Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Świetliste Cienie (Melissa Marr)

Ani, pół wróżka, pół śmiertelniczka, jak i inni poddani Mrocznego Dworu, musi zaspokajać głód – głód dotyku i emocji. (…) Kolejna książka o mrocznym i zmysłowym świecie wróżek. To lektura dla tych, którzy potrafią poddać się wyobraźni.

Tych kilka zdań opisu z tyłu okładki jest jednocześnie obietnicą i wyzwaniem. Z jednej strony daje nadzieję na podróż literacką w wysublimowanym stylu, z drugiej rzuca rękawicę – w końcu, któż się przyzna do bycia istotą sztywną, pozbawioną fantazji i wrażliwości? Tym sprytnym sposobem, wydawca stawia czytelnika w pozycji szukającego – odnaleźć trzeba, wspomniane wyżej, mrok i erotyzm. Nie da się zaprzeczyć, że to dość ciekawa, choć bardzo męcząca zabawa. Dlaczego?

Świat stworzony i opisany przez Melissę Marr z całą pewnością nosi znamiona chaosu. Tak się jednak składa, że „chaos” i „mrok” nie są wyrazami bliskoznacznymi…

Jedną stronę medalu stanowi popadająca w obłęd Królowa Porządku, wraz z którą rozpada się powoli jej kraina. Drugą zaś buduje brutalny, acz uporządkowany i szalony chyba jedynie na punkcie hierarchii, Mroczny Dwór. Oczywiście, jego przedstawiciele lubuję się w prędkości, polowaniu i tym podobnych rozrywkach, ale moim skromnym zdaniem, „prawdziwej ciemności” jest w nich tyle, co w gangu młodocianych motocyklistów – niewiele. Wrażenie to pogłębia jeszcze osoba głównej bohaterki, mieszańca, który mimo usilnych prób pokazania dojrzałości i gotowości na pełne wejście w świat wróżek, nieodmiennie udowadnia, że jest zbuntowanym, krnąbrnym dzieciakiem.

Również, gdy chodzi o wspomnianą przez wydawcę zmysłowość, poczułam się oszukana i zawiedziona. Możliwe, że dla wychowanej na harlequinach czternastolatki „Świetliste Cienie” będą spełnieniem marzeń o wielopoziomowej grze strachu, zobowiązań i pożądania. Niestety, ja nastolatką już nie jestem i opowieść o wygłodzonej dwudziestolatce za wszelką cenę próbującej znaleźć partnera seksualnego, nie plasuje się nawet w połowie mojej listy historii zmysłowych.

O ile jednak trzon fabuły został, delikatnie mówiąc, kiepsko pomyślany, o tyle pozytywnie zaskoczyły mnie wątki poboczne. Może gdyby autorka poświęciła nieco mniej czasu parze głównych bohaterów, a skupiła się na cierpiącej Królowej Porządku i jej skomplikowanych relacjach z synem, zagłębienie się w lekturze stanowiłoby dużo przyjemniejsze i ciekawsze doświadczenie. Tyle, że wtedy byłaby to zupełnie inna historia…

Książka nieco lepiej prezentuje się od strony warsztatowej – Melissa Marr zgrabnie prowadzi dialogi, a opisy czyta się raczej przyjemnie. Widać, że to nie pierwsze spotkanie autorki z piórem i kartką. Niestety, autorka ma problem z tworzeniem postaci. Zapoznając się z nimi, czytelnik wie, że na danego bohatera powinien patrzeć w określony sposób, jednak wizję tę psują jego zachowania. Przykładowo: według opisów Devlin ma być mroczny, groźny i rozdarty wewnętrznie. Niestety, nie jest. To, jak postępuje, sprawia, że wydaje się raczej pretensjonalny i sztuczny.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną książki jest oprawa graficzna. Utrzymana w odcieniach przydymionego fioletu i jasnego różu okładka, na której możemy podziwiać zamyśloną Ani, cieszy oko. Również motyw drobnego ornamentu z liści przy numerze każdej strony oraz rozdziału jest przyjemnym, estetycznym dodatkiem.

Powieść wydano na ładnym, kremowym papierze. Zarówno ułożenie tekstu, rozmiar czcionki, jak i rozmieszczenie marginesów nie pozostawiają nic do życzenia – układ jest przejrzysty. Został on pomyślany tak, że książkę czyta się, nie męcząc oczu. Także korekta stanęła na wysokości zadania. Mimo usilnych starań nie udało mi się znaleźć żadnego powtórzenia ani literówki. Szkoda jedynie, że największą zaletą książki jest to, iż ładnie prezentuje się na półce.

Podsumowując – „Świetliste Cienie” nie zachwycają. Historia opisana w tym tomie jest płytka, naiwna i niewiele wnosi w świat czytelnika. Po jej przeczytaniu wiem na pewno, że nie sięgnę po żądną z pozostałych części cyklu („mroczny świat wróżek” doczekał się czterech odsłon – książka będąca przedmiotem tej recenzji jest ostatnią z nich). Normalnie powiedziałabym, że jest to raczej pozycja dla młodzieży, ale zarówno opis, jak i treść powieści temu przeczą. To, co napisała Melissa Marr nie nadaje się ani dla dojrzałego czytelnika (bo zwyczajnie go znudzi i zniesmaczy), ani dla młodszego odbiorcy (gdyż jest dla niego zbyt „dorosła”).

Ewa "Striega" Gerszewska

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia.

tytuł: Świetliste Cienie
tytuł oryginalny: Radiant Shadows
autor: Melissa Marr
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
ISBN: 978-83-10-11956-8
oprawa: miękka
objętość: 349
data wydania: 2011

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi