Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Synowie boga (M.D. Lachlan)

Mało wiesz, młody książę, o dawnych dziejach,
Gdy szlachetnych mężów nieprawdą obrażasz
(…)
Tyś rzucał się na żarcie wilków,
Tyś brata własnego stał się zabójcą,
Często ssałeś rany zimnymi wargami,
Czołgałeś się, wszystkim obmierzły, do kupy kamieni.

/Pieśń o Halgim Zabójcy Hundinga I/

Edda poetycka to prawdziwa skarbnica inspiracji, z której twórcy fantastyki mogą czerpać pełnymi garściami. Mimo to, dawno już nie spotkałam się z powieścią, której autor poszukiwał natchnienia właśnie w tym IX-wiecznym islandzkim eposie. Szkoda. Wielka szkoda… Aż tu nagle taka niespodzianka! W ciągu ostatniego roku miałam okazję przeczytać naprawdę sporo dobrych, a nawet świetnych książek, ale Synowie boga M.D. Lachlana są właśnie tym, na co długo czekałam i czego najbardziej mi brakowało w literaturze fantasy ostatnich lat. Przepięknie, a przede wszystkim autentycznie odmalowany świat Wikingów z całą jego surowością i specyficznym urokiem, a na dobitkę powrót do korzeni mitu wilkołaka. Wystarczyło mi przeczytanie zaledwie kilkunastu stron, by nabrać pewności, że ta książka JEST dla mnie – zupełnie jakby została napisana na moje prywatne zamówienie.

Celowo rozpoczęłam tę recenzję od cytatu, gdyż to właśnie on najdoskonalej oddaje klimat powieści i stanowi idealne streszczenie jej fabuły. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Synowie boga to rodzaj parafrazy owej pieśni, wokół której Lachlan zbudował własną interpretację, bardzo zgrabnie wplatając w nią elementy fikcji literackiej. Główne wątki zostały usnute wokół motywów mitologicznych zaczerpniętych z rzetelnych, solidnych źródeł: zbiorów skandynawskich mitów i legend, a przede wszystkim fragmentów Eddy starszej: m.in.Wieszczby wölvy, Pieśni Najwyższego i Grimnira pieśni oraz z Gylfa omamienia wchodzącego w skład Eddy młodszej.

Autor wspaniale odmalował nie tylko wierzenia, ale także kulturę Wikingów. Genialnie ukazał charakterystyczne zasady panujące w ich społecznościach oraz bardzo specyficzny etos, moralność i sposób myślenia ludów północy. Ukazał życie powszednie, obyczaje, uzbrojenie, sposób walki, a nawet stroje i przedmioty codziennego użytku plemion skandynawskich epoki wczesnego średniowiecza, z niezwykłą dbałością o szczegóły i wiernością realiom. Zaprezentował także ciekawy system rytuałów, ściśle związany z kultem panteonu Asgardu, oparty na magii runicznej i szamanizmie nordyckim. Opisy wszelkiego rodzaju obrzędów oparł na podstawach źródłowych, tylko nieznacznie wzbogacając je własną fantazją.

Do tej pory istniały w literaturze fantastycznej różne – czasem ciekawe, innym razem zwyczajnie głupie – konwencje wilkołactwa, jednak nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak dosłownym wykorzystaniem jego prawdziwych korzeni. Niejednokrotnie autorzy rozmaitych powieści fantasy nawiązywali do - powszechnego wśród przedśredniowiecznych i wczesnośredniowiecznych plemion europejskich - kultu wilka, Lachlan natomiast sięgnął po najbardziej reprezentatywny mit tego gatunku mówiący o Fenrirze, synu boga Lokiego, a następnie przeniósł znaczenie i sens legendy w realia Midgardu (świata ludzi).

Wśród - bardzo zróżnicowanych - bohaterów znajdą się zarówno postacie archetypiczne, jak i zupełnie nietypowe, odstające od wszelkich norm przyjętych w opisywanym społeczeństwie. Pojawiają się owiani legendą władcy, dostojni jarlowie, waleczni woje, wolni kmiecie i niewolnicy, szamani, guślarki i mityczne górskie czarownice, cwani kupcy, mowni skaldowie, berserkowie opętani kultem Odyna Szalonego, ulfhedhnarowie (tu: wielkoludzie) i chrześcijańscy księża, a także przedstawiciele rozmaitych ludów: Danowie, Celtowie, Wielorybacy i Saamowie. Wszyscy są tak samo żywi, barwni i interesująco przedstawieni, każdy z nich od razu wzbudza sympatię czytelnika. Co ciekawe, niektórzy (np. Gullweig, Bodwar Bjarki czy Authun - znany z eposu Beowulf) noszą, prawdopodobnie nie przypadkowo, imiona bohaterów mitów, legend i edd, a w tle można znaleźć postaci historyczne (np. duńskiego władcę Hemminga). Na szczególną uwagę zasługuje jednak sposób przedstawienia Lokiego. Większość fantastów zna tę postać głównie z cyklu Kłamca. Choć lubię Ćwiekowską wizję, nie da się porównać jej z tą zaprezentowaną w Synach boga. Lachlan ukazał zupełnie inne oblicze zdradliwego Asa – bardziej boskie i mistyczne. Dla mnie – pasjonatki mitologii nordyckiej – to właśnie jest prawdziwy i jedyny słuszny Loki.

Urzekł mnie także doskonały warsztat pisarza. Język powieści jest prosty, w pełni zrozumiały dla przeciętnego współczesnego odbiorcy, a mimo to idealnie harmonizuje ze światem przedstawionym – osadzonym w odległej epoce historycznej. Nieznaczna archaizacja pojawia się zarówno w wypowiedziach bohaterów, jak i w narracji, nie sądzę jednak by taki stopień stylizacji językowej mógł komukolwiek utrudniać lekturę. Lachlan zgrabnie łączy mowę potoczną z patosem wzorowanym na islandzkich sagach i - ku mojemu zachwytowi – wplata w opisy oraz dialogi autentyczne staroskandynawskie kennigi i własne parafrazy fragmentów pieśni eddycznych. Odniesienia do mitologii są bardzo wyraźnie, ale skrupulatnie zamieszczane pod tekstem przypisy dokładnie objaśniają wszystkie pojęcia, które mogą wydawać się niejasne osobom niezaznajomionym z wierzeniami i kulturą Wikingów. Synów boga czyta się szybko i sprawnie, ja jednak odradzam lekturę „na wyścigi”, gdyż wówczas czytelnikowi może umknąć naprawdę wiele piękna.

Autorowi należą się gratulacje także za pewien niezwykle ciekawy zabieg, dzięki któremu fabuła jest absolutnie nieprzewidywalna. Mianowicie nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Lachlan bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, prowadzi z nim nierówną grę. Ilekroć wydawało mi się, że już rozumiem do czego zmierza intryga, pisarz udowadniał mi, iż jestem w błędzie, dorzucał kolejne niewiadome i zaskakujące zwroty akcji przypominając, że to przecież jego opowieść i wyłącznie on kieruje jej rozwojem. Moja ciekawość była więc nieustannie rozbudzana i podsycana.

W parze ze wspaniałą zawartością idzie także solidne i estetyczne wydanie. Kolorystyka okładki przywodzi na myśl barwy morza – z którym Wikingowie byli przecież nierozerwalnie związani – oraz surowy, mroźny klimat Skandynawii. Grafika przedstawia głowę wilka noszącą nieznaczne ślady krwi wokół pyska, górującą nad grupą gotowych do walki wojów na tle ośnieżonego wybrzeża. Jaki inny obraz mógłby lepiej harmonizować z treścią tej książki? Ponadto: czcionka jest wyraźna i wystarczająco duża, rozmieszczenie tekstu odpowiednie, format bardzo poręczny, a skład porządny. Jedynie koloryt papieru mógłby być nieco jaśniejszy. Podoba mi się także – ostatnio mało popularny – podział na tytułowane, nie zaś numerowane, rozdziały. Rzucił mi się w oczy tylko jeden rażący błąd. Mianowicie w którymś z przypisów Eddę młodszą nazwano w nawiasie poetycką, podczas gdy chodziło o Eddę prozaiczną.

Nie jestem też pewna, czy zmiana tytułu w polskim tłumaczeniu była dobrym pomysłem. Określenie Synowie boga, rzecz jasna, przystaje do treści, a nawet występuje w tekście, jednak oryginalna wersja Wolfsangel posiada niezwykle bogate znaczenie symboliczne i dlatego uważam, że powinna zostać zachowana.

Z całkowicie czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Synowie boga to rewelacyjna książka, która ma olbrzymie zadatki na zostanie moją ukochaną pozycją 2011 roku. Przez kolejnych osiem miesięcy autorzy i wydawcy będą musieli bardzo się postarać, jeżeli chcą powalczyć z Lachlanem oraz Prószyńskim i S-ką o moje względy. Powieść polecam przede wszystkim osobom zafascynowanym kulturą i wierzeniami Wikingów – z pewnością będą zachwycone. Uważam, że jest lekturą obowiązkową także dla wszystkich miłośników wilkołaków oraz… czytelników nieustannie narzekających na wtórność i oklepanie. Do sięgnięcia po Synów boga zachęcam jednak każdego, kto ceni sobie dobrą, niesztampową literaturę napisaną sprawnym stylem. Ja natomiast trzymam pisarza za słowo i czekam na kontynuację, obiecaną w notce biograficznej.

Paulina Maria "Lorelay" Szymborska–Karcz

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka.

tytuł: Synowie boga
tytuł oryginału: Wolfsangel
autor: M. D. Lachlan
wydawca: Prószyński i S-ka
język oryginału: angielski
tłumaczenie: Kamil Lesiew
projekt okładki: Irina Pozniak
grafika okładkowa: Evelyn Schmidt
numer wydania: I
data wydania: 2011
liczba stron: 581
ISBN: 13: 978-83-7648-657-4

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi