Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Ruda Sfora (Maja Lidia Kossakowska)

Gdy dadzą ci wybór, proszę, poproś o pamięć. Mały skrawek pamięci. Ja, Bezmiar, Pan Cierpienia, Władca Kruków, błagam cię o to, dziecko Środkowych Krain.
Ocal pamięć, Ergisie.

Przyznam się, że biorąc do ręki ,,Rudą Sforę’’, powiedziałam głośno: NARESZCIE. Do książki zabierałam się już parę ładnych lat, ale ciągle coś sprawiało, że musiałam odkładać te plany na później. Kiedy jednak w końcu się udało, zaczęłam się zastanawiać, czy dzieło spełni moje oczekiwania. Nie ukrywam, że jestem miłośniczką anielskiego cyklu pani Mai i pomimo, iż uwielbiam również serię ,,Upiór Południa’’, to bałam się, w końcu ,,Sfora’’ mogła mnie rozczarować. Ale nic to! Kupiłam, zatem aż żal odłożyć na półkę i dawać jej kolejne kilka lat na odleżenie.

Jako że dorwałam wydanie z nową okładką, to właśnie do niej się odniosę. W przeciwieństwie do poprzedniej, tej ,,pierwszej’’, tutaj oczy czytelnika raczone są jasnymi kolorami. Na białym tle widać rdzawy pysk, przypominający ponurą maskę. Rysunek autorstwa Piotra Cieślińskiego wykonany oszczędnie, lecz estetycznie, przykuwa wzrok. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że zdradza bardzo wiele z fabuły… To właśnie on naprowadził mnie na właściwy trop w sprawie jednej z największych zagadek powieści, co, nie ukrywam, w pewnym momencie psuje radość czytania. Mimo to Kossakowska na tyle zręcznie operuje fabułą, że pomimo iż końcowy wniosek brzmi ,,wiedziałam!’’, to jednak po chwili jest się zmuszonym dodać ,,ale nie, że w taki sposób’’. Nie umiem stwierdzić czy to zaleta, czy wada. Bardzo miłym zabiegiem jest, stosowana od pewnego czasu przez Fabrykę Słów, metoda uwypukleń bądź złoceń, które nadają okładce oryginalnego wyglądu.

Co mamy dalej? Ano dalej mamy szamana imieniem Serken. Starego mężczyznę, nagle zabranego przez Bodonczara Bajanaaja (szacownego dziadka przodka) do wyższych krain, który swoją rolę powierza wnukowi. Ergis, bo o nim mowa, zostaje wykiwany przez Dyraja Bogoja i jego wspólnika, Rosjanina Wasyla. Pomimo że chłopiec przechodzi inicjację szamańską w pełnym tych słów znaczeniu (został wybrany przez duchy), to właśnie Bogoj przekonał całą wioskę do tego, że to on jest następcą Serkena. Młody, po spotkaniu z niecną dwójką, zapada w śpiączkę. Co mu zrobili? Czy Ergisa da się uratować? Tego młody szaman próbuje dowiedzieć się w zaświatach, do których trafił. Poznaje tam kulawego konika o imieniu Bęben, a w trakcie podróży zdobywa wielu innych przyjaciół i pomocników. Tylko jak zakończy się jego wyprawa? Pojawia się bowiem Ruda Sfora, która niszczy wszystko, co stanie jej na drodze.

Dużym plusem powieści są bohaterowie. Jest to fakt bezsprzeczny i niepodważalny. Śmiem nawet twierdzić, że ci drugoplanowi kradną show pierwszoplanowym. Bo jak tu nie polubić głupiutkiego, ale oddanego tupilaka Iwaszki, który boi się własnego cienia, choć jego przeznaczeniem jest zabijanie? Jak nie pokochać Bębna, który prowadzi swojego szamana poprzez wszystkie krainy? Nawet kikituk, mały stworek mieszkający w sakiewce wzbudza pozytywne odczucia i zjawia się zawsze wtedy, gdy zdążyłam o nim na chwilę zapomnieć. Nie można nie wspomnieć o ołonchosucie walczącym nie tylko mieczem, ale i pieśnią. Ellej Syn Wilka, bo o nim mowa, niemal od razu nasuwa na myśl inną z postaci prozy Kossakowskiej – Daimona Freya. Tak jak skrzydlaty bohater, tak i ołonchosut idzie przez świat z cynicznym uśmiechem na ustach i dumą w sercu. Tak jak Daimon, Ellej również poświęciłby życie dla tych, na których mu zależy. Czarne, długie włosy równie pięknie tańczą na wietrze, poorane bliznami ciało przyjmuje na siebie ciosy i wciąż walczy, pomimo bólu i krwi… To spowodowało, że uśmiechnęłam się lekko na samo wspomnienie Skrzydlatego, a moja sympatia do Elleja wzrosła jeszcze bardziej. Trzeba jednak przyznać, że Maja ma wyjątkowy talent do tworzenia antypatycznych postaci kobiecych! Tujaryma, córka boga ognia, irytuje swoją osobą od samego początku i jedynie na koniec książki byłam w stanie wykrzesać dla niej nieco ciepła. Skojarzyła mi się z Hiją, również z ,,Siewcy Wiatru’’, choć nie przez cały czas ją lubiłam. Sam Ergis jest, moim zdaniem, dość nijaki. Dobry, poczciwy chłopiec, który robi to, co musi. Postać skonstruowana poprawnie, lecz nie wzbudza we mnie głębszych uczuć.

Nie można oczywiście pominąć scen walk, które są istnym majstersztykiem. Jak widać, kobieta potrafi dobrać odpowiednie słowa do typowo męskiej dziedziny i umiejętnie oddaje nie tylko samą potyczkę, ale także uczucia towarzyszące wojownikom. Dzielne, choć pewne swojej śmierci rumaki, zuchwali abaasowie, boginie posyłające najlepsze oddziały do z góry przegranych sytuacji. Szamani, którzy wygrywają rytm na swych bębnach aż do utraty sił. Wszystko to sprawia, iż pragniesz stanąć u ich boku i przyczynić się do wyniku rozgrywki...

Na początku wydawało mi się, że nie skończę czytać ,,Rudej Sfory’’. Zanim Ergis trafił do świata duchów, książka po prostu się dłużyła. Ale uznałam, że przecież trzeba zrobić solidne wprowadzenie, aby potem było jak najmniej niedopowiedzeń. I tu muszę mocno pochwalić Maję – nie przypominam sobie wątku, który nie zostałby zamknięty. Owszem, może i po przeczytaniu powieści pozostał mi pewien niedosyt, bo nie wszystkie odpowiedzi zostały podane na tacy. Ale wiem, co mniej więcej się stało i potem, już przez dłuższy czas, mogłam smakować zakończenie i rozkładać je na wiele cząstek, szukać swoich teorii. Happy End bez Happy Endu? Wszystko jest możliwe. Ciekawie było również poznać wierzenia jakuckie, o których wcześniej nie miałam nawet pojęcia. Na pewno czuję się zachęcona do tego, aby poszukać więcej informacji na ten temat.

Maja Lidia Kossakowska zahaczyła o problem, który mocno dotyczy naszego świata, a także tych nas otaczających, nie dla wszystkich dostrzeglanych. Nie będę jednak wyjaśniać o co chodzi, byście sami mogli dojść do własnych wniosków. Dodam, że mój lęk co do powieści okazał się zbyteczny. Co więcej, po przerzuceniu ostatniej strony ponownie powiedziałam: NARESZCIE. Nareszcie trafiłam na książkę, o której śmiało mogę rzec ,,moja ulubiona’’. Dawno nie wylałam tylu łez, dawno przy czytaniu nie skłoniłam się tyle razy do uśmiechu. Złotymi literami: POLECAM. Posnujcie razem z autorką historię naszych dzielnych bohaterów i razem z ołonchosutem zanućcie jego pieśń. Stańcie się jednością ze światem, który krzyczy coraz głośniej. I usłyszcie jego wołanie, byście nie dali całkowicie spopielić go Rudej Sforze…

Małgorzata ,,Sol’’ Gruszka

Korekta i redakcja: Monika "Katriona" Doerre, Paulina Maria "Lorelay" Szymborska-Karcz


Tytuł: Ruda Sfora
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawca: Fabryka Słów Sp. z o.o.
Numer wydania: II
Data premiery: 14.01.2011 (wyd. II); 03.08.2007 (wyd. I)
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 488

Odpowiedzi

portret użytkownika PaniPonura

Brzmi ciekawie, jakoś nigdy

Brzmi ciekawie, jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do twórczości Kossakowskiej (tzn. nie mogłam się przekonać, żeby cokolwiek przeczytać, nie zeby mi się nie podobało), ale teraz czuję się zaintrygowana...

Dream on.

portret użytkownika Lorelay

To brzmi zupełnie inaczej niż

To brzmi zupełnie inaczej niż książki z których znam Kossakowską. Całkiem inny klimat. Kupuję to!

Naczelnie Bezczelna Redaktor Wszechnaczelna

portret użytkownika Katriona

Czytałam i mnie osobiście nie

Czytałam i mnie osobiście nie przypadło do gustu. Wolę inne dzieła Pani Mai.

portret użytkownika Sol

Katriona --> a które, tak z

Katriona --> a które, tak z ciekawości? ;-)

The sky is falling on me...
As your hand's turning old and weak.

portret użytkownika Katriona

Na pewno anielskie przygody:)

Na pewno anielskie przygody:) Zbiory opowiadań i "Zakon...". Jeszcze muszę dorwać "Galaktykę...":D

portret użytkownika Sol

A cykl "Upiór Południa"

A cykl "Upiór Południa" czytałaś? ;-) Jak nie, to polecam - przede wszystkim "Burzowe Kocię". :-) Chociaż nie wiem, czy Ci się spodoba, skoro mamy tak odmienne zdanie co do "Sfory"... :D

The sky is falling on me...
As your hand's turning old and weak.

portret użytkownika Katriona

Właśnie nie;/ Ale muszę to

Właśnie nie;/ Ale muszę to nadrobić. Nawet, jeżeli nie będą to moje klimaty, to na pewno warto. W końcu to Maja:D

portret użytkownika Sol

No no! ;-) Sama muszę dorwać

No no! ;-) Sama muszę dorwać jeszcze Grillbar. ;-)

The sky is falling on me...
As your hand's turning old and weak.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi