Ulysses Moore. Wyspa masek (Pierdomenico Baccalario)
Kto z nas będąc dzieckiem nigdy nie marzył o przeżyciu niezwykłych, mrożących krew w żyłach przygód? O rozwikłaniu niezwykłych tajemnic? Kto nie pragnął zostać odkrywcą, podróżnikiem czy czarodziejem? Podejrzewam, że takich ludzi nie ma, a nawet jeśli są i zaprzeczają, to po prostu nie chcą lub nie potrafią się do tego przyznać. Bo choć dziecinne marzenia zostają z upływem lat zepchnięte gdzieś na bok, to jednak czasami przypominamy sobie o nich i czyścimy je z kurzu. Pierdomenico Baccalario swobodnie powraca do krainy z wyobraźni, a efektem tych podróży jest przedstawiona przez niego opowieść o świecie Podróżnika W Czasie, Ulyssesa Moore.
„Wyspa masek” jest już czwartym z kolei tomem perypetii grupki nastolatków, którzy przy pomocy niezwykłych Wrót mogą odbyć podróż nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. A wszystko to może się zdarzyć w małym, spokojnym miasteczku Kilmore Cove na kornwalijskim wybrzeżu. To malownicze miejsce w którym, zda się, zatrzymał się czas i to wiele lat temu. Lecz dzieją się tu rzeczy niezwykłe. Ktoś kiedyś umieścił tu kilkoro drzwi, po przekroczeniu których można, jak w starej, angielskiej rymowance, „dojść do Babilonu nim zgaśnie świeczka”. Ale dopiero po dopasowaniu do każdych odpowiedniego klucza.
Bohaterowie powieści wiedzą już, że tajemnica Wrót Czasu może wpaść w niepowołane ręce. Są zdecydowani jej bronić, muszą więc dowiedzieć się czegoś więcej o Wrotach. W tym celu należy odnaleźć zegarmistrza z Kilmore Cove, Petera Dedalusa, jednego z dawnych przyjaciół Ulyssesa i Penelopy Moore. Łatwo powiedzieć, trudniej to zrobić, skoro Dedalus ukrył się w osiemnastowiecznej Wenecji. Dzieci otrzymują jednak wskazówkę, zeszyt z zapiskami Ulyssesa Moore’a, który po prostu pojawia się znikąd.
Niestety, wyprawa się opóźni z całkiem prozaicznego powodu. Bohaterowie zwyczajnie muszą iść do szkoły. Julia chce też zdobyć przewodnik po Kilmore Cove, który wypatrzyła w księgarni panny Calypso. Niestety, dziwnym trafem okazuje się, że ktoś go kupił. A może nie należy wierzyć w zbiegi okoliczności? Rick Banner chce odnaleźć grób państwa Moore – bezskutecznie, bo ten nie istnieje, a śmierć byłych właścicieli Willi Argo wcale nie jest pewna. Z kolei Jason podejmuje próbę wykrycia ducha, który – jego zdaniem – nawiedza dom Ulissesa. Ściśle według zaleceń podręcznika!
Dzięki temu przeciwnik dzieci, Obliwia Newton, wykorzystując zdobyty klucz, jako pierwsza dociera do Wenecji. I dość szybko zdobywa potrzebne informacje. Ale znacznie poważniejsze skutki może mieć błąd, który bohaterowie popełniają już po dotarciu do Wenecji. Teraz grozi im nie tylko to, że wyprawa skończy się fiaskiem, ale że dwoje z nich utknie w czasie na zawsze. Muszą więc się rozdzielić. Jason wraca do współczesnego Kilmore Cove i próbuje umożliwić powrót siostrze i przyjacielowi. Na szczęście zyska nieoczekiwanego sojusznika.
Książka skierowana jest do młodych czytelników, ale i osobie dorosłej jej lektura może sprawić przyjemność, głównie za sprawą dobrze nakreślonych postaci. Główni bohaterowie wzbudzają symaptię, są bystrzy, ale - co najważniejsze - sprawiają wrażenie, że są prawdziwi. To zwyczajne nastolatki, pozbawione nadnaturalnych mocy, które muszą polegać na swoich zdolnościach logicznego rozumowania. Nie są też wyidealizowani. Oprócz zalet posiadają i wady, tak jak każdy z nas czy naszych znajomych. Szczególnie dobrze jest to widoczne u Jasona. Naiwna próba zdobycia dowodów obecności w Willi Argo ducha według wskazówek zawartych w „Podręczniku przerażających stworów" może wzbudzić uśmiech politowania. Młody czytelnik będzie się z nimi identyfikował, zaś starszy - kto wie, może w którymś z nich rozpozna samego siebie sprzed wielu lat?
Młodym bohaterom sekundują dzielnie równie interesujący, nieco tajemniczy dorośli, oraz odrażające czarne charaktery.
Wielotomowa opowieść tworzy spójną całość, jednak autor poprowadził akcję na tyle konsekwentnie, że ktoś, kto sięgnie po dowolny tom nie znając treści poprzednich, nie będzie miał kłopotów ze zrozumieniem tego, co się dzieje. Napisana została prostym stylem, co biorąc pod uwagę fakt, że cykl przeznaczono dla dzieci, stanowi tylko zaletę. Dialogi skonstruowane są perfekcyjnie, a szczegółowe opisy prawie pozwalają zobaczyć miejsca, do których trafiają bohaterowie, bądź artefakty, które znajdują.
Tekst został uzupełniony pięknymi ilustracjami, z których część znakomicie imituje fotografie.
Akcja „Wyspy masek” rozgrywa się we współczesnym Kilmore Cove i w osiemnastowiecznej Wenecji. Kiedy akcja przenosi się w czasie, zmienia się także sama książka. A dokładniej wygląd jej stron. Przewracamy więc, odpowiednio, zawartość kartoteki z bazy danych bądź pożółkłe strony starego brulionu.
"Wyspę masek", tak jak każdy tom serii, poprzedza wstęp skonstruowany w taki sposób, że Pierdomenico Baccalario wydaje się być tylko tłumaczem odnalezionych przypadkiem pamiętników Ulysses Moore'a. Zabieg dość nietypowy, dzięki któremu można uwierzyć w to, że Kilmore Cove istnieje naprawdę.
Niestety, pisarz popełnił też kilka błędów. Można na przykład odnieść wrażenie, że na moment zapomniał o wieku postaci, które stworzył. Głowni bohaterowie mają po jedenaście lat, zaś wprowadzony przez autora wątek romantyczny pasuje raczej do osób nieco jednak starszych. W przypadku dzieci różnica kilku lat to bardzo wiele.
Ponadto nieobecność Kilmore Cove na mapach, choć jest sprawą istotną dla fabuły, to chyba jednak nie przemyślaną do końca. Gdyby akcja powieści rozgrywała się w XIX wieku, wówczas nie miałbym do tej koncepcji zastrzeżeń. Jednak autor osadził akcję w XXI stuleciu, a współcześnie usunięcie z map czegokolwiek jest po prostu niemożliwe. Szczególnie rzuca się w oczy pierwsza wada. Choć przyznaję, dobra opowieść przygodowa taki wątek zawierać powinna. Chętnie więc przymknę oko na oba niedociągnięcia. Tym chętniej, że dzięki książce Pierdomenico Baccalario udało mi się na chwilę cofnąć w czasie, choć tylko duchem.
Andrzej "Jostein Siwy" Kowalski
dziękujemy Wydawnictwu Olesiejuk.

Tytuł: Ulysses Moore. Wyspa masek.
Tytuł oryginału: Ulysses Moore. L’isola delle Maschere
Autor: Pierdomenico Baccalario
Język oryginału: włoski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk Sp. z o.o.
Okładka: twarda, z obwolutą
Projekt graficzny i ilustracje: Iacopo Bruno
Ilość stron: 279
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-7512-283-1


















































