Staszek i straszliwie... pomocna szafa (Tomasz Duszyński)
„Staszka i straszliwie… pomocną szafę” zaplanowałam, jako prezent dla młodszego brata. Chłopak uwielbia czytać, pasuje do grupy docelowej znacznie bardziej niż ja, a dodatkowo skarżył się ostatnio, że skończyły mu się książki. Czy mógł zatem wymarzyć sobie lepszy upominek od siostry, niż opasłe tomiszcze na letnie wieczory (nawet z zastrzeżeniem, że wypytam go o wrażenia)? Chyba nie…
Historia napisana przez Duszyńskiego opowiada o kochającej, nieco szalonej rodzince, w skład której wchodzą wiecznie podekscytowani, rozchichotani rodzice, ich nieco wystraszona, pięcioletnia córka Malwina i chodzący do gimnazjum syn Staszek. Cała czwórka przenosi się właśnie z małego mieszkania w wielkim mieście do dużego domu na jakimś wygwizdowie. Staszkowi bardzo się to wszystko nie podoba. Zresztą trudno mu się dziwić. Zmiana szkoły, utrata przyjaciół, obce miejsce – każdy by się zdenerwował. Tymczasem, jakby tego było mało, okazuje się, że w nowej „budzie” prowadzony jest eksperymentalny program edukacyjny, koledzy sprawdzają, na ile mogą sobie z nim pozwolić, a siostra prowadzi dziwne dyskusje w rzekomo pustym pokoju… No i ta podejrzana, trochę przerażająca szafa.
Świat „Staszka i straszliwie… pomocnej szafy” to gimnazjum, które przypomina moją podstawówkę (jakieś dwanaście lat temu - wszyscy, łącznie z klasowymi łobuzami, są nad wyraz grzeczni i ułożeni) i życie rodzinne rodem z „Klanu” lub „M jak Miłość”. Z jednej strony dobrze, bo w ten sposób książka nie promuje oraz nie pokazuje i tak wszechobecnej agresji. Z drugiej, jest przez to mniej wiarygodna – zwłaszcza dla grupy docelowej. Ciężko wczuć się w świat pozornie własny, a jednak zupełnie różny i jakoś tak ugrzeczniony. Inna sprawa, że dzięki temu książka pokazuje młodemu czytelnikowi odmienne, lepsze, wzorce zachowań, czy sposoby rozwiązywania problemów.
Również bohaterowie wydają mi się ciut za spokojni. Fakt – plusem jest to, że nawet postacie całkowicie pozytywne, potrafią pokazać miniaturowe różki i zachować się samolubnie lub nieuczciwie w stosunku do innych. Jednak są to drobne akcenty. Brakuje mi ducha konkurencji, o którym krzyczy Pani Dyrektor, odrobiny „pazura”, bo dzisiejsza młodzież nie jest ani delikatna, ani ugrzeczniona (zresztą podobnie jest z rodzicami – ci realni nie śmieją się cały czas i nie głaszczą po główkach). Mimo tych zastrzeżeń Duszyńskiemu należy się plus za staranne „zbudowanie” bohaterów. Ich charaktery są dobrze opracowane – różnią się między sobą, każdy ma indywidualne słabostki i mocne strony, sposób mówienia czy zainteresowania. Taka dokładność znacznie uprzyjemnia lekturę.
Jednak tym, do czego autor najbardziej się przyłożył jest język. „Staszek i straszliwie… pomocna szafa" to książka dla dzieci i jako taka odwzorowuje ich sposób mówienia. Dla mnie brzmi to nieco nienaturalnie i dziwnie. Z tym, że to samo wrażenie mam odwiedzając mury mojego dawnego gimnazjum i przysłuchując się rozmowom uczniów. Gratuluję więc Duszyńskiemu samozaparcia i siły spokoju potrzebnych, by zagłębić się w ten świat na tyle, by w jego języku napisać powieść. Jednocześnie dziękuję mu za tych kilka dorosłych bohaterów książki, którzy mówiąc, nie posługują się młodzieżowym slangiem. Dzięki nim mój nieprzyzwyczajony do nadmiaru dziwnych słów mózg miał chwilę wytchnienia. Niezależnie od moich upodobań językowych, pod względem warsztatowym powieść stoi na wysokim poziomie – jest zabawna, lekka i potrafi przemówić do młodego odbiorcy (brat jest nią zachwycony).
Całość uzupełnia utrzymana w karykaturalnym stylu szata graficzna. Z okładki zerka na nas ubrany w czerwoną bluzę Staszek, za którym otwiera się szafa w kolorze ciemnego indygo. Nie sama, rzecz jasna. Wychodzi z niej szczerzące kły zielonookie „coś” o pazurzastych łapach. Troszkę z boku wisi jeszcze portret uśmiechniętego, małego Chińczyka. Nieco niepokojący, biorąc pod uwagę, że głowa skośnookiego chłopca wystaje poza ramy. Wszystko to na tle zielonej tapety z liściasto-kwiecistym motywem. Podobne ilustracje znajdują się także wewnątrz książki – nad tytułem każdego rozdziału. Prezentuje się to całkiem sympatycznie. Również lekko kremowy kolor papieru, wyraźna czcionka i układ tekstu nie pozostawiają nic do życzenia.
Podsumowując. ”Staszek i straszliwie… pomocna szafa” z pewnością zadowoli młodego czytelnika. Będzie dla niego nie tylko rozrywką, ale i swoistym podręcznikiem na temat sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach i wartości, jaką stanowi umiejętność uczciwej walki o marzenia. Niestety, ze względu na specyficzny język oraz sposób przekazu, większość dojrzałych odbiorców najzwyczajniej w świecie jej nie „strawi”. Cóż, takie są uroki pisania dla konkretnej grupy docelowej…
Ewa "Striega" Gerszewska
dziękujemy wydawnictwu PAPER BACK.

tytuł: Staszek i straszliwie… pomocna szafa
autor: Tomasz Duszyński
wydawnictwo: PAPER BACK
oprawa graficzna: Olga Reszelska
ISBN: 978-83-932486-0-5
oprawa: miękka
objętość: 345
data wydania: 2011

















































