Rekrutacja

Rekrutacja

Logowanie

Artykuły

Ankieta

Jak oceniasz nowy wygląd strony?
Świetna!
51%
Dobra.
27%
Może być.
12%
Kiepska.
5%
Nie mam zdania.
5%
Wolałem stary wygląd.
0%
Razem głosów: 41

Subskrybuj

Who's Online

portret użytkownika Michał Stonawski
W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 1 gość.

Strona główna

Wilczy Miot (S.A. Swann)

Książek o wampirach i wilkołakach jest na rynku wiele. Czym więc może zaskoczyć kolejna pozycja, w której występuje człowiek przemieniający się w rozszalałego wilka? Okazuje się, że wieloma rzeczami. Wilczy Miot wyróżnia się na tle zalewających rynek książek z gatunku paranormal romance przede wszystkim tym, że akcja nie dzieje się we współczesności, lecz w trzynastowiecznych Prusach. Jeden z rycerzy Zakonu Krzyżackiego odnajduje w dziczy matkę broniącą miotu wilczych szczeniąt – wilczyca zostaje zgładzona, a jej potomstwo oddane pod opiekę sadystycznego brata Semyona, który szkoli je jako broń przeciwko poganom. Dzieci trzymane są w klatkach, upokarzane, karane za najdrobniejsze nawet przewinienie, jednocześnie trenowane są do walki w wilczej postaci. Najbardziej posłusznym i inteligentnym wilkołakiem jest Lilia, główna bohaterka książki. Pewnego dnia udaje jej się zbiec ze swej celi i wyrwać na wolność...

Same wilkołaki przedstawione są w ciekawy sposób, bez zbędnego udziwniania. W ludzkiej postaci nie różnią się zbytnio od przeciętnego człowieka, natomiast podczas przemiany stają się pół-człowiekiem, pół-wilkiem, bestią wyposażoną w pazurzaste łapy, pysk z ostrymi zębami – zupełnie jak lycanie z serii Underworld. Ujęło mnie w Wilczym miocie to, że Lilia ma podzieloną osobowość, ale nie jest to banalnie ujęte rozszczepienie jej natury na ludzką i wilczą, lecz konsekwencja przebytej w dzieciństwie traumy, jaką było szkolenie. Jest to wiarygodne psychologicznie i na pewno bardziej interesujące, niż gdyby było to po prostu związane z wilkołactwem.

Lilia nie jest jedyną główną bohaterką. Kolejną bardzo ważną osobą jest Uldolf, chłopiec wychowujący się w zastępczej rodzinie. Podczas najazdu chrześcijan na jego wioskę rodzina chłopca została brutalnie zamordowana, a on sam ledwo ocalał, utraciwszy rękę. Mimo swojego kalectwa dobrze sobie radzi, nie poddaje się. Nie pamięta jednak samego momentu tragedii. Losy Lilii i Uldolfa splatają się, gdy chłopiec znajduje nagą, zakrwawioną, nieprzytomną dziewczynę i zanosi ją do domu, by opatrzyć jej rany. Nie wie jeszcze, że Zakon intensywnie jej poszukuje i że tym samym Uldolf sprowadza na siebie i na swoją nową rodzinę poważne kłopoty.

Wątkowi miłosnemu nie jest poświęcona na szczęście większość książki, autor bardziej położył nacisk na ciekawą fabułę, dużo akcji i niesamowity klimat średniowiecznych Prus, spięć między chrześcijanami a poganami. Sprawia to, że z lektury powinni być zadowoleni także nieco bardziej wymagający czytelnicy niż ci, którym do pełni szczęścia wystarcza, że w opisie książki występują słowa "miłość" i "wilkołak".

Struktura Wilczego Miotu jest dobrze przemyślana i sprawia, że od lektury nie można się oderwać. Główna historia przeplatana jest retrospekcjami, narracja raz skupia się na Lilii, raz na Uldolfie, można więc spojrzeć na historię z różnych stron. Akcja przerywana jest często w ciekawych momentach, następuje powrót do przeszłości albo zmiana sceny, przez co nie sposób odłożyć książki, póki się nie wróci do przerwanego momentu i nie pozna dalszych losów bohaterów. Autor poprawnie posługuje się językiem, dobrze radzi sobie zarówno z opisami walki, jak i z emocjami postaci.

Wilczy Miot ma jednak dwa mankamenty. Pierwszy ma znaczenie tylko w przypadku, gdy ktoś czytał mangę lub oglądał anime Elfen Lied. Sam autor przyznaje się na początku książki do inspiracji owym dziełem, jednak ta inspiracja była naprawdę potężna – losy Lilii i Nyuu/Lucy są niemalże identyczne, mało tego – główny twist fabularny polega zupełnie na tym samym. Uldolf i Kohta mają tę samą przeszłość i ich niepamięć skrywa bliźniaczo podobne wydarzenia. Drugą rzeczą, która mogłaby być w książce lepsza, było zakończenie – trąciło banałem. Ale nie zmienia to faktu, że Wilczy Miot czyta się świetnie aż do owego momentu.

Mimo że książka jest pierwszym tomem serii, stanowi zamkniętą całość. Drugi tom, Wilczy Amulet, będzie już opowiadał losy innych postaci. Co ciekawe, część akcji będzie toczyła się w Polsce.

Muszę jeszcze wspomnieć o okładce – jest paskudna. Nijak się ma do treści książki – skąd wilk? Skąd mało urodziwa kobieta z deformacją twarzy? Lilia przecież jest opisywana jako piękna dziewczyna, a jak wygląda transformacja wilkołacza – wspominałam wyżej. Poza okładką, nie ma się do czego doczepić, jeśli chodzi o wydanie. Na literówki i błędy ortograficzne nie natrafiłam, czcionka jest dostatecznie duża i czytelna, papier jest dobrej jakości.

Mogę ze spokojnym sumieniem polecić tę pozycję każdemu, kto lubi dużo akcji, historie miłosne niebędące jedynymi istotnymi wątkami w książce, ciekawy sposób narracji oraz średniowieczne klimaty.
Gosia „Firewarrior” Stopińska

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka.



Tytuł: Wilczy miot (Wolfbreed)
Tom: 1
Autor: S. A. Swann
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawca: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 9 listopada 2010
Liczba stron: 384
Cena: 35 zł

Wydarzenia

Ostatnie odpowiedzi