Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

THOR Saga Asgard (Wolfgang Hohlbein)

Gdy książka chce być przeczytana...

Są takie książki, które same wybierają sobie czytelników. Wyraźnie i głośno krzyczą z półek księgarskich: Kup mnie! W taki właśnie sposób znalazł mnie Thor – pierwszy tom Sagi Asgard – nowego cyklu poczytnego niemieckiego pisarza – Wolfganga Hohlbeina. Czy było warto posłuchać tego nawoływania?

Kupiłam, przeczytałam i muszę przyznać, że zdziwił mnie fakt, iż – według słów wydawcy – książka jest skierowana do młodego czytelnika. Owszem, w przypadku osoby mniej wyrobionej i oczytanej wrażenia będą znacznie bardziej pozytywne, ale nie jestem przekonana, czy jest to zależne od wieku odbiorcy. Nie określiłabym tej powieści jako literatury młodzieżowej. Wątpię, że do nastolatków dotrze to, co stanowi jej najmocniejsze strony. Nie jestem też pewna, czy poruszane w niej problemy okażą się interesujące dla tej grupy wiekowej. Skłaniam się raczej ku twierdzeniu, że lektura sprawi najwięcej przyjemności dorosłym, którzy po prostu lubią dość lekkie, przygodowe heroic fantasy.

Sam pomysł na fabułę wydaje się z początku bardzo sztampowy i oklepany. Pośrodku bezkresnego, zasypanego śniegiem pustkowia nagle znikąd pojawia się bezimienny bohater, nie znający swojej przeszłości, zagubiony i zdezorientowany, ale za to robiący wielkim młotem za dobry tuzin zdrowych, silnych mężczyzn. Kolejny nudny i przesadzony heros, powalający patosem? Jak się później okazuje – niekoniecznie. Pierwsze sceny rzeczywiście mogą wywołać mieszane uczucia u wyrobionego czytelnika, mimo to tempo akcji i dynamiczne opisy scen batalistycznych popychają do kontynuowała lektury, nie pozwalając się do niej zniechęcić. I dobrze, ponieważ w kolejnych rozdziałach jest już tylko lepiej, ciekawiej i bardziej twórczo. Fabuła dość szybko się rozkręca, wciąga, pojawiają się nowe, interesujące wątki, a opisy zaczynają sprawiać wrażenie realistycznych. I w pewnym momencie nie przeszkadza już nawet patos – okazuje się, że wcale nie jest sztuczny, ani tak nachalny, jakby się mogło z pozoru wydawać.

Książka może przerażać monstrualnymi rozmiarami, jednak nie powinno to być powodem zniechęcenia do lektury, gdyż czytelnikowi, który się nie przestraszy, mogę z czystym sumieniem zagwarantować, że ani przez chwilę nie będzie się nudził. Akcja jest bardzo dynamiczna, rwie do przodu, chwilami, w zastraszającym tempie. Nie spowalniają jej liczne wątki obyczajowe. Przeciwnie – są tak dobrze opracowane i rozplanowane, że jeszcze bardziej napędzają rozwój wydarzeń. Fabuła została usnuta naprawdę misternie, liczne nieoczekiwane zwroty akcji i doskonale budowane napięcie, nieustannie podsycają ciekawość czytelnika, nie dając chwili wytchnienia zaś intryga jest przemyślana i nieprzewidywalna.

Jednym z największych walorów powieści jest klimat. Autor wprowadza czytelnika w bardzo specyficzny nastrój. Tę powieść nie tylko się czyta, ale także przeżywa. Hohlbein opisuje zarówno wydarzenia, jak i odczucia oraz emocje bohaterów, w taki sposób, że nie da się pozostać wobec nich obojętnym, wywołują silne emocje, śledzi się je w napięciu, z wypiekami na twarzy.

Świat przedstawiony to alternatywne uniwersum, wzorowane na realiach wczesnośredniowiecznych (lub niewiele wcześniejszych) bliżej nieokreślonych terenów, zamieszkiwanych przez ludy germańskie (prawdopodobnie skandynawskie). Świadczą o tym opisy przyrody, architektury oraz klimatu, warunków życia, przedmiotów codziennego użytku, organizacji społecznej, a także mentalność i sposób myślenia bohaterów. Użyte w powieści nazwy geograficzne są jednak fikcyjne lub też zapożyczone wprost z mitologii nordyckiej. Fabuła nie posiada też absolutnie żadnego tła historycznego, nie opiera się na udowodnionych, ani nawet domniemanych wydarzeniach znanych z naszego świata. Ot, jedynie ogólny zarys realiów oraz kultury sugeruje, jakimi rejonami i ludami inspirował się autor. Nie jest to jednak wadą książki. Co to, to nie! Jeśli tylko czytelnik z góry nastawi się na lekturę typowej powieści fantasy, nie zaś historycznej, nie będzie rozczarowany.

Fabuła jest luźno powiązana z elementami mitologii nordyckiej. Autor przedstawia bardzo interesującą, chociaż zaskakującą i mocno fantastyczną, wizję świata znanego z wierzeń ludów germańskich. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że buduje własną mitologię wokół motywów i postaci zapożyczonych z już istniejącej. Mnie osobiście ten zabieg bardzo zaciekawił. Za szczególnie warty zainteresowania uważam wątek związany z przeznaczeniem i Ragnarökiem. Osoby zorientowane w tematyce z pewnością będą się świetnie bawić obserwowaniem i poszukiwaniem, zawartych w prostych detalach oraz zgrabnie zawoalowanych aluzjach, analogii do mitologicznej wizji tych zagadnień. Tutaj też najbardziej wyraźna jest warstwa filozoficzno-teologiczna powieści, którą Hohlbeinowi udało się niezwykle zręcznie przemycić do przygodowej heroic fantasy. Odnoszę wrażenie, że autor doskonale rozumie to, o czym pisze, a taką, a nie inną formę wybrał świadomie, z pełną premedytacją. Najprawdopodobniej ma to związek z grupą docelową, którą, jak już wspomniałam, podobno jest młodzież. Hohlbein nie chciał napisać książki ściśle opartej na mitologii, jego celem było stworzenie ciekawej przygody w niebanalnym świecie fantasy, inspirowanym kulturą i wierzeniami, które jego samego najwyraźniej fascynują. I to bez wątpienia udało mu się osiągnąć.

Wiele można powiedzieć także na temat bohaterów powieści. Są żywi i barwni. Każdy z nich, włącznie z postaciami epizodycznymi, posiada świetnie odmalowaną osobowość oraz ciekawą historię. Tytułowy Thor natomiast to prawdziwy majstersztyk w sztuce kreacji bohatera. Pomimo tego, że należy do typowych herosów fantasy, i osobie niezaznajomionej z treścią książki mógłby wydawać się kolejnym nudnym wymiataczem, jego rys psychologiczny jest naprawdę imponujący. Pozwolę sobie tutaj na wtrącenie także kilku słów na temat moich bardzo osobistych odczuć. Mianowicie, mitologiczny Thor jest dla mnie postacią bardzo ważną i wyjątkową, dlatego też miałam nadzwyczaj wysokie oczekiwania względem wizji autora. Szczerze mówiąc obawiałam się tego, co mogę przeczytać, jednak Wolfgang Hohlbein niezwykle mile mnie zaskoczył – nie "zepsuł" tego bohatera. Wprost przeciwnie! Jest to dokładnie taki Thor, jakim ja go widzę. Na szczególną uwagę zasługuje także sposób przedstawienia Lokiego. Hohlbein świetnie odmalował specyficzną, przewrotną naturę boga.

Tutaj jednak pojawia się też najpoważniejszy zgrzyt fabularny. W powieści jest mowa o nowych bogach (powszechnie wyznawanych w świecie przedstawionym) i powrocie ich poprzedników. W porządku. Tylko za nic w świecie nie jestem w stanie powiedzieć, jacy to są ci nowi. Do starych, z tego co zrozumiałam, należy Odyn, Thor, Tyr, Heimdall, Freya, Loki i Norny. A nowi? Ci, których czczą oponenci głównych bohaterów? Nie zostało to jasno powiedziane, ale z treści książki wnioskuję, że… noszą te same imiona, co ich starsi rywale. Nawet jeśli autor miał jakiś konkretny zamysł (w co wątpię), nie zadał sobie tyle trudu, by jasno i logicznie przedstawić go czytelnikom. Kwestia, jakby nie patrzeć, kluczowa dla fabuły nie tylko nie została wyjaśniona, ale przede wszystkim potraktowana niemiłosiernie po macoszemu.

Nie zachwyca także język. Owszem, opisy są ciekawe, wciągają i wzbudzają zainteresowanie, budują nastrój, ale do majstersztyków warsztatowych im daleko. Co więcej, trafiają się i takie, którym daleko nawet do zwyczajnej zgrabności. Domeną Hohlbeina są sceny batalistyczne – te rzeczywiście robią imponujące wrażenie. Wyraźną kulą u nogi autora (chociaż w niektórych przypadkach mógł mieć w tym udział i tłumacz) jest natomiast stylizacja językowa – niespójna i niekonsekwentna. O ile w narracji nie jest to nachalne, o tyle w dialogach przeszkadzały mi zbyt współczesne, zupełnie nie pasujące do nastroju i burzące klimat wyrażenia. Także korekta nie spisała się najlepiej – wielokrotnie potykałam się o błędy językowe oraz stylistyczne.

Kolejną wadą jest wydanie – niestety mało solidne, stanowczo zbyt oszczędne. Gołym okiem widać, że wydawca chciał poświecić na nie jak najmniej środków – a szkoda, bo, moim zdaniem, ta powieść i tak by się sprzedała. Książka zwyczajnie niszczy się od używania. Przeczytałam ją tylko raz, przeżyła dwie, niezbyt dalekie podróże, a już wygląda na mocno wymęczoną. Okładka gniecie się od noszenia w torbie i odkształca, gdy książka zbyt długo jest otwarta, z oprawy odchodzi folia. Papier jest bardzo cienki, o niezbyt ładnym kolorycie, wygląda na przybrudzony. Format wydaje mi się zdecydowanie zbyt mały w stosunku do grubości, powieść sprawia przez to wrażenie, jakby miała złamać się wpół pod własnym ciężarem. Na szczęście oprawa graficzna utrzymana w przyjemnych dla oka, ciepłych barwach robi znacznie lepsze wrażenie, szczególnie na mnie – fanatycznej miłośniczce krajobrazów podczas burzy i błyskawic. Także czcionce nie mam nic do zarzucenia – jest wystarczająco duża i wyraźna, a tekst został przejrzyście rozmieszczony.

Dodatkowym smaczkiem okazał się fakt, że książka posiada soundtrack. << Saga o Asgardzie >> to multimedialny projekt z zespołem Manowar, który jako temat przewodni przygotował album << Thunder in the Sky >> – informuje wydawca. Fakt ten zaintrygował mnie tym bardziej, że lubię muzykę tej grupy, chociaż jej teksty budzą we mnie specyficzne rozbawienie. Zdobyłam wyżej wymienioną płytę i przesłuchałam ją kilkakrotnie podczas lektury. Zaprezentowane utwory rzeczywiście idealnie komponują się z klimatem powieści. Naprawdę warto skorzystać z tej możliwości i czytać Thora z podkładem muzycznym. Po raz pierwszy spotkałam się ze zjawiskiem ścieżki dźwiękowej do książki i muszę powiedzieć, że jestem naprawdę zachwycona tym innowacyjnym, oryginalnym pomysłem.

Pierwszy tom Sagi Asgard to przyjemna i wciągająca książka przygodowa osadzona w ciekawym świecie i realiach. Z pewnością warto sięgnąć po tę powieść, gdyż gwarantuje kilka miłych wieczorów, podczas których czytelnik z pewnością nie będzie się nudził. Polecam szczególnie osobom lubującym się w takich klimatach oraz miłośnikom heroic i epic fantasy. Ostrzegam natomiast fanatyków historyczności w fantastyce – tutaj tego nie uświadczycie, więc albo weźcie na to poprawkę, albo sobie darujcie. W każdym razie, ja bardzo pozytywnie wspominam chwile spędzone z książką Wolfganga Hohlbeina, pomimo tego, że nie wszystko w niej mnie zachwyciło. Z niecierpliwością czekam też na obiecaną kontynuację, którą na pewno kupię.

Paulina Maria "Lorelay" Szymborska–Karcz

autor: Wolfgang Hohlbein
tytuł: THOR Saga Asgard
tytuł oryginału: THOR Die Asgard-Saga
język oryginału: niemiecki
tłumaczenie: Miłosz Urban
wydawnictwo: TELBIT
wydanie: 2011
oprawa: miękka
projekt okładki: Agnieszka Kielak-Dębowska
ISBN: 978-83-62252-35-0
liczba stron: 830
cena: 49,90 zł

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi