Wywiad z Alexią Tarabotti oraz Lordem Macconem

    Rozmowa z Alexią Tarabotti i Lordem Macconem, bohaterami cyklu Protektorat Parasola autorstwa Gail Carriger
    Konwersował Szalony Kapelusznik

    Szalony Kapelusznik: Dziękuję, że zaszczyciliście moich Szanownych Czytelników tą rozmową. To doprawdy wielki zaszczyt, móc Was tu gościć.

    Alexia: I nas to raduje.

    Lord Maccon: Oczywiście, oczywiście.

    SzK: Więc, Alexia, moja droga, co sprawiło, że wybrałaś kogoś takiego jak Gail Carriger, by spisała kronikę twego życia? I dlaczego sądzisz, że inni ludzie mogą być zainteresowani relacją z twoich perypetii w towarzystwie wilkołaków i wampirów? To wyjątkowo niestosowne, w przypadku dobrze urodzonej damy, jaką jesteś.

    Alexia: Cóż, ta mała bezwstydnica spisała kronikę moich czynów bez mojej wiedzy, a tym bardziej zgody. Naturalnie, rozważam możliwość podjęcia środków prawnych, lecz na tę chwilę po prostu nie mam czasu na uganianie się za jakąś niewiele znacząca amerykańską pisareczką z manią wielkości. Doprawdy, jednym, co mnie zastanawia jest to, skąd ona czerpie te wszystkie informacje?

    Lord Maccon (ledwie słyszalnie): Lord Akeldama?

    SzK: Co zostaje ujawnione w historii Bezdusznej?

    Alexia: Skoro ta, jak ją zwał, panna Carriger wypisywała o mnie nieprzystojne rzeczy w swoich powieściach, kalając moje imię, równie dobrze mogę po prostu przedstawić istotę rzeczy. Z zachowaniem pełnej przyzwoitości, rozglądam się za śladami bytności tych niespodziewanie pojawiających się wampirów, a Lord Maccon uparcie wchodzi mi w drogę.

    Lord Maccon: Zabawne – chciałem powiedzieć dokładnie to samo, tylko z małą zamianą ról.

    SzK: A gdzież można nabyć taki niezwykły, zakończony srebrnym szpikulcem parasol?

    Alexia: Zazwyczaj pomocny okazywał się sklep Boodles & Figglesworth na Bond Street, jednakowoż obecnie współpracuję z nowym dostawcą cudnych i odrobinę zabójczych akcesoriów. Oczywiście nie byłabym tak nierozważna, by ujawnić, cóż to za źródło, jednakże, biorąc pod uwagę wścibską i żerującą na skandalach naturę gryzmołów tej Carriger, podejrzewam, że wszystko to zostanie ujawnione w najbliższej przyszłości.

    SzK: Znana jesteś jako dama o wyjątkowo silnej osobowości. Jak mniemasz, w jaki sposób wpływa to na powszechną opinię o twojej osobie? Czy negatywne komentarze przyćmiewają twoją reputację, czy może stanowią zalety twojej niezwykłej osobowości?

    Alexia: A żeby cholera wzięła publiczną opinię. Och, przepraszam za mój nieobyczajny język, ale zawsze mnie to irytuje. Co dobrego, pytam, dała komukolwiek publiczna opinia? Z wyjątkiem jednej, może dwóch aktoreczek. Rzekłabym, że nie dbanie o powszechną akceptację daje mi odrobinę swobody i wolności, na które – mając na uwadze uczucia innych – nie mogłabym sobie pozwolić.

    SzK: W jaki sposób wasz związek zmienił was samych?

    Alexia: Z czasem Lord Maccon wydaje mi się bardziej irytujący.

    Lord Maccon: A mnie z czasem Alexia wydaje się mniej irytująca.

    Alexia: Na szczęście dla nas obojga, odkryłam, że w zasadzie podoba mi się życie w stanie lekkiego poirytowania.

    SzK: Alexio, herbata jest ważna dla nas, istot cywilizowanych. Jaki rodzaj najbardziej preferujesz i jakie jest najlepsze miejsce na świecie, by móc się delektować tym napojem?

    Alexia: Och, jeżeli chodzi o wybór herbaty, jestem wyjątkowo prozaiczna, do czego przyznaję się ze wstydem. Nic wyszukanego, preferuję mocną herbatę, jak Assam, hojnie dopełnioną mlekiem – to wszystko, czego potrzebuję, by ukoić zmysły. A najlepsze miejsce, by delektować się takim naparem? Mały, pełen kwiatów ogród, latem, wczesnym popołudniem. Ucieleśnienie perfekcji.

    SzK: Jak zapewne zdajesz sobie sprawę, mam wielką słabość do kapeluszy. Muszę więc, po prostu muszę zapytać o najokropniejszy kapelusz, jaki widziałaś na głownie panny Ivy Hisselpenny?

    Alexia: Och jejku. To było straszne, jej nowy nabytek – z wiekiem zdaje się, że jest z nią coraz gorzej. Toczek, pokryty purpurowym tweedem, z czarnymi frędzlami i purpurowym, taftowym żabotem, ptakiem, kokardą, szarymi, strusimi piórami oraz czarno-białą, puchatą kulką na końcu drucika, przez co wyglądała, jakby prześladowała ją meduza. Drżę na samo wspomnienie.

    SzK: Brzmi to przerażająco. Czy dowiedzieliście się czegoś więcej na temat odznaki w kształcie ośmiornicy?

    Lord Maccon: Obawiam się, że są to informacje, których nie mogę ujawnić.

    Alexia: Niestety, ja usłyszałam od niego dokładnie taką samą odpowiedź. Niemożliwy człowiek. Pomyślałam, że mogłaby skonsultować się w tej kwestii z Lordem Akeldamą.

    Lord Maccon: Och doprawdy?

    SzK: Lordzie Maccon, czy mógłbyś opisać naszym Szacownym Czytelnikom, jak czujesz się w trakcie przemiany?

    Lord Maccon: Ach, cóż, jest to bardzo nieprzyjemne. Proces obejmuje łamanie i przebudowę kości, rozumie pan? Och, bardzo przepraszam czytające nas damy, które mogły poczuć się urażone moim doborem słów. Lyall zawsze musi miarkować mnie w tej kwestii. Może na tym poprzestanę.

    SzK: Wymieńcie jedną rzecz o każdym z was, której większość osób nie wie.

    Lord Maccon: Przed przemianą byłem dosyć dobrze znanym śpiewakiem operowym. Bas-baryton.

    Alexia: To odrobinę wścibskie pytanie, nie sądzisz? Przeszkadzało by ci, gdyby odpowiedziała bardzo swobodnie? Uwielbiam marmoladę.

    SzK: Ja również nie pogardzę łyżeczką pysznej marmoladki. Dziękuję wam obojgu za wasz czas i uprzejmość. Z niecierpliwością będę wyczekiwał informacji o waszych przyszłych dokonaniach.

    Tłumaczył Marcin Zwierzchowski

    Źródło: The Mad Hatter’s Bookshelf & Book Review