Rhezus. Tułaczka śladami konania (Róża Jakobsze)
Po przeczytaniu książki Róży Jakobsze - "Rhezus. Tułaczka śladami konania" - pewna kwestia nie daje mi spokoju. Mianowicie: na jakiej przestrzeni czasu ona powstawała? Otóż, pomiędzy poszczególnymi rozdziałami istnieje ogromna różnica poziomu. Wygląda to tak, jakby autorka zaczęła pisać, nie mając jeszcze wypracowanego warsztatu, natomiast kończyła już w zupełnie innym, dojrzalszym stylu. Przepaść ta jest bardzo wyraźna.
Z początku wydaje się, że jest to zbiór luźno powiązanych ze sobą opowiadań, połączonych postacią głównego bohatera – przeklętego przez bogów, smutnego człowieka, który mimo najszczerszych starań nie może umrzeć. Zaserwowano mi kilka zgrabnie przedstawionych anegdot z jego wędrówki w poszukiwaniu upragnionej śmierci. Dąży do niej za każdym razem innym sposobem, ale z tym samym skutkiem, którego łatwo się domyślić. Przez pierwsze strony moje odczucia były mieszane. Z jednej strony historyjki są ciekawe, pod wieloma względami odbiegają od oklepanych schematów. Z drugiej zaś w pewnym momencie stają się przewidywalne. Na szczęście, przed połową książki, następuje gwałtowny rozwój akcji. Mam wrażenie, że autorka przerwała pisanie i zasiadła do niego ponownie ładnych kilka lat później, mając za sobą więcej doświadczeń i zdążywszy o wiele solidniej opanować pisarskie umiejętności. Forma zmienia się: otrzymuję już nie opowiadania–anegdoty, ale kolejne rozdziały pełnowartościowej powieści. Poruszone wcześniej wątki zaczynają nieoczekiwanie układać się w spójną, harmonijną całość, zgrabnie ze sobą splatać i tworzyć związki przyczynowo-skutkowe.
Ważnym elementem fabuły jest tajemnica, którą ukrywa główny bohater. Można by postawić w tym miejscu zarzut, że broni jej zbyt zawzięcie. Niecierpliwi czytelnicy z pewnością zżymają się nad tym faktem i nie mogą przeboleć, że nie zostaje ona wyjaśniona aż do końca tego tomu powieści. Moje wrażenie jest jednak zupełnie inne. Tym bardziej mnie ona intryguje i zachęca, im bardziej Rhezus nie chce mi jej wyjawić. Uznaję to za - nie ważne, czy celowy, czy też nie - skuteczny zabieg wzmagający napięcie. Smaku dodają mu jeszcze wzmianki o opowieściach wyśpiewywanych na ten temat przez bardów. Dzięki nim wiem coraz mniej, czego mogę oczekiwać, co byłoby wystarczająco fascynujące, a jednocześnie odbiegało od przesadzonych historii, ubarwionych do granic możliwości przez poetów.
Spotkałam się wcześniej z opinią, jakoby książka była słaba pod względem językowym. Nie mogę się z nią zgodzić i tu także stanę w obronie autorki i efektów jej pracy. Zauważam bardzo istotne walory. Najważniejszym z nich są malownicze i bardzo plastyczne opisy. O ile na początku mogą uchodzić za zupełnie przeciętne, z czasem ewoluują, stają się coraz bardziej imponujące - przekonujące, obrazowe i mocne. Urzekły mnie przede wszystkim te dotyczące miejsc i przyrody – nie nudzą jak u wielu pisarzy; scen erotycznych oraz drastycznych. Autorce udało się najbardziej zachwycić mnie tymi elementami, które uważane są za najtrudniejsze i wymagające największej wprawy. Uważam to za jej niewątpliwy sukces. Pięknie także żongluje emocjami. Gniew, rozpacz, rezygnacja, uniesienia i impulsy chwili są u niej niezwykle realistyczne i tak wyraziste, że mogą przyprawić o gęsia skórkę. Opisuje je w typowo "kobiecy" sposób: intensywnie, dokładnie i pieczołowicie, a jednocześnie mocno i miejscami wstrząsająco. Bohaterowie czują prawdziwie. Czasem pod wpływem tego, co przeżywają, popadają w chwilowe szaleństwo, które jednak wydaje mi się bardzo naturalne i wytłumaczalne. Na uwagę zasługują również cięte riposty i dowcipne uwagi w wykonaniu niektórych bohaterów.
Owszem, momentami, zwłaszcza w pierwszych rozdziałach, zdarzają się przykre wpadki: niektóre dialogi są sztuczne, styl narracji nie odznacza się spójnością, a zbyt "współcześnie" brzmiące wulgaryzmy i zwroty potoczne wplecione zostały w język, do którego nie pasują. Dotyczy to nie tylko języka - czynności bohaterów nie zawsze zgrywają się w czasie (np. dwoje ludzi siada na płaszczu, którego uprzednio żadne z nich nie zdjęło, nie zostało też wyraźnie zaznaczone, że którekolwiek miało go przy sobie). Jednak, według mnie, jest to kwestia niedopracowanego warsztatu, do którego Róża Jakobsze ma jeszcze pełne prawo. Nie można zapominać, że jest debiutantką i jako taką należy ją oceniać. Krzywdzące byłyby próby porównywania jej z doświadczonymi pisarzami, mającymi za sobą kilka czy też kilkanaście publikacji.
Sam Rhezus jest dla mnie postacią bardzo kontrowersyjną i ciężko mi ustosunkować się do niego jednoznacznie. Jego konstrukcja i kreacja wydaje mi się najmniej udanym elementem powieści. Nie mogę zaprzeczyć, że bohater wzbudził moją sympatię. Niewątpliwie daje się lubić, niestety jednak nie przekonuje. Przy jego tworzeniu autorce nie udało się zachować konsekwencji. Silny, niemal niezniszczalny, smutny i ponury mężczyzna - chodzący po ziemi blisko trzysta lat - powinien sprawiać przynajmniej wrażenie pełnego życiowej mądrości i hartu ducha, potężnego, a jeśli już sentymentalnego, to z wyraźnym umiarem. Nie dziwi mnie jego pragnienie śmierci, zmęczenie doczesnością, smutek, gorycz, wewnętrzne rozdarcie ani nawet zagubienie. Nie razi brak logiki w jego sposobie myślenia i działania, ani to, że miota się, nie rozumie sam siebie. Wszystko to można wytłumaczyć. Ludzie nie żyją tak długo, nie wiadomo więc, na co narażona byłaby wówczas ich psychika. Zupełnie niezrozumiała jest jednak dla mnie naiwność Rhezusa – niesamowita, niepojęta, infantylna i niemal dziecięca. Nie pasuje do całej reszty jego osobowości, wieku ani życiowego doświadczenia. Dziwne wydaje mi się również to, że przeklęty przez bogów i skazany przez nich na znienawidzoną nieśmiertelność, nie czuje do tych wyższych istot złości, gniewu, wściekłości. Nie wygraża im, nie rzuca w ich kierunku wyzwiskami, nie okazuje niechęci, nie unika nawet tematów związanych z religią. Wcale nie sprawia wrażenia skłóconego z bóstwami. Wprost przeciwnie – zdarza mu się zachowywać tak, jakby je szanował, traktował z czcią. Mówi wprost, że nie modli się nie dlatego, że bogów nienawidzi, ale że nie chce ich hańbić. Tłumaczę sobie to wszystko faktem, że Róża Jakobsze jest osobą bardzo młodą i na pisanie o pewnych sprawach ma jeszcze czas. Póki co jej pojęcie na wiele tematów ma prawo nie być tak dojrzałe, jak oczekuje wymagający czytelnik.
Istotnym atutem książki są natomiast bohaterowie drugoplanowi, a nawet epizodyczni. Przedstawieni zostali ciekawie, z należytą dokładnością i pieczołowitością. Wszystkie pojawiające się na kartach powieści postacie żyją. Agresja – demon w ciele klaczy, o ciętym języku i niebanalnej osobowości, towarzyszący Rhezusowi. Przyjaciel tytułowego bohatera – do bólu romantyczny idealista Erich. Nieco tajemnicza i nie do końca odgadniona niewolnica Kaysaradash. Pytia - szalona, żądna władzy narkomanka i sadystka, której udało się zapanować nad życiem religijnym całego społeczeństwa. Wyjątkowo intrygujący, niezwykły egzorcysta Maximillian. Wszyscy oni dodają opowieści barw. Ożywiają ją. Warto zwrócić uwagę także na zmiany narracji, dzięki którym każda postać osobiście opowiada swoją własną historię, zdradza przeszłość i nakreśla bieżące wydarzenia ze swojego punktu widzenia. Zabieg ten jest bardzo przyjemnym urozmaiceniem i sprawdza się tutaj naprawdę znakomicie.
Zaletą jest też okładka. Wizerunek Rhezusa wydaje mi się trafiony. Bardzo podobnie wyobrażałam go sobie, czytając książkę. Wrażenia dopełnia fakt, że postać jest nieco rozmazana, wydaje mi się nie do końca realna, zasnuta mgłą. Współgra więc z treścią mówiącą o człowieku, o którym w zasadzie niewiele wiadomo, który jest głównym i tytułowym bohaterem, ale ukrywa przed czytelnikiem wszystko to, co najbardziej intryguje.
Książkę czyta się przyjemnie. Akcja jest wartka, fabuła ciekawa. Szczególnie ostatnie rozdziały trzymają w napięciu, wywołują chęć poznania dalszego ciągu historii. Ja również z przyjemnością będę śledzić kontynuację losów Rhezusa. Liczę, że w kolejnym tomie opowie wreszcie swoją historię i wyjawi tajemnicę klątwy. Chętnie dowiem się też czegoś więcej o pozostałych bohaterach. Najbardziej jednak jestem ciekawa postępów Róży Jakobsze. Autorka wydaje mi się debiutantką bardzo obiecującą, choć jeszcze nieopierzoną. Mam nadzieję, że uda jej się wspinać dalej po kolejnych szczeblach pisarskiego fachu i że za dziesięć lat kupię jej książkę – w pełni dojrzałą i profesjonalną. Jaka będzie? Liczę, że kiedyś się dowiem.
Paulina Maria "Lorelay" Szymborska–Karcz
dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów.

Tytuł: Rhezus, t.1, ks.1
Cykl: Legenda Cierniowych Tatuaży
Autor: Róża Jakobsze
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 23.04.2010 r.
ISBN-13: 978-83-7574-135-3
Wymiary: 125 x 195
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka
Seria: Asy polskiej fantastyki
Cena: 29,99 zł



















































Odpowiedzi
" Pytia - szalona, rządna
" Pytia - szalona, rządna władzy narkomanka i sadystka, której udało się zapanować nad życiem religijnym całego społeczeństwa. " - żądna.
A fakt! Jak myśmy z tesską
A fakt! Jak myśmy z tesską tego nie zauważyły przy korekcie to ja nie wiem :P
Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna