Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Rycerz Kielichów (Jacek Piekara)

Jako że pan Jacek Piekara jest znaną i uznaną marką na polskim rynku fantasy, trudno mi się przyznać, że moje pierwsze zderzenie z jego twórczością skończyło się ciśnięciem Przenajświętszej Rzeczypospolitej w kąt po zaledwie stu, przemęczonych zresztą, stronach. Jakoś nie przypadliśmy sobie do gustu, ja i książki Piekary, i przez dość długi czas z powodzeniem udawało się nam wzajemnie unikać. Kiedy więc dostałam w ręce Rycerza kielichów, z rezerwą i bez przesadnego entuzjazmu zabrałam się do lektury.

Książka opowiada o nieco znudzonym swoją pracą i życiem mężczyźnie w średnim wieku. Bohater w drodze do biura spotyka tajemniczą nieznajomą, która składa mu dość nietypową propozycję: „Mogę śnić dla ciebie”. I choć na początku bohater bierze kobietę za obłąkaną, szybko pozwala, by ta wywróciła jego spokojne życie do góry nogami.

Za jej sprawą co noc przenosi się do sennej krainy, gdzie zamiast szarym pracownikiem biura staje się latającym na smoku potężnym wojownikiem, lordem Lannem Lloch l’Annahem, który z narażeniem życia i poświęceniem ratuje świat przed czarnymi charakterami. A wszystko to za kilka noclegów dla atrakcyjnej i cichej blondynki, przypadkiem spotkanej na ulicy. No interes życia, jak nic!

Schody zaczynają się, gdy wychodzi na jaw, że owa blondynka taka całkiem cicha i bezproblemowa wcale nie jest. Nagle znikąd pojawiają się typy spod ciemnej gwiazdy, trzeba chybcikiem emigrować z kraju, a spokojna egzystencja staje się szalenie pociągającą perspektywą. Na domiar złego senna kraina zaczyna być całkiem realna, można tam sobie i innym zrobić sporą krzywdę, i wcale nie wiadomo, czy nasz bohater jest wybawcą, czy zapowiedzią końca świata, a wycofać się nijak nie można. Nic, tylko składać na ów „szałowy interes” donos w Urzędzie Ochrony Praw Konsumentów.

Motyw przeniesienia do krainy snów nasunął mi od razu skojarzenia z Krainą kota Doroty Terakowskiej, bodajże pierwszą powieścią fantasy, jaką przyszło mi przeczytać, w wieku lat dwunastu. Tym bardziej, że w obu książkach znaczącą rolę odgrywają karty, a główni bohaterowie okazują się być jedną z postaci w talii. Tu symbolizowany jest on przez tytułowego Rycerza Kielichów. Sam autor dość często odwołuje się też do Tolkiena, w którego Władcy Pierścieni główny bohater szuka analogii do swojej nietypowej sytuacji.

Piekara stopniowo odsłania przed czytelnikiem tajniki sennego świata, kolejnych jego bohaterów, a także przeszłość lorda Lanne'a Lloch l'Annaha. Akcja, tocząca się w na dwóch planach przestrzennych, wciąga i nie pozwala, by czytelnik bez żalu przerwał lekturę. Smutno było mi odkładać świeżo skończonego Rycerza kielichów na półkę, zwłaszcza że książka nie jest długa, ledwo się zaczyna, a już się kończy, zanim człowiek porządnie się rozpędzi w czytaniu.

Trochę szkoda, że w książce (oprócz głównego bohatera) brakuje przykuwających uwagę postaci. Autor tak silnie skupił się na kreowaniu akcji wokół niego skupionej, jego rozterkach i odkrywaniu przeszłości, że cała reszta gdzieś mu umyka i stanowi tylko mało wyraziste tło bez charakteru, a szkoda, ponieważ niektóre, jak na przykład księżna Kordelia czy Vaarad, mają spory potencjał, a ich przeszłość przez całą lekturę bardzo mnie intrygowała.

Podoba mi się, w jaki sposób Piekara zakończył całą historię. Niby wyjaśniając najważniejsze wątki, ale z drugiej strony zostawiając miejsce na szereg domysłów. Czytelnik zostaje w niepewności nie tylko co do przyszłości bohatera, ale także jego przeszłości, a nawet teraźniejszości i zadaje sobie pytanie: to właściwie dobrze, czy źle, że Lanne'a Lloch l'Annaha przybył do tej krainy?

Czas najwyższy napisać kilka słów o okładce, której autorem jest Jakub Jabłoński. Od początku spodobały mi się stonowane kolory rysunku przedstawiającego okutego w zbroję wojownika, wymachującego mieczem u boku czerwonołuskiego smoka. Po przeczytaniu książki stwierdzam dodatkowo, że pasuje ona do klimatu świata wykreowanego przez autora. Jest niekrzykliwa, estetyczna i bardzo przyjemna dla oka.

Rycerz Kielichów to jedna z lepszych polskich powieści fantasy na jakie trafiłam. Książkę czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, z nutką rozbawienia i niecierpliwości. Muszę przyznać, że po tej lekturze moje relacje z twórczością Piekary uległy znacznemu ociepleniu. Kto wie? Może nawet kiedyś się pokochamy…?

Edyta „Elfu” Zawada

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy Agencji Wydawniczej RUNA.

autor: Jacek Piekara
tytuł: Rycerz Kielichów
język oryginału: polski
wydawnictwo: RUNA
data wydania: 2011
miejsce wydania: Warszawa
oprawa: miękka
ilustracja okładkowa: Jakub Jabłoński
ISBN: 978-83-89595-76-8
liczba stron: 336

Odpowiedzi

portret użytkownika Sol

Mnie zabrakło wyjaśnienia

Mnie zabrakło wyjaśnienia niektórych wątków... Fajnie, że autor zostawił miejsce na domysły, ale trochę ich za dużo, jak na jedną - w dodataku cienką - książkę. Ale całość pochłonęłam bardzo szybko i nie żałuję. Choćby dla postaci Varrada, który i mnie zaintrygował.

The sky is falling on me...
As your hand's turning old and weak.

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi