam na kolejną księgę opowieści o magu Klavresie i mam nadzieję, że na tym nie skończy się twórczość obiecującego autora.

Illeaden approves!™

Jan "Illeaden" Szymborski

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy
wydawcom i redakcji „Nowej Fantastyki”.

tytuł: Rezydent Wieży. Księga I
autor: Andrzej Tuchorski
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-7648-903-2
oprawa: broszurowa
format: 125x195
objętość: 224 strony
cena: 21,00 zł
data wydania: 25.10.2011

Odpowiedzi

portret użytkownika Elizabeth

Nooo, to była świetna

Nooo, to była świetna książka. Strasznie się zdziwiłam, że to było za darmo dodane do NF. Drugą część dają w prenumeracie, więc od przyszłego miesiąca będę prenumerować :D

portret użytkownika Miti

Super książka

Zdziwiła mnie trochę fala krytyki, z jaką spotkała się ta książka (akurat ta recenzja jest wyjątkiem). Jak dla mnie to świetny kawałek fantastycznej literatury rozrywkowej, o którą w Polsce trudno - no chyba że ktoś mi podsunie jakiś tytuł, o którym zapomniałam :) Tuchorski świetnie radzi sobie ze słowem, bawi się konwencjami i schematami w sposób czasami naprawdę mistrzowski. Po jednej książce nie można co prawda jeszcze powiedzieć, że oto narodził się polski Pratchett, dlatego czekam na kolejną :)

portret użytkownika Lorelay

Jak widać naszemu

Jak widać naszemu recenzentowi też się spodobała :) Sama jestem jej ciekawa i jak tylko znajdę czas to chętnie przeczytam. Szczególnie, że opowiadanie Tuchorskiego w NF - "Nemezis" - zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

A krytyka? Polacy niestety już tak mają. Czasami zastanawiam się czy niektórzy ludzie biorący się za "krytykę literacką" znają inne określenia niż "wtórne" i "oklepane"...

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Miti

Mnie też podobało się

Mnie też podobało się Nemezis, równie krytykowane - ale nakryłam się nogami ze śmiechu, kiedy trafiłam gdzieś na dyskusję, że to straszny skandal, bo opowiadanie jest zbyt podobne do "Harry'ego Pottera" - no plagiat normalnie. To trochę jakby krytykowac Pratchetta, że Cohen Barbarzyńca jest zbyt podobny do Conana ;)

portret użytkownika Lorelay

Tja :D Ja bardzo skromne

Tja :D

Ja bardzo skromne kilka słów od siebie na temat "Nemezis" napisałam tutaj:

http://www.efantastyka.pl/art_nowa-fantastyka-nr-8-347-2011

Chociaż to opowiadanie naprawdę zasługuje na bardziej obszerną opinię...

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi