Wielka wojna diabłów. Kostka Śmierci (Kenneth B. Andersen)
Wyobraźcie sobie nieśmiertelność. Egzystencję bez lęku przed śmiercią, nieograniczoną ilość czasu na próby spełniania marzeń, pewność, że z ukochaną osobą będzie się na zawsze… Kusząca perspektywa, prawda? Jest oczywiście pewne „ale”. Do tej sielankowej wizji trzeba dodać starzejące się powoli, ale nieubłaganie, ciało. Siateczkę coraz głębszych zmarszczek na twarzy, stopniowy zanik sprawności intelektualnej i fizycznej, problemy z pamięcią, zmęczenie i wszechogarniającą nudę. Lub też inaczej – wypadek samochodowy, którego ofiara zostaje nieodwracalnie okaleczona.
Podejrzewam, że w tym momencie wizja życia wiecznego staje się raczej przerażająca…
Tymczasem świat Filipa Engella może spotkać właśnie taki los. Ktoś ukradł Kostkę Śmierci – artefakt pozwalający przydzielić każdemu człowiekowi na ziemi określoną liczbę lat. Dzieci narodzone od chwili jego zniknięcia są nieśmiertelne. Oczywiście teraz to jeszcze nie problem – przynajmniej dla ludzi. Nieco inaczej wygląda sytuacja Mortimera – wcielenia śmierci. Dla niego już niedługo utrata Kostki może się okazać bardzo kłopotliwa. Gdzie szukać pomocy? Oczywiście u chłopca, który ocalił Władcę Piekieł.
Kenneth B. Andersen już po raz drugi zabiera czytelnika na wycieczkę do Krainy Ciemności. Wielka wojna diabłów. Kostka Śmierci poziomem dorównuje poprzedniej części serii, jest jednak bardziej mroczna. Mniej tu, znanych z pierwszego tomu, elementów humorystycznych (a szkoda – mnie osobiście niesamowicie ich brakowało). Autor skupił się raczej na wątku detektywistycznym. W związku z tym powieść straciła na lekkości i czyta się ją nieco wolniej i ciężej niż Wielką wojnę diabłów. Ucznia Diabła. Niemniej, jest to lektura przyjemna. Zwłaszcza, że tym razem Andersen podszedł do pracy ze znacznie większą dbałością o szczegóły – postacie są dużo lepiej dopracowane, głębsze. Widać, że bohaterowie dojrzeli troszkę od ostatniego spotkania: Filip nie jest już takim grzecznym chłopcem – zdarza mu się ukraść jabłko, nie odrobić lekcji, czy wrzucić koledze żabę do tornistra. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że wszystkie te psoty stanowią próbę przypodobania się pięknej Satinie.
Zresztą nie tylko główny bohater zmienia się dla swojej wybranki – życie uczuciowe w Otchłani Piekielnej kwitnie. Okazuje się, po raz kolejny, że nie tylko ludzie zdolni są do poświęceń i kompromisów w imię przyjaźni i miłości. Bywa to wzruszające, ale zdarza się także, że rodzi to sytuacje wręcz komiczne (i dobrze – stanowczo zbyt rzadko śmiałam się podczas czytania tej powieści).
Nie tylko fabularnie książka się „rozwinęła” – również od strony graficznej widać postęp. O ile w przypadku pierwszego tomu miałam poważne obiekcje do okładki, o tyle druga bardzo mi się spodobała. Ułożenie tekstu i czcionka pozostały bez zmian (poza kolorem – tutaj dominuje zieleń, nie czerwień). Natomiast jeśli chodzi o grafikę... Nad szachownicą widzimy głowę brodatego starca z przepaską na oczach, za nim zaś ostrze kosy. Podejrzewam, że to aluzja ilustratora do postaci Mortimera. Podobnie jak przy pierwszej okładce – wizja autora z treścią książki ma raczej niewiele wspólnego – jednak jest ona bardziej dopracowana i znacznie milsza dla oka.
Jaguar podszedł też poważniej do kwestii korekty. Dużo rzadziej „potykałam się” tu o literówki i powtórzone lub zgubione słowa. To z kolei wpłynęło pozytywnie na mój odbiór książki jako całości. Zawsze milej czyta się powieść, nie natykając się co chwilę na błędy.
Oprócz estetycznej oprawy Wielka wojna diabłów. Kostka Śmierci ma też do zaoferowania pewną naukę. Dojrzałemu czytelnikowi przybliży nieco sposób myślenia nastolatka, a może nawet pomoże podnieść nieco ochronny klosz znad głowy młodego, walczącego o niezależność człowieka. Z kolei przedstawiciel młodszego pokolenia znajdzie tu złotą radę: to, co dzieje się w danej chwili, kiedyś ulegnie zmianie. W związku z tym lepiej zainwestować w wartości trwalsze niż dobra zabawa.
Kończąc czytanie powieści czułam, niestety, pewien niesmak. Lekcja, owszem, przyswojona. Jednak zabrakło odrobiny pazura i nieprzewidywalności, którymi ujął mnie pierwszy tom cyklu. Andersen postawił na sprawdzone rozwiązania i odbiło się to nieco na jakości historii – za mało wysiłku musiałam włożyć w próby rozwiązania zagadki Kostki Mortimera, by czuć się w pełni usatysfakcjonowana.
Niemniej – jako książka na letnie popołudnie Wielka wojna diabłów. Kostka Śmierci z całą pewnością się sprawdzi.
Ewa "Striega" Gerszewska
dziękujemy wydawnictwu Jaguar.

tytuł: Wielka wojna diabłów. Kostka Śmierci
tytuł oryginalny: Dodens terning
autor: Kenneth B. Andersen
wydawnictwo: Jaguar
tłumaczenie: Frank Jaszuński
oprawa graficzna: Piotr Cieśliński
ISBN: 978-83-7686-052-7
oprawa: miękka
objętość: 373
data wydania: 2011

















































